Forum Dragon Ball Nao

» [Fanfik] Armageddon

Strony: poprzednia  1, 2
Dai Kaiosama Mężczyzna
"Rōnin
Rōnin
[ Klan Takeda ]
Dai Kaiosama
Wiek: 32
Dni na forum: 4.286
Plusy: 2
Posty: 1.401
< kontynuacja wątku Szaraka zamieszczonego w dziale komentarze>

---Strefa Otchłani---
Chyba już nie daleko.- powiedział Gohan patrząc na coraz większą sylwetkę Góry Śmierci. Chyba jestem już blisko- dodał po chwili uśmiechając się lekko.
To dziwne, Rou Dai Kaioshin ostrzegał, że przyjdzie mi walczyć z potworami, kórych siły nie jestem w stanie sobie nawet wyobrazić, a tymm czasem żaden z nich nie mógł się nawet ze mną równać...- rozmyślał Gohan w drodze.
Nie wiedział, że prawdziwe wyzwanie dopiero przed nim...
---Ziemia---
-Vegeta, wygraliśmy.-powiedział zmeczonym głosem Goku.
-Tak Kakarotto, wygraliśmy- dodał Vegeta.
Obaj byli bardzo zmęczeni. Walka kosztowała ich bardzo dużo...
-Yiairobe!- zawolał Goku.
Po chwili obaj Saiyanie byli już w pełni sił.
-Co z naszymi bliskimi?- zapytał Vegeta.
-Wskrzesimy ich za pomocą Nameczańskich Smoczych Kul- odpowiedział spokojnie Goku.
Saiyanie spokojnie odpoczywali po meczącej walce. Nie wiedzieli, że w ich stronę zbliża się niebezpieczeństwo, którgo skali nie potrafili sobie nawet wyobrazić... Eledil, wojownik ze Strefy Otchłani, który po tysiącletnim treningu stał się niewyobrażalnie potężny, zmierzał w ich kierunku. A wiodła go ku nim rządza zemsty, potworna nienawiść i okrutna chęć zabijania.
---Niebo---
-Yeah!!! Tata jest najlepszy!!!- krzyknął entuzjastycznie Goten.
-Tak, nasi ojcowie są niepokonani!!!-dodał radośnie Trunks.
-Paikuhan, szykuj się! To nie koniec treningu! Tym razem zalatwimy Cię w pół minuty!!! Zobaczysz!!!- zawołał uśmiechniety Goten i wymownie spojrzał na Trunksa.
-Fuiuuuz.. -już mieli dokonac techniki, gdy nagle ktoś ich zatrzymał.
-Puszczaj, puszczaj!!! Zostaw mnie!!!- krzyczał Goten!!!
-Zostaw go ty... ty ...- powiedział Trunks i rzucił sie w stronę nieznajomego.
-Chłopaki, spokojnie... -rzekł spokojnym głosem młodzieniec, który wciąż trzymał Gotena. Sprytnie uniknął ataku Trunksa i celnie, choć niezbyt mocno skontrował.
Trunks stracił równowagę i upadł na ziemię.
-Witaj North Kaio!
-Ach, to ty. Witaj.-uśmiechnął się bóg Galaktyki Północnej.
Dopiero wtedy Trunks się zorientował, że zna dziwnego napastnika... już gdzieś go widział...
-Puść mnie w końcu!!!-krzyczał Goten.
-Słyszysz? Puść mnie!!- w tym momencie zamenił sie w ssj i wyrwał się napastnikowi.
-Kim Ty jesteś?? zapytał Goten i przygotował sie do walki.
-Chłopcy, spokojne- powiedział North Kaio.To jest... -chciał skończyć, ale wtedy przerwał mu Trunks
-To jestem ja, prawda?- zapytał z przerażeniem.
-Tak- odparł spokojnie Kaio.
-North Kaio, muszę dołączyć do Gohana. Wiesz gdzie jest?-zapytał Mirai Trunks.
-W strefie otchłani..ale już za późno. Nie możesz tam iść.
-Mogę i pójdę!- powiedział Trunks.
-Nie możesz! Nie pozwalam! Nie masz dość siły, abu walczyć z jej mieszkańcami!!!- uniusł się Rou Dai Kaioshin. Ale jeśli chcesz stać się silniejszy, chętnie Ci pomogę. Siadaj, i nie gadaj dopóki nie skończę.
-Ale...- zawachał się Trunks
-Zaufaj mi.- rzekł spokojnym głosem senior bogów i posadził Trunksa na ziemi.
-Do... dobrze- odpowiedział Saiyanin.
Goten i młody Trunks nie wiedzieli, co się dzieje...
-To co z naszą walką?- zapytał Paikuhan,
-Już się robi! Trunks, nie czas na rozmyślanie. Musimy trenować!!!
-Tak, masz rację.
-Fuuuzja!!!
---Ziemia---
-Chyba czas już sie stąd zabierać. Jak sądzisz?
-Tak, to już najwyższa pora Kakarotto.
-Przepraszam panów, czy nie wiedzą panowie jak dotrzeć do West City??
-Jasne, chodź z nami to wskażemy Ci drogę.- odpowiedział beztrosko Goku pytającej go malej, zagubionej i przestraszonej dziewcynce.
-Goku!!! Uważaj, to ni jest zwykłe dziecko!!! To Elendil, potężny wojownik!!!-powiedził telepatycznie Kaiosama
-Vegeta słyszałeś??
-Tak...
Ta krótka wymiana zdań toczyła się w myślach wojowników.
-Chyba zostałem zdemaskowany- z ust pieciolatki wydobył się odrażający swą brzydotą głos. No cóż...Nic nie szkodzi...
Na twarzy Elendila pojawił się szyderczy, mrożący krew w żyłach uśmiech, a jego ciało zaczęło się zmieniać...
-To już koniec- powiedział Kaio. Jedyna nadzieja w Gohanie... musi dotrzeć na Górę Śmierci...musi...
---Strefa odchłani---
-Co to jest? Jakaś brama... Chyba jestem już niedaleko.
Na twarzy Gohan poawił się uśmiech.
-Tak, jeseś blisko, ale to już kres twojej wędrówki Kakarotto!!!
-Kakaro..- Gohan ne zdążył dokończyć. Potężny cios zwalił go na ziemię...
Avensus Mężczyzna
"Indestructible
Indestructible
[ Klan Asakura ]
Avensus
Wiek: 26
Dni na forum: 4.272
Plusy: 9
Posty: 1.687
Skąd: Gdańsk
Kiedy Gohan leżał na ziemi dojrzał przecudny kwiatek i powiedział:
- Och, ach, jaki cudny kwiatek. Dajmy sobie buzi na zgodę i chodźmy na ramen.
Na słowo "ramen", Kakarotto obudził się w trybie natychmiastowym.
- Ok, chodźmy - odparł Goku.
Kiedy już sobie tak szli, spotkali dawnych wrogów, przyjaciół i nieznajomych, którzy także mięli ochotę na ramen, więc się przyłączyli.
Kiedy dotarli do baru i zamówili 200 porcji kucharz odpowiedział:
- Olaboga, skąd ja tyle wezmę? Chyba będziemy musieli tu spędzić co najmniej... wieczność! Buhaha, muhaha (zaśmiał się okrutnym śmiechem).
- Poczekamy.
I tak czekają do dziś, ale są bardzo szczęśliwi, bo wiedzą, że może już wkrótce podadzą im posiłek.


KONIEC

When music is the weapon, the sickness is the cure
'Love' is making a shot to the knees of a target 120 kilometers away using an Aratech sniper rifle with a tri-light scope
Obraz
Wyświetl posty z ostatnich:
Strony: poprzednia  1, 2

Forum DB Nao » Różne » Nasza twórczość » ForumFiction™ » [Fanfik] Armageddon
Przejdź do:  
Dragon BallForum DB NaoAnime GakureAnime PhrasesDr. Slump
Powered by phpBB
Copyright © 2001-2017 DB Nao
Facebook