Forum Dragon Ball Nao

» Nauczyciele, oświata

Strony: 1, 2  następna
franqey Mężczyzna
Super Saiyanin 4
Super Saiyanin 4
[ Klan Asakura ]
franqey
Wiek: 31
Dni na forum: 4.362
Plusy: 3
Ostrzeżenia: 3
Posty: 2.641
Skąd: Danzig
Ostatnio coraz częściej spotykam się z teorią że im młodszy rocznik, tym ludzie głupsi. Czy tak jest? Czemu tak się dzieje? Czego powinno się wymagać od przedstawicieli oświaty? Czy etyka ma wpływ na pozom kształcenia? Czy ma to związek z socjologią, psychologią, filozofią nauczania? Jakie są wasze przemyślenia na temat oświaty w Polsce? Czy dobry nauczyciel powinien mieć wzgląd na płeć dziecka przy ocenie i sposobach przekazania wiedzy? Czy liczba nauczycieli jest odpowiednia, zbyt mała, zbyt wielka? Czy wysyłanie coraz młodszych dzieci do szkół jest tylko sposobem na zachowanie pracy, czy też jest to potrzebne? Jaki powinien być podział ról między nauczycielami a rodzicami? Czy ci ostatni powinni mięć większą, mniejszą bądź taką samą możliwość ingerencji w pracę nauczycieli? Co jeszcze wam przychodzi do łba w związku z tym tematem?

Jak się rozwinie to wypowiem się dość szeroko.

"I wówczas, jakby dla ostatecznego i nieodwołalnego pchnięcia mnie do upadku, zjawił się duch Przekory. Filozofia nie zdaje sobie żadnej z tego ducha sprawy. A jednak wieżę w to święcie, jak w istnienie własnej duszy, że przekora jest jednym z pierwotnych popędów ludzkiego serca - jedną z niepodzielnych, pierwiastkowych władz lub uczuć, które nadają kierunek charakterowi danego człowieka. Któż, popełniając czyn niedorzeczny lub nikczemny, nie dziwił się po stokroć tej prostej oczywistości, iż wiedział, że winien go był nie popełniać? Czyż pomimo doskonałości naszego rozsądku nie mamy nieustannych zakusów do naruszania tego, co jest Prawem, dla tej po prostu przyczyny, iż wiemy właśnie,że jest to - Prawo?"
Edgar Allan Poe "Czarny Kot"
Al Ed Upek Kobieta
"Deus Volt
Deus Volt
[ Klan Kutang ]
Al Ed Upek
Wiek: 28
Dni na forum: 3.920
Plusy: 10
Posty: 5.004
Skąd: Włocławek
Dziś krótko, potem dopiszę więcej. Napiszę tylko o małych dzieciach w szkole. Wiadomo, żę im młodszy umysł tym chłonniejszy. Moja kuzynka, co ma obecnie 9 lat, przyniosła, na początku roku, jakąś europejską książeczkę. I tam teksty w stylu "nasza wsplna Europa". Szkoły wbijają w głowy jedyną słuszną prawdę. Im prędzej matka nauczy myc rączki po siusianiu, tym prędzej dziecku wejdzie to w krew i będzie dbało i higienę. Analogicznie, im prędzej dzieci dowiedzą się, że są Europejczykami, tym trudniej będzie z nich to wykorzenic, nawet rodzicom. Dlatego mamy to co mamy, dzieci uczą się od maleńkości pewnych zachowań i wzroców, od rodziców, którzy również od maleńkości byli czegoś uczeni w szkołach. A już niedługo rodzicami będą te dzieci, które uczą się w szkołach IIIRP. Gdzie na WoSie dochodzi się do bardzo ciekawych wniosków.

Jeszcze o podziale ról. Powienien byc w zupełności naturalny, czyli nie opowiadajmy bzdur jakoby to szkoła miała uzupełnic wychowanie domowe. To rodzina tworzy członków społeczeństwa, szkoła przygotowuje do znalezienia pracy. Niech oświata wycofa się wychowywania dzieci, bo robi to na swój obraz i podobieństwo, a z tego nie wyniknie nic dobrego. Rodzice powinni miec decydujący wpływ w edukacji dzieci, powinni móc im wybrac tę ścieżkę, którą sami uznają za najlepszą. Państwowa oświata preferuje wszędzie ten sam bajzel pod nazwą SP1, SP2, SP25, czy nawet Prywatna Szkoła Podstawowa, bo cech prywatnej szkoły to ona nie przejawia tak jak powinna, taka specyfika tego systemu.

Obraz
Nigdy nie będę w 100 % szczęśliwy, bo spirytus ma 96 %.- mój kolega Marcin.
-Nadia, gdzie moje gacie?
-Nie wiem, pewnie do muzeum wzięli.
Jestem Polakiem – więc mam obowiązki polskie: są one tym większe i tym silniej się do nich poczuwam, im wyższy przedstawiam typ człowieka - Roman Dmowski
Panie Bolesławie, witamy w domu. Witamy całą ekipę czarnuchów z łańcuchami.
Gdzie jest ta Irlandia, no gdzie? Ja wam powiem gdzie. Za Wielką Brytanią.
Nie oznacza to jednak, że byłem świniakiem pokroju Kwaśniewskiego, czy innego Komorowskiego, aż tak nisko nie upadłem. Chłopu trzeba dawać albo się nie dziwić. Chłopak wyczaił ją na skupie żywca. W sezonie tzw "świńskiej górki". Na imie jej było Teresa, Teresa z domu Bąk. Gonar wziął 2k kredytu na suple. xD
Thorik Mężczyzna
Full Power SSJ
Full Power SSJ
[ Klan Kaeshi ]
Thorik
Wiek: 10
Dni na forum: 3.392
Plusy: 1
Posty: 538
Jak na razie skupię się na pierwszych trzech zdaniach, a kiedy indziej rozwinę wypowiedz i przejdę do następnych.
Nie ty jeden spotkałeś się z takimi twierdzeniami. To stało się faktem, a wyjątki potwierdzają regułę. Obserwując dzisiejsze społeczeństwo odnoszę wrażenie, że to nie wiedza stała się trudniejsza w pozyskiwaniu, to nie ludzie, sami z siebie rodzą się głupsi. Problem polega na tym, że nie ma chęci do robienia czegokolwiek. Dziś znaczny procent osób młodszych, nie traktuje nauki poważnie. Przyczyną tego jest daleko idący rozwój technologi, który wchłania w siebie młode pokolenie. Proszę wskazać mi gimnazjalistę bądź licealistę, który przez rok, przeczyta chociaż 3 książki spoza lektur. Tu pojawia się problem, bo takich osób ze świecą trzeba szukać. Komputer, telewizor, konsole etc. tak zawładnęły dzisiejszą rzeczywistością, że dzieciakom trudno jest się od tego uwolnić. W pewnym momencie nie potrafią nawet zweryfikować co jest dobre, a co złe, co korzystne a co nie. Książka używana jest zamiennie ze spodkiem do herbaty. Kiedyś był trzy programy telewizyjne, a czas który dzieciaki miały, przeznaczały albo na wzajemna integrację, albo na czytanie. Rozwój był wpisany w kanon zachowań, w schemat dorastania. A w dniu dzisiejszym można wybierać, albo się rozwijam, albo gram w Tekkena.
Młodsze pokolenie charakteryzuje brak zainteresowań. Zapytajcie przypadkowego dzieciaka czym się interesuje, odpowiedz będzie „eee, yyy, no nie wiem, hmm, czasem oglądam mecz piłki nożnej.” albo „no jak to czym, chleję z kolegami, co innego można robić?”. Ile osób wraca do domu, siada przed telewizorem, ogląda programy, których nie lubi, je, gra, kładzie się spać, aby następny dzień przeżyć tak samo? Dzieciaki nie mają własnego zdania, a jak mają to niczym nie poparte. To jest też winą rodziców i oświaty, ich nieumiejętnego pokierowania młodzieżą.
Ale o tym potem bo już zbyt wiele nieusprawiedliwionych godzin mi się nazbierało ...

Obraz
„(..) czytanie książek i oprawianie ich to całe dwa, i to ogromne, okresy rozwoju. Z początku pomalutku uczy się człowiek czytać. Oczywiście nauka ta trwa wieki. Książkę rwie, szapie, brudzi, nie traktuje jej poważnie. Oprawa zaś świadczy o szacunku do książki, świadczy o tym, że człowiek nie tylko lubi ją czytać, lecz że traktuje ją poważnie.” Dostojewski Fiodor
Mitas Mężczyzna
Ziemianin
Ziemianin
Mitas
Wiek: 31
Dni na forum: 2.870
Posty: 15
Skąd: Sierpc
franqey napisał(a):
Czy tak jest?
Oczywiście, że tak, a można to łatwo zauważyć w zachowaniu codziennym młodszych osób, które są wychowane na tych idiotycznych bajkach, co to niby mają je uczyć pewnych wartości, a tak naprawdę niewiele z tego wynika, najczęściej kreskówki w dzisiejszych czasach są przesycone przemocą i tylko to taki młody człowiek może wynieść oglądając takie rzeczy, żaden gimnazjalista czy licealista nie sięgnie także po lekturę szkolną, bo po co, jak można przeczytać streszczenie w internecie. Moim zdaniem jeżeli dalej tak to będzie wyglądało, to do niczego dobrego to nie doprowadzi.

franqey napisał(a):
Czemu tak się dzieje?
Wydaje mi się, że powodem zaistniałej sytuacji jest postęp technologiczny. Młodzież ma spory dostęp do rzeczy, które ułatwiają im w pewien sposób życie mam tutaj na myśli TV i internet, dzisiaj młodzież zbyt dużo czasu poświęca na rzeczy drugorzędne, przez co się nie rozwija.

franqey napisał(a):
Czy wysyłanie coraz młodszych dzieci do szkół jest tylko sposobem na zachowanie pracy, czy też jest to potrzebne?
Wysyłanie dzieci w tak młodym wieku do szkoły, to głupota, każde dziecko powinno mieć czas na dzieciństwo , na zabawę, na odpoczynek, a dopiero potem na edukację i rodzice posyłający zbyt wcześnie swoją pociechę do szkoły popełniają moim zdaniem błąd
Al Ed Upek Kobieta
"Deus Volt
Deus Volt
[ Klan Kutang ]
Al Ed Upek
Wiek: 28
Dni na forum: 3.920
Plusy: 10
Posty: 5.004
Skąd: Włocławek
Thorik napisał(a):
Komputer, telewizor, konsole etc. tak zawładnęły dzisiejszą rzeczywistością, że dzieciakom trudno jest się od tego uwolnić.
Wypraszam sobie, ja jestem nerdem i nadal jestem w stanie robic ponad program.

Obraz
Nigdy nie będę w 100 % szczęśliwy, bo spirytus ma 96 %.- mój kolega Marcin.
-Nadia, gdzie moje gacie?
-Nie wiem, pewnie do muzeum wzięli.
Jestem Polakiem – więc mam obowiązki polskie: są one tym większe i tym silniej się do nich poczuwam, im wyższy przedstawiam typ człowieka - Roman Dmowski
Panie Bolesławie, witamy w domu. Witamy całą ekipę czarnuchów z łańcuchami.
Gdzie jest ta Irlandia, no gdzie? Ja wam powiem gdzie. Za Wielką Brytanią.
Nie oznacza to jednak, że byłem świniakiem pokroju Kwaśniewskiego, czy innego Komorowskiego, aż tak nisko nie upadłem. Chłopu trzeba dawać albo się nie dziwić. Chłopak wyczaił ją na skupie żywca. W sezonie tzw "świńskiej górki". Na imie jej było Teresa, Teresa z domu Bąk. Gonar wziął 2k kredytu na suple. xD
Thorik Mężczyzna
Full Power SSJ
Full Power SSJ
[ Klan Kaeshi ]
Thorik
Wiek: 10
Dni na forum: 3.392
Plusy: 1
Posty: 538
Wyjątek potwierdza regułę.
A tak serio, to świadczy o tym, że potrafisz odpowiednio się zorganizować i pogodzić pewne rzeczy. Mi też zdarza się grac całymi dniami, ale kiedy indziej z chęcią siądę do książki. A w dzisiejszych czasach młodzież nie widzi nic poza rozrywką.

Obraz
„(..) czytanie książek i oprawianie ich to całe dwa, i to ogromne, okresy rozwoju. Z początku pomalutku uczy się człowiek czytać. Oczywiście nauka ta trwa wieki. Książkę rwie, szapie, brudzi, nie traktuje jej poważnie. Oprawa zaś świadczy o szacunku do książki, świadczy o tym, że człowiek nie tylko lubi ją czytać, lecz że traktuje ją poważnie.” Dostojewski Fiodor
Al Ed Upek Kobieta
"Deus Volt
Deus Volt
[ Klan Kutang ]
Al Ed Upek
Wiek: 28
Dni na forum: 3.920
Plusy: 10
Posty: 5.004
Skąd: Włocławek
Mitas napisał(a):
rodzice posyłający zbyt wcześnie swoją pociechę do szkoły popełniają moim zdaniem błąd
Sęk w tym, że rodzice nie bardzo mają wybór. A ostatnio ich pole manewru staje się jeszcze węższe.


A tak serio, to świadczy o tym, że potrafisz odpowiednio się zorganizować i pogodzić pewne rzeczy. Mi też zdarza się grac całymi dniami, ale kiedy indziej z chęcią siądę do książki. A w dzisiejszych czasach młodzież nie widzi nic poza rozrywką.
Ale mi się nie zdarza czasem przesiedziec całą noc na kompie. Ja żyję z kompem, ale rozumiem twój tok myślenia i się zgadzam. Pewne rzeczy stały się dla ludzi zwyczajnie nieosiągalne. Co gorsza, wcale nie stały się one ani mniej dostępne, ani bardziej skomplikowane.

Obraz
Nigdy nie będę w 100 % szczęśliwy, bo spirytus ma 96 %.- mój kolega Marcin.
-Nadia, gdzie moje gacie?
-Nie wiem, pewnie do muzeum wzięli.
Jestem Polakiem – więc mam obowiązki polskie: są one tym większe i tym silniej się do nich poczuwam, im wyższy przedstawiam typ człowieka - Roman Dmowski
Panie Bolesławie, witamy w domu. Witamy całą ekipę czarnuchów z łańcuchami.
Gdzie jest ta Irlandia, no gdzie? Ja wam powiem gdzie. Za Wielką Brytanią.
Nie oznacza to jednak, że byłem świniakiem pokroju Kwaśniewskiego, czy innego Komorowskiego, aż tak nisko nie upadłem. Chłopu trzeba dawać albo się nie dziwić. Chłopak wyczaił ją na skupie żywca. W sezonie tzw "świńskiej górki". Na imie jej było Teresa, Teresa z domu Bąk. Gonar wziął 2k kredytu na suple. xD
Shounen
*SōheiMenos 「僧兵メノス」
SōheiMenos 「僧兵メノス」
Shounen
Wiek: 29
Dni na forum: 4.816
Plusy: 64
Posty: 11.294
Skąd: Gdańsk
Thorik napisał(a):
Mi też zdarza się grac całymi dniami, ale kiedy indziej z chęcią siądę do książki. A w dzisiejszych czasach młodzież nie widzi nic poza rozrywką.
Napisałeś to tak, jakbyś nie traktował książek jako rozrywki?
Właśnie młodzież tak na to patrzy, dlatego nawet książki nie dotknie, bo to wstyd. Ale tych czytających ludzi nie jest w szkołach wcale aż tak mało.

Regulamin Forum | Anime Phrases - cytaty z anime i mang | TG+YT
Marimo Mężczyzna
"L'uś
<b>L</b>'uś
[ Klan Kaeshi ]
Marimo
Wiek: 23
Dni na forum: 3.482
Plusy: 18
Posty: 1.997
Skąd: Łosice
Czy tak jest?
Tak, szczególnie to widać, gdy dany rocznik jest w gimnazjum. Sam to widziałem na własne strony od wewnątrz, jak i teraz znacznie dokładniej od zewnątrz.

Czemu tak się dzieje?
Według mnie 100% wina stoi, mimo, że zabrzmi to absurdalnie bo stronie zbyt wysokiego rozwoju technologii. Coraz to nowsze komórki, różne nasze-klasy i inne badziewia to powoduje uzależnienia, i chore zachowania. W imieniu i nazwisku danego człowieka oprócz autentycznych danych osobowych znajdziesz różne znaczki, których nawet nie wypada komentować. Do tego rażące błędy ortograficzne, które wynoszą często od rodzeństwa, również analfabetów. To wszystko się cholernie dobrze rozwija, i aż się boje jak nasz świat będzie wyglądał za 15 lat, może nie będzie mi dane na to patrzeć...

Czego powinno się wymagać od przedstawicieli oświaty?
Inteligencji i umiejętności ciekawego przekazania wiedzy. Chodzę do I klasy liceum, i nauczycieli dobrych jest 2, z czego u jednej z nich dyspozycja zależy od humoru, bo jak baba nie ma dnia, to nawet nie chce wytłumaczyć Ci zadania, a na drugi dzień prowadzi fajnie zajęcia. Reszta to totalni nudziarze, poplątają językiem, spytają frajera co trwa 30 minut, a i tak dostanie 2, a potem trzymają na przerwach i zadają prace domowe na 3 strony... To jest idiotyczne. Ciekawa jest też kwestia pouczania owych przedstawicieli oświaty przez uczniów, często ograniczonych umysłowo. To jest wręcz straszne, jak chemiczka się myli a kolega już na złość, ale jednak zgodnie z danymi z podręcznika poprawią ową panią.

Czy dobry nauczyciel powinien mieć wzgląd na płeć dziecka przy ocenie i sposobach przekazania wiedzy?
Na płeć niby z jakiej paki? Człowiek to człowiek, a to, że jest babą czy chłopem nie powinno mieć żadnego znaczenia. Każdy jest równy. Niestety to u nas w Polsce występuje rzadko.

Czy liczba nauczycieli jest odpowiednia, zbyt mała, zbyt wielka?
Mi by wystarczył nauczyciel od matematyki, fizyki i angielskiego, bo reszty i tak nie słucham... Całkowicie obojętny jestem w tej kwestii.

Czy wysyłanie coraz młodszych dzieci do szkół jest tylko sposobem na zachowanie pracy, czy też jest to potrzebne?
Zabieranie dzieciom najlepszych chwil w życiu...

Właśnie młodzież tak na to patrzy, dlatego nawet książki nie dotknie, bo to wstyd. Ale tych czytających ludzi nie jest w szkołach wcale aż tak mało.
Hej Hej Hej! Tu się nie zgadzam. Ja nie czytam książek, bo mnie nudzą, wole przez ten czas poczytać wiadomości w internecie bo bardziej mi się to przyda, niż historia fantasy.

Kilka ominąłem, bo nie wiem co napisać Może potem.

Pozdrawiać.

'These are the seasons of emotion and like the winds they rise and fall'
Thorik Mężczyzna
Full Power SSJ
Full Power SSJ
[ Klan Kaeshi ]
Thorik
Wiek: 10
Dni na forum: 3.392
Plusy: 1
Posty: 538
Naoista napisał/a:
Napisałeś to tak, jakbyś nie traktował książek jako rozrywki?
Jak czytam Dostojewskiego, Orwella czy Camusa, to rozrywka jest akurat najmniej ważna. Owszem, sięgnę czasem po fantastykę (choć też nie należy uogólniać, bo mitologia czy Mistrz i Małgorzata to też fantastyka, a już mniej rozrywkowa) i wtedy najczęściej szukam odprężenia i relaksu. Natomiast twórczość wyżej wymienionych autorów uważam za wyzwanie intelektualne.

Obraz
„(..) czytanie książek i oprawianie ich to całe dwa, i to ogromne, okresy rozwoju. Z początku pomalutku uczy się człowiek czytać. Oczywiście nauka ta trwa wieki. Książkę rwie, szapie, brudzi, nie traktuje jej poważnie. Oprawa zaś świadczy o szacunku do książki, świadczy o tym, że człowiek nie tylko lubi ją czytać, lecz że traktuje ją poważnie.” Dostojewski Fiodor
eilan1989 Kobieta
Super Nameczanin
Super Nameczanin
[ Klan Asakura ]
eilan1989
Wiek: 28
Dni na forum: 3.011
Plusy: 5
Posty: 121
Skąd: BP
Mogę stwierdzić iż jest głupszy. A dlaczego?
Może dlatego, iż szkoła to przymus, a z reguły ludzie mają postawę obronną w takich sytuacjach.
Bądźmy szczerzy, nie każdy jest stworzony do nauki. I nie każdy traktuje szkołę poważnie. To jest coś co po prostu "trzeba odbębnić, aby dali nam spokój". Postawa uczniów sprowadza się do prostego myślenia: mieć jako taką frekwencję, nazbierać kilka niedostatecznych by pod koniec roku w ciągu tygodnia wszystko zaliczyć. No i tu wkracza postawa nauczycieli, którzy nie chcąc udupić delikwenta wpiszą dla świętego spokoju dopuszczający.
Naczyciel nie ma autorytetu. Mało tego. Ten autorytet podważają sami rodzice. Dziecko nie może czuć się gorsze od nauczyciela. Więc w szkołach brakuje hierarchi.
Inna przyczyna to przytaczany już tutaj rozwój technologiczny. Mogę być przykładem ^^.
Poza tym liczba klas i uczniów w jednej placówce też ma duże znaczenie. Im większa tym nauczycielowi trudniej sprawdzić poziom wiedzy ucznia. A i wtedy ciężej skupić uwagę całego zgromadzenia.
Było też coś wspomniane bodajże o atrakcyjności zajęć. To zależy od inwencji nauczyciela. Wcale nie trzeba przewracać do góry nogami sposobu nauczania aby lekcje były atrakcyjne. Nawet niemiłosierne nudne lekcje języka polskiego potrafią być ciekawe poprzez np pracę w grupach.

Jeśli chodzi o obowiązek wysłania dziecka w wieku sześciu lat do szkoły, uważam go za zbędny. Wręcz niemile widziany. "Zerówka" w zupełności wystarcza. Wolę mieć w domu dziecko a nie geniusza.
Thorik Mężczyzna
Full Power SSJ
Full Power SSJ
[ Klan Kaeshi ]
Thorik
Wiek: 10
Dni na forum: 3.392
Plusy: 1
Posty: 538
Żeby ugryźć cały problem od właściwej strony, trzeba zarysować pewne ogólne sylwetki osób przekazujących wiedzę. Pracownicy szkół nie są przecież jednolici, jedni z was powiedzą „w szkole maiłem świetnego matematyka”, a drudzy stwierdzą iż facet od historii to nudziarz. Na dzień dzisiejszy mamy kilka głównych typów nauczycieli.

1.Komunikatywny, otwarty na uczniów, potrafiący ich wysłuchać. Osoba inteligenta, ale nie butna i zadufana w sobie. Potrafi rozmawiać, przekazywać pewne prawdy, nie narzucając teorii, które jego zdaniem są niepodważalne. Rozumie, że uczeń musi znaleźć własną drogę, że w jego rękach spoczywa tylko pokazanie pewnych drzwi, a nie siłowe wprowadzanie w nie ucznia. Wyrozumiały i zdolny do kompromisów.
2.Aby lepiej wszystko zobrazować posłużę się kontrastem. Typ drugi to nauczyciel o wielkim mniemaniu o sobie. On jest nauczycielem, to ona ma magistra, a wszyscy uczniowie to tylko bezwartościowe ścierwo, które z chęcią katuje swoją „wyższością”. Jakiekolwiek argumenty do niego nie przemawiają. Kieruje się mottem ze znanego polskiego filmu „moja racja jest mojsza niż twojsza”. Rozmowa z taką osobą staje się istną katorgą, właściwie dialog nie ma tu miejsca, jest tylko monolog pewnego siebie belfra. Celem jaki ta osoba wyznacza sobie, wcale nie jest przyczynianie się do rozwoju młodzieży, a dowartościowanie samego siebie. Łatwo się domyśleć co z tego wynika...
3.Trzeci typ, to ten, któremu na niczym nie zależy. Szkołą jest dla niego miejscem pracy. Dyrektor wyznacza mu godziny, a jego zadaniem jest tylko ich przepracowanie. Nauczanie skupia się na powtarzaniu wyuczonych formuł i definicji. O zachęcaniu do pogłębiania wiedzy nie ma mowy, „róbta co chceta”. Ważny dla takiego osobnika jest tylko święty spokój i brak dodatkowej roboty. Kocha narzekać jak mało zarabia za pracę w trudnych warunkach...

To co przedstawiłem to oczywiście bardzo ogólnikowe wzorce nauczycieli. Każdy człowiek to indywidualności, więc nie wszystkich da się dopasować. Wystarczy przypomnieć sobie Bladaczkę z Ferdydurke czy nauczyciela łaciny z Labiryntu nad morzem Herberta. To też są kolejne rodzaje postaw nauczycielskich, ale występują tak rzadko, że nie wiem czy warto szerzej o nich pisać.
Watro się jednak zastanowić nad tym jaki procent stanowią poszczególni nauczyciele(ci od 1-3) w odniesieniu do ogółu. Według mnie sytuacja wygląda tak :
Typ pierwszy: 1:10
Typ drugi: 3:10
Typ trzeci: 6:10.
Pamiętać trzeba, że często typ 2 łączy się z typem 3. W ogóle tych połączeń i na różne sposoby może być więcej. Zależy od poglądów, usposobienia etc. ale powtarzam, że wyżej przedstawiony schemat jest pewnym uogólnieniem.

Jak widać, większość nauczycieli nie ma predyspozycji, żeby we właściwy sposób przekazywać wiedzę. I tu tkwi kolejny problem, mianowicie uczniowie zostają spychani do rangi istot niższych, głupszych i mało użytecznych. Dzisiejsza nauka sprowadza się do zamykania wszystkiego w klamry, blokowania umysłu ucznia, a nie otwierania go na świat. Często odcinane zostają drogi wyborów, zbyt wiele jest nakazów, zbyt mało kreatywności i samodzielnego myślenia. Potem dochodzi do sytuacji, że dzieciak z samymi piątkami na koniec liceum, nie jest w stanie wypowiedzieć się na temat, którego szkoła nie poruszyła.

Wielkim, jak nie największym błędem popełnianym przez nauczycieli, jest stawianie siebie na piedestale. W takiej sytuacji dochodzi do automatycznego konfliktu. Uczeń, to uczeń, on musi wiedzieć mniej niż belfer. Młodzieży przypisana zostaje przez nauczycieli gombrowiczowska gęba ucznia. Osobnika niższej rangi. Co gorsza nie weryfikuje tego praktyka, poglądy i dziedziny, którym się człowiek interesuje, ale samo przynależenie do pewnej grupy. Nauczyciele myślą, że w każdej dziedzinie są omnibusami, tymczasem mój znajomy dowiódł tego, że tak nie jest.
Chłopak zostaje wzięty do odpowiedzi z języka niemieckiego. Było to w pierwszej klasie liceum, przy czym w gim. nie miał owego języka w programie nauczania. Jako, że mieliśmy tylko jedną lekcję tygodniowo, kumpel zrezygnował z nauki na wyżej niż dwa, twierdząc, że przez te 3 lata nie wyniesie nic konkretnego, a jedynie straci czas. Podchodzi do nauczycielki (to ta nauczycielka typu 2) i nie umie kompletnie nic. Babka poirytowana jego obojętnym stosunkiem do jej lekcji, nie mogąc czerpać satysfakcji z poniżenia kogoś, bo ten ktoś nic sobie z tego nie robi, zaczyna sama poniżać siebie, uciekając się do prostackich wyrzutów w stronę ucznia typu :”nic nie robisz leniu śmierdzący,będziesz idiotą, jesteś żałosny, to z czego pytałam to podstawy” etc. Na to znajomy odpowiada jej : „ proszę mi powiedzieć na czym polegają różnicę między PvP a PvE i jeśli można, to czym charakteryzują się czary AoE.” Dalszego przebiegu wydarzeń nie trzeba opisywać. Oczywistym jest, że kobieta nie znała odp. na zadane pytania.
Chłopak uświadomił jej, że w pewnych sprawach to ona jest niżej od niego i też nie zna podstaw. Różnica między nimi była taka, że on akceptował swoją niewiedzę, rozumiał, że w niemieckim dobry nie będzie. Nauczycielka natomiast, z przekonaniem o swojej wyższości w każdym calu i braku dostrzegania unikalnych wartości u innych, nie mogła zaakceptować porażki.

Przy takim zachowaniu nie ma się co dziwić, że uczniowie nie widzą autorytetów wśród nauczycieli. Zaogniające się stosunki i brak zrozumienia między obiema grupami, prowadzi do ciągłych konfliktów i utarczek. Jak uczeń ma wygłosić swoją opinię, skoro wie, że nauczyciel i tak wie swoje i nie zaakceptuje jego zdania? Na to wszystko ma także wpływ przedmiotowe traktowanie dzieciaków. System edukacji nie potrafi wyławiać perełek. Dla nauczycieli jesteś jednym z wielu. Nie oszukujmy się ale szkolnictwo to dość skostniała i ścisła struktura, ucząca tylko tego co ktoś z góry nakazał. A co jeśli dany uczeń wychodzi poza kanony, mając inne zainteresowania nie związane z tym czego uczą w szkole? To w oczach belfrów jest nie do zaakceptowania, a nawet jeśli, to na pierwszym miejscu musi być jego dziedzina, a dopiero potem twoje pasje. Talenty są tłamszone i niszczone przez system edukacji. Tak jak w opowiadaniu Jarome K. Jerome pt. Nowa Utopia, gdzie ponadprzeciętność jest niszczona. Szkodzi, bo trudno ją opanować, a poza tym nie dopuszczalne jest wywyższenie się kogoś nad innych. Mimo iż utwór jest prześmiewczy i komiczny, a także skupia się na innej tematyce, to pewne spostrzeżenia autora stały się dzisiejszym chlebem powszednim.
Nauczyciele i rodzice popełniają wielki błąd narzucając pociechom pewne twierdzenia, w celu uchronienia ich od „błędnych” wyborów. Po pierwsze błędny wybór rodzica, nie musi być błędnym dla dziecka. Po drugie młody chłopak czy dziewczyna nie zrozumieją inaczej jak przez doświadczenia. Formułki i zakazy, to tylko słowa, a człowiek pragnie czynów. Jak sam się nie przekona, nie spróbuje to nigdy nie będzie w stanie zweryfikować czy mu się to podoba czy nie, jak to smakuje.
Tu skieruję swoją wypowiedź w stronę Franka, przytaczając postaci Geda i Ogiona z Czarnoksiężnika Z Archipelagu. W książce Ursuli K. Le Guin mamy do czynienia ze świetną współpracą między uczniem a nauczycielem. Po pierwsze dostrzeżenie talentu. Po drugie zaangażowanie w nauczanie i zrozumienie młodego, porywczego charakteru. Po trzecie i najważniejsze potraktowanie Geda jak dorosłego, zdolnego do podejmowania decyzji mężczyzny i udostępnienie mu możliwości wyboru, a także brak krytyki, bez względu na kierunek, w którym młody mag się uda. Tego wszystkiego brakuje w szkołach i trudno mi zrozumieć brak świadomości nauczycieli. Przecież będąc tak wielkimi za jakich się uważają, powinni to wszystko wiedzieć.

A to już takie moje prywatnie spostrzeżenie :

Kiedyś inteligencja była wolna, niezależna. Pisarze, poeci, filozofowie i myśliciele chcieli tworzyć, ze względu na wewnętrzne potrzeby, z chęci rozwoju świata, umysłu i udowodnienia innym jak dalece można się rozwinąć. Czuli potrzebę wnikania w to co ukryte, po części niedostępne i tajemnicze. Ludzie wzajemnie się napędzali, jeden koncept przeskakiwał drugi i tak tworzył się łańcuch ziemskich Bogów, którzy panowali, nad tym co ich otacza. Dzisiaj inteligencja nie jest samoistna, ważna, a dla większości nawet wartościowa. Zanika, umieszczając swoich wyznawców, w małym bastionie odpierającym ataki głupoty, prostactwa i prymitywizmu. Lata podbojów, odkryć i szarży myślowych przeminęły. Dziś ku rozczarowaniu niewielu, nastał okres wegetacji, biernej obrony, w skrajnych wypadkach, zrywów, które szybko tłumione są przez pseudo krytyków, uważających się z znawców tego świata.

Obraz
„(..) czytanie książek i oprawianie ich to całe dwa, i to ogromne, okresy rozwoju. Z początku pomalutku uczy się człowiek czytać. Oczywiście nauka ta trwa wieki. Książkę rwie, szapie, brudzi, nie traktuje jej poważnie. Oprawa zaś świadczy o szacunku do książki, świadczy o tym, że człowiek nie tylko lubi ją czytać, lecz że traktuje ją poważnie.” Dostojewski Fiodor
franqey Mężczyzna
Super Saiyanin 4
Super Saiyanin 4
[ Klan Asakura ]
franqey
Wiek: 31
Dni na forum: 4.362
Plusy: 3
Ostrzeżenia: 3
Posty: 2.641
Skąd: Danzig
franqey napisał(a):
Ostatnio coraz częściej spotykam się z teorią że im młodszy rocznik, tym ludzie głupsi. Czy tak jest?
Oczywiście też widzę że kolejne roczniki durnieją w oczach. Jest to tym boleśniejsze, że pić zaczynałem z obecnymi 30-o - 40-o latkami, a obecnie przebywam często w towarzystwie ludzi młodszych ode mnie, więc spektrum mam całkiem szerokie.

franqey napisał(a):
Czemu tak się dzieje?
O rozwoju elektroniki, techniki i elektrotechniki napisali inni. Kolejną sprawą, mającą dużo ( choć pozornie niewiele)z tym wspólnego jest niż demograficzny. Nie chciałbym przesądzać że dzieci ludzi ubogich i źle wykształconych nie mają szans się wybić, ale genetyka swoje mówi na ten temat. A niestety ta grupa społeczna ma obecnie najwięcej potomstwa. Ludzie uważający się za inteligentnych, często utożsamiają swą mądrość życiową z umiejętnością obsługi prezerwatywy. Słowem posiadanie dzieci jest obecnie passe. A jeśli już, to dopiero wtedy gdy zapewni im się komputer, internet, konsole, prywatną szkołę, kolekcję zabawek erotycznych, jumbo jeta, telefon komórkowy, szofera, masażystę, trenera fitness, wydanie kolekcjonerskie wszystkich kart Magic the gettenring, dziecko sąsiada w tym samym wieku i na podobnym poziomie materialnym i ubezpieczenie miejsc intymnych dziecka. Oczywiście liczba dzieci przekraczająca jeden jest patologią społeczną, której nasz wykształciuch będzie unikał jak ognia. Następnie trzeba jeszcze zapracować na bieżące zachcianki dziecka, więc na wychowanie nie ma już czasu. No, ale od czego są nauczyciele? Zatem:

franqey napisał(a):
Czego powinno się wymagać od przedstawicieli oświaty?
I może zacytuję:
Thorik napisał(a):
1.Komunikatywny, otwarty na uczniów, potrafiący ich wysłuchać. Osoba inteligenta, ale nie butna i zadufana w sobie. Potrafi rozmawiać, przekazywać pewne prawdy, nie narzucając teorii, które jego zdaniem są niepodważalne. Rozumie, że uczeń musi znaleźć własną drogę, że w jego rękach spoczywa tylko pokazanie pewnych drzwi, a nie siłowe wprowadzanie w nie ucznia. Wyrozumiały i zdolny do kompromisów.
franqey napisał(a):
Czy etyka ma wpływ na pozom kształcenia?
Jak dla mnie - tak. Jeśli uczeń widzi że nauczyciel sobie leci w człon, to sam będzie. Jeśli widzi że profesor zachowuje się w porządku, to będzie go szanował. Być może nie będzie się z nim zgadzał we wszystkim, ale będzie go szanował.

franqey napisał(a):
Czy ma to związek z socjologią, psychologią, filozofią nauczania?
W zasadzie już napisałem co nieco. Może jak nowy wątek wypłynie.

franqey napisał(a):
Jakie są wasze przemyślenia na temat oświaty w Polsce?
Nauczycieli jest zbyt dużo, byle baran po studiach może nim zostać. Nie ma żadnej selekcji wychowawców z powołania, od kujonów którzy nauczyli się paru rzeczy na pałą i dzięki temu skończyli studia. Nauczyciele nie mają pojęcia o podejściu do dzieci, mają zbyt wiele wolnego czadu, w pokoju nauczycielskim tylko się wzajemnie nakręcają jacy to uczniowie obecnie są źli. Traktują swoich podopiecznych jak wrogów, co jest skandalem, nie mają indywidualnego podejścia do uczniów, są schematyczni, wyrobienie się z programem jest jedynym kryterium, nauczanie zabija w uczniach własne zdanie i poczucie własnej wartości, w końcu pedagodzy nie radzą sobie z dziećmi i młodzieżą. Nie odnosi się to do wszystkich, ale do znakomitej większości przypadków.

franqey napisał(a):
Czy dobry nauczyciel powinien mieć wzgląd na płeć dziecka przy ocenie i sposobach przekazania wiedzy?
Oczywiście że tak. Gołym okiem widać że chłopcy zazwyczaj są bardziej niechlujni, leniwi, gorzej się zachowują, dojrzewają później, łatwiej im się uczyć na lekcji niż odrabiać pracę domową, bardziej przebojowi etc.. Mają inną psychikę od dziewczynek, i dlatego sposób oceniania powinien być do tego dostosowany. Ocenianie małego facecika za estetykę zeszytu, bądź młodziutkiej księżniczki za aktywność na tych samych kryteriach to jakieś chore nieporozumienie, i takich nauczycieli powinno się dawać pod pręgierz.

franqey napisał(a):
Czy liczba nauczycieli jest odpowiednia, zbyt mała, zbyt wielka?
Zdecydowanie zbyt wielu. Ludzie którzy się do tego nie nadają idą na belfra, i potem się srają że pracy nie starczy dla wszystkich. Lepiej wyrzucić połowę na zbity ryj niż rozwalać umysły kolejnych roczników. Zarobki by wzrosły, szacunek, a i liczba godzin pracy by bardziej przypominała to co mamy w innych zawodach.

franqey napisał(a):
Czy wysyłanie coraz młodszych dzieci do szkół jest tylko sposobem na zachowanie pracy, czy też jest to potrzebne?
jw.

franqey napisał(a):
Jaki powinien być podział ról między nauczycielami a rodzicami?
Nauczyciel nie ma prawa narzucać swojego zdania uczniom. To zupełnie inny rodzaj wychowywania. To rodzice są od przekazania wartości, zasad moralnych etc. Nauczyciel może jedynie pokazać szerszy kontekst czegoś, zadać wątpliwość, zmusić do myślenia i przekazać podręcznikową wiedzę. Za narzucanie się ze swym zdaniem i wymaganie podzielania go powinien być ustawowy wpieprz.

franqey napisał(a):
Czy ci ostatni powinni mięć większą, mniejszą bądź taką samą możliwość ingerencji w pracę nauczycieli?
Znacznie większą. Wystarczy tylko wspomnieć o tym że to są ich dzieci, oraz o tym że nauczyciele są opłacani z podatków.

franqey napisał(a):
Co jeszcze wam przychodzi do łba w związku z tym tematem?
Zamknięcie pokoju nauczycielskiego, zmiana matury z polskiego na bardziej twórczą, likwidacja gimnazjum, zwiększenie ilości nauczycieli mężczyzn. Zwracanie większej uwagi na studiach na wychowanie i sposób przekazywania wiedzy niż na posiadaną wiedzę.

PS. nie napisałem wszystkiego bo mi się nie chciało. Może potem.

"I wówczas, jakby dla ostatecznego i nieodwołalnego pchnięcia mnie do upadku, zjawił się duch Przekory. Filozofia nie zdaje sobie żadnej z tego ducha sprawy. A jednak wieżę w to święcie, jak w istnienie własnej duszy, że przekora jest jednym z pierwotnych popędów ludzkiego serca - jedną z niepodzielnych, pierwiastkowych władz lub uczuć, które nadają kierunek charakterowi danego człowieka. Któż, popełniając czyn niedorzeczny lub nikczemny, nie dziwił się po stokroć tej prostej oczywistości, iż wiedział, że winien go był nie popełniać? Czyż pomimo doskonałości naszego rozsądku nie mamy nieustannych zakusów do naruszania tego, co jest Prawem, dla tej po prostu przyczyny, iż wiemy właśnie,że jest to - Prawo?"
Edgar Allan Poe "Czarny Kot"
Shounen
*SōheiMenos 「僧兵メノス」
SōheiMenos 「僧兵メノス」
Shounen
Wiek: 29
Dni na forum: 4.816
Plusy: 64
Posty: 11.294
Skąd: Gdańsk
franqey napisał(a):
likwidacja gimnazjum
Wraz ze zmianą władzy temat wrócił. Jak się zapatrujecie na pomysł PiS-u dotyczący likwidacji gimbaz (do których chodzą gimbusy)?

Media już ostrzegają, że pracę stracą tysiące nauczycieli. Pytanie, czy ich praca jest ważniejsza od poziomu szkolnictwa.

Regulamin Forum | Anime Phrases - cytaty z anime i mang | TG+YT
Malik-al-Mulk Cwel Mężczyzna
Opiekun Nao Wiki
Opiekun Nao Wiki
[ Klan Kutang ]
Malik-al-Mulk Cwel
Wiek: 62
Dni na forum: 4.308
Ostrzeżenia: 3
Posty: 2.283
Skąd: Rzeszów
Niech usuną te biedatwory czym prędzej. Nie rozumiem jak można było wpaść na pomysł zamykania dzieciaków w jednym budynku, kiedy przechodzą swój najtrudniejszy i najdziwniejszy okres w życiu; dodatkowo rozdzielić ich (w większości przypadków) z uformowaną już grupą znajomych z podstawówki, by poznawali nowych ludzi, z którymi zaraz znów będą musieli się rozdzielać na rzecz liceum czy technikum.

Shounen napisał(a):
Media już ostrzegają, że pracę stracą tysiące nauczycieli.
Co jak co, ale gdybym był nauczycielem w gimbazie, to cieszyłbym się jak dziecko, że kończą się te koszmary

Shounen napisał(a):
Pytanie, czy ich praca jest ważniejsza od poziomu szkolnictwa.
To po pierwsze, po drugie - niekoniecznie. Moim zdaniem racjonalnym wyjściem z problemu byłoby stworzenie nowych placówek (szkół podstawowych lub liceów/techników) w budynkach po gimnazjach, które stały wcześniej same (bo problem szkół łączonych wydaje się rozwiązywać sam, jeżeli przyjmiemy, że tracący pracę nauczyciele będą chcieli się podszkolić, żeby móc uczyć uczniów szkoły średniej - choć chyba wielu nauczycieli ten papier ma, bo szkoliło się, zanim powstała gimbaza) i tym samym promować naukę w mniej licznych klasach, a co za tym idzie - z jakościowo lepszym kształceniem.
Przy takim rozwiązaniu większość nauczycieli, jeżeli miałaby stracić pracę na dłuższy czas - to tylko z własnego lenistwa/braku ambicji, chęci - a wtedy nie mogliby mieć do nikogo pretensji. No chyba że coś mi umknęło.

Mamy tu jakichś nauczycieli? Interesuje mnie jaki pogląd na sprawę mają sami zainteresowani.

Obraz
PALATIAL REGALIA
Al Ed Upek Kobieta
"Deus Volt
Deus Volt
[ Klan Kutang ]
Al Ed Upek
Wiek: 28
Dni na forum: 3.920
Plusy: 10
Posty: 5.004
Skąd: Włocławek
Na pytanie odpowiadam w zgodzie z panującą rzeczywistością, tzn. w kondominium z państwowym systemem edukacji. Obecnie uczniowie podstawówek mają trzy lata edukacji przyrodniczej w ramach jednego przedmiotu zamiast pięciu w ramach czterech. Sprawia to, że program jest dużo bardziej ogólny i nie nastawiony na to, by dzieci już w wieku 11-15 lat mogły sobie szukać swojej specjalizacji w naukach przyrodniczych. Dostaje się 2 godziny przyrody przez 3 lata. Instytucjonalnie odwleka się to do rozpoczęcia gimnazjum w wieku 13 lat, gdzie dostaje się 3 lata na 4 przedmioty przyrodnicze: biologię, geografię, chemię i fizykę. Widać więc, że obecny system opóźnia nabywanie wiedzy z nauk przyrodniczych. W dodatku 3 lata to krótki okres i zazwyczaj nie starcza na dokończenie podręcznika, a liceum stanowi co najwyżej rozszerzone repetytorium z gimnazjum, a nie konstynuację nauczania. 5 letni program dla podstawówki i później 4 letni program dla liceum powinien wyglądać tak, że korzysta się z 5 lat (na fizykę i chemię 3) dla obszerne omówienie podstaw nauk przyrodniczych na osobnych zajęciach, a nie jakiejś okrojonej czasowo i programowo hybrydzie, a następnie w 4 lata się wchodzi w szczegóły, a niektórzy uczniowie mogą być już na tyle czymś zainteresowani jakimś przedmiotem, że sobie wybiorą profil rozszerzony rok wcześniej i spedzą rok dłużej na szlifowaniu wiedzy i umiejętności z tego zakresu.
Tak samo ma się sprawa z matematyką, gdzie ze 20-25% wszystkich wykonywanych ćwiczeń w liceum było przerabianych w gimbazjum. Dzięki dłuższemu wymiarowi godzin w ciagu trwania edukacji podstawowej zdazy się przerobić podręcznik, a następnie w 4 wykona się znacznie większy progres niż obecnie na etapie gimnazjum - liceum. Pomijam technikum, bo tam są profile gdzie siłą rzeczy dostanie się więcej, ale chodzi o to, żeby licea też zaczęły oferować uczniom większą wszechstronność.
Tak samo zresztą rzecz ma się z informatyką, gdzie nie uczymy się absolutnie niczego. Obecnie chodzenie na informatykę to strata czasu.
W sprawie języka polskiego, historii i WoSu rzecz ma się tak, że w systemie 3+3+3 nigdy nie kończy się żadnego podręcznika (z poprzednich przedmiotów zresztą też), a każde 3 lata to powtórka poprzednich 3, zwłaszcza na poziomie gimnazjum i liceum. Dlatego 5 lat podstawówki wyższej z polskiego można wykorzystać tak, że przez 3 pierwsze lata można wykorzystać to jakiegoś rodzaju podstawy programowej, nauki gramatyki, interpunkcji (nie wiem czemu, ale ta dziedzina jest w 100% pomijana w szkołach), prostszych i krótszych tekstów, poezji itd., a klasy 7 i 8 wykorzystać na przyspieszenie z lekturami i wprowadzenie już tych dłuższych i cięższych gatunkowo: zarówno polskich jak i obcych i klasycznych. 4 lata liceum to tym razem rok więcej niż 3 i powinno starczyć na wszystkie epoki i nie powinno się dublować tego, co było wcześniej. No bo każdy tak miał, czy tylko ja miałem i Dziady i Pana Tadeusza w gim i lic? Wiem, że temat nie jest o programie nauczania i kanonie lektur, ale 5 letni cykl nauczania to możliwość lepszego wyedukowania dzieci i młodzieży z zakresu języka polskiego i literatury tak polskiej jak i obcej i warto się zastanowić nad tym jak to powinno wyglądać.
Z historii też się nigdy nie kończy podręcznika i generalnie dokonuje się niedużego postępu jeśli chodzi o zasób przekazywanych informacji w 3 latach szkoły podstawowej, potem gimnazjum i liceum. 5 lat historii w podstawówce można poświęcić na szersze omówienie podstawy programowej, bo przecież będzie na to 166,(6)% czasu, którym się obecnie dysponuje w podstawówce. Po solidniejszym przygotowaniu można przyspieszyć tempo w liceum i położyć nacisk na kwestie kluczowe, jak początki Słowian, kultura średniowiecza, ruchy polityczne polskie w XIX wieku, i w końcu wojny światowe, które zawsze z racji braku czasu traktuje siępo macoszemu.
WoS to w gruncie rzeczy można by wywalić i zastąpić go jakimś przedmiotem o prawie i ustroju, bo to co jest obecnie to lewaczenie na maksa, no ale trudno. Z koniem kopać się nie będziemy, wiadomo, że nie zdejmą, bo to zbyt ważne narzędzie to przerabiania dumnego ludu słowiańskiego na zgnilców zachodnich. Nie mniej jednak, podobnie jak u poprzednich, można uczyć bardziej szczegółowo i więcej wymagać.
Jeszcze jedno takie marzenie to wywalenie WDŻ, którego nie wywalą, bo lekcja teoretyczna lepiej nauczy człowieka zapobiegać ciąży, chorobom i założyć rodzinę niż 24/7 edukacji empirycznej, ale nie wywalą, bo jesteśmy zbyt zacofani i trzeba nas nauczyć życia. Tę godzinę można by przeznaczyć na dodatkowy w-f albo do jednej dodatkowej godziny lekcyjnej, którą by sobie uczniowie przekonwerotwali na co chcą, np. rozszerzoną biologię.

Inna kwestia to taka, że gimbaza wykształciła własną tożsamość, w której im bardziej pieprznięty tym lepiej. Pewnie przez to, że gimnazja są w jednym budynku co podstawówki i się nagle te szczyle poczuły wyjątkowe, bo mają już swoją szkołe. W starym systemie chodzili do podstawówki, a potem ogarniały ich starszaki w liceum, które już z prawdziwą babą, a nie z ręką. Ale nie można tej głupoty zwalać w całości na gimnazja, bo w zdecydowanej mierze odpowiadają za to trendy filozoficzne, kulturowe, upadek autorytetu władzy rodzicielskiej i regres tego, co popularnie nazywa się klasycznymi wartościami.

Trzeci aspekt, w którym można to omawiać to finanse. I tu podobnie jak wcześniej opowiadam się za systemem 8+4 zamiast 6+3+3. Powstanie gimbaz spowodowało wyasygnowanie dodatkowych środków finansowych na zatrudnienie dodatkowych dyrektorów, utworzenie wydziałów w ministerstwie i kuratoriach odpowiedzialnych za gimnazja, rad programowych a także dodatkowe koszty księgowości w szkołach. Z racji tego, że budżety publiczne to prawie wyłącznie budżety deficytowe to powinno się szukać oszczędności, tym bardziej że żadne przeludnienie nam nie grozi, szkoł są liczebnie coraz mniejsze, więc bez sensu byłoby dowalać sobie kosztów, skoro naturalnie maleją wraz ze spadkiem ludności.

Ale i tak uważam, że szkoły powinny być stowarzyszeniowe, kościelne, prywatne, klubowe, dopuszczony powinien być homeschooling; a wszystko to o niezależnych programach i metodach nauczania. Szkoły powinny konkurować między sobą ofertą dydaktyczną, kulturalną, sportową oraz dyplomami i wyróżnieniami uczniów zamiast panujących państwowych mordowni umysłowych serzących oprócz głupoty także zapyzialstwo fizyczne, co jest, kto wie, może nawet bardziej niebezpieczne od głupoty, którą ciężką pracą, samozaparciem, wpieprzem i publicznym upokorzeniem,można wyleczyć w odróżnieniu od niedołężności ruchowo-motorycznej, której od 15 roku życia wzwyż nie da się już uleczyć. Nie wydaje się dziwne, że szkoły stowarzyszeniowe mimo tego że mają bardzo ograniczone finansowanie publiczne są oferują i lepsze kształcenie i lepsze usprzętowienie?

BTW pytałem się sióstr jakiś czas temu o Marzannę. Jedna z 1 klasy podstawówki, druga na półmetku gimbazy. Obie nie miały. Marzanna passe, bo za bardzo wschodnioeuropejska.

Obraz
Nigdy nie będę w 100 % szczęśliwy, bo spirytus ma 96 %.- mój kolega Marcin.
-Nadia, gdzie moje gacie?
-Nie wiem, pewnie do muzeum wzięli.
Jestem Polakiem – więc mam obowiązki polskie: są one tym większe i tym silniej się do nich poczuwam, im wyższy przedstawiam typ człowieka - Roman Dmowski
Panie Bolesławie, witamy w domu. Witamy całą ekipę czarnuchów z łańcuchami.
Gdzie jest ta Irlandia, no gdzie? Ja wam powiem gdzie. Za Wielką Brytanią.
Nie oznacza to jednak, że byłem świniakiem pokroju Kwaśniewskiego, czy innego Komorowskiego, aż tak nisko nie upadłem. Chłopu trzeba dawać albo się nie dziwić. Chłopak wyczaił ją na skupie żywca. W sezonie tzw "świńskiej górki". Na imie jej było Teresa, Teresa z domu Bąk. Gonar wziął 2k kredytu na suple. xD
Katz Mężczyzna
^Hatamoto
Hatamoto
[ Klan Tokugawa ]
Katz
Wiek: 27
Dni na forum: 3.544
Plusy: 26
Posty: 4.829
Skąd: Bydgoszcz Respekt: 99
Gimnazja powinny zostać, to co uczą jest wystarczające i ponad to co jest chociazby w USA. Zabrałbym się za szkolnictwo wyższe bo tam jest dopiero dramat.

Gimnazjum to dobra szkoła życia, do określenia swojego charakteru, zwłaszcza, że w dzisiejszych czasach nie ma przymusowej służby wojskowej. Dziecko nauczy się, że życie nie zawsze jest łatwe, spróbuje rzeczy dobrych i rzeczy złych przez co samo zdecyduje co bedzie dla niego w życiu ważne.

Ideology evo:
Józef Stalin: "Cudów nie ma"
Donald Tusk: "Polska będzie gospodarczą potęgą"
Berlusconi: "Wygramy, bo nie jesteśmy fiutami."
Obraz
Al Ed Upek Kobieta
"Deus Volt
Deus Volt
[ Klan Kutang ]
Al Ed Upek
Wiek: 28
Dni na forum: 3.920
Plusy: 10
Posty: 5.004
Skąd: Włocławek
Twój post Katzu tak mnie pocharatał, że nie byłem w stanie od razu odpowiedzieć, a w dodatku zostałem dobity plusem.

Wypunktuję wypowiedź, żeby było klarowniej i żeby uniknąć słowotoku.

1. Skoro wykazuje się, że poziom wiedzy i umiejętności spadł w stosunku do tego przeciętnie przekazywanego i w rezultacie posiadanego w czasach sprzed reformy, a mózgi ówczesnej młodzieży nie eksplodowały od nadmiaru szkolnych wrażeń, to oznacza to, że można spokojnie podnieść te wymagania. Oczywiście to zdanie bierze się pod uwagę w przypadku uznania reformy gimnazjalnej za błąd z punktu widzenia na jakość kształcenia. Ja tak uważam. Prochu wymyślać nie musimy, ale skoro na podorędziu mamy stary, sprawdzony schemat, to warto do niego wrócić albo przynajmniej go rozważać.
2. Fakt, że poziom nauczania w polskich gimnazjach jest wyższy niż w USA nie oznacza, że mamy na nim poprzestać. Powinniśmy grać o pełną pulę i dażyć do tego, aby nieustannie dystansować inne kraje, a nie zatrzymać się na 2 metrach w przód, bo taka przewaga nam wystarczy.
3. To że szkolnictwo wyższe również przejawia nędzny poziom, jest pełne patologii administracyjnych, finansowych i stricte naukowych jest kwestią osobną. A poza tym, w pewnej części (nie chcę oceniać jak dużej, lecz co do występowania tego zjawiska nie powinno być wątpliwości) za ten stan rzeczy odpowiada słabe przygotowanie absolwentów szkół średnich do studiów, którzy z kolei, w moim przynajmniej odczuciu, tracą na systemie 6+3+3 tym, że materiał jest często niekończony w ciągu roku szkolnego, program okrojony a do tego w dużej części dublowany na kolejnych szczeblach edukacji.

A teraz przejdę do decydującej części, która to bardzo, ale bardzo mnie zaszokowała. Osobiście mam nadzieję, że napisałeś to w formie żartu, na który sobie pozwoliłeś z racji obserwacji ułańskiej fantazji młodzieży gimnazjalnej. Jeśli zachodzi u ciebie jakaś fascynacja tą kulturą to osobiście mam nadzieję, że jest ona jedynie dla beki i nie jest dla ciebie tak ważna, aby ten stan utrzymywać.

4. Zdecydowanie nie uważam, by w jakiejkolwiek postaci gimnazjum mogło pełnić rolę zamiennika służby wojskowej. Czym innym jest szkoła powołana do przekazywania dzieciom i młodzieży obojga płci wiedzy i umiejętności potrzebnych do życia w cywilu z naciskiem na kontynuację edukacji i odnalezienie się na rynku pracy, a czym innym powszechna służba wojskowa, która istniała po to, by obywatele płci męskiej nabyli indywidualne i zespołowe zdolności konieczne do obrony terytorium państwa, usuwania skutków klęsk żywiołowych, zabezpieczania ludzi i obiektów różnego typu na wypadek różnych zagrożeń oraz organizacji i dyscypliny. Tej ostatniej w gimnazjum nie ma w ogóle, jak i w całym procesie oświatowo-wychowawczym w naszym państwie. Porównanie uważam za nietrafione i wręcz niestosowne.
5. Szkołą życia generalnie jest życie jako całość przez które kształtuje się charakter. Ten wykuwa się w domu (czy to patologicznym czy zdrowym), na ulicy, w szkole, w klubie, po prostu wszędzie. Kiedy obowiązywał stary system młodzież też określała swój charakter w toku nabywania nowych doświadczeń, nie tylko w szkole zresztą.
6. Większość dzisiejszych alkoholików i narkomanów zaczynała pić i ćpać kiedy obowiązywał stary system. Tak samo jak i większość abstynentów. Gimnazjum nie jest konieczne do tego, by się dowiedzieć o tym, że życie nie jest łatwe, ani po to by spróbować dobrych i złych rzeczy. Na świecie są różne systemy edukacji i w każdym z nich młodzież prędzej czy później zaczyna pić wódkę.

Mam takie pytanie: Czy tobie sytuacje przedstawione w serialu Szkoła imponują? Ja przyznam, że dla mnie jest to co prawda śmieszne, ale osobiście bym wolał, by takie zachowania zaimplementować obcym, a u siebie trzymać czystość. Uważam, że 15 latki nie powinny zamawiać sobie striptizerów do szkoły, rozkładać w szatni elektrycznego pastucha w ramach polowań na zombie, warzyć eliksirów z krwi menstruacyjnej i depilować nóg laserem na fulla. A już tym bardziej kręcić amatorskiego porno, szantażować się nim i wysyłać dyrektorowi.

Obraz
Nigdy nie będę w 100 % szczęśliwy, bo spirytus ma 96 %.- mój kolega Marcin.
-Nadia, gdzie moje gacie?
-Nie wiem, pewnie do muzeum wzięli.
Jestem Polakiem – więc mam obowiązki polskie: są one tym większe i tym silniej się do nich poczuwam, im wyższy przedstawiam typ człowieka - Roman Dmowski
Panie Bolesławie, witamy w domu. Witamy całą ekipę czarnuchów z łańcuchami.
Gdzie jest ta Irlandia, no gdzie? Ja wam powiem gdzie. Za Wielką Brytanią.
Nie oznacza to jednak, że byłem świniakiem pokroju Kwaśniewskiego, czy innego Komorowskiego, aż tak nisko nie upadłem. Chłopu trzeba dawać albo się nie dziwić. Chłopak wyczaił ją na skupie żywca. W sezonie tzw "świńskiej górki". Na imie jej było Teresa, Teresa z domu Bąk. Gonar wziął 2k kredytu na suple. xD
Mart Kobieta
Super Saiyanin 4
Super Saiyanin 4
[ Klan Asakura ]
Mart
Wiek: 24
Dni na forum: 3.550
Plusy: 2
Posty: 1.643
Skąd: Poznań
Z mojego punktu widzenia gimnazjum ma jeden, jedyny plus. Ze względu na to, że idą do niego dzieci już mniej więcej samodzielne, można trochę poszaleć w wyborze szkoły. Nie ma co się czarować, że podstawówki różnią się od siebie poziomem, , bo pomiędzy "najlepszymi" a "najgorszymi" są jedynie kosmetyczne różnice. W wyborze podstawówki rodzice kierują się tym, aby szkoła była jak najbliżej. W gimnazjach jest już inaczej i jak dziecko jest zdolne i w podstawówce odstaje od swojej klasy idiotów, to można je posłać do dobrej szkoły, gdzie będzie miało większą możliwość szlifowania swoich talentów i lepszego przygotowania do testów których wyniki zaważą na rekrutacji do szkoły średniej, która już niestety ma bardzo duże znaczenie. Kiszenie się zdolnych dzieci dwa lata dłużej z idiotami tylko dlatego, że szkoła jest 10 minut drogi od domu, to wielka krzywda.

Nawet siedząc na ławie oskarżonych lubimy słuchać o sobie.
Endzik Mężczyzna
Super Saiyanin 4
Super Saiyanin 4
[ Klan Kutang ]
Endzik
Dni na forum: 3.652
Plusy: 25
Posty: 2.076
Może teraz tak jest, jak ja szedłem do gimbazy było inaczej.

Mieszkałem pięć minut od najlepszej podstawówki w mieście, do której chodziłem, a która miała też gimnazjum, gdy je stworzyli. Jednak ze względu na dzielnicę w której mieszkałem, miałem przydział do gimnazjum 15 minut od domu, w dodatku największa patola w mieście. Jak zapytaliśmy czy da się do tego gdzie podstawówka, to kazali składać podanie. No to złożyliśmy. Odrzucili. Rozumiem jeszcze gdybym był jakimś gonarem, ale lol, miałem czwartą najlepszą średnią w szkole na przestrzeni klas 4-6. Do tego w tym czasie zawsze na podium konkursów matematycznych, geograficznych, ortograficznych i chemicznych.

No to trudno, poszedłem do pato-gimbazy i żyłem tam jak król przez trzy lata. I nie miało to wpływu na to że dostałem się do najlepszego liceum w mieście.

Last.fm
Wyświetl posty z ostatnich:
Strony: 1, 2  następna

Forum DB Nao » Różne » Hyde Park » Nauka, Edukacja » Nauczyciele, oświata
Przejdź do:  
Dragon BallForum DB NaoAnime GakureAnime PhrasesDr. Slump
Powered by phpBB
Copyright © 2001-2017 DB Nao
Facebook