Rok 1984 :: Premiera pierwszego rozdziału mangi "Dragon Ball" (33 lata temu)

» [Fanfik DB] Dragon Ball Hell

AndyD Mężczyzna
Ziemianin
Ziemianin
AndyD
Wiek: 23
Dni na forum: 2.415
Posty: 20
Prolog
Wydarzenia odbywają się jakiś czas po tym jak Goku z serii GT wydostaje się z piekła (saga supper 17). Dragon Ball Hell ma na celu ukazanie tego co dzieje się w piekle w którym pozostał Piccolo. W piekle rządzi szatan który nigdy w seriach DB nie został ukazany. Od razu mówię że będzie to opowiadanie pisane z humorem ale.. jest małe "ale" o którym dowiecie się czytając. Jeśli spodoba wam się pierwszy rozdział wtedy zacznę dodawać kolejne co tydzień.
Dodam że moja styczność z fanartami miałem dość dawno temu, przeważnie wole pisać dramaty. Nie leży mi zbytnio fantasy no ale cóż spróbujemy zobaczymy co z tego wyjdzie.

JEŚLI CI SIĘ PODOBA I CHCESZ BYM KONTYNUOWAŁ TO NAPISZ TO W KOMENTARZU CHOCIAŻBY!

Rozdział 1 - Charla
Mijał kolejny dzień w piekle. Piekło było miejscem gdzie trafiały tam wszystkie złe dusze. Piekło miało trzy poziomy:
1. Poziom pierwszy, panowały tu ciemności, chodziło się po zaschniętej lawie. Czerń panującą dookoła rozświetlały nigdy nie gasnące pochodnie które wisiały na ścianach zaraz nad głowami kościotrupów. Do tego poziomu trafiają dusze które nie popełniły aż tak dużo ciężkich grzechów za życia na ziemi.
2. Drugi poziom był poziomem do którego trafiały dusze samobójców. Dusze osób które za życia odebrały same sobie życie z jakiegoś powodu trafiały do gorącej lawy gdzie ciągle paliły się i na nowo odtwarzały i tak całą wieczność. Takową duszę z cierpień mógł uwolnić tylko król piekieł. Wyjątkiem były dusze które świadomie odebrały sobie życie ale ratując przy tym życie innych osób lub ukochanej osoby, taka dusza wtedy trafiała do nieba.
3. Poziom trzeci jest poziomem lorda Roi Rogue to on rządzi całym piekłem, jeśli zabijesz setki ludzi, będziesz niszczył planety to trafisz do niego na trzeci poziom.
-Czy mój tatuś jest na drugim poziomie piekła ? - Spytała dziewczynka z łzami w oczach które wyglądały jak małe kryształki.
-To już nie moja sprawa.
-Bo mój tatuś się zabił po śmierci mamusi. - Odparła zasmucona dziewczynka.
-Pfff, to już nie moja sprawa. - Odparła tajemnicza postać, odwróciła się i zaczęła iść.
-Niech pan poczeka ! - Krzyknęła dziewczynka.
-Zostaw mnie w spokoju bachorze !
-Dl... dla... dlaczego pan na mnie krzyczy ? Pan jest strasznie niedobry. - Odparło cichutko dziecko - Po chwili dziewczynce zaczęły płynąć z oczu łzy które przy świetle pochodni wyglądały jak spadające kryształki.
-Ja chce do tatusia ! - Krzyknęła po chwili ciszy zrozpaczona dziewczyna.
-Phi, co mnie to obchodzi ? Twój tatuś pewnie smaży się teraz na dolnej części piekła a ty nic na to nie poradzisz.
-A z resztą i tak jesteś rzadkością tutaj w piekle. Po raz pierwszy widzę tutaj mała dziewczynkę. - Odparła z obojętnością w oczach tajemnicza postać.
-Jak to zginę ? Jak to zginę ?! Ja nie chcę umierać ! - Krzyczało dziecko, jej wrzaski były bardzo głośne. Z oczu kapały łzy.
-To ja już chyba sobie pójdę co nie ? - Wypowiedziała osoba po czym odwróciła się i ponownie zaczęła zmierzać z dala od tajemniczej dziewczynki.
-Czy, czy pan nigdy nie miał taty ? - Odpowiedziała szeptając te słowa pod nosem z opuszczoną głową dziewczynka - jej ciemno zielonego koloru włosy zasłaniały jej chudą twarz.
-Miałem... - Tajemnicza postać odwróciła się i wyglądała na poruszoną tymi słowami.
-Kochał go pan ?
-Pfff, nawet go nie znałem.
-Jak to go pan nie znał ?
-Po prostu, wypluł mnie i po chwili umarł.
-Czy pana tatuś jest w niebie ?
-Jest w tym przeklętym miejscu gdzieś tutaj razem ze mną.
-Spotkał się już z nim pan ?
-Na szczęście nie.
-Czemu na szczęście ?
-Po prostu nie chcę się z nim spotkać i tyle nie muszę ci nic tłumaczyć nędzny bachorze. - Odpowiedziała postać stojąca nad dziewczynką swoim zachrypniętym poważnym głosem.
-Jak pan pomoże mi znaleźć mojego tatusia to ja pomogę panu znaleźć pana tatusia. - Odpowiedziała z delikatnym uśmiechem na twarzy dziewczynka podnosząc przy tym wzrok na osobę stojącą przed nią.
-Hahahaha, ty mi pomożesz znaleźć mojego ojca nędzniku ? - Odparła śmiejąc się ironicznie postać.
-A dlaczego nie ? - Odpowiedziała dziewczynka ciągle utrzymując na twarzy uśmiech.
-Wiesz co ?
-Co ?
-Wybiorę się z tobą znaleźć twojego zasranego ojczulka.
-Niech pan nie nazywa tak mojego tatusia ! - Krzyknęła rozzłoszczona dziewczynka kopiąc postać przed sobą w nogę.
-Nie masz w sobie nic siły. Ehhh zwykły nędzny kłopotliwy bachor który będzie nie potrzebnie otwierał jadaczkę podczas poszukiwań.
-Poszukamy mojego tatusia ?
-Taa, tylko teraz się uspokój dobrze ?
-Hura ! Poszukamy mojego tatka - Krzyknęła kilka razy podskakując wesoła dziewczynka.
-Wyruszymy jutro dobrze ?
-Yhy. - Odparło dziecko.
-Niech mi pan powie jak pan ma na imię. - Dodała po chwili dziewczyna.
-Ehhhh, nie lubię się przedstawiać takim nędznikom jak ty ale niech ci będzie. Piccolo.
-Piccolo ? Jest pan dziwną osoba więc to dziwne imię idealnie do pana pasuje, hihihi.
-Ja dziwną osobą ? Licz się ze słowami !
-Tak jest pan koloru zielonego i ma pan na czole czułka jak ślimaczki.
-A ty masz włosy wyglądające jakby ziemski pies na nie nasikał.
-Są przemoczone od moich łez. Jest pan strasznie nie miły.
-Powiedz mi nędzniku dlaczego w ogóle trafiłaś do piekła ?
-Nie jestem nędznikiem, nazywam się Charla.
-Gówno mnie obchodzi twoje ziemskie imię, nie masz żadnej mocy wnioskuje że masz 1 jednostkę jak zwykły człowiek, więc dla mnie jesteś zwykłym nędznym dzieckiem.
-A pan wygląda jak zielony ślimak ! - Krzyknęła dziewczynka.
-Powiedz mi co robisz na tym odludziu w tej norze ?
-Nora ? To tam gdzie mieszkają kreciki ?
-Ehhhh, miałem na myśli piekło.
-Bałam się tych wszystkich dziwnych postaci, i ujrzałam pana, panie Piccolo stojącego na tym mostku samego i patrzącego na dół w lawę.
-Teraz powiedz mi dlaczego trafiłaś do piekła ?
-Naprawdę nie wiem.
-Co się stało zanim tu trafiłaś ?
-Pamiętam tylko że wróciłam ze szkoły do domu i tatuś leżał z zakrwawioną rączką a w drugiej trzymał kawałek szkła.
-Co się stało później ?
-Nie pamiętam obudziłam się na podłodze w okół leżały ciała policjantów. Odwróciłam się do tyłu i zobaczyłam starszego pana także w stroju panów policjantów którzy celował do mnie z pistoletu. Uśmiechnęłam się do niego i poprosiłam o pomoc. Chciałam do niego podejść a on powtarzał odsuń się potworze. Później obudziłam się w tym strasznym miejscu.
-Jesteś ciekawym przypadkiem, może twój tatuś będzie wiedział dlaczego tutaj trafiłaś. Nie sądze byś była zdolna do zabicia innych ludzi.
-Zabicia ? Że niby ja ? Panie Zielony chyba pan żartuje ! - Wykrzyknęła zbulwersowana dziewczynka z obrażoną miną.
Piccolo podniósł Charle i posadził ją na swoim prawym barku.
-Ojej ! Jak tutaj fajnie i wysoko. - Powiedziała Charla z zadowoleniem.
-Nie przyzwyczajaj się za bardzo. - Odparł poważnym cichym, zachrypniętym głosem Piccolo.
-Kiedy wyruszymy szukać tatka ?
-Musimy odwiedzić pewną osobę która będzie wiedziała jak zejść na drugi poziom piekła.
-Dobrze panie zielonka.
-Tylko nie panie zielonka !
-Hihi, dobrze panie ślimak.
-Grrrr, jesteś strasznie wkur*****.
-Niech pan nie używa takich słów ! Mój tatuś uderzył by pana miedzy czułka.
-Gówno mi do tego co by zrobił twój ojciec.
-Pan ma zły humor. A ja wiem co panu może poprawić humor ! Mój tatuś śpiewał mi naprawdę ładną piosenkę.
-Tak ? To naprawdę świetnie. - Odparł sarkastycznie Piccolo.
-"Nie muszę pić nie muszę, nie muszę jeść, nie muszę nawet spać..."
-Zamknij się ! - Krzyknął Piccolo.
-Dlaczego pan mi przerywa ? To strasznie nie ładnie.
-Jeśli choć na chwilę nie zamkniesz jadaczki to wrzucę cię do lawy.
-Do lawy ? Myśli pan że się ciebie boje panie ślimak ?
-Jeśli się nie zamkniesz to nie będę szukał twojego tatusia.
-Eee, dobrze przepraszam już będę cicho. - Po chwili odparła Charla której znów zaszkliły się łzami oczy.
I tak oto zaczyna się nowa przygoda w piekle ! Piccolo ze swoją nową znajomą Charlą zamierzają wyruszyć na poszukiwania ojca dziewczynki ! Czy im się uda ?

A teraz pora na rozdział drugi.

Rozdział 2
-Niech żyje nasz mistrz ! - Krzyczała grupka przeróżnych mutantów z piekła.
Piccolo szedł z dziewczynką na ramieniu przez ciemne zakamarki piekła nie zwracając uwagi na inne istoty.
-Panie Piccolo kim jest ten kawał młodego mięska hihiehehe ? - Krzyknął fioletowy rybopodobny stwór.
-Ch** ci do tego. - Odpowiedział Piccolo - Piccolo wyprostował rękę i wystrzelił pocisk KI odrzucając przy tym rybopodobnego stwora na ścianę.
-Panie Ślimaku jest pan naprawdę silny ! - Wykrzyczała dziewczynka prosto do ucha nameczanina.
-Możesz się tak nie wydzierać ? - Odpowiedział z zaciśniętymi zębami Piccolo.
-Zrobię co pan tylko zechcę panie Piccolo jeśli da mi pan zjeść tą niewiastę ! - Wykrzyknął z tłumu potworów czerwony jak ogień człowiek-koń z rogami.
-Ona nie jest do jedzenia kur**wiszony, wprowadzam od teraz nową zasadę jeśli ktoś będzię próbował zeżreć moją własność jaką jest ten bachor to !?** mu łeb i nabije na pal.
-Przepraszamy mistrzu Piccolo ! - Wykrzyknął tłum piekielnych istot.
Nameczanin szedł z dziewczynką na prawym barku przez spopielone ziemie piekieł.
-Dokąd my właściwie idziemy ? - Zapytała Charla.
-Muszę odwiedzić starego znajomego.
-A po cio ?
-On nas transportuje do drugiego poziomu piekieł byśmy mogli odnaleźć twojego starucha.
-Hehe, znów spotkam się ze starym znajomym. O tak, to będzie ciekawe spotkanie. - Powiedział w myślach Piccolo z delikatnym uśmiechem na twarzy.
Piccolo otworzył wielkie stalowe wrota które miał przed sobą i przeszedł przez nie.
-Gdzie my jesteśmy ? - Spytało zdumione tym co przed sobą zobaczyło dziecko. - Dziewczynka ujrzała przed sobą ogromny teren, na środku był staw z wrzącą lawą. Na terenie były rozmieszczone sklepy i domy zbudowane z resztek spalonych drzew. Cały teren otaczała czarna nicość która w mroczny sposób komponowała się przy spalonych drzewach i kamieniach. Dziewczynka spojrzała w niebo a tam ujrzała gwiazdy które różniły się od ziemskich, ponieważ były koloru czerwonego.
-Jesteśmy na terenie kosmicznych wojowników. - Odpowiedział stanowczym głosem nameczanin.
-Kosmicznych wojowników ? - Zapytała Charla.
-Taa, są tutaj silniejsi wojownicy którzy nie uczynili tyle zła by trafić na treci poziom ale jednak wyróżniają się większą siłą od tych pustaków które spotkaliśmy wcześniej. - Odpowiedział znużonym głosem Piccolo.
-Łał to naprawdę super ! - Odparła zdumiona dziewczynka.
-He he, kogo ja widzę. - Zaśmiała się perfidnie cichym głosem tajemnicza postać ukrywająca się za drzewem.
Piccolo natychmiast wystrzelił z ręki pocisk i zniszczył drzewo.
-Ki... kim, kim ty jesteś ? - Spytał jąkając się Piccolo, który ujrzał przed sobą również nameczanina.
-Ehhh, jakiego ja mam głupiego syna. - Odparła tajemnicza postać.
-Ty jesteś Piccolo Diamao ! Mój ojciec ! - Wykrzyczał Piccolo.
-Oh, doprawdy jakiś ty bystry. - Skoro jesteś w piekle to znaczy że umarłeś. Kto cię zabił ? Son Goku ? Czy może inny wojownik o podobnej sile ? - Dodał pochwili Piccolo Diamao.
-No nie do końca hehe, cóż widać mam dzisiaj szczęśliwy dzień. - Odparł śmiejąc się perfidnie pod nosem syn.
-Oh, a to niby dlaczego ? - Spytał pewny siebie starszy nameczanin.
-Ponieważ mogę cię z łatwością zabić i udowodnić ci moją siłę.
-Doprawdy ? Myślisz że przez ten czas który byłem tutaj w piekle nic nie trenowałem ? Mam naprawdę głupiego syna. Nic dziwnego że ziemianie cię zabili. - Odpowiedział ojciec Piccolo.
Młody nameczanin zdjął dziewczynkę i postawił na ziemi.
-Nadchodzę ojczulku ! - Wykrzyknął Piccolo szczerząc zęby i po chwili rozpłynął się w powietrzu.
Piccolo pojawił się za swoim ojcem próbując szybkim ciosem, złozoną ręką uderzyć go w kark. Ojciec młodego nameczanina zanim ręka uderzyła w jego ciało odskoczył do przodu, wystawiając przy tym dłoń i wystrzeliwując pocisk KI w syna. Piccolo złożył na krzyż obie dłonie i w ten sposób bez problemu osłonił się przed słabym pociskiem swojego ojca.
-Pfff, tylko na tyle cię stać. - Westchnął znużony Piccolo.
-Jeszcze nie pokazałem ci najlepszego. - Odparł uśmiechnięty ojciec.
-No dalej pokaż na co cię stać staruchu ! - Krzyknął głośno Piccolo gromadząc energię w rękach, wybił się z spopielonej ziemi i poleciał szybko w stronę swojego taty. Piccolo Diamao schylił się stojąc ciągle w miejscu i nim jego syn zdążył przeprowadzić jaki kolwiek atak uderzył go w szczękę i wybił do góry. Piccolo leciał ku czerwonym piekielnym gwiazdą. Ojciec teleportował się nad lecącego w zwyż syna wystawiając rękę i gromadząc energię KI do wystrzelenia pocisku.
Było słychać tylko nagły świst wiatru. Piccolo teleportował się w za swojego ojca, gdzie w powietrzu nastąpiła błyskawiczna wymiana ciosów. Po wymianie ciosów która nie trwała długo unosząc się w powietrzu obity Piccolo Diamao powiedział:
-No jesteś naprawdę silny ale to jednak nie wystarcza teraz pokażę ci moją najsilniejszą technikę.
Piccolo Diamao skierował swoje ręce w dół zaczał gromadzić w nich energie KI. Ręcę ojca Piccola zamieniły się w żółte ostrza ociekające energią KI.
-Są to wszystko tnące ostrza. Przetną nawet najmocniejszy materiał we wszechświecie.
-He, są bardzo podobne do jednej z mojej technik Special Beam Cannon, wokół twoich mieczy tak samo jak wokół mojej techniki są zauważalnie wyładowania elektryczne.
-Kończmy to ! - Wykrzyknął Piccolo Diamao i dzięki swojej szybkości pojawił się za swoim synem i szybkim ruchem przebił na wylot jego serce.
Piccolo usiłował wykrztusić jakieś słowa ale nie mógł zamiast tego wypluwał tylko krew.
-Byłeś za słaby synu, rozczarowałeś mnie. Miałeś rządzić ziemią a ty dałeś się pokonać jakimś nędznym ziemianą, wstyd mi za ciebie oj wstyd. Kiedy Piccolo Diamao trzymał na swoim mieczu przebite ciało syna nagle poczuł przeszywający ból w brzuchu.
-Co jest kur** ! - Wykrzyknął starszy nameczanin zniżając swój wzrok ujrzał jak przez brzuch przelatuje jasna wiązka laseru.
-Spójrz jednak przegrałeś. - Odpowiedział Piccolo który stał bez rany w klatce piersiowej kilka metrów za swoim ojcem.
-Ale jak to ?! - Spytał zdziwiony Piccolo Diamao wypluwając swoje flaki na ziemie.
-Cóż nie tylko ty trenowałeś w piekle. Technika która przebiła cię na wylot jest techniką o której ci mówiłem Makankosappo (Special Beam Canon) tak jak twoje miecze ona także przebija bez problemu nawet najtwardszy materiał na wylot.
Miecze Piccola Diamao znowu zamieniły się w najzwyklejsze nameczańskie dłonie ponieważ był już zbyt słaby na utrzymanie energii KI w dłoniach.
-Czy widzisz moje ciało które przebiłeś ? - Spytał z perfidnym uśmiechem na twarzy.
-Co do cholery ? Jak to ? Przecież przebiłem twoje serce na wylot.
-To moja technika której nauczyłem się tutaj w piekle. Technika której użyłem nazywa się Duality Soul. Będąc na planecie Nameck połączyłem z Nailem. Nail był równie silnym nameczańskim wojownikiem który przeniknął do mojego ciała. Niedawno odkryłem że potrafię oddzielić jego duszę tworzą przy tym swoje drugie ciało które posiada pięćdziesiąt procent mojej siły oraz zna wszystkie moje techniki. Ta technika jest bardzo wyczerpująca, po jej użyciu moja szybkość i siła znacznie spada i musi się zregenerować po dwudziesto-cztero godzinnym odpoczynku inaczej jest mi ciężko wystrzelić nawet najprostrszy pocisk KI. Jeśli zabijesz jedno z moich ciał to dusza z powrotem [ ort! ] wędruje do drugiego w ten sposób przeżyłem.
-Hehe, jednak nie jesteś wcale taki głupi jak myślałem. - Powiedział resztkami sił poruszając zakrwawione fioletową krwią usta ojciec Piccolo.
-Kiedy wystrzeliłem pocisk w drzewo za którym się ukrywałeś miałem dostatecznie dużo czasu by użyć Duality Soul. Kiedy ty byłeś zajęty walką z częścią mojej duszy ja byłem za tobą i gromadziłem energię na Makankosappo.
-Cóż bardzo zdradliwa technika. - Odparł Diamao.
Piccolo podleciał do swojego ojca i mocnym ciosem uderzył go w głowe wbijając go w ziemie. Piccolo zleciał na ziemie i stanął przed swoim ojcem wystawiając rękę w strone jego głowy.
-Czy to pan tak skrzywdził swojego tatusia ? - Spytała Charla z pełnymi łez oczami kucając na ziemi obok dwóch nameczaninów.
-Nie twój interes bachorze. - Odparł nerwowo Piccolo.
-Oszczędź swojego ojca, proszę. - Wykrztusił resztkami sił leżący głową do ziemi Piccolo Diamao.
-Dlaczego miałbym cię oszczędzić ? - Spytał syn.
-Wiesz co się dzieje z duszami które zginą ? Rozpływają się, stają się niczym, po prostu nic nie czujesz jesteś w nicości, tracisz wszystkie zmysły. - Odpowiedział Ojciec.
-A więc znaj moje dobre serce. - Odparł Piccolo.
-Dzię... - Piccolo Diamao nie zdążył odpowiedzieć kiedy z ręki jego syna prosto w jego głowę wyleciał pocisk KI.
-Pan zabił swojego ojca ? - Spytała cichutko Charla ze wzrokiem wpatrzonym w ziemie.
-Oślepłaś czy co ?
-JAK PAN MÓGŁ ZABIĆ SWOJEGO WŁASNEGO OJCA !!! - Wykrzyczała na całe gardło dziewczynka odchylając głowę ku niebu a z jej oczu spływało więcej łez niż kiedykolwiek.
-Jak się bachorze uspokoisz to pójdziemy szukać twojego oj... - Piccolo nie zdążył dokończyć zdania kiedy to spod jego nóg wydobyły się cienie oplatając jego ciało.
-Co jest ?! - Powiedział w myślach nameczanin.
Piccolo ujrzał przed sobą postać ubraną na czarno z długimi czarnymi włosami które zakrywały jego prawe oko. Postać miała bladą i kościstą twarz ale jak najbardziej wyglądała jak człowiek.
Tajemnicza osoba wystawił obie ręce i tworząc wzór koła z palcy.
-Shadow Cage ! - Wykrzyknęła blada postać.
Spod ziemi wyrosły czarne cienie które utworzyły wokół nameczanina czarny kwadrat przez który nic nie było widać.
-Ahhhh, jak to dobrze że po użyciu swojej techniki jesteś tak osłabiony. Posiedzisz sobie trochę uwięziony w mojej klatce zrobionej z cienia. - Odpowiedział człowiek
-Kim pan jest ? - Spytała przerażona dziewczynka której ze strachu przestały lecieć łzy z oczu.
-Ja ? Ah, nie przedstawiłem się jeszcze ? Jestem Dante.
-Czego pan chcę ?
-Ciebie moje drogie dziecko. - Odparł Dante zbliżając się do Charli.
Tajemnicza postać o imieniu Dante wynużyła się z ciemności można było dojrzeć że jest ubrana w bardzo luźny czarny płaszcz zapięty na stare guziki z czarnym dużym kapturem zwisającym za płaszczem.
Dante podniósł do góry swoją prawą rękę i wypowiedział słowa:
-Shadow Scythe !
W ręku z cieniu utworzyła się czarna kosa.
-Mam dla ciebie złą wiadomość dziecko.
-Czego pan ode mnie chcę ? - Spytała roztrzęsiona jak galareta dziewczynka.
-Już mówiłem ciebie. - Odparł z szerokim uśmiechem na twarzy Dante.
Tajemniczy człowiek zbliżył się do dziewczynki i machnął swoją kosą. Ostrze kosy przeszło przez szyje Charli...

Jeśli wam się spodoba to napiszcie ; ) wtedy i na tym forum też będę dodawał kolejne części co tydzień.
Mateusz Mężczyzna
^Recenzent
Recenzent
[ Klan Tokugawa ]
Mateusz
Wiek: 22
Dni na forum: 3.626
Plusy: 10
Posty: 2.768
Skąd: Mielec
Przeczytałem pierwszy rozdział i to Dragon Balla nie przypomina. Lepiej gdybyś stworzył własne postacie i włożył do tej fabuły, która zapowiada się dobrze. Jest dużo błędów interpunkcyjnych i jakieś językowe chyba też.

Obraz
AndyD Mężczyzna
Ziemianin
Ziemianin
AndyD
Wiek: 23
Dni na forum: 2.415
Posty: 20
@up
przecież stworzyłem własne postacie :O przeczytaj może drugi rozdział ? ... bo piszesz szczerze mówiąc tak jakbyś tylko na to zerknął albo przeczytał sam tytuł
Młoda Mysz Mężczyzna
Super Saiyanin
Super Saiyanin
Młoda Mysz
Wiek: 19
Dni na forum: 3.519
Plusy: 2
Ostrzeżenia: 2
Posty: 338
Nie ma nic lepszego niż przeklinający Piccolo

Obraz
Mateusz Mężczyzna
^Recenzent
Recenzent
[ Klan Tokugawa ]
Mateusz
Wiek: 22
Dni na forum: 3.626
Plusy: 10
Posty: 2.768
Skąd: Mielec
Mam namyśli, żebyś przestał używać postaci z DB, jak np. w pierwszym rozdziale Piccolo. Tylko stworzył wszystkich własnych ;p


Piccolo się tak nie zachowuje jak Ty go wykreowałeś i czemu w ogóle zabija swojego ojca bez żadnego wytłumaczenia? I po co tracić połowę energii na kogoś tak słabego jak Piccolo Daimao, bez przesady nie było szans, żeby jego siła w piekle aż tak wzrosła... Nie podoba mi się taki obrót sprawy ;p

Obraz

Ten post był edytowany 1 raz, ostatnio zmieniony przez Mateusz: 22.04.2011, 17:35
gosica1
Ziemianin
Ziemianin

Dni na forum: 2.490
Posty: 1
przeczytałam i morze być . Ale Mateusz ma racje piccolo nie zabił by swojego ojca .
AndyD Mężczyzna
Ziemianin
Ziemianin
AndyD
Wiek: 23
Dni na forum: 2.415
Posty: 20
to jest fanfiction DB dlatego musi być choć jedna postać z DB poza tym zobacz ile ojciec Piccolo siedział w piekle więc co w tym dziwnego że stał się taki silny ?
Charakter jaki nadałem Piccolowi nie jest przypadkiem albo pomyłką ; ) z jego charakterem będzie wiązała się jedna z części opowieści.
Mateusz Mężczyzna
^Recenzent
Recenzent
[ Klan Tokugawa ]
Mateusz
Wiek: 22
Dni na forum: 3.626
Plusy: 10
Posty: 2.768
Skąd: Mielec
AndyD napisał(a):
to jest fanfiction DB dlatego musi być choć jedna postać z DB poza tym zobacz ile ojciec Piccolo siedział w piekle więc co w tym dziwnego że stał się taki silny ?
Dlatego sugeruje, żebyś nie pisał fanfika, tylko coś całkiem własnego
Był stary, skoro Piccolo Daimao stał się taki silny, to Nappa SSJ3 już pewnie ma ;p
O to chodzi, że Ty mu nadałeś charakter inny niż ma w anime.

Obraz
AndyD Mężczyzna
Ziemianin
Ziemianin
AndyD
Wiek: 23
Dni na forum: 2.415
Posty: 20
Rozdział 3 - Dawny znajomy.

-TAK ! Wychodź demonie !!! Hahahahhahahaha ! Wyłaź Czarny Gerardzie !
Kosa Dantego wcale nie zraniła dziewczynki chociaż wydawało by się że ostrze przeszło przez jej szyję. Dzwiewczynka otworzyła szeroko oczy jej żrenice bardzo się pomniejszyły. Charla zaczęła podpartą rękoma o spopieloną ziemie klęcząc pluć krwią na ziemie. Dziewczynce zrobiła się dziura z pleców a z niej wystrzelił w górę wielki czarny promień.
Charla padła nieprzytomna na ziemie a obok niej stanęła postać o ciemno czerwonych włosach, jej włosy przypominały włosy Vegety z tym że pojedyńcze kłaki z grzywki były tak długie że wisiały nawet za nos.
-Witaj Gerardzie ! - Wykrzyczał Dante.
-Gdzie moja druga połowa ? - Odpowiedział poważnym głosem czerwonoowłosy mężczyzna odwracając złowieszcze ślepia w stronę Dantego. - Gerard stojący przy nieprzytomnym ciele dziewczynki spojrzał się w stronę cienistej klatki.
-Kto jest za tą czarną powłoką ? - Spytał.
-Uhhh, nie przejmuj się to jeden z pachołków zamknąłem go tam bo robił by problemy przy uwolnieniu ciebie.
-Jak ci na imię ? - Spytał Gerard.
-Zwą mnie Dante władca cieni.
-Gdzie znajduje się druga część mojej duszy ?
-Jest uwięziona w ciele ojca tego bachora. - Odparł Dante.
-Gdzie znajduje się owy osobnik ? - Zapytał czerwonowłosy chłopak.
-Na drugim poziomie piekła. - Odpowiedział władca cieni.
-To wspaniale. - Odpowiedział Gerard - gdy połączę się ze swoim bratem będę w stanie otworzyć wrota to świata żywych, czekaj mój bracie Zodzie nadchodzę ! - Dodał po chwili.
Dante i Gerard zniknęli po chwili klatka cienia zniknęła.
-Co się stało ? Cholera... Kim oni byli ? - Zadawał pytania samemu sobie pod nosem poddenerwowany Piccolo.
-Piccolo czyżby zaatakował cię Dante ? - Powiedział tajemniczy głos zza naszego zielonego nameczanina.
-He ? Ten głos... tak to na pewno on ... - pomyślał Szatan Serduszko - Właśnie miałem się do ciebie udać. - Odparł Piccolo odwracając się do tyłu. Na miejsce pobojowiska przybyły dwie osoby Tenshin i postać podobnego wzrostu co trzyoki bohater i fryzurą podobną do Goku.
-Widzę że przyprowadziłeś ze sobę kumpla. - Odparł Piccolo.
-Tak to Kuro-kun poznajcie się.
-Miło mi jestem Kuro. - Przedstawił się młody chłopak.
-Pfff, mam ci podać rękę ? To takie gejowskie w dodatku jesteś człowiekiem. - Odparł dumny siebie nameczanin.
-Hi, hi kto jak to ale słyszałem że na Namek wszyscy są płci męskiej, jak wy się tam rozmnażacie ? - Odparł Kuro z szerokim uśmiechem a oczy przypominały rogaliki.
-!?*** mnie ! - Wykrzyknął zdenerwowany Piccolo i uderzył szybckim prawym ciosem w twarz Kuro. Twarz młodego chłopaka odwróciła się w drugą stronę, z jego ust wyleciała ślina.
-Hahahahahah ! I po co było zaczynać durny człowieczku ? - Roześmiał się szerokim głośnym uśmiechem Piccolo stojąc z wypiętą klatą i rękoma ułożonymi na krzyż przed sobą jak bos mafii.
-He he więc miło mi cię poznać Piccolo. - Odpowiedział łagodnym głosem uderzony chłopak a z jego przenich zębów można było ujrzeć blask.
-Kur** wyluzuj trochę. - Odpowiedział tajemniczy zachrypnięty głos przez postać którą zakrywała ciemność. Jedyne co można było zobaczyć to to że postać opiera się o spopielone drzewo.
-Oh, nawet ty się tutaj pojawiłeś no cóż wiele razy ci mówiłem jestem Kuro. - Odpowiedział bardzo łagodnym i przyjemnym głosem Kuro.
Muskularna postać w zbroi sayanów podeszła do bohaterów. Był to Król Vegeta, ojciec Vegety.
-HAHAHAHHAHAHAH Zdychaj pajacu !!! - Król Vegeta śmiejąc się głośno zaczął szybkimi ciosami uderzać w głowę Kuro. Przypominało to mniej więcej psychicznie chorego Goliata znęcającego się nad Davidem któremu skończyła się amunicja do procy.
-Hihih jak zwykle śmiejesz się jak dumny gej przed randką. - Odparł ledwo otwierąjąc buzie ponieważ przeszkadzały mu siniaki na twarzy Kuro wbity w ziemię jak kołek.
-Chcesz się drażnić z Królem Sayanów śmieciu !!! - Krzyknął Vegeta gromadząc energie KI w dłoni.
-Opanuj się. - Odparł Tenshin hamując swoją dłonią rękę Króla Sayanów.
-Własnie, poza tym nie znasz znaczenia słowa "gej" bo nie pochodzisz z ziemi. - Powiedział Kuro.
-Dlaczego musimy trzymać w naszej grupce tego pajaca ? - Zapytał rozdrażniony dumny Sayan.
-Wiesz, jego ręka... - Nie dokończył Tenshin ponieważ do rozmowy wtrącił się młody chłopak.
-Pamiętajcie tylko dzięki mojej ręcę możecie powstrzymać GeZoda. GeZod bez problemu otworzy bramę do świata żywych a moja lewa ręką ma moc przeciw demonom i tylko ona może w razie co powstrzymać GeZoda. - Wtrącił się Kuro.
-O Cholerka ! Patrzcie tu leży jakaś laska ! - Dodał po chwili Kuro spoglądając na Charle która ocknęła się i powoli otwierała oczy.
-Co się stało ? - Odpowiedziała zamulonym głosem dziewczynka.
-Słysząc zdanie "wychodź czarny Gerardzie" mam mieszane uczucia chociaż może niewyżyty Nameczanin chciał sobie ulżyć he he hehehe. - Zażartował Kuro.
-Hę? - Odparł nie wiedząc o co chodzi Piccolo.
-Jak ten człowiek działa mi na nerwy. - Powiedział pod nosem król Vegeta a na czole wyszła mu żyłą z nerwów.
-Uspokójcie się ! Ta dziewczynka była gniazdem dla Gerarda nie możemy pozwolić by Gerard odnalazł drugą część gniazda w której wyleguje się jego brat. Musimy udać się do drugiego poziomu piekła i zabić ojca tej dziewczynki by zapobiec powstaniu GeZoda i sprowadzeniu zagłady nawet na cały wszechświat. - Wytłumaczył Tenshin.
-Co chcecie zabić mojego tatusia ? - Spytała przerażona dziewczynka leżąca na ziemi.
-He ? Co to za bachor ?
-Niech mnie pan weźmie na bark panie Ślimak i zabije tych złych ludzi. - Powiedziała wystraszona dziewczynka do Szatana Serduszko.
-No, no wohoho uhuhu ah eh oh pan "ślimak" czyżby ten pseudonim oznaczał pana ukrytą jak u zwierza chęć kopulacji hihihehehehh. - Zażartował roześmiany Kuro.
-Nie rozumiem o co ci chodzi pajacu. - Odparł olewając chłopaka Nameczanin.
-Dziewczynka musi żyć ona ma w sobie całkiem spore gniazdo dla demonów, moglibyśmy zamknąć w niej choć część duszy Roi Kinga albo powstrzymać za jej pomocą uwolnienie z ciała jej ojca Zoda. - Odpowiedział Tenshin.
-Hihi, pan łysolek też jest spoko ! - Odparła Charla.
-ŁYSOLEK ? - Wypowiedzieli wszyscy z irytacją nowy pseudonim Tenshin.
-Uh, od teraz nie będę nazywał cię Cyklop tylko Łysolek hihi - Powiedział Kuro wytrzeszczając jak zwykle przy tym zęby.
-Dobra nie ma czasu do stracenia ! Ruszamy do piekła samobójców ! - Krzyknął Tenshin i wyciągnął zielony przezroczysty klejnot z kieszeni. Po chwili z klejnotu wydobyło się światło i otworzyły się wrota do drugiego poziomu piekieł...
Wyświetl posty z ostatnich:

Forum DB Nao » Różne » Nasza twórczość » Teksty » [Fanfik DB] Dragon Ball Hell
Przejdź do:  
Dragon BallForum DB NaoAnime GakureAnime PhrasesDr. Slump
Powered by phpBB
Copyright © 2001-2017 DB Nao
Facebook