Forum Dragon Ball Nao

» All you need is love. Miłość

Strony: poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6
Nikky Kobieta
Super Nameczanin
Super Nameczanin
Nikky
Dni na forum: 3.759
Posty: 106
Skąd: z księżyca :)
prościej moim zdaniem jest być przeciwnym pluci przeciwnej tak jak ja (w moim przypadku przeciwko chłopakom) i traktować ją jako przyjaciela/ułkę ale nigdy coś więcej...ja nawet nie mam najlepszego przyjaciela bo jak się takiego ma to to już jest z leksza przesadne bo wcześniej czy później się w nim bujniesz i co wtedy??a on ma cię ciągle za dobrą przyjaciółkę i nikogo więcej.pamiętam by zachować dziewczęcy wdzięk ale nie dać się chłopakom nabierać

,,Wiele serc jedno bicie...Dragon Ball na całe życie!"
_______________________________________________
ZAPRASZAM NA MOJEGO BLOGA O DBRAGON BALL
www.db-nikky.xx.pl
CZEKAM NA KOMCIE I WASZE INNE ŻYCZENIA!
Oliwka Kobieta
Ziemianin
Ziemianin

Wiek: 28
Dni na forum: 3.463
Posty: 1
Skąd: żywiec
Zgadzam się miłośc się po prostu [ ort! ] rodzi, ale nie umiera, kochac kogos naprawde to chciec byc przy nim, z nim zawsze... lecz prawdziwej miłości doświadczają tylko nieliczni...na nią trzeba sobie zasłużyc... pozdrawiam
Hayato Mężczyzna
Demon
Demon
[ Klan Takeda ]
Hayato
Wiek: 34
Dni na forum: 3.377
Plusy: 15
Posty: 3.695
Skąd: 絶望の海の底から
Hm...wiele się mówi o miłości. Ludzie często mawiają,że jest ona najpiękniejszą i najważniejszą rzeczą w życiu. Ale,co to w zasadzie jest miłość? Czy istnieje definicja tego słowa? Ciekaw jestem,co Wy rozumiecie przez słowo miłość.

Pozdrawiam

Ludzie zostali stworzeni po to, by ich kochac, a rzeczy zostaly stworzone po to, by je wykorzystywac. Powodem, dla ktorego swiatem rzadzi chaos jest fakt, ze rzeczy zaczely byc kochane, a ludzie wykorzystywani.

誰も自分が何者か選んでも生まれて来られない。
例えどんな存在であっても。

Obraz
容易く金を儲ける者は容易く貧しくなるもんさ。

救いばかりを求める奴には奇跡など起こらない。
Malik-al-Mulk Cwel Mężczyzna
Opiekun Nao Wiki
Opiekun Nao Wiki
[ Klan Kutang ]
Malik-al-Mulk Cwel
Wiek: 62
Dni na forum: 4.308
Ostrzeżenia: 3
Posty: 2.283
Skąd: Rzeszów
Minęły trzy lata od mojego postu w tym temacie, wiele się przez te trzy lata u mnie w główce zmieniło, tedy w końcu mogę co nieco się w temacie wypowiedzieć. Zaznaczam z góry, że jest to tylko moje przekonanie w żaden naukowy sposób nieudowodnione.
Jestem pewien jedynie co do istnienia miłości dla rzeczy materialnej tudzież wartości czy zjawiska, natomiast uczucie między ludźmi jest dla mnie wciąż poza zasięgiem i z moim charakterem już raczej zawsze będzie.
Jako że miłość jest dla mnie czymś, co daje szczęście i bez czego żyć się nie da, mogę spokojnie stwierdzić, że są rzeczy, które kocham. Ponad wszystko cenię sobie wolność i swobodę, zaraz za tym są pieniądze. Pieniądze kocham, bo dzięki nim jestem w stanie zapewnić sobie dobra konieczne do szczęścia, przykładowo - iPoda i muzykę. Są też one środkiem do uzyskania wolności, kiedy to konieczne. Być może to dziwne, że kasa jest dla mnie cenniejsza niż ludzie, aczkolwiek taka ma samotniczo-hedonistyczna natura i wątpię, by cokolwiek zdołało to zmienić.
Jest też możliwość, że moja zakochanie w wolności to fałszywe zjawisko. Żyję w imię jej idei i wierzę, że w końcu jej zaznam, natomiast nie mam żadnej pewności, czy kiedy już będę ją mieć, okaże się taka sama, jak w mych utopijnych wizjach i czy rzeczywiście da mi to szczęście, którego od niej oczekuję. Domyślam się, że wraz z zawodem nastąpi koniec jakiejkolwiek miłości w jej kierunku i totalny chaos w moim zdaniu na ten temat.

Wydaje mi się, że mój post jest nieco niejasny, dlatego podsumuję jednym zdaniem.
Uważam, że miłość istnieje, póki my myślimy, że istnieje, dlatego jest to coś większego niż zauroczenie, którego w gruncie rzeczy nigdy nie można być pewnym tak, jak swojego zdania. No.

Obraz
PALATIAL REGALIA
Kyasarin Kobieta
Full Power SSJ
Full Power SSJ
[ Klan Asakura ]

Wiek: 26
Dni na forum: 3.885
Posty: 633
Skąd: Kielce
Psychologowie mówią, że po trzech latach zakochanie ustępuje miejsca miłości. Choć w pewnym sensie chciałabym w to wierzyć, to muszę przyznać, że to przysłowiowy bullshit jak mało który. Z mojej perspektywy mogę bowiem powiedzieć, że zakochujemy się w ludziach codziennie z innego powodu. I takie zakochiwanie się nie przeszkadza w tworzeniu pięknej, dojrzałej miłości. Dobra, koniec tej teorii, proponuję przejście do praktyki.

Czym dla mnie jest miłość? To umiejętność dojścia do kompromisu. I chociaż muszę przyznać, że mam to (nie)szczęście kochać platonicznie(oh snap, zaczynam się Wam zwierzać, źle ze mną ), potrafimy osiągnąć z tym "moim"-dla niekumatych, podkreślam cudzysłów- (nie)szczęśliwcem kompromis. Nie pytajcie w jakich sprawach, dość już zwierzeń.
Druga sprawa to wzajemny szacunek. Nie wyobrażam sobie, żeby powiedzieć komuś, kogo kocham, że (powiedzmy) nie stawiłam się na spotkanie, bo nie chciało mi się ruszyć z domu. Nie, to nie jest sytuacja z życia wzięta, Wy wredni. Jakkolwiek banalna by nie była, obrazuje zjawisko, które nazywam ważną bździną. Takie ważne bździny kiedyś się skumulują i wybuchną, na przykład poczas kłótni, co może się skończyć nawet rozpadem związku. Wracając do głównego nurtu, szacunek do innych jako taki uważam za jedną z ważniejszych cech determinujących człowieczeństwo. A miłość, jako uczucie wyższe, to w znacznym sensie człowieczeństwo, czyż nie?
Ok, jak duża część z Was wie, jestem katoliczką i nie mogę nie poruszyć duchowego aspektu miłości. Tak, moja kochana Lożo Prześmiewców, uważam miłość za dar od Boga. I nie, nie uważam, że skoro "mój" Bartek mnie nie kocha, to znaczy, że dostałam karę boską, czy Krzyż Pański. Owszem, jest to sytuacja mało "wygodna" i chciałabym ją zmienić. Dobra, znowu zaczynam się zwierzać, wracam do tematu: wspomniałam o "miłości pięknej i dojrzałej" i uważam, że nie da się jej tworzyć bez pomocy z "góry". Ja wiem, że duża część z Was uważa modlitwę za szajs, ale dla mnie właśnie modlitwa za drugą połówkę to ważny element związku.
Z drugiej strony, nie jesteśmy aniołami i nie można zapomnieć o naszej cielesności, a co za tym idzie, seksualności. Nie neguję wartości seksu w związku, ale- na tyle, ile jestem dojrzała- osobiście wolę z tym poczekać do ślubu. Tak, możliwe, że nie znajdę "chętnego" na taki "układ", ale moje zdanie jest takie, że jeżeli ktoś mnie pokocha, to uszanuje moją decyzję(patrz wyżej).
Pytasz Hayato, czy istnieje definicja słowa "miłość". Tak, owszem. Tylko co z tego, skoro nie oddaje skomplikowania całej tej delikatnej struktury, jaka tworzy się pomiędzy kochającymi się ludźmi? Każdy odczuwa miłość na swój subiektywny sposób i właśnie dlatego nie da się jej jednoznacznie zdefiniować. Ja powiem ze swojej strony tylko tyle, że w kwestii czysto technicznej miłość umożliwia stworzenie rodziny(zdrowej i szczęśliwej), co w ujęciu społecznym jest celem naszego żywota.

Koniec tego wywodu, bo nie chcę pisać wypracowań. Dodatkowo nie mogę się skupić przez azjatycką dziewuszkę upuszczającą krewetkę(?) w podpisie Hayato, która miga mi u góry ekranu. (post Cwela psuje Wam wyobrażenie, ale jeszcze go tam nie było, gdy pisałam te słowa)

Pozdrawiam.
Al Ed Upek Kobieta
"Deus Volt
Deus Volt
[ Klan Kutang ]
Al Ed Upek
Wiek: 28
Dni na forum: 3.920
Plusy: 10
Posty: 5.004
Skąd: Włocławek
Dlaczego dajesz miłości podwójny przymiotnik? Sama nie potrafisz zdefiniowac jeszcze jej wartości w swoim życiu?

Obraz
Nigdy nie będę w 100 % szczęśliwy, bo spirytus ma 96 %.- mój kolega Marcin.
-Nadia, gdzie moje gacie?
-Nie wiem, pewnie do muzeum wzięli.
Jestem Polakiem – więc mam obowiązki polskie: są one tym większe i tym silniej się do nich poczuwam, im wyższy przedstawiam typ człowieka - Roman Dmowski
Panie Bolesławie, witamy w domu. Witamy całą ekipę czarnuchów z łańcuchami.
Gdzie jest ta Irlandia, no gdzie? Ja wam powiem gdzie. Za Wielką Brytanią.
Nie oznacza to jednak, że byłem świniakiem pokroju Kwaśniewskiego, czy innego Komorowskiego, aż tak nisko nie upadłem. Chłopu trzeba dawać albo się nie dziwić. Chłopak wyczaił ją na skupie żywca. W sezonie tzw "świńskiej górki". Na imie jej było Teresa, Teresa z domu Bąk. Gonar wziął 2k kredytu na suple. xD
Kyasarin Kobieta
Full Power SSJ
Full Power SSJ
[ Klan Asakura ]

Wiek: 26
Dni na forum: 3.885
Posty: 633
Skąd: Kielce
Bardzo możliwe. Nie mam na tyle doświadczenia, by mówić o miłości w sposób zadowalający nawet mnie samą, bo, wybacz następną falę zwierzeń, Bartek to moja pierwsza miłość. Sama dokładnie nie wiem, czy to, co czuję do niego to miłość i nie neguję swojego niezorientowania w przysłowiowych "tych sprawach". Póki co, wiem tyle, że jest dla mnie cholernie ważny i bardzo mi na nim zależy. Wracając do konkretniejszej odpowiedzi: nie, niestety nie potrafię precyzyjnie określić roli miłości w moim życiu. Nie powiem, żeby było mi z tym dobrze, ale widać nie jestem na tyle dojrzała, by zrozumieć "te sprawy". Pozostaje mieć nadzieję, że to przyjdzie z czasem.
Mistrzu Mężczyzna
Super Saiyanin 2
Super Saiyanin 2
[ Klan Kaeshi ]
Mistrzu
Wiek: 28
Dni na forum: 4.423
Plusy: 2
Ostrzeżenia: 2
Posty: 802
Skąd: Kanzas City Upomnień: 666 +++Zażaleń: 666 ++++Obwinień: 666
Wstańcie ludzie, wstańcie wszędzie ja nowinę niosę wam:
na gwiaździstym ornamencie, ma miłości wołam tam.
Ona w sercu, w śpiewie, w chlewie; ona w splocie ludzkich rąk;
W niej najlichszy robak czerpie, w niej najwyższy pudru krąg.
Czuję, że uczucie wnętrze niszczy, że sam sobie jam jest obcy.
Ty, kobieto nic się nie bój, utul, ciągnij, turlaj dropsy.
Gdy zbliżenia czas nadejdzie - nigdy nie stój na zakręcie.
"Wąż" w wilgotnej, śliskiej jamie wykorzysta to w zamęcie.
Przy Tobie będzie wszędzie:
w pracy, szkole, barze, pod uwagę bierę nawet próg.
Więc mój "Pyton" będzie mógł.
Nie straszne mi obrośnięte w kosmetyki lico,
Pod tą warstwą jesteś perwersyjną lisicą.
I choć się nigdy, nigdzie połączyć nie mamy,
milkniemy na chwilę i znów z płaczem za sobą wołamy.
Wspomnisz bohatera przepełnionego namiętnym uczuciem,
który wielce Cię miłował;
I pomyślisz westchnąwszy:
"Ach! On mię tak kohau".

Dedykuję Tobie: N-onanistko.
Twój bohater incognito.

"Mądrość sycylijska: Usta skrępowanego człowieka,
z włączonym żelazkiem na piersiach, zawsze powiedzą prawdę"

"Życie to chytra sztuka.
Kiedy masz wszystkie karty w ręku, zaczyna grać z tobą w szachy"
"Każdy może obrazić boksera, ale nie każdy zdąży przeprosić"
Laru Kobieta
Super Saiyanin 4
Super Saiyanin 4
[ Klan Takeda ]
Laru
Wiek: 28
Dni na forum: 4.494
Plusy: 6
Posty: 2.801
Skąd: Łuków
franqey napisał(a):
To że miłość istnieje , jest dla mnie raczej oczywiste. Jeżeli zaś trzeba najpierw zadać jakieś pytanie , to powinno być bardziej osobiste - czy ja umiem kochać?
Zajebiście dobrze postawione pytanie.

Ktoś kiedyś ładnie powiedział, że żeby kogoś pokochać, najpierw trzeba pokochać siebie. A ja siebie nie kocham. No bo jak kochać materialistyczną sukę, która nie potrafi sprecyzować, czego w życiu chce i ciągle narzeka na to, co się dzieje wokół? Przesadzam? Forum to forum, tu nie mam okazji okazać swojej goniącej za pieniądzem natury. Rodzice są mi prawie że obojętni. Nawet zaczynają mi przeszkadzać. Dupa ze mnie nie córka i mam na to niezbite dowody. Najchętniej bym się wyniosła z domu. Zgorzknienie tej całej chałupy przesiąkało mnie od dawna, a teraz chyba nadchodzi apogeum.

Nie wiem, kim musiałby być facet, który byłby w stanie mnie obdarzyć uczuciem. Musiałabym się uczyć życia na nowo i potrzebowałabym pomocy pod tym względem. A nie każdy ma siłę pomóc.

Zaleciało emosiem. Ale póki co jakoś nie pałam miłością do niczego. No może do siostry i świnki morskiej.

Odpowiedź na pytanie postawione przez Franka: Czy umiem kochać? Raczej nie. Może kiedyś.

"Jego drogę spowija jedwab, odciski jego palców na rosie,
Mieszkańcy krain mroku pokornie się przed nim płożą.
Bękart Matki Natury odrzucony przez liście i potok
Obcy w obcym kraju, szuka pociechy w swych marzeniach."
Marillion "Grendel".

Denerwować się, to mścić się na swoim organizmie za głupotę innych.
Hayato Mężczyzna
Demon
Demon
[ Klan Takeda ]
Hayato
Wiek: 34
Dni na forum: 3.377
Plusy: 15
Posty: 3.695
Skąd: 絶望の海の底から
Laru napisał(a):
franqey napisał(a):
To że miłość istnieje , jest dla mnie raczej oczywiste. Jeżeli zaś trzeba najpierw zadać jakieś pytanie , to powinno być bardziej osobiste - czy ja umiem kochać?


Zajebiście dobrze postawione pytanie.
Bullshit!!! A pytanie powinno brzmieć: Czy ja chcę kochać?

Siedząc samemu i użalając się nad samym sobą człowiek nie ma nawet szansy przekonania się o tym.Zamiast tego szuka sobie wymówek i czeka na coś,co się nie zdarzy.Uważam,że własnemu szczęciu trzeba dopomóc.Jeżeli niczego się w tym kierunku nie zrobi,to trudno oczekiwać efektów.Łatwiej jest znalezć sobie usprawiedliwienie.Skąd wiem? Po samym sobie.Jak można na kogoś trafić, nie dając sobie nawet takiej szansy!?

Laru napisał(a):
Nie wiem, kim musiałby być facet, który byłby w stanie mnie obdarzyć uczuciem.
Zadaj sobie najpierw pytanie: Kim musiałby być facet,byś Ty była go w stanie obdarzyć uczuciem?


Laru napisał(a):
Zaleciało emosiem.
Ej,ej...to ja tu jestem od walenia smętów na forum...


Laru napisał(a):
Odpowiedź na pytanie postawione przez Franka: Czy umiem kochać?
Nie dowiesz się tego,póki nie spróbujesz. Cytując mój ulubiony zespół:

"Jeżeli nie wyciągnę ręki, nie sięgnę tego światła."

Pozdrawiam

Ludzie zostali stworzeni po to, by ich kochac, a rzeczy zostaly stworzone po to, by je wykorzystywac. Powodem, dla ktorego swiatem rzadzi chaos jest fakt, ze rzeczy zaczely byc kochane, a ludzie wykorzystywani.

誰も自分が何者か選んでも生まれて来られない。
例えどんな存在であっても。

Obraz
容易く金を儲ける者は容易く貧しくなるもんさ。

救いばかりを求める奴には奇跡など起こらない。
Katz Mężczyzna
^Hatamoto
Hatamoto
[ Klan Tokugawa ]
Katz
Wiek: 27
Dni na forum: 3.544
Plusy: 26
Posty: 4.829
Skąd: Bydgoszcz Respekt: 99
Po pierwsze primo w dzisiejszych czasach ciężko jest znaleźć prawdziwą miłość, przynajmniej w Polsce. W większości przypadków liczy się stan społeczny a nie tak jak kiedyś wartości oraz rozmiar uczucia jakim można było obdarzyć daną osobę, a jeżeli jest to jest dostrzegana w sytuacjach ciężkiej choroby, upadku psychicznego, straty kogoś bliskiego etc.

A czy ja umiem kochać? Wydaje mi się, że tak gdyż ja szanuje drugiego człowieka w tym wypadku kobietę, także to już połowa sukcesu. Fakt czasem cham, prostak, głąb, idiota, ciota, nerd, ochlapus ze mnie jest, ale jestem w stanie poświęcić swój czas i serce niewiaście która zmiękczy moje serce, a raczej zagada pierwsza ;p i zbudować z nią trwały związek, który z mojej strony będzie reprezentowany dobrem, wrażliwością i pełną swobodą do niej.

A czy ktoś mnie pokocha? O tego to już nie wiem, gdyż trochę dziwak ze mnie jest jak już wyżej wspomniałem, ale myślę że jak to mówi stare polskie porzekadło "Każda Potwora znajdzie swojego amatora", to i ja taki potwór tez znajdzie swoja amatorkę .

Czy można życ bez miłości? i tak i nie jeżeli się nie umie kochac, albo się wmówi, że bez miłosci da się żyć to tak, ale za to gdy spowije nas starośc nikt nie będzie nam w stanie podać kubka z herbatą ani nikt nie opłacze nas po śmierci.


A jeśli macie wątpliwości to zapraszam tutaj: http://www.youtube.com/watch?v=eFFFz9cecL8&feature=related

Pozdrawiam

Ideology evo:
Józef Stalin: "Cudów nie ma"
Donald Tusk: "Polska będzie gospodarczą potęgą"
Berlusconi: "Wygramy, bo nie jesteśmy fiutami."
Obraz
eMate Mężczyzna
"Rōnin
Rōnin
[ Klan Asakura ]
eMate
Wiek: 26
Dni na forum: 4.707
Posty: 1.324
Skąd: Wałbrzych
Jestem w związku już prawie 5 lat i jedyne co mogę napisać to... że miłość nadaje sens życiu .

"Tak więc idę przed siebie, spoglądając na świat,
doceniając każdy detal, który niesie jakiś znak..."
konto usunięte
Nameczanin
Nameczanin


Dodam coś od siebie. Szczerze to nie radzę porywac się z tym pochopnie za młodu, gdy nie ma się wystarczającej ilości lat. Na dzień dzisiejszy olewam miłosc. Jestem na to zbyt chłodny, tajemniczy i skryty, żeby tym się interesowac. Prędzej to ja o bolesnej zemście pomyslę (nienawidzę 3 takich i gotów jestem im dowalic). Choc czasami coś mnie zbiera ostatnio, ale to pewnie w wyniku oddziaływania holenderskiej ganji, która chce mnie zmienic na lepsze (paliłem ze 3 dni temu). Teraz staram się olewac dziewczyny jak tylko się da i efekt jest zdecydowanie przerastający moje oczekiwania. Wolę zadbac o siłę woli, umysłu no i trochę mniej fizyczną. Tu, gdzie mieszkam, można powiedziec, ze "oduczają" wszelkich uczuc (negatywnych też), bo ta bezbarwnosc tych ludzi mnie otaczających bywa iście przytłaczająca. Gdyby nie to, nie miałbym czasami myśli o posiadaniu w sobie miłosci. Tylko net łączy mnie z cywilizacją tak naprawdę i dlatego tak się ze mną dzieje. Jestem rozdarty miedzy miłoscią a nienawiścią, choc bliżej mi do tego drugiego. Wczoraj opisałbym to wszystko jeszcze lepiej. Ponadto zaznaczam, że zawsze gardziłem tym, co pokazują na ten temat w TV. Dla mnie miłosc to odwrotnosc mojej nienawiści, choc pewnie ma od niej słabsze oddziaływanie na mnie. Nie mam też żadnych kumpli, bo to są niedowaleni psychicznie degeneraci i skrajni alkoholicy potrafiący pic najgorsze ścierwo, a rodzinę to traktuję zdecydowanie zbyt "lajtowo", bo niczego większego we mnie nie wzbudzają. Nie ma to jak czasem chrzanic siebie oraz to wszystko, co wymieniłem wyżej.
Wyświetl posty z ostatnich:
Strony: poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6

Forum DB Nao » Różne » Hyde Park » All you need is love. Miłość
Przejdź do:  
Dragon BallForum DB NaoAnime GakureAnime PhrasesDr. Slump
Powered by phpBB
Copyright © 2001-2017 DB Nao
Facebook