Forum Dragon Ball Nao

» Wicekapitanowie Gotei13

Stokrot Kobieta
Wojownik
Wojownik
Stokrot
Wiek: 35
Dni na forum: 3.205
Posty: 44
Skąd: Łódź
Mają swój temat kapitanowie, więc myślę, że warto założyć podobny o ich zastępcach (wicekapitanach, porucznikach — jak zwał, tak zwał, wszyscy wiemy, o co chodzi ). Można pisać o wszystkich po trochu, można o swoich ulubieńcach, można jeszcze inaczej — jak kto woli i ma ochotę.

Jeśli idzie o mnie, to zdecydowanych ulubieńców mam pięcioro, aktualnie z mocnym wskazaniem na jednego z nich (ale o tym za chwilę).

Pierwszym fukutaichou, który zwrócił moją uwagę, był, jakżeby inaczej, Renji Abarai (fakt, że jako pierwszy pojawił się w serii, też pewnie miał tu swoje znaczenie). Wicekapitan Oddziału Szóstego jest niewątpliwie postacią barwną i ciekawą (i wzbudza we mnie zdecydowanie więcej sympatii niż kapitan tego samego oddziału), choć może niespecjalnie skłaniającą do refleksji. Nie ma w Renjim nic szczególnie tajemniczego; to bohater szalenie otwarty, u którego wszystkie uczucia widać jak na dłoni — co jednak należy mu zaliczyć jedynie na plus. Szczerość i prostolinijność Renjiego to jedne z tych cech, które pozwalają go polubić nawet mimo nie najlepszego wrażenia, jakie musiał wywrzeć, gdy wkroczył na scenę wydarzeń w Karakurze. Do tego jest Renji postacią, która w trakcie trwania serii pokazuje nam bardzo zróżnicowane (i bywa że zaskakujące oblicza) — od dumnego wojownika po — powiedzmy szczerze — nieco głupawę ofiarę losu . Mam tylko wrażenie, że ostatnimi czasy trochę brakuje Renjiemu potencjału fabularnego — zupełnie jakby Tite Kubo wyeksploatował większość pomysłów na tę postać w arcu z Soul Society, a teraz ciągnie go jako jednego z głównych bohaterów, ale nie bardzo wie, co z nim zrobić. Chociaż, muszę powiedzieć, scena, gdy zawiązują wspólny front z Ishidą w starciu z Szayelem, robi potężne wrażenie. Może to dobry kierunek, by poprowadzić postać Renjiego.

Postacią, której niewątpliwie potencjału nie brakuje (choć podejrzewam, że sam bohater stwierdziłby inaczej ), jest Izuru Kira. I, nie będę ukrywać, to właśnie Kira zdetronizował ostatnio Renjiego na stanowisku mojego ulubionego fukutaichou. Czemu akurat on? Cóż, przyznam, że na Kirę zwrócono moją uwagę jeszcze zanim zaczęłam oglądać „Bleacha” (czytaj: pokazała mi go Clio), więc siłą rzeczy musiałam go zauważyć, gdy tylko się pojawił. I, prawdę mówiąc, cokolwiek się zdziwiłam, bo podświadomie spodziewałam się innego charakteru. Nie znaczy to jednak bynajmniej, że byłam rozczarowana — było w Kirze coś, co sprawiło, że od początku obdarzyłam tę postać sympatią, a jednocześnie nakazywało mu współczuć. Nie można zaprzeczyć, że jest on bohaterem zdecydowanie pozytywnym — bardzo prawym, lojalnym i niewątpliwie wrażliwym, którego wszakże wydarzenia stawiają między młotem a kowadłem (czytaj: między Ginem a Soul Society, ale o skomplikowanej relacji fukutaichou Oddziału Trzeciego z jego kapitanem pisałam już w innym temacie, więc nie będę się powtarzać ). Na dodatek można odnieść wrażenie, że mało kto w Seireitei się nim przejmuje (poza Matsumoto, która systematycznie go upija), podczas gdy, dajmy na to, o taką Hinamori troszczą się wszyscy. I jak tu mieć na miejscu Kiry wyższą samoocenę, ech, ech… Mam szczerą nadzieję, że w końcowym rozrachunku Kira dostanie jednak od Tite Kubo swój happy end — bo zasługuje na niego jak mało kto.

Tyle jeśli chodzi o brzydszą (?!) część wicekapitanów — jako że moją piątkę ulubieńców dopełniają trzy panie . Po pierwsze: Nanao-chan, jedyna w swoim rodzaju fukutaichou Oddziału Ósmego, która od pierwszego pojawienia się w serii okazała się niewiastą niewątpliwie obdarzoną charakterem i nie przywykłą do tego, by z kimkolwiek się cackać. Scena z Kyouraku i płatkami róż — absolutnie bezcenna. Zdecydowanie, Nanao Ise ma w sobie coś takiego, co pozwala jej pretendować do tytułu fukutaichou budzącej największą trwogę .

Ma w tym jednak godną rywalkę, którą lubię chyba jeszcze bardziej — a jest nią rzecz jasna Yachiru Kusajishi z Oddziału Jedenastego, żywa ilustracja zasady, że małe i słodkie jest zawsze groźniejsze od wielkiego i strasznego. Wraz z Ken-chanem tworzą jedyną w swoim rodzaju parę, szczególnie gdy w początkach arca w Soul Society razem biegają po mieście .

I wreszcie trzecia z pań, czyli Rangiku Matsumoto z Oddziału Dziesiątego — postać, jak się okazało całkiem skomplikowana, co było całkiem miłym zaskoczeniem. Bez wątpienia jest ona niewyczerpanym źródłem sytuacji komicznych (ach, te scenki na kacu i na zakupach, ach te spięcia z Toushirou), ale autor pozwala pokazać jej się także z innej strony. Obok leniwej, beztroskiej, niestroniącej od sake zakupoholiczki mamy więc i dumną wojowniczkę, i kobietę po przejściach (Gin!) i osobę, która darzy Toushirou siostrzano-matczynymi uczuciami — jednocześnie zaś żadne z tych wcieleń nie zaprzecza innym. Bardzo, bardzo dobrze skonstruowana postać — i budząca wiele sympatii.

Jeśli idzie o pozostałych fukutaichou, hmmm… lubię jeszcze Hisagiego i Ibę; Sasakibe i Isane są mi właściwie obojętni, co do Hinamori mam mocno mieszane uczucia, Nemu jest… specyficzna, a Ooameda mnie śmieszy (o ile mnie akurat nie irytuje ).

Tyle ode mnie. A jak tam wasze typy?

Obraz
clio Kobieta
niestowarzyszona
Admin no onēsan

niestowarzyszona<br />Admin no onēsan
clio
Wiek: 38
Dni na forum: 3.479
Plusy: 3
Posty: 1.193
Skąd: Kuopio, Suomi
wicekapitanowie stanowią grono równie barwne jak ich dowódcy. Gdybym miała wybrać tych najulubieńszych, z pewnością byliby to Kira, Renji, Hisagi, Matsumoto i Yachiru. Dużą sympatią darzę też Ibę oraz Nanao.

Zacznę od Kiry, żeby nie ściemniać, bo to postać, która jest u mnie od jakiegoś czasu (pospołu zresztą ze swoim (ex-?)kapitanem) na tapecie (dosłownie i w przenośni). Przyznam szczerze, że na Kirę Izuru nie zwracałam szczególnej uwagi, kiedy oglądałam Bleacha po raz pierwszy (poza faktem, że wyglądał jak Deidara ). Wydawał się osobą słabą, manipulowanym pionkiem, nie mogłam w nim znaleźć nic interesującego. Dopiero za sprawą koleżanki Stokrot, z którą zaczęłyśmy analizować osobę Kiry, a także jego relację z Ichimaru-taichou, popatrzyłam na Kirę zupełnie nowymi oczami, dostrzegając w nim masę zalet. W tej chwili uważam Kirę za jedną z bardziej szlachetnych i honorowych postaci w Gotei 13. Nie wątpię, że wpływ na to ma po części fanfiction bazująca na Stokrot i moich wizjach - ale jedno wiąże się z drugim. Kira jest niezaprzeczalnie inteligentny oraz obdarzony zdolnością obserwacji i analizy. Widzę w nim także ogromnie wiele wrażliwości i wynikającej z niej empatii. Natomiast - co może najbardziej urzekające - to połączenie jego zalet i wad, składające się na postać Kiry Izuru, czyni z niego bardzo kompletną i pełną postać. Kira głęboko w sobie ma jakąś godność, która wynika z jego wnętrza, nie zaś z narzuconych bądź wpojonych nauk. Kiedyś zastanawiałam się, na ile pozycja wicekapitana - oznaczająca, że zalicza się do 26 najsilniejszych shinigami - wynika z jego zdolności i umiejętności, na ile zaś była wynikiem manipulacji Aizena. Skłaniam się ku opcji, że Kira jest niezmiernie utalentowanym shinigami, który tytuł wicekapitana może nosić z godnością. Może nie jest mistrzem miecza, jest jednak mistrzem kidou, które potrafi używać także do uzdrawiania. Jak sam mówił, filozofia Oddziału Trzeciego - że w walce nie ma nic chwalebnego, w związku z czym walki najlepiej unikać - jak ulał pasuje do jego osoby, która nie jest ofensywna, a konfrontację uważa za ostateczność. Możliwe, że Kira stał się - dość niespodzianie - moim ulubionym fukutaichou, toteż z wielkim zainteresowaniem i emocjami czekam na ciąg dalszy jego historii. I, podobnie jak koleżanka Stokrot, mam nadzieję na odpowiednie dlań zadośćuczynienie.

Renji Abarai - jak pisałam gdzie indziej - na początku wyjątkowo mnie odpychał swoją agresją i brutalnością. Nie żałuję wszakże, iż autor postanowił go odbestwić, bo Renji zasługuje na sympatię. Jak napisano powyżej, serce ma na dłoni i kieruje się emocjami. Myślę jednak, że bardzo łatwo można Renjiego nie doceniać bądź klasyfikować go jako prostą postać. W trakcie rozwoju serii autor pogłębił Renjiego o wiele lżejszych cech, także humorystycznych, co może dawać błędne wyobrażenie o nim jako o ofermie i nieszczególnie lotnym człowieku. Możliwe, że w wielu kwestiach Renji jest rzeczywiście ignorantem, jednak z pewnością jest ekspertem w walce, jest niesamowicie silnym i inteligentnym wojownikiem. Imponuje mi swoimi zdolnościami batalistycznymi, ale jeszcze bardziej umiejętnością wykorzystania warunków i analizy sytuacji. Renji nie bije się głupio, to jedno można powiedzieć na sto procent. Co poza tym? Cenię go jako wiernego kompana, który dla bliskich jest w stanie się poświęcić - tutaj mam przed oczami jego wyprawę u boku Rukii do Hueco Mundo. A druga sprawa to jego relacja z rzeczoną Rukią, dla której dobra potrafi się wyrzec własnej korzyści - okej, raz może okazało się to błędem? (w przypadku adopcji Rukii), jednak widzę Renjiego przede wszystkim jako typ, który pozwala odejść ukochanej kobiecie, jeśli wie, że jej szczęście będzie z kim innym. Tutaj natomiast można się rozpisać na temat skomplikowanej relacji Renji-Rukia-Ichigo, ale to już temat na inny post...

Hisagi Shuuhei - robi wrażenie od pierwszego pojawienia się. Utalentowany, inteligentny, a przede wszystkim małomówny i zamknięty w sobie. O jego wnętrzu, o jego myślach nie wiemy właściwie nic. Myślę, że Hisagi może być jedną z bardziej fascynujących postaci tej historii. Mimo że tego nie okazuje w jakiś szczególny sposób, jest niezaprzeczalnie osobą, która potrafi przywiązać się aż do granic fascynacji i pełnego uwielbienia. Wystarczy wspomnieć jego pierwsze - i ostatnie - spotkanie z Kenseiem, które pozostawiło w nim ślad na całe życie. Podobnie sądzę, że już jako wicekapitan musiał być niezmiernie przywiązany (choćby jednostronnie) do Tousena, więc wyobrażam sobie, że zdrada Tousena musiała go boleć równie mocno jak pozostałą dwójkę: Kirę i Hinamori - tyle że o Hisagim łatwo w tym kontekście zapomnieć, bo nie pokazuje po sobie emocji (podczas gdy Kira się umartwia - i upija z Matsumoto - a Hinamori płacze). Myślę, że najpełniejszym obrazem Hisagiego jest jego walka z Findorem w odcinku 219 - kiedy ten małomówny wojownik odzywa się krótko, oszczędnie i w sposób zupełnie prosty, przekazując jednak największe mądrości, zasłyszane od swojego kapitana. Taki właśnie jest Hisagi: skromny, szczery z samym sobą i dostrzegający sedno.

O Matsumoto Rangiku właściwie wszystko napisała Stokrot, mogę podpisać się pod każdym jej słowem. Matsumoto zdumiewa, ponieważ okazuje się pod fascynującą i bujną powierzchownością posiadać niesamowite wnętrze. Jest inteligentnym i utalentowanym wojownikiem, a z kapitanem tworzą zgrany duet, któremu dorównać mogą chyba tylko Kenpachi z Yachiru. Matsumoto jest przykładem na to, jak tworzyć udane i niedenerwujące postacie kobiece. Na co dzień może być wybredna, wymagająca, kapryśna, może uwielbiać sake i mężczyzn, ale gdy przychodzi do obowiązków, staje się wcieleniem profesjonalizmu. To typ osoby, na który zawsze można liczyć.

No i na koniec Yachiru Zdecydowanie największy oryginał w całym gronie wicekapitanów Kto by pomyślał, że różowowłosy brzdąc może zrobić takie wrażenie? Kubo obiecał dla Yachiru osobną historię i ja się na nią już cieszę, bo chcę się o pani wicekapitan Oddziału Jedenastego dowiedzieć więcej Jest urocza - mały wulkan energii, pełna radość i dziecięce zafascynowanie światem. Jak pisałam gdzie indziej, jej relacja z Ken-chanem należy do najciekawszych - i najbardziej uroczych - w Bleachu. Jednocześnie Yachiru z tą swoją radością dziecka wprowadza chaos w zwarte szeregi Gotei 13 - jest postrachem twardych chłopów z Oddziału Jedenastego, panią prezes Stowarzyszenia Kobiet Shinigami, której nikt się nie sprzeciwi, oraz największym utrapieniem Byakuyi. Nie można jej nie uwielbiać

Wspomnę w dwóch słowach o Ibie i Nanao. Ibę cenię za jego oddanie, a także za inteligencję, którą może maskować imidżem yakuzy Iba jest przykładem postaci, która ogromnie wiele zyskuje przy bliższym poznaniu - początkowo wydaje się niczym nie wyróżniać, tymczasem okazuje się posiadać niesamowicie wiele zalet. Iba wydaje mi się człowiekiem spokojnym, opanowanym i z głową na karku. Jest utalentowanym wojownikiem, nie brak mu także serca. Nanao natomiast - cóż, jest wyjątkowa Jej zestawienie z Kyouraku robi wrażenie i jednocześnie ratuje biednego kapitana przed całkowitym pogrążeniem się Nanao cenię - znów - za niezwykłą inteligencję i cool imidż To typowa pani z magistratu, z tymi ściśniętymi ustami i bacznymi oczami za okularami. Nie ma wątpliwości, że gdyby nie ona, Oddział Ósmy rozwiałby się na cztery strony Seireitei...

"Dom jest tam, gdzie ktoś o Tobie myśli"
"Ore to koi, onna"
"aoi mikazuki noboru (kaze wa aka o matotte)"

Obraz
kirin.pl

Kika
Nameczanin
Nameczanin
Kika
Dni na forum: 3.035
Posty: 99
Skąd: i tak tam nie mieszkasz ;P
Jeżeli chodzi o poruczników to tak: Abarai Renji, Matsumoto Rangiku, Hisagi Shuuhei.

Vice-kapitan VI oddziału pojawił się już od początkowych odcinków, bardzo charakterystyczna i wyróżniająca się postać – nie tylko ze względu na kolor włosów. Ciągle ćwiczy, by stać się silniejszym, mogę chyba powiedzieć, że jednym z ważniejszych o ile nie naj celów jest dla niego pokonanie swojego kapitana Kuchiki Byakui. Renji zawsze troszczył się o Rukię, chciał być jak najbliżej niej. Zawsze jest też chętny do walki i walczy do samego końca. Ładny ma strój w Bankai, choć jeśli chodzi o samego Zabójcę Dusz to w ogóle mi się nie podoba

Vice-kapitan X oddziału w sumie wszystko to co chciałam o niej napisać zostało już przedstawione , więc będę musiała powtórzyć: z jednej strony wydaje się leniwą, lubiącą zabawę, sake, zakupy kobietą, z drugiej jednak strony kiedy trzeba jest skupiona na pracy, dzielnie walczy, idealnie pasuje do swojego kapitana, chociaż są oni swoimi całkowitymi przeciwieństwami, czy to jeżeli chodzi o wzrost czy charakter .

Vice-kapitan IX oddziału nie za dużo o nim wiem, ale tak jakoś przypadł mi do gustu, jest spokojny, pracowity, nie przepada za walką, nie lubi swojego Zanpakutou. Wspomniana walka z Findorem była moim zdaniem jedną z najlepszych w całym Bleachu. Mam nadzieję, że w przyszłości będzie Hisagiego coraz więcej
Byczusia Kobieta
Kami
Kami
[ Klan Takeda ]
Byczusia
Wiek: 24
Dni na forum: 3.484
Plusy: 6
Posty: 4.669
Skąd: z świata snów i marzeń
Z wszystkich tych wice kapitanów najbardziej lubię Renjiego.Od początku wydawał mi się być najbardziej interesujący: te jego dalekosiężne bronie,świetny charakter(można było na niego liczyć)+taki brutalny,ale świetny z niego kumel-tak mogę go określić
Yachiru mnie rozbawiała- zawsze podróżując na plecach Kenpachiego
Do Nanao nic nie mam.Fajna babka,ale we mnie większych uczuć nie wzbudza.Lubię ją,ale nic poza tym.
Natomiast jeszcze zaraz po Renjim Rangiku lubię najbardziej.Ech ten jej spory biuścik No i ma świetny charakter.

[img][/img]
,,Nie możesz poświęcić życia za ukochaną osobę, musisz żyć ,by jej chronić"
,,W świecie ninja ci, co łamią zasady są śmieciami. Ale ci, co porzucają swoich przyjaciół są gorsi niż śmiecie"
Obraz
,,Bo jeśli głupotą jest obrona życia
Będę głupcem do ostatniego dnia"
Wyświetl posty z ostatnich:

Forum DB Nao » Manga i anime » Bleach » Wicekapitanowie Gotei13
Przejdź do:  
Dragon BallForum DB NaoAnime GakureAnime PhrasesDr. Slump
Powered by phpBB
Copyright © 2001-2017 DB Nao
Facebook