Forum Dragon Ball Nao

» Alternatywy

Strony: poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6
Ania Kobieta
Saiyanin
Saiyanin

Wiek: 32
Dni na forum: 4.262
Posty: 181
Skąd: Olsztyn
od ostatniego postu minęło sporo czasu więc nie będę go edytować, gdyż mam dość sporą dawkę mojego fika.

Wojownicy Wszechświata

Saga II: Narset!

Rozdział 8:

Podstępny atak władcy demonów przekonał wojowników, że powinni kilka rzeczy przedyskutować. Spotkali się w CC. Ustalili, że muszą bardziej uważać.

Tymczasem Arter wynajął trójkę złoczyńczów (Issera, Orvela i Kamela), aby porwali małą Bre.

Pewnego dnia, gdy mała sama bawiła się w ogrodzie, a jej ojciec i brat polecieli do diabelskiej pustyni na mały sparing, wynajęci bandyci porwali małą i szybko udali się do przygotowanej wcześniej kryjówki na innej planecie. Zamknęli małą w pokoiku. Nie wnikali dlaczego mają porwać małą dziewczynkę, po prostu zrobili to za co im zapłacono i to sporo. Dziewczynka zaczęła głośno płakać. Była zdenerwowana. Isser zauważył, że mała ma ukryty pod sukienką brązowy ogonek.
-Co to?! Ta mała nie może być Saiyanką?! – powiedział zaskoczony Isser.
-Możliwe, że jest półsaiyanką! – podsunął Orvel.
-Na pewno ma chociaż trochę krwi Saiyanskiej! – zauważył przytomnie Kamel.

Znikniecie Bry, Bulma odkryła dopiero po pół godzinie. Najpierw sama ją szukała, a później po powrocie Vegety i Trunksa szukali we trójkę. Nie znaleźli jej. Vegeta ani Trunks nie zdołali wyczuć jej energii. Vegeta chodzi wściekły i gdyby porywacze wpadli w jego ręce to marny byłby ich los. Zwłaszcza, że znaleźli porwaną wstążkę Bry.
-Niech tylko dostane ich w swoje ręce, to pożałują, że w ogóle żyją! – rzucił wściekły Vegeta do Bulmy jakby chciał ją pocieszyć. Bulma płakała przyciskając do piersi wstążeczkę, którą dzisiaj rano sama wiązała na włosach córki. Nie wiedziała kto mógłby chcieć ją skrzywdzić. Spojrzała na Vegete, którego ze wściekłości po prostu nosiło. Trunks też był zdenerwowany, ale zdecydowanie bardziej opanowany od ojca.
-Myślę, że za to może być odpowiedzialny ten demon, którego tata, pokonał kilka dni
temu! – stwierdził Trunks.
-Arter?! Tak to mógł on zaplanować! Zauważył, że ochroniłem wtedy Bre własnym ciałem, więc mógł wysnuć wniosek, że jeśli spowoduje, że ona zniknie, to poświecę całą swoją uwagę aby ją znaleźć i ma racje! Niech tylko wpadnie w moje ręce, a koniec z nim! Wykończę go w najbardziej bolesny sposób jaki w ogóle jest możliwy! – powiedział Vegeta.

Tymczasem na innej planecie mała półsaiyanka rozpaczliwie płacze, co już irytuje porywaczy.

Rozdział 9:

Porwanie Bry było smutnym, ale ważnym wydarzeniem.
-Podsumowując podejrzewamy, że to Arter stoi za porwaniem Bry! – powiedział Piccolo.
-Niech tylko dostane w swoje ręce tych co to zrobili! – odgrażał się głośno Vegeta, który był w tak paskudnym nastroju, że nikt nawet nie próbował go uspokoić.

Po kilku godzinach Kaio znalazł miejsce przetrzymywania Bry i poinformował o tym Vegete, który jak tylko dowiedział się gdzie przetrzymują jego córkę paskudnie się uśmiechnął, co znaczyło, że porywacze za chwilę będą biedni. Vegeta udał się na planetę, na której przetrzymywali Bre. Jak dotarł na tą planetę to zostało mu jeszcze tylko znalezienie jej i uwolnienie, a no i jeszcze dać ma nauczkę porywaczom.

Zirytowani porywacze zamknęli dwulatkę w dźwiękoszczelnym pomieszczeniu, gdyż nie mogli znieść jej płaczu. Nie zrobili jednak jej poważnej krzywdy.

Po kilku godzinach Vegeta wreście znalazł kryjówkę porywaczy. Wszedł pewnie do środka uśmiechając się w paskudny sposób, w sposób, który nie oznaczał dla jego wrogów niczego dobrego. Trójka porywaczy nie była wstanie cokolwiek zrobić Vegecie i Saiyan wykończył ich bardzo brutalnie. Później odnalazł córkę, która na jego widok bardzo się ucieszyła i natychmiast przestała płakać. Książę wyprowadził z stamtąd córkę i zabrał ją z powrotem do domu. Myśląc, że jeśli za tym naprawdę stoi Arter to pożałuje tego, że podniósł rękę na Bre. Vegeta trochę się uspokoił, ponieważ Bra znowu jest bezpieczna w domu.

Rozdział 10:

Tymczasem wysłannicy Artera odnaleźli ogród Argos i poinformowali o tym swojego władcę. Władca demonów przybył do tego ogrodu, aby zdobyć endernalny owoc. Ogród ten jest ogromny do tego przestrzeń w nim jest zupełnie inna niż w innych miejscach, tak że znalezienie tego owocu może zająć nawet z kilka tygodni. Arter wie, że jego plan odwrócenia uwagi Super Saiyanina od niego może skutkować najwyżej przez kilkanaście godzin, gdyż pewnie później już zdoła znaleźć małą. Poszukuje tego owocu bardzo intensywnie. Wie, że ma mało czasu. I musi szybko znaleźć ten owoc. Pamięta Demoniczną Wojnę. I błąd jednego z jego generałów Sargasa, który nierozważnie zaatakował niedawno co powstałe królestwo Saiyan (czyli mające wtedy jakieś 200 lat), a pierwszy król Saiyan okazał się prawdziwym Super Saiyanem. Sargas zginął z ręki pierwszego prawdziwego Super Saiyana, którego nie docenił podczas walki, ten sam błąd zrobił dużo później Jaken tylko w stosunku do drugiego w historii prawdziwego Super Saiyana, który był dalekim potomkiem w prostej lini pierwszego. Arter nigdy nie zapomni walki, którą stoczył wtedy, gdy omal nie zginął, a tu jeszcze okazało się, że nowy Super Saiyan jest znacznie lepszy od swojego przodka. Tak, że raz już musiał ratować się ucieczką. Władca demonów jednak nie poddaje się. Chce opanować wszechświat, a jedynie Super Saiyan uzbrojony w Narset może mu przeszkodzić. Nowy Super Saiyan przyszedł na świat dokładnie 30.06.372 r. tej ery o godzinie 18:31:21 jako jedyny syn króla Saiyan, który w tamtej chwili zasiadał na tronie „potomek” pierwszego króla, a matką była Saiyanka wywodząca się z prostej lini od córki pierwszego króla, dlatego w ich dziecku „odrodziła się” krew pierwszego króla, gdyż w nim „złączyły się” na powrót rozdzielone geny syna i córki pierwszego króla Saiyan. Tak drugi Super Saiyan miał taki sam genotyp jak pierwszy Super Saiyan. Ten genotyp umożliwia przemianę w ostateczną, prawdziwą formę Super Saiyana. Tak więc wiele lat i pokoleń ta informacja została podzielona i nieaktywna, gdyż tylko pełna informacja mogła zostać wykorzystana. Powtórnie tą moc mógł wykorzystać tylko ostatni czystej krwi potomek Saiyanskiego rodu królewskiego, ostatni męski potomek tego rodu, z czystą krwią.


Rozdział 11:

Kilka godzin, po powrocie Vegety z Brą do domu, Arter znalazł ten owoc, który szukał, zerwał go i zjadł. Moc władcy demonów została zwiększona. Był już gotowy do ostatecznego pojedynku o wszechświat. Ta walka zdecyduje czy władcy demonów uda się ostatecznie zapanować nad wszechświatem. Czas aby zaatakował Ziemie. Już ma plan ataku. Musi zająć czymś przyjaciół swojego wroga, aby nie mogli mu pomóc w pojedynku. Wyśle więc oddziały swoich sług aby zaatakowali Ziemie, a on w tym czasie stoczy pojedynek z Super Saiyanem.

Gdy zaczęły się ataki, Vegeta polecił, zdecydowanym tonem, Bulmie i Brze schronić się w specjalnym schronie pod CC i razem z Trunkiem poleciał walczyć. Drogę zagroził im Arter.
-Trunks, leć do miejsca ataku! – polecił Vegeta przyjmując SSJ4.
Trunks wszedł na SSJ2 i odleciał nie zatrzymywany przez Artera. Vegeta wyjął z pochwy Narset. I spojrzał na przeciwnika. Zaczęli walczyć. Po kilku ciosach, odskoczyli od siebie.
-Wzmocniłeś się od naszego ostatniego spotkania! – powiedział Saiyan obojętnym tonem.
Książę Saiyan walczy z władcą demonów, o to aby ocalić wszechświat.
Walka jest zaciekła. Obaj wojownicy walczą z całych sił. Walka, którą może rozstrzygnąć tylko jedna rzecz.

Po pewnym czasie atak podwładnych Artera został odparty i wojownicy polecieli pomóc Vegecie w walce z władcą demonów. Dolecieli w momencie, gdy Vegeta wbił miecz prosto w serce demona i niszczył go definitywnie za pomocą magii, która tkwiła w Narsecie. Saiyan był ciężko rany. Po kilku minutach ciało demona zniknęło, a Saiyan upadł nieprzytomny, tracąc przy okazji formę SSJ4, na ziemie. Miecz upadł koło niego. Wojownicy szybko polecieli do leżącego nieprzytomnie księcia i podali mu Senzu, jego rany się zagoiły, ale z jakiegoś powodu jeszcze nie odzyskał przytomności. Goku wziął go na ręce, aby zanieść go do domu , a Trunks wziął z ziemi Narset i włożył do pochwy. Po dotarciu do CC.
-Czy już po wszystkim? – zawołała Bulma na ich widok. – Co z Vegetą? – dodała widząc nieprzytomnego księcia na rękach Goku.
-Nie wiemy. Po walce z Arterem, stracił przytomność. Podaliśmy mu Senzu, ale tylko zagoiły mu się rany, a nie odzyskał przytomności. – powiedział Piccolo.
-Goku, możesz go zanieść na górę, pokaże ci drogę. – powiedziała Bulma i poszła na górę, a Goku z Trunkiem poszli za nią. Weszła do pokoju sypialnego, a Goku położył Vegete na łóżku, a Trunks oparł miecz o ścianę.
-Co się stało tacie? – usłyszeli cichutki zapłakany głosik i dopiero wtedy zauważyli, że Bra jest z nimi w pokoju. Bulma podeszła do córki i ją przytuliła.
-Twój tatuś śpi, kochanie. – powiedziała łagodnie Bulma. I wyprowadziła ją z pokoju. Zostawili księcia samego w pokoju. Zbroja i ubranie Saiyana jest całe zniszczone.

Rozdział 12:

Jakiś czas później gdy przyjaciele opuścili już CC. Trunks zabrał siostrę na spacer, aby Bulma mogła spokojnie „przebadać” Vegete. Gdy szli po ogrodzie, nagle Bra się zatrzymała i uważnie spojrzała na starszego brata.
-Trunks, co się stało, gdy polecieliście z tatą? – powiedziała.
-Bra, rozdzieliliśmy się, ponieważ tata tak chciał! Tata po prostu jest bardzo zmęczony po trudnej walce i jak trochę się prześpi to wszystko wróci do normy! – powiedział Trunks aby uspokoić siostrzyczkę.
-Ale słyszałam, że Senzu nawet tu nie pomogło! – powiedziała Bra, która choć mała była bardzo inteligentna. – Mama też próbowała mnie w ten sposób uspokoić, ale ja wiem co to jest Senzu! – dodała dziewczynka i rozpłakała się.
Trunks bez słowa ukucnął przy siostrze i pozwolił aby się do niego przytuliła. Bre takie spokojne zachowanie Trunksa po kilku minutach uspokoiło na tyle, że przestała płakać, choć nadal była smutna.
-Bra, posłuchaj! Senzu nie zawsze działa jakbyśmy chcieli i myśle, że po prostu Senzu nie potrafi od razu przywrócić przytomności wojownikowi, który walczył i wygrał z dużym poświeceniem z władcą demonów. Jestem pewien, że już niedługo tata się
obudzi! – powiedział Trunks do Bry.
-Dlaczego tak myślisz? – zapytała go siostra.
-To proste tata nigdy się nie podaje! – powiedział Trunks i uśmiechnął się do siostry.

Tymczasem Vegeta miał dziwny sen.
„Jakieś miasto, w nim miliony Tsufulów, jest atakowanych przez kilkuset Saiyan. Jest wieczór. Tsufule strzelają z broni laserowej. Już by się wydawało, że się obronią, gdy na niebie ukazał się księżyc w pełni i Saiyanie przemienili się w Ozaru. To była rzeź. O świcie było już po Tsufulach, a Saiyanie opanowali swoją ojczystą planetę, którą dzielili razem z Tsufulami przez wieki.”
Książę lekko drgnął przez sen. Śpi dalej.
„Ciemność go otacza obraz ruin miasta znikł zastąpiony przez czerń.
-Książę Vegeta! – usłyszał za sobą znajomy głos, to był jego głos taki jaki miał jako kilkulatek.
Odwrócił się zdumiony i ujrzał siebie w wieku pięciu lat takiego jaki wtedy był w tym ubraniu, w którym wtedy chodził.
-Co to wszystko znaczy? Kim ty jesteś? – powiedział Saiyan.
-Jestem w pewnym sensie tobą! Jestem nie zagojoną raną z twej duszy! – powiedział cień.
-Jaka rana na mej duszy?! – zdziwił się Saiyan.
-Ta którą próbujesz dotąd zagłuszyć nieustannym treningiem i walką! Czy nie kojarzysz jeszcze, książę Saiyan? – powiedział cień.
-Śmierć mojego ojca i zniszczenie mojej planety! – powiedział Saiyan.
-Tak! Frezer zabił króla Saiyan i zniszczył planetę Vegete! Pamiętasz jak to się stało, wiem o tym to ta pamięć nie pozwala części twojej duszy <dorosnąć>, ja jestem tą częścią, ale nie musisz o tym zapomnieć wystarczy, że wreście się z tym pogodzisz! I tak już tego nie zmienisz! Wiem co było wtedy dla ciebie najgorsze, ponieważ to ciągle tkwi we mnie! To było uczucie bezradności! Nie bałeś się! Ty nie znasz strachu! Możemy sobie nawzajem pomóc! Ja ci w uwolnieniu się od demonów przeszłości, a ty mi wtedy pozwolisz na powrót połączyć się z resztą swojej duszy, od której to odłączyło mnie to wydarzenie! Nie świadomie stworzyłeś mnie w swojej własnej duszy! – powiedział cień.
-Co masz na myśli! – powiedział Saiyan.
-Jesteśmy teraz w twoim umyśle! Ja tu jestem od dawna, a twoja świadomość w stanie bardzo głębokiego snu tutaj trafiła! Ja zostałem częściowo od tej świadomości oddzielony, a to nie powinno się wydarzyć! Jednak można to naprawić! Teraz po wielu latach może już jesteś gotowy, żeby wreście zostawić przeszłość na swoim miejscu i żeby rana na twej duszy wreście się zagoiła! – powiedział cień.
-Jak ta rana mogła w ogóle powstać? Przecież zawsze miałem silny charakter! – powiedział Saiyan.
-Właśnie silny charakter, on nie pozwolił bowiem okazać ci smutku i rozpaczy, a tłumione te uczucia spowodowały powstanie rany! – powiedział cień.
-Co mogę teraz zrobić? – powiedział Saiyan.
-W umyśle pojawią się obrazy, a ty musisz je obejrzeć, nawet te, które dotąd starałeś się zepchnąć w otchłań niepamięci, a zwłaszcza te ponieważ te wspomnienia
są mną! – powiedział cień, a gdy tylko to zrobił ciemność zaczęła znikać, a pojawił się fragment planety Vegeta, trzy dni przed zniszczeniem przez Frezera. Widać pięcioletniego księcia lecącego wśród chmur. Nagle został zaatakowany przez napastników, książę broni się dzielnie, ale w pewnym momencie poczuł ukłucie w ramie i padł półprzytomny, napastnicy go chwycili i przetransportowali do kapsuły, którą dostali się na statek Frezera, który kazał porwać chłopaka. Tam zamknięto go w małym pomieszczeniu.”
Ania Kobieta
Saiyanin
Saiyanin

Wiek: 32
Dni na forum: 4.262
Posty: 181
Skąd: Olsztyn
od ostatniego postu minęło sporo czasu więc nie będę go edytować, gdyż mam dość sporą dawkę mojego fika.

Wojownicy Wszechświata

Saga II: Narset!

Rozdział 13:

Vegeta pozostaje nieprzytomny już od dwóch dni.
Bra staje się coraz bardziej smutna i otwarcie to okazuje, natomiast Trunks bardzo przypomina swojego ojca i przeżywa to wszystko w samotności, uważa bowiem, że nie pozwala sobie na okazanie słabości, uważa bowiem, że nie jest już przecież dzieckiem. Nikt nie wie dlaczego Vegeta nie odzyskuje przytomności.
Vegeta cały czas ma ten dziwny sen. W tym śnie widzi śmierć swojego ojca i zagładę swojej planety. Gdy tylko to zobaczył obraz we śnie zmienił się diametralnie.

„Znowu pustka, ciemność.
-Już rozumiesz, książę, widzę, że tak możemy więc na powrót stać się jednością! Zachowasz swój charakter, wspomnienia i moc, ale wreście przeszłość ta przestanie cię ranić! – powiedział cień i książę obserwował jak cień z pięciolatka <dorasta> aż w końcu wyglądał jak on. – Już czas! – dodał już dorosłym głosem cień i połączył się z księciem.”

Vegeta obudził się po dwóch dniach snu. Otworzył oczy i zobaczył, że leży na łóżku w pokoju w CC. Była już godzina 18:00. Wstał, wziął prysznic i ubrał się, wziął też Narset. I zszedł na dół.
W salonie mała Bra właśnie bardzo płakała i wszyscy próbowali ją pocieszyć, dlatego nikt w pierwszym momencie nie zauważył Vegety.
-Bra, coś się stało? – spytał córkę Vegeta i dopiero wtedy go zauważyli.
-Tata! – zawołała półsaiyanka i pobiegła do ojca.

Saga III: Gwiezdne Klejnoty!

Prolog:

Gwiezdne Klejnoty to niezwykłe kamienie, każdy z nich ma ogromną moc, wszystkie jednak inną. Istnieje bardzo dużo tych kamieni.

Rozdział 1:

Od chwili „powrotu” Vegety minął dzień. Na Ziemi wszystko toczy się normalnie. Nikt nie przeczuwa, że zagładę planety Vegeta przeżyło więcej Saiyan i że zamieszkali oni na położonej na uboczu planecie. Nadal pozostali jednak wojownikami. Ich przywódcą był niejaki Gebaska, który był dalekim kuzynem Vegety. Trenowali od dnia, którego tam przybyli, choć wtedy to była zaledwie garstka, to teraz się rozmnożyli. Przez wiele lat unikali rozgłosu, z powodu Frezera, ponieważ byli za słabi na konfrontacje. Jak zyskali większą siłę to już Frezer nie żył. Dużo z nich osiągnęła SSJ, mimo to niewielu udało się osiągnąć SSJ2, a SSJ3 to tylko Gebasce. Planeta, na której się zatrzymali nazywała się Zandarm. Saiyanie na niej mieszkający nie mieli pojęcia o „Ziemskich” Saiyanach. Rdzeni mieszkańcy Zandarm byli świetnymi naukowcami i odkryli oni po pewnym czasie, że ogony uniemożliwiają osiągniecie przez Saiyan „pełnej” mocy (SSJ). Tak, że wielu Saiyan pozbawiło się ich. Formy SSJ nazwali dla poprawności politycznej „Złotowłosym Saiyanem”.

Gdzieś rok później.
Chichi urodziła bliźnięta, dwie córki. Z rysów twarzy do niej podobne. Półsaiyanki nie miały ogonów. Miały czarne włosy i oczy. Urodziły się dość silne. Są wręcz identyczne. Dostały na imię Noriko i Ryiko. Son Noriko i Son Ryiko.

Po pięciu latach.
Goku trenuje z córkami i z wnuczką. Gohan pracuje w jakieś szkole jako nauczyciel. Goten ciągle umawia się na randki, tak jak Trunks.
W CC, Bulma przegląda laboratorium i zauważa znikniecie smoczego radaru, choć mógł się po prostu gdzieś zawieruszyć.

Tymczasem na odległej planecie dziwny osobnik rozmawia z piękną kobietą Saiyanką.
-Wiem o tym kogo szukasz! Powiem ci jeśli przyniesiesz mi jedną rzecz! – powiedział nieznajomy.
-Co chcesz! – powiedziała Saiyanka.
-Lady Scharlot, udasz się na Ziemie i znajdziesz tam taki kamień! - powiedział podając jej zdjęcie. – To Gwiezdny Klejnot! – dodał.
-Zgoda! – powiedziała Scharlot nawet nie podejrzewając, że osoba, którą szuka znajduje się na Ziemi.

Rozdział 2:

Scharlot wyruszyła swoją kapsułą na Ziemie niezłącznie. Po kilku dniach doleciała na miejsce. Wylądowała w mieście z 10.000km od West Capital. Akurat w tym czasie było w tej miejscowości jakaś uroczystość transmitowana w telewizji. Bulma to oglądała, a do tego w chwili lądowania do pokoju wszedł Vegeta, który gdy tylko zobaczył kto wysiada z tej kapsuły, szybko wybiegł z domu i poleciał tam. Ubrany był w swoją zbroje i nosi przy sobie miecz Narset. W 60 sekund doleciał na miejsce, tak że znalazł się na miejscu zanim ona zdążyła coś zrobić. Saiyanka rozgląda się po miejscu, w którym wylądowała, a jak ujrzała, że ktoś do niej leci przyjrzała mu się uważniej.
-Vegeta?! – zakrzyknęła kobieta i podleciała do niego. – To naprawdę ty?! – dodała niedowierzając swojemu szczęściu.
-Tak, matko. – powiedział Vegeta po Saiyansku do lady Scharlot.
-Co u ciebie? – zapytała.
-Wiele się zmieniło. – powiedział.
-Coś ważnego się wydarzyło? – zapytała.
-Tak, kilka ważnych rzeczy! – odpowiedział uśmiechając się. – Myślę, że powinnaś kilka osób poznać. – dodał.
-Związałeś się z kimś? – spytała Saiyanka.
-Tak, matko. – powiedział Vegeta.
I polecieli. Vegeta prowadzi.
-Jaka ona jest? – powiedziała Saiyanka.
-Ładna jest i ma niezły charakterek, którego nie da się opisać, ona ma na imię
Bulma. – powiedział Saiyan.
-A tak przy okazji to czy zostałam babcią? – powiedziała Scharlot.
-Tak, matko. Trunks ma 18 lat, a Bra ma 8 lat! – odparł.
-Żadne z nich nie ma Saiyanskiego imienia! – zauważyła Saiyanka.
-Wiem, matko. To Bulma nadała im te imiona, o już prawie dolecieliśmy. – powiedział, gdy zobaczył, że już dolecieli do West Capital. Szybko znaleźli się nad CC i wylądowali. Bulma najpierw spytała napastliwie Vegete, co to wszystko znaczy.
-Miałeś racje. – powiedziała Scharlot do Vegety głośno i w języku zrozumiałym też przez Bulme.
-Bulma, chcę ci przedstawić moją matkę! – powiedział książę, a Bulma spojrzała dziwnie na Saiyanke i przez chwile nie mogła nic powiedzieć z szoku. Dopiero po chwili ochłonęła.
-Miło mi! – powiedziała Bulma.
-Gdzie teraz są Trunks i Bra? – powiedział Vegeta.
-Trunks poleciał do Goneta, a Bra jest w szkole. Ale wejdźmy do środka. Za chwile będzie obiad. Może więc wtedy porozmawiamy! – powiedziała Bulma.
Przy obiedzie streścili Saiyance wszystkie ważniejsze wydarzenia. Pokazali Scharlot też zdjęcia.
-Oh, myślę, że Bra powinna za chwile wrócić do domu! Już jest 15:00! – zauważyła Bulma.
Rzeczywiście po chwili drzwi się otworzyły i do domu weszła ośmioletnia półsaiyanka.
-Bra, chodź tu! – zawołał ją Vegeta.
-Już! – powiedziała dziewczynka wchodząc do pokoju. I zauważyła siedzącą w pokoju Saiyanke.
-Bra, Dzisiaj przyleciała na Ziemie moja matka, czyli twoja babcia! Jest tutaj! – powiedział Vegeta do córki.
-Witaj, Bra! – powiedziała Scharlot do trochę oniemiałej wnuczki. Saiyanka wstała podeszła do dziewczynki i się jej przyjrzała. – Wygląda zupełnie jak ty, Bulma. – dodała.
-Tak, po mnie ma tylko ogonek i siłę większą niż mają zwykli ziemianie! – powiedział Vegeta uśmiechając się pod nosem.

Rozdział 3:

Od dnia przybycia Scharlot minęło kilka dni i poznała już wszystkich znajomych swojego syna. Saiyanka zamieszkała w CC.
Scharlot na pewno nie polubiła Kamesenina, omal go nie ukatrupiła, po tym jak ją klepnął po tyłku i tak miał szczęście, że Vegeta tego nie widział, choć Saiyanka sama potrafiła sobie z nim poradzić. Scharlot uznała, że znajomi i „rodzina” Vegety na pewno nie są zwykłymi mieszkańcami Ziemi. Saiyanka nie zaczęła nawet szukać tego Gwiezdnego Klejnotu, choć wspomniała Vegecie i reście o tym jak w trafiła na Ziemie. Nie ma pojęcia, że ten dziwny osobnik, który sprawił, że w trafiła na Ziemie narobi im jeszcze kłopotów. Scharlot ma 66 lat.

Gdzieś po roku.
Bulma urodziła syna, który wygląda jak Vegeta, ma czarne włosy i oczy oraz brązowy ogon. Chłopak dostał na imię Vegeta junior.
Chichi urodziła córkę, która ma czarne włosy i oczy oraz nie ma ogonka, a rysy twarzy ma po matce. Na imię dostała Diana, Son Diana.
Junior i Diana urodzili się jednego dnia. Oboje są zdrowymi i silnymi dziećmi.
Scharlot gdy zobaczyła młodszego wnuka uśmiechnęła się i powiedziała, że wygląda tak samo jak jego ojciec w jego wieku. Bulma się na to roześmiała i powiedziała, że skoro tak to mały powinien dostać na imię Vegeta junior.

Vegeta z Kakarotto urządzili sobie mały sparing. Uzgodnili, że będą walczyć bez przemian. Walczą na Diabelskiej Pustyni. Walka jest wyrównana. Walka dwóch największych rywali i przyjaciół jednocześnie. Ciosy uniki, bloki… cała walka toczy się w błyskawicznym tempie. Walka zakończyła się remisem.
Później oboje polecieli do CC, gdzie z kilkudniową wizytą gościła Chichi i Goku z rodzinką. Goku dał się namówić Vegecie na mały sparing.

Tymczasem gdzieś daleko w kosmosie.
Ten osobnik co proponował Scharlot „współprace” wydał rozkaz, który ma sprawić, że Ziemie opuści dwoje najlepszych wojowników, tylko wtedy będzie mógł zdobyć to na czym mu zależy.
-Nie rób tego, proszę. – powiedziała do niego młoda dziewczyna. – To można załatwić w inny sposób! Nie krzywdź innych nawet wtedy, gdy chcesz uratować całe galaktyki! – dodała smutnym głosem.
-Przykro mi, Ellendis, nie zmienię zdania! – powiedział osobnik o imieniu Eol.
-Popełniasz błąd, tato. – mruknęła pod nosem wychodząc Ellendis. – Nawet nie wiesz jak duży. – dodała szeptem dziewczyna.
Ellendis zrobi wszystko, aby uchronić swojego ojca od konsekwencji jego planu. Nie jest wstanie powstrzymać porwania dwóch maluchów, gdyż to już się stało. Dzieciom nie stała się krzywda, ale to i tak okropne.

Ziemia.
Wojownicy gdy dotarli do CC. Zauważyli rozbite meble w salonie do tego nikogo nie było w domu. Rodzice Bulmy gdzieś wyjechali. Trunks, Bra, Goten, Noriko, Ryijo wraz z Scharlot polecieli na biwak. W domu, gdy wychodzili były tylko Chichi i Bulma z najmłodszymi dziećmi, a teraz zniknęli. Saiyanie szukają jakiś wskazówek. Vegeta zauważył jakiś medalion z urwanym łańcuszkiem z napisem „Szczęście jest na Corusant”. Do tego jakiś krążek elektroniczny, z którego po włożeniu do czytnika, Vegeta odczytał krótką informacje o Star Forces of Coreworld. To wystarczyło, aby dwójka bohaterów wyruszyła statkiem kosmicznym do Corusant. Vegeta przed wylotem włożył do statku zapasy i wziął ze sobą „mały” zapas Senzu.

Podczas loty. Gdyż musieli lecieć bez kiper przestrzeni, gdyż ten napęd był niesprawny, choć wszystko inne działało bez zarzutu.
-Vegeta, co wiesz o Corusant? – powiedział Goku.
-Corusant to planeta, która jest jednym wielkim miastem. Nazywana jest „centrum galaktycznym”. Jest stolicą Republiki. – odparł książę patrząc uważnie na przyjaciela.
-A ta Republika? – powiedział Goku.
-Unia wielu planet jednej galaktyki. Stoi na straży pokoju. – powiedział książę.
-Brzmi dobrze. – powiedział Kakarotto.
-Jednak i w Republice można spotkać różnych drani. – powiedział Vegeta sprowadzając Goku do rzeczywistości z krainy marzeń.
-Widziałem jak pisałeś coś na kartce i zostawiłeś ją w CC. Co to było? – powiedział Goku.
-Krótka informacja dla innych, gdyby wrócili do CC. Kakarotto, jak dolecimy na miejsce, „wypytywanie” zostaw mi i się w to nie wtrącaj. – powiedział książę.

Tymczasem Ellendis podejrzewa, że coś jest nie tak z jej ojcem, gdyż niedawno bardzo się zmienił. Ellendis jest utalentowaną czarodziejką. Jednak nie wie co się naprawdę stało Eolowi. I dlaczego tak bardzo pragnie Gwiezdnego Klejnotu, który umożliwia otworzenie wrót między światami. Ten klejnot znajduje się akurat na Ziemi. Wie, że jej ojciec skierował dwóch Saiyan na Corusant i zrzucił podejrzenie na Star Forces of Coreworld. Musi coś zrobić, aby nie dopuścić do nieszczęścia. A nie może opuścić tego miejsca, przynajmniej na razie. Dopóki nie upewni się co do swoich podejrzeń. Na razie porwani są bezpieczni, ale to może się zmienić. Ellendis nie wie gdzie są przetrzymywani i nawet przy użyciu najpotężniejszych czarów udało jej się tylko zdobyć informacje, że to jest gdzieś w sektorze K-10 galaktyki Sonex. Czyli bardzo daleko od Corusant w zupełnie innej galaktyce.

Rozdział 4:

Tydzień później wrócili biwakowicze do CC i zastali bałagan w salonie i tylko krótką notatkę napisaną przez Vegete, na temat tego co się wydarzyło.
--Cholera! – zaklął Trunks, gdy to przeczytał, chyba wszyscy podzielali jego zdanie.
-Nie ma sensu lecieć do Corusant! – zauważyła Scharlot, która pomimo zdenerwowania trzeźwo myślała. – I tak nie dotrzemy tam przed nimi, a jak Vegeta zajmie się „przekonywaniem” ich do mówienia, to będzie dużo skuteczniejszy niż my! – dodała.

W tym samym czasie. Saiyanie dolecieli na miejsce. Dotarli do Corusant. Wysiedli ze statku.
-Nigdy czegoś takiego nie widziałem! – zauważył Goku.
--To nic takiego! – stwierdził Vegeta. – Chodź mamy do załatwienia pewny interes! – dodał starszy Saiyan.
Książę prowadzi przyjaciela wśród, pełnych różnych istot, ulic. Pomimo, że był wczesny poranek, Corusant tętni życiem, jak zawsze.
-Znalezienie tych co szukamy tutaj graniczy z cudem. – mruknął Goku do Vegety.
-Nieprawda! Wystarczy, że wie się kogo, jak i o co zapytać, Kakarotto, a ja to wiem! – odparł książę nawet nie odwracając się do przyjaciela. Nie podejrzewa nawet, że nie zna pytania, które może go zaprowadzić do celu i że został nakierowany na zły tor. Po pewnym czasie doszli do „Cantin of Sold”, gdzie Vegeta dowiedział się od pewnego ithoriana, że organizacja, którą szuka została rozwiązana z pięćdziesiąt lat temu. Książę, gdy to usłyszał zaklął po Saiyansku. Gdy mieli już stamtąd wyjść, podeszła do nich dziwnie święcąca zamaskowana postać.
-Zostaliście oszukani! – powiedziało widmo.
-Kim jesteś? – powiedział książę.
-Ci, których szukacie, są gdzieś w sektorze K-10 galaktyki Sonex! – powiedziało widmo i znikło.

Saiyanie odlecieli z Corusant w kierunku sektora K-10 galaktyki Sonex. Ten sektor zawiera ze 500.000 planet. Te planety są rozrzucone po przestrzeni kilku milionów lat świetlnych.
-Vegeta, byłeś kiedyś w tej galaktyce Sonex? – spytał Goku.
-Tak, dawno temu, na północnym skraju sektora K-10 na planecie Karyx. – powiedział książę.
-Jak dawno? – powiedział Goku.
-jakieś 46 lat temu, miałem wtedy cztery lata. – odparł Saiyanski książę. – Wtedy mój ojciec miał do załatwienia na planecie Karyx interes i wziął mnie ze sobą.. – dodał.
-Gdzie powinniśmy zacząć poszukiwania? – spytał Goku.
-Myślę, że na Karyx. To jedyna planeta w tym sektorze, na której kiedyś byłem. – odparł Vegeta.
-Co wtedy robiłeś na tej planecie? – powiedział Goku.
-Cóż Karyx to planeta zamieszkana przez społeczność naukowców. W tym czasie Saiyanie mieli „pakt” z Frezerem. Ojciec poleciał tam, aby przekonać ich do pracy na rzecz „sprzymierzonych armii”, przez dawanie technologii, w zamian za „ochronę”. Pamiętam, że część mieszkańców planety zaprotestowało i aby ich przekonać, mój ojciec kazał towarzyszącym nam Saiyaną zniszczyć kilka dużych miast. Spytał mnie nawet czy mam ochotę się zabawić i jak potwierdziłem, to pozwolił mi zniszczyć największe z miast przeznaczonych do zniszczenia. Podczas tej „zabawy” towarzyszyło mi kliku Saiyan, którzy jednak nie wtrącali się w to co się działo. – powiedział Vegeta patrząc jak twarz Kakarotto przybiera z każdym jego słowem coraz bardziej wyraz zdziwienia. – Nie mam tam ani przyjaciół ani sprzymierzeńców. – dodał spokojnym tonem książę Saiyan.
-Czyli będziemy zdani w naszych poszukiwaniach tylko na siebie? – spytał Goku.
-Tak, nieufność złość jaką czują do mnie przejdzie i na ciebie dlatego że mi towarzyszysz! Najgorsze jest, że teraz nie wiemy kto za to odpowiada! – powiedział książę.
-Przecież od tego czasu minęło 46 lat i wiele przez ten czas się zmieniło. – powiedział Kakarotto.
-Tak, ale to dotknęło cały ich lud przez wiele lat musieli płacić za „ochronę” czyli za to, że ich nie zniszczy atak wojsk. Wiem, że wiele się od tego czasu zmieniło, ale to co wtedy się stało było zbyt bolesne dla nich, aby szybko o tym zapomnieli. – powiedział Vegeta.
-Czyli możemy spodziewać się wrogości. – powiedział Goku, a Vegeta tylko kiwnął głową. I spojrzał na wskazania przyrządów i wstukał coś na klawiaturze.
-Według obliczeń komputera na miejsce dolecimy za pięć dni. – powiedział Vegeta.
Ania Kobieta
Saiyanin
Saiyanin

Wiek: 32
Dni na forum: 4.262
Posty: 181
Skąd: Olsztyn
od ostatniego postu minęło sporo czasu więc nie będę go edytować, gdyż mam dość sporą dawkę mojego fika.

Wojownicy Wszechświata

Saga III: Gwiezdne Klejnoty!

Rozdział 5:

Pięć dni później. Saiyanie dolecieli na Karyx.
Eol zdobył już poszukiwany przez siebie Gwiezdny Klejnot, który znajdował się na Ziemi. Dzięki jego mocy, będzie wstanie odprawić rytuał, dzięki któremu uwolni z zawieszenia między wymiarami istotę zwaną Deryksem. Żeby w pełni sprowadzić Deryksa, będzie musiał złożyć ofiarę z dwóch niewinnych niemowląt i ich matek. Rytuał odprawi na Karyx.
Umieścił Gwiezdny Klejnot na specjalnym podeście i zaczął odprawiać rytuał. Brama otworzyła się i potwór zaczął z niej wychodzić. „Ofiary” siedzą w specjalnej klatce, gdy Deryks całkowicie wyszedł z bramy między wymiarowej. Eol już ma złożyć ofiary, gdy nagle drzwi się otwierają i wchodzi dwójka Saiyan. Jednak Deryks okazuje się wystarczająco silny, aby móc walczyć z Vegeta SSJ4 i Goku SSJ3 jednocześnie.
Eol już miał dokończyć rytuał, gdy otoczyło go pole energii, którego nie mógł przebić. To sprawka Ellendis. Czarodziejka wzięła do ręki Gwiezdny Klejnot.
-Potworze, nie pozwolę ci zniszczyć wszechświata! Wrócisz do miejsca między wymiarami, gdzie nie będziesz mógł nikogo skrzywdzić! Elania Morie Carex! – powiedziała Ellendis i gdy tylko wypowiedział zaklęcie Gwiezdny Klejnot rozbłysł błękitnym światłem, Promień z klejnotu w trafił w potwora i zamknął go z powrotem tam skąd przyszedł, a zły czar, który Dery rzucił na Eola przestał działać. Bohaterowie zrozumieli to i wrócili na Ziemie. Zaś Eol i Ellendis poszli swoją drogą. Opuścili Karyx i udali się do swojego domu, który znajdował się daleko od Karyx.

Rozdział 6:

Od powrotu z Karyx minął tydzień i życie na Ziemi wróciło do normy.

Tymczasem na Zandram, Saiyanie, którzy tam się osiedlili, mają swoje miasto w górach, do tego na kilku pustkowiach mają swoje mordownie jak nazywają kompleksy, które oficjalnie nazywa się Specjalnymi Barami. Gebaska jest przywódcą choć nie cieszy się aż takim autorytetem jak poprzednia linia władców Saiyanskich, nawet nie przyjął tytułu króla Saiyan, gdyby „odnalazł się” zaginiony ksiażę Vegeta, od razu miałby większy autorytet niż Gebaska. Saiyanie żyją spokojnie na Zandram walcząc między sobą. Walki w mordowniach są bardzo częste, choć odbywają się w systemie „wyznaniowym”.

Ziemia. Po około trzech miesiącach.
Trzymiesięczny Vegeta jr. postawił swoje pierwsze kroki czym zadziwił swoją matkę. Bulma nie wiedziała co o tym myśleć, gdyż nie wydawało się jej to normalne. Gdy Bulma niepokoi się widokiem „super szybkiego” rozwoju młodszego syna, weszła Scharlot i jak zobaczyła, że chłopczyk nieporadnie chodzi.
-Widzę, że junior zaczął chodzić! – powiedziała uśmiechając się Saiyanka.
-Ma dopiero trzy miesiące, to chyba trochę za wcześnie. Ludzie zaczynają najczęściej chodzić pomiędzy 9 a 15 miesiącem życia. Trunks zaczął chodzić mając 6,5 miesiąca, a Bra mając 7 miesięcy. – powiedziała Bulma.
-Saiyanie zaś zwykle zaczynają chodzić między 2 a 4 miesiącem życia. Vegeta postawił swoje pierwsze kroki mając czternaście dni, więc nie masz się o co martwić, z juniorem wszystko w porządku! – powiedziała Scharlot.
-Ale junior jest tylko półsaiyanem. – powiedziała Bulma.
-Wiem, o tym! Jest też synem Vegety! Nie wiem, czy wiesz, ale gdy Vegeta był w wieku, w którym jest teraz junior, to wypuścił swojego pierwszego ki-blasta. – powiedziała Saiyanka.
-Naprawdę?! – zaśmiała się Bulma.
-Tak! – powiedziała Scharlot i podeszła do młodszego wnuka i ukucnęła przy nim. – Ciekawe kiedy ty pokażesz swój talent, junior. – dodała mówiąc do malutkiego półsaiyana. Na co chłopak spojrzał na nią uważnie, swoimi czarnymi oczkami. Saiyanka wstała.
-Dawno nie widziałam Trunksa! Ciekawe gdzie jest teraz? – powiedziała Scharlot.
-Pewnie teraz odsypia, kolejną dyskotekę, na której był wczoraj wrócił około 4:00. – powiedział Vegeta, który wyszedł właśnie z Sali treningowej i usłyszał pytanie swojej
matki. – Nie wiem co on widzi w tych dyskotekach! – dodał cicho.
-Vegeta, niepokoje się, że z juniorem jest coś nie tak. – powiedziała Bulma.
-O co ci chodzi? – zdziwił się Vegeta i spojrzał na młodszego syna. – O widzę, że zaczął chodzić! Jeśli o to chodzi to nie masz czym się martwić! – dodał spokojnie.
-On ma dopiero trzy miesiące! – powiedziała Bulma.
-Wiem! – odparł Vegeta.
-Sądzę, że powinnam zabrać go do lekarza! – powiedziała Bulma.
-Jeśli musisz, aby się uspokoić! – powiedział Vegeta.
-Ty zaś jak zwykle obojętny i zimny, tak że nie przejmujesz się, że nasze dziecko wykazuje niepokojące symptomy! – powiedziała Bulma.
-Niepokojące symptomy?! Kobieto, dobrze się czujesz?! Vegeta junior jest wesołym i tryskającym energią dzieckiem, a ty szukasz dziury w całym! – powiedział Saiyan.
-Ja uważam, że Vegeta ma racje! – powiedziała Scharlot do Bulmy.
-Ale… - zaczęła mówić Bulma.
-Wiem, że martwisz się o juniora! Pamiętam co się działo jak Vegeta mając czternaście dni zaczął chodzić! Totalne zaskoczenie! – powiedziała Scharlot.
-Też się martwiłaś, a teraz… - zaczęła mówić Bulma.
-To nie było tak! Martwiliśmy się wtedy z innego powodu, ja i ojciec Vegety! W dniu, w którym Vegeta zaczął chodzić na miejscu przebywał Frezer i niestety nastąpiło małe „spotkanie” Vegety z Frezerem, w wyniku, którego Frezer mocno się nim
zainteresował! – powiedziała Scharlot.
-Chcesz powiedzieć, że Vegeta „wpakował się” w pierwsze kłopoty mając czternaście
dni?! – powiedziała zaskoczona Bulma. – Fakt, w takiej sytuacji pewnie bardziej bym się przejmowała zainteresowaniem takiego „potwora” niż tym chodzeniem! – dodała.
Nikt z nich nie przeczuwał, że daleko w kosmosie, zaczynają się wydarzenia, które nie zostaną bez śladu w ich życiu.

Tymczasem na Zandram.
Jakieś górskie pustkowie. Przebywa tam samotna, ładna Saiyanka. Ubrana jest w czarne spodnie i czarny obcisły top. Na nogach ma czarne glany. Zachowała ogonek, nie chciała z niego zrezygnować. Mimo że nie ma męża, gdyby chciała nie miała by problemu aby znaleźć chętnego wśród Saiyan z planety Zandram. Jest bowiem córką króla Saiyan: Vegety Carasa Amana Layro i Lady Seripy Layro z Viscatów. Na imię ma Parsley Yasai Torina Layro i jest Saiyanską księżniczką. Jej matka zmarła przy jej narodzinach. Jest starsza od swojego przyrodniego brata tylko o dwa lata. Ma teraz 53 lata. Miała siedem lat, gdy po raz ostatni widziała swojego przyrodniego młodszego brata Saiyanskiego księcia, następcę tronu, syna jej ojca i Lady Scharlot Layro z Vallaytów. Pamięta go doskonale, przyszły król: Vegeta Kyrys Sarys Onyksy Barhan Cairin Naridan Layro, jedyny dziedzic Saiyanskiej korony. Niedługo później opuściła rodziną planetę na zawsze i w końcu tu w trafiła. Parsley czuje, że jej brat żyje. Może powinna polecieć statkiem kosmicznym i go odszukać, w końcu Frezera już od dawna nie ma. Jest najmłodszą córką swojego ojca, tylko Vegeta z całego jej rodzeństwa był od niej młodszy, choć to książę był dla króla najważniejszy z całego rodzeństwa, także jako dziecko Parsley myślała, że mogłoby nie być jej i jej sióstr, a ojcu wystarczyłby tylko jej brat.

Rozdział 7:

Kilka godzin później, Parsley już podjęła decyzje, poleci aby poszukać swojego brata, a przynajmniej żeby dowiedzieć się co z nim się stało. Wyruszy natychmiast. Wzięła „swój statek”, ten sam, w którym opuszczała swoją planetę i odleciała. Nie miała jednak żadnego punktu zaczepienia. Postanowiła spróbować na Narysie, planecie „uciech”, „melina” kosmicznych łajz. Ta planeta leży w galaktyce Nakad. Po kilku dniach była na miejscu i wylądowała w kosmicznym porcie, gdzie spotkała pierwsze łajzy z Czerka Corp., który za „usługę” zażądał 100 kredytów i przekonała go do darmowego postoju jej statku w tym porcie, dzięki nadal znanej i głośnej reputacji Saiyan jako niebezpiecznych i „szalonych” wojowników.
Parsley zaczęła swoje poszukiwania. Jest twardą wojowniczką. Szuka informacji.
Czeka ją trudne zadanie. Saiyanka chodzi po tej planecie. Idzie pewnym krokiem.
Planeta Narys jest planetą mocno zdewastowaną, można powiedzieć, że jest to jeden wielki śmietnik. Parsley nie podoba się ta planeta, ale nie przybyła tu jako turystka, ale po informacje, a na Narysie łatwo je zdobyć.
Na ulicy, po której idzie, słychać dźwięki różnych muzyk, które zlewają się w jeden ogłuszający jazgot. Parsley Yasai Torina Layro idzie nie zwracając uwagi na jazgot, który panuje na Narysie. Podczas spaceru zaczepił ją jakiś człowiek, który był zbyt miły jak na tą planetę, więc nie pasował tu i dziwnie wyglądał ubrany w czarne skórzane ubranie, jakoś tak nienaturalnie.
-Co taka ładna dziewczyna robi w takiej dziurze? – zdziwił się na głos nieznajomy, uśmiechając się do kobiety, która poczuła, że powinna zaufać mu, choć nie wiedziała dlaczego.
-Szukam informacji o moim zaginionym bracie. – powiedziała dziewczyna.
-Z chęcią bym ci pomógł jeśli podasz mi szczegóły. Jestem Bridge! – powiedział młodzieniec.
-Ja zaś jestem Parsley Yasai Torina Layro i szukam mojego młodszego przyrodniego brata, który ma na imię Vegeta Kyrys Sarys Onyksy Barhan Cairin Naridan Layro. Jestem Saiyanką. Nie widziałam brata od czasu, gdy byliśmy dziećmi, ponieważ doszło do poważnej tragedii i wtedy po raz ostatni go widziałam. – powiedziała Saiyanka.
-Hm… myślę, że twoja historia jest długa i skomplikowana, Parsley. – powiedział Bridge.
-Tak, ale jeśli chcesz możemy gdzieś usiąść i opowiem ci ją, Bridge. – powiedziała Parsley.
-Z chęcią! – powiedział młodzieniec.
-Słyszałeś coś o Saiyanach? – spytała go Saiyanka.
-Trochę, tylko to, że mają „małpie” ogony i to, że podobno się „nie starzeją”.
To wszystko. – powiedział szczerze Bridge.- To prawda? – dodał patrząc na nią pytająco.
-Ile lat byś mi dał tak na oko? – powiedziała uśmiechając się Parsley.
-Gdzieś osiemnaście góra dwadzieścia lat. W trafiłem? – powiedział Bridge.
-Mam pięćdziesiąt trzy lata! – zaśmiała się Parsley.
-U… więc to prawda. – powiedział Bridge.
-Tak, może tam usiądziemy! – powiedziałą Saiyanka i wskazała bar pod gołym niebem o nazwie „Suren”.
-Oh, tak. – odparł Bridge. Usiedli przy wolnym stoliku, na uboczu.
-Hm… jakby tu zacząć, chyba już wiem. Urodziłam się na planecie Vegeta. I już w dniu swoich narodzin „zawiodłam” mojego ojca, który chciał mięć wreście syna. – powiedziała Parsley.
-Jeju, twój ojciec musiał być bardzo niecierpliwy! – mruknął Bridge.
-Oh, nie. Zapomniałam dodać, że nam ponad tysiąc starszych sióstr, w tym większość przyrodnich. – zaśmiała się Parsley.
-A twoja matka? – zapytał Bridge.
-Zmarła przy moich narodzinach! Po jej śmierci, ojciec związał się z młodą, zdrową Saiyanką, która urodziła mojego brata! – powiedziała Parsley.
-Możesz mi wytłumaczyć, dlaczego dla twojego ojca tak ważne było, aby mięć syna? – spytał młodzieniec z ciekawością.
-Mój ojciec: Vegeta Caras Aman Koin Layro, chciał mięć kontyatora rodu, którym mógł być tylko jego syn, gdyż kobiety „nie utrzymują” rodów. Gdyż w chwili ślubu przyjmują nazwisko rodowe męża, tak jak na przykład moja matka: Seripa Layro z Viscotów, przed ślubem z moim ojcem była po prostu Seripa Viscot, a po ślubie stała się Seripa Layro, często dla podkreślenia, z którego rodu wychodzi się dana mężatka dodaje się po „nowym” nazwisku i nazwisko danego rodu w odpowiedniej odmianie. W rodzie Layro zaś była od dawna jedna linia. – powiedziała Parsley.
-To jest chyba początek całej historii. Choć nie powiedziałaś mi na razie o tym co stało się, że „zgubił się” twój brat. – powiedział Bridge poważnym tonem.
-Oh tak, już do tego przechodzę! – powiedziała Parsley i streściła mu to co wiedziała o porwaniu jej brata i o tym jak opuściła swoją planetę i co się działo później z nią.
-Hm… to bardzo skomplikowana sprawa. – mruknął Bridge.
-Tak. Chcę jednak dowiedzieć się o tym co się dzieje z moim bratem. – powiedziała Parsley.
-Nie, wiem czy będę w stanie ci w tym skutecznie pomóc. – powiedział Bridge.
-Rozumiem to! Choć pewnie moja historia trochę tobą wstrząsnęła! – powiedziała Saiyanka.
-Naprawdę chciałbym móc udzielić ci informacji, których szukasz, ale niestety nic o nim nie wiem. – powiedział młodzieniec.
-Nie szkodzi! – odparła Parsley. – Chyba już pójdę! Może jeszcze się zobaczymy! – dodała wstając i dochodząc.
Roza Kobieta
Super Saiyanin
Super Saiyanin
Roza
Wiek: 25
Dni na forum: 3.833
Posty: 403
Skąd: NS
Ja też mam swój pomysł Tylko że ja chce to zrobić w formie komiksu juz mam postać i od dłuższego czasu zastanawiam sie nad historią, i czasem (w której sadze to zmieścić )
Moja postać to kobieta saiyanska Uwaga! Siostra Goku, hehe, corka Bardocka i Seripy (a raditz byl z innej matki ) została wysłana w kapsule na jakąs małą planete i przez pare lat szukała Goku, bo w tej kapsule miała jakies informacje a najlepsze to to, że juz ją narysowałam SSJ.... i bez żadnego że kobiety nie moga haha
Ania Kobieta
Saiyanin
Saiyanin

Wiek: 32
Dni na forum: 4.262
Posty: 181
Skąd: Olsztyn
następna dawka mojego fika:

Wojownicy Wszechświata

Saga III: Gwiezdne Klejnoty!

Rozdział 8:

Ziemia.
W domu Goku i Chichi życie toczy się normalnie. Mała Diana przesypia większą część doby. Noriko i Ryiko, które mają 6 lat, często trenują z Goku, prawie zawsze w tych treningach uczestniczy też pięcioletnia Pan.
Goten ma teraz randkę z jedną taką laleczką. Goten umawia się z ładnymi choć głupiutkimi dziewczynami.

Jadalnia w CC trwa uroczysty obiad.
-Vegeta, nigdy nie wspominałeś o tym co się działo jak w trafiłeś do armii tego „potwora” i jak to się stało. – powiedziała Bulma z ciekawością w głosie.
-Hm… to długa historia, ale spróbuje ją streścić. Jak wszyscy wiecie, gdy miałem pięć lat, Frezer „wysadził w powietrze” planetę Vegeta. Mnie wysłał na planetę Raskar, gdzie znajdowała się jedna z jego baz treningowych V-5. Gdzie spędziłem prawie cały miesiąc, odbywając trening przy gotujący do „egzaminu” na żołnierza armii tyrana. Pewnego dnia zostałem wywołany z „zajęć” i zostałem zabrany na pewną planetę, gdzie miałem przejść ten „egzamin”. Pierwsza część tego egzaminu była dość prosta i wszyscy ją przeszli. Akurat zdających była parzysta liczba. Na drugą część „egzaminu” podzielono nas w zespoły po dwóch. Ja byłem najmłodszy z wszystkich „kadetów”. Ze mną w „parze” był Asarin dziesięciolatek z rasy Ziner, był wtedy prawie tak silny jak ja. Mieliśmy wykonać szereg zadań, których nie opisze szerzej, powiem tylko, że aby je wykonać musieliśmy współpracować, a nawet więcej musieliśmy sobie bezgranicznie zaufać. Wiele par odpadło, oprócz mnie i Asarina drugą część „egzaminu” z kilkuset par przeszło tylko kilkanaście. Przed nami była jeszcze trzecia, ostatnia część „egzaminu”, która była dla nas „niespodzianką” prawie do samego końca. – powiedział Vegeta.
-Na czym miała polegać ta ostatnia część tego „egzaminu”? – spytała Bulma.
-Gdzieś tydzień po ogłoszeniu wyników drugiej rundy, na planetę przybył Frezer, który chciał osobiście „nadzorować” ostatnią część „egzaminu”. Przydział na „pary” nadal obowiązywał, choć okazało się, że teraz miało to zupełnie inne znaczenie, gdyż nie mieliśmy współpracować, a walczyć ze sobą na śmierć i życie. Ja z Asarinem walczyliśmy jako pierwsi nazajutrz po przybyciu Frezera. – powiedział Vegeta poważnym głosem.
-Co się stało z Asarinem? – spytała Bulma.
-Po długiej i ciężkiej walce, uderzyłem go tak mocno, że wpadł jak kamień do pobliskiego jeziora, a że wyglądało, że stracił przytomność, dlatego Frezer kazał go poszukać kilku żołnierzom, szukali go z godzinę i nie znaleźli nawet ciała. W końcu Frezer uznał, że Asarin nie żyje i ogłosił, że to ja wygrałem. Zdałem ten „egzamin”, ale nie byłem z tego dumny. Uprzedzając ewentualne pytanie mało prawdopodobnie, aby to przeżył. – powiedział Vegeta.
-To okropne! – mruknęła Bulma.
-To co powiedziałem nie było jednak najgorsze z tego wszystkiego co się stało. – powiedział Vegeta.
-Jak to?! – szepnęła Bulma.
-Może kiedyś to jeszcze wyjaśnię, ale na pewno nie dzisiaj! – powiedział Vegeta.
Vegeta ubrany był w czarne spodnie i w czarny T-shirt. Książę pamięta o ostatnich słowach Asarina tuż przed walką, które były takie: „Żaden z nas nie ma wyboru! Nic nie możemy na to poradzić!”, te słowa były prawdziwe płynęły prosto z jego serca, ale wyrażały i zrezygnowanie. Tak Asarin był starszy od Vegety, ale był wtedy mniej od niego „twardy”, to Vegeta dzięki temu był „faworytem” ich walki. Teraz po latach, gdy od dawna nie ma Frezera, wiele się zmieniło, w życiu księcia, ale przeszłość nadal rzuca cień na teraźniejszość.

Rozdział 9:

Trunks niedawno zaczął spotykać się z piękną i mądrą dziewczyną o imieniu Eris. Eris ma śliczne, lekko kręcone, brązowe włosy. Oczy ma niebieskie. Jest szczupła i dość wysoka, jest bardzo atrakcyjną dziewczyną. Eris nie ma pojęcia o „sekrecie rodzinnym” swojego chłopaka. Trunks bardzo ją lubi i często się spotykają. Eris ma, tak samo jak Trunks, 19 lat.

Dzień po opowieści Vegety. Wieczorem Trunks ma randkę z Eris, mają pójść na jakiś romans. Trunks przyniósł Eris bukiet czerwonych róż. Siedzą obok siebie przez cały czas trwania filmu. Później poszli na romantyczny spacer w świetle gwiazd. Trunks zakochał się w Eris.

Po kilku godzinach. W pewnym tajemniczym miejscu, statku kosmicznym pewnych istot potrafiających dowolnie zmieniać wygląd.
-Wróciłaś już! – rzekł Ares, dowódca tego statku, gdy zobaczył teleportującą się dziewczynę, która chwilę później zaczęła się zmieniać, zmieniła się w kobietę o ciemno zielonej skórze, jasno zielonych włosach i niebieskich oczach.
-Tak, kapitanie! – powiedziała kobieta.
-Zbliżyłaś się do celu w wystarczającym stopniu? – zapytał Ares.
-Tak, zakochał się w tamtej mojej postaci! – powiedziała Eris.
-Czas więc abyś wprowadziła w życie drugą część naszego planu! – powiedział Ares.
-Tak jest, kapitanie! – powiedziała Eris i udała się do swojej kwatery, która mieści się na tym statku.

Następnego dnia rano w CC.
-Junior, zejdź z tego drzewa! – krzyknęła Bulma.
-Nie! – odkrzyknął chłopczyk, który już jest bardzo sprawny i do tego jest bardzo uparty.
-W tej chwili złaź z tego drzewa! – krzyknęła jeszcze głośniej Bulma. Tak głośno, że aż Vegeta wyszedł z sali treningowej, zobaczyć co się dzieje. I zobaczył Bulme stojącą pod drzewem, na którym siedział Vegeta junior, który nie ma ochoty z niego zejść.
-Masz jakiś problem, Bulma? – powiedział książę.
-Tak, junior lekceważy to co mu mówię! Powiedziała Bulma. – Zresztą sam widzisz, że siedzi na tym drzewie choć kazałam mu z niego zejść! – dodała.
-Junior, chodź do mnie! Jeśli jak doliczę do trzech nie będzie ciebie przy mnie to sam po ciebie pójdę! Jeden! – powiedział Vegeta.
-Nie, zejdę! – powiedział junior.
-Dwa! – dalej liczy Vegeta.
-Nie, schodzi! – zauważyła szeptem Bulma.
-Trzy! Nie zszedłeś z tego drzewa, dobrze sam po ciebie przyjdę! Ostrzegałem! – mruknął Vegeta. Wzbił się w powietrze, podleciał do chłopca, wziął go na ręce i zleciał na dół. Jednak chłopca, który się wyrywa, nadal trzyma na ręku, a drugą ręką dał mu kilka razy klapsa w tyłek, przez spodnie. Junior zareagował na to płaczem z powodu bólu. I dopiero po tych klapsach Vegeta postawił syna na ziemi. Junior podbiegł szybko do Bulmy.
-A teraz czas na śniadanie! – powiedziała Bulma.
-Śniadanie! – wrzasnął junior, który natychmiast przestał płakać i pobiegł do domu.
-Nie mogłaś mu tego powiedzieć wcześniej zamiast krzyczeć mu, że ma zejść z tego
drzewa?! – mruknął Vegeta i też poszedł do domu.
Tuż po śniadaniu. Zanim jeszcze odeszli od stołu.
-Tata, co to jest boks? – zapytał junior.
-To taki sport, w którym się walczy! – powiedział książę.
-Umiesz sie boksowac? – zaseplenił junior.
-Junior, ile razy mam ci powtarzać, żebyś mówił porządnie, a nie źle, skoro umiesz mówić dobrze?! Ja nie mam zamiaru reagować na twoje wyseplenione słowa! – powiedział Vegeta.
-Umiesz się boksować? – zapytał już poprawnie wymawiając junior.
-Tak. – odpowiedział Vegeta.
-Nauczysz mnie? – zapytał junior.
-Jasne, synu! – odparł Vegeta z uśmiechem.
-Super! – krzyknął z entuzjazmem junior.
Udali się do ogrodu. Vegeta pokazał synowi jak się składa pięść i uderza. Ukucnął przy synu i junior uderzał, a książę łapał dłońmi uderzenia wyprowadzane przez chłopca.
-Mocniej! Uderzaj z całej siły! – zachęca Vegeta.
Na co chłopak zaczął atakować szybciej i z całej siły jaką ma, jednak dla Vegety siła chłopca jest za mała aby choćby w małym stopniu mu zagrozić.
Ania Kobieta
Saiyanin
Saiyanin

Wiek: 32
Dni na forum: 4.262
Posty: 181
Skąd: Olsztyn
następna dawka mojego fika:

Wojownicy Wszechświata

Saga III: Gwiezdne Klejnoty!

Rozdział 10:

Bulma patrzy jak Vegeta spędza czas z juniorem. Bulma wie, że Vegeta nigdy nie będzie pospolitym ziemianinem, on przeżył takie rzeczy, które nawet się nie śniły przeciętnym ziemianom, a po za tym kochała go takim jakim był. Bulma nie zna jednak do końca przeszłości Vegeta, wie tylko, że ona jest mroczna i pełna cierpienia.
Trunks rozanielony wyszedł z domu do ogrodu. Widocznie miłość do Eris dodawała mu skrzydeł. Jednak Trunks nie ma pojęcia o tym, że dziewczyna go oszukuje.
-Trunks, świetnie wyglądasz! – Bulma powiedziała.
-Dzięki, mamo! – Trunks powiedział.
-Wybierasz się gdzieś? – Bulma spytała.
-Tak, mam spotkanie z Eris o godzinie 11:00, czyli za cztery godziny! – Trunks odpowiedział.
-Znowu idziesz z nią na randkę?! Chyba trochę zamroczyło ciebie, gdyż po za nią świata nie widzisz?! – Vegeta mruknął.
-Trunks oślepł! – Vegeta junior podchwycił słowa ojca i zaczął zaczepiać starszego brata.
-Braciszku, daj spokój! – Trunks powiedział.
-Trunks oślepł! – junior nadal zaczepia Trunks. Vegeta junior zaczął skakać koło Trunks.
-Mówię ci przestań! – Trunks powiedział, ale już ostrzej niż poprzednio.
-Trunks oślepł! – junior kontynułuje swoją zabawę.
Trunks coraz bardziej denerwuje zachowanie juniora. Bulma i Vegeta patrzą na całą sytuacje z lekkim rozbawieniem.
-Junior, ucisz się! – Trunks powiedział podniesionym głosem już wyraźnie poirytowany zaczepkami juniora.
-Trunks oślepł! – junior powiedział.
Jednak dla Trunks to było za dużo i nie wytrzymał nerwowo.
-Przymknij pysk, gówniarzu! – Trunks krzyknął na młodszego brata.
-Trunks, jak ty się odzywasz?! – Bulma powiedziała patrząc na Trunks. – A co do ciebie, junior, to też nie popisałeś się dobrymi manierami?! – dodała.
-Trunks oślepł! – junior dalej prowokuje lekceważąc słowa swojej matki.
-Gr… jeszcze chwila, a… - Trunks mruknął pod nosem i wszedł do domu. Trunks nie chciał zbić juniora, a tak by się skończyło, gdyby ta konfrontacja dłużej potrwała.
-Junior, nie lekceważ moich słów! – Bulma powiedziała do Vegeta juniora, który nie zwrócił na nią uwagi.

Vegeta junior i Diana mają trzy i pół miesiąca. Junior już świetnie chodzi i mówi, a Diana jeszcze nie chodzi i nie mówi.

Trunks o godzinie 11:00 spotkał się z Eris.
Trunks nawet nie podejrzewa, że docinki juniora zawierają głębszy sens. Trunks rzeczywiście zaślepiła miłość. Eris wykorzystuje zakochanego w niej chłopaka, aby osiągnąć cel swój i swoich przełożonych.



Rozdział 11:

Parsley nadal kontynułuje swoje poszukiwania. Na planecie Narys dowiedziała się tylko, że dawna armia Frezera, po jego śmierci, rozpadła się na wiele oddzielnych grup. Armia Frezera nigdy nie była jednolita to była raczej zbieranina łotrów spod ciemnej gwiazdy wciśniętych siłą w pewne karby. Ta armia składała się z pewnej ilości formacji, każda z nich miała swoje struktury, a łączyło te formacje tylko osoba lorda Frezera. Formacja 0 była formacją, której główno dowodzącym był sam Frezer, to była najbardziej groźna formacja z wszystkich. W niej służyli jedni z najbardziej zaufanych Frezera tacy jak Zarbon, Dodoria i wielu innych oraz tacy, którym Frezer do końca nie ufał jak na przykład Vegeta. Formacja 0 najbardziej ucierpiała podczas wydarzeń związanymi ze śmiercią Frezera, ale też wydała największą z wszystkich formacji liczbę młodych, silnych i ambitnych oficerów, którzy byli bezwzględni i chcieli wykorzystać powstałe zamieszanie, aby przejąć władze. Po latach konfliktów wykreował się płyny i niestabilny podział wpływów we wszechświecie.

Parsley postanowiła więc poszukać informacji o dawnych oficerach z armii Frezera.

Parsley poleciała na planetę Aryks, która była od dawna „targowiskiem”, na którym żołnierze sprzedawali łupy i na dłuższych przepustkach bawili się. Doleciała na tę planetę w czasie około tygodnia. Wysiadła ze swojego statku. Szybko się zorientowała, że to miejsce nadal spełnia swoją funkcje. Parsley skierowała swoje kroki do pubu „Dragon”, najbardziej popularnego wśród oficerów i to od wielu lat. Parsley dlatego ma nadzieje, że spotka tam kogoś kto wie coś o Vegecie. Kobieta weszła do tego pubu. Pora była dość wczesna więc jeszcze nie było tłoku. Parsley usiadła przy barze. Barman to był jakiś podstarzały twilek.
-Dawno nie było tu przedstawicieli twojej rasy, kobieto! – barman powiedział gdy ją ujrzał.
-Nie mów do mnie kobieto! Jestem księżniczką Saiyan! – Parsley powiedziała ostrym tonem do barmana. Parsley pomyślała jednocześnie, że dla Saiyan księżniczki prawie nic nie znaczyły.
-Sądziłem, że Saiyanie mają księcia, a nie księżniczkę, ale kim ja jestem aby się sprzeciwiać księżniczce. – barman powiedział.
-Saiyanie mają księcia jak i księżniczkę, ty ignorancie! – księżniczka Parsley powiedziała.
-Widzę, że księżniczka jest prawie tak pyskata jak książę! – barman mruknął cicho.
-Pyskata! – Parsley wrzasnęła i wymierzyła w barmana kulą energii. Jednak na razie nie strzela, Tylko go straszy.
-Proszę o wybaczenie, księżniczko! – barman od razu zaczął ją przepraszać.
-Może mogę wybaczyć, ale w zamian za pewne informacje! – Parsley powiedziała.
-Do usług, księżniczko! – barman powiedział.
-Wiem, że przychodzili tu i nadal przychodzą tu oficerowie! Zapamiętałeś któryś szczególnie? Jakieś szczególne zdarzenia z udziałem żołnierzy? – Parsley powiedziała.
-Tak pamiętam wielu, ale jeden najbardziej mi wpadł w pamięć, księżniczko! To było jakieś 41 lat temu. Pewnego wieczora do baru weszła grupa żołnierzy, wśród nich była trójka Saiyan, jeden wyglądał na około dziesięć lat! – barman powiedział.

To było tak.
„Był wieczór. Do baru weszła grupa żołnierzy, wśród nich była trójka Saiyan. Radizt, Nappa i dziesięcioletni książę Vegeta. Trójka Saiyan podeszła do baru.
-Co tu robi taki dzieciak! – barman powiedział gdy zobaczył księcia.
-Nie twój interes! – Vegeta powiedział zimnym tonem.
-Na twoim miejscu nie irytowałbym księcia Saiyan! –Radizt szepnął do barmana.
-Trzy duże piwa! – Nappa powiedział i rzucił na blat należność.
-Oczywiście! – barman powiedział i nalał te trzy piwa. Miał obiekcje w daniu piwa dziesięcioletniemu chłopcu, ale nie miał ochoty wchodzić w spory z oficerami szczególnie, że nie chodziło o należność, a o wiek.
Gdy Saiyanie pili to piwo, do baru podszedł Kui.
-Co tu mamy! Dzieciak udaje dorosłego! Vegeta, sok by do ciebie lepiej pasował! – Kui powiedział z drwiną w głosie.
-Przywlekł się tu parszywy kundel i zaczął ujadać! – Vegeta powiedział.
-Ty zaś jesteś małą małpą! – Kui powiedział.
Powietrze stało się nagle bardzo ciężkie, a wszędzie czuło się, że zbliża się konfrontacja. Gdy już omal się na siebie nie rzucili. W skauterze Vegeta odezwał się głos Zarbona i wezwał go przed oblicze Frezera. Książę więc wyszedł z pubu.”

-To tak było! – barman tak zakończył swoją opowieść.
Roza Kobieta
Super Saiyanin
Super Saiyanin
Roza
Wiek: 25
Dni na forum: 3.833
Posty: 403
Skąd: NS
Aniu, wybacz, ale tak czytam i razi mnie ciągłe powtarzanie "Bulma powiedziała" "Bulma spytała" "trunks powiedział" jakbys to powtarzanie usunela to by bylo super


Moja alternatywa

Mirai Trunks po zabiciu Frizera, King Colda i ich pachołków, znajduje w ich statku nieprzytomną (uwaga!) saiyanke potem okazuje sie że jest to (tak jak napisałam w poscie wyzej) siostra Goku bla bla bla (wiem że naciągane) podczas poszukiwania swojego brata Goku natknela sie na Frizera i Frizer domyslajac sie, ze ona jest spokrewniona z Goku postanawia zabrac ja na ziemie i zabic ją na ich oczach Potem daja jej senzu, ona sie budzi, mówi że ma na imie....hm....np. Kabira a potem przybywa Goku, Trunks mu daje lekarstwo.....Zaczynaja sie treningi i historia leci tylko ze z Kabira ;] (:
KaKarot0 Mężczyzna
Super Nameczanin
Super Nameczanin
KaKarot0
Wiek: 25
Dni na forum: 3.896
Ostrzeżenia: 1
Posty: 138
No no Rozarossa twoja Historia ma pewien potencjał, no a jak dalej leci z jego siorą to może się sporo rzeczy [ ort! ] wydarzyć, zabawne że wprowadzając jedna postac można by całkowicie zmienić historie.
Ania Kobieta
Saiyanin
Saiyanin

Wiek: 32
Dni na forum: 4.262
Posty: 181
Skąd: Olsztyn
Kolejna dawka mojego fika.

Wojownicy Wszechświata

Saga III: Gwiezdne Klejnoty!

Rozdział 12: Parsley wpada w kłopoty!

Ziemia.

Trunks jest na randce z Eris. Trunks nie zdaje sobie sprawy z tego, że Eris nie jest tym za kogo się podaje.

Planeta Aryks.
Parsley nadal siedzi w „Dragonie”. Przy barze. Do baru podeszło właśnie kilku żołnierzy dość młodych około dwudziestoletnich.
-Ale laska! – jeden z żołnierzy powiedział o siedzącej przy barze Parsley. Księżniczka słysząc te słowa odwróciła się i spojrzała na żołnierzy piorunującym wzrokiem.
-Za to wy jesteście obrzydliwi! – Parsley mruknęła.
-Lalunia ma ostry języczek! – żołnierz mruknął.
-Nie jestem żadna „lalunia” słyszysz mnie, ty smarkaty dupku! – Parsley wrzasnęła wściekłym głosem.
Żołnierz rzucił się na kobietę, ale ona zrobiła unik i żołdak w trafił pięścią w powietrze. Stracił równowagę i przewrócił się na podłogę. Jego koledzy dołączyli się do walki. Parsley była szybsza, zręczniejsza i silniejsza od tych żołnierzy. Księżniczka szybko ich pokonała, ale po tej walce za bardzo zwróciła na siebie uwagę. Parsley wie że może mieć kłopoty z formacją, której żołnierzy pokonała. Nawet jeśli nie będą jej intensywnie szukać, pewnie utrudni to znacznie jej poszukiwania. Parsley wyszła z „Dragona”.

Tymczasem na Ziemi.
-Gohan, czekaj! – Videl zawołała do wychodzącego półsaiyanina, który zatrzymał się.
-O co chodzi, kochanie? – Gohan zapytał.
-Pamiętaj, że dzisiaj po południu lecimy do twoich rodziców! – Videl powiedziała.
-Pamiętam, kochanie! – Gohan powiedział.
Gohan i Videl mieszkają w Satan City, dokładnie na samym skraju miasta, w dużym domu.

Trunks jest na randce z Eris. O godzinie 15:00 Trunks wrócił do domu.
-Trunks, dzisiaj wieczorem wyjeżdżam z Brą na dwa tygodnie! Twój ojciec poleciał na dwu tygodniowy trening na pustkowiu, twoi dziadków też nie ma w domu! Więc przez te dwa tygodnie zajmiesz się juniorem! Zrozumiałeś, kochanie?! – Bulma powiedziała.
-Tak, mamo! – Trunks powiedział rozważając jednocześnie wszystkie korzyści i straty. Największą korzyścią była wolna chata, a jedyną stratą była konieczność opieki nad trzy i pół miesięcznym bratem. Junior dodatkowo uwielbia wkurzać Trunksa.

Rozdział 13: Błąd Trunksa!

Trunks, po wyjeździe Bulmy i Bry, gdy został sam z juniorem, zadzwonił do Eris, na numer jej komórki i zaprosił ją do siebie, mówiąc, że ma wolną chatę. Eris przyjęła zaproszenie. Trunks mówił prawie prawdę gdyż jeśli dostatecznie spacyfikuje Vegete juniora to rzeczywiście będzie sam na sam z dziewczyną. Trunks po tym jak dziewczyna obiecała, że przyjdzie, musiał załatwić tylko jedną sprawę, musi przekonać juniora by siedział cicho w swoim pokoju i żeby stamtąd nie wychodził.
-Kochany braciszku! – Trunks zawołał młodszego brata, który niechętnie na to zareagował.
-Czego? – junior powiedział.
-Posiedzisz grzecznie i cicho w swoim pokoju, braciszku. – Trunks powiedział.
-Nie ma mowy! – junior powiedział.
-Co chcesz abyś to zrobił? – Trunks powiedział.
-Chcę grać w te twoje gry, których nigdy mi nie dajesz! – junior powiedział.
-Dobrze! Umowa stoi? – Trunks powiedział.
Kilka minut później junior już grał w gry Trunksa i był cicho w swoim pokoju.
Trunks zaś czeka na przybycie Eris. Gdzieś po piętnastu minutach ona przyszła.
-Witaj, misiaczku! – Eris powiedziała słodkim tonem.
-Witaj, słoneczko! – Trunks powiedział.
-Bardzo cieszę się, że mnie zaprosiłeś, misiaczku! – Eris powiedziała.
-Słonko, zrobiłem to z największą przyjemnością! – Trunks powiedział.
-Pokarzesz mi swój dom? – Eris spytała chłopaka.
-Oczywiście! – Trunks powiedział.
Trunks oprowadza Eris po domu. Omija jednak staranie pokój, w którym gra, na komputerze, Vegeta junior.
-Co zaplanowałeś na ten wieczór, misiaczku? Co będziemy robić? – Eris powiedziała.
-Mam świetny film, co powiesz na to, żebyśmy razem go obejrzeli? – Trunks powiedział.
-Oh, to cudowny pomysł! – Eris powiedziała.
Oglądają ten film w pokoju Trunksa.
W pewnym momencie Eris wstała.
-Muszę pójść do toalety! – Eris powiedziała.
Dziewczyna wyszła z pokoju. Eris zrobiła w sali treningowej Vegety, tak że gdy włączało się maszynę grawitacyjną to zaczynał do sali ulatniać się trujący gaz, który zaczynał być wyczuwalny dopiero po półgodzinie, gdy stężenie będzie wystarczająco duże aby zacząć działać. Trucizna jest bardzo silna. Po kilku minutach Eris wróciła do Trunksa.
SSJ-ddkiller Mężczyzna
Saiyanin
Saiyanin
SSJ-ddkiller
Wiek: 23
Dni na forum: 3.810
Posty: 222
Skąd: Leszno
calkiem spoko temat
hmm ale uwazam ze to nir mozliwe bo gdyby goku zginal w walce z raditzem a potem znow z vegeta nie mozna by go wskrzesic jednak taka obcja tez mi sie bardzo podoba
(licze na dalszy ciag )

walcz by zyskać Honor.
walcz by Awansować.
walcz by zostać wodziem.

@@@@@@@@@@
Dragon Ball
@@@@@@@@@@
Ania Kobieta
Saiyanin
Saiyanin

Wiek: 32
Dni na forum: 4.262
Posty: 181
Skąd: Olsztyn
Kolejna dawka mojego fika.

Wojownicy Wszechświata

Saga III: Gwiezdne Klejnoty!

Rozdział 14: Cień przeszłości!

W dalekiej części kosmosu na planecie Sky stoi baza wojskowa, w której przebywa dowódca jednej z armii powstałej po rozkładzie armii Frezera. Dowódca ten jest zdolny, ambitny i nawet silny, ale jego moc nie może się równać mocy jaką posiadał Frezer. Ten dowódca ma na imię Scar. To śmierć Frezera odtworzyła drogę dalszemu jego rozwojowi jako wojownika i dało możliwość zdobycia pozycji o jakiej wcześniej mógł tylko pomarzyć. Scar jest wysokim, szczupłym, dobrze umięśnionym wojownikiem. Skórę ma jasno niebieską. Włosy ma długie, białe, zaplecione w warkocz. Oczy ma niebieskie. Ubrany jest w zbroje. Scar właśnie planuje dalsze akcje swojej armii. Wybiera planety, które ma zaatakować jego armia, w najbliższym czasie. Te planety wraz z oddziałami, które mają przeprowadzić atak, to:
1)Ziemia: oddział 1.
2)Kseria: oddział 2.
3)Zamyx: oddział 3.
4)Anex: oddział 4.
5)Zakar: oddział 5.
pięć oddziałów ma wylecieć w ciągu najbliższych kilku dni. Pięć planet znajdzie się w niebezpieczeństwie.

Rozdział 15: Wybuch sali treningowej!

Około dwa tygodnie później.

Po powrocie z treningu na pustkowiu, Vegeta korzysta ze swojej sali treningowej. Maszyna grawitacyjna jest włączona i trujący gaz, który podłączyła Eris, ulatnia się powoli do pomieszczenia. Gdzieś po dziesięciu minutach, nastąpił potężny wybuch w sali, Vegeta za bardzo wczuł się w ten trening. Vegecie nic się nie stało, ale sala treningowa uległa zniszczeniu. Co uratowało Vegete, ponieważ trujący gaz nie zdążył nabrać wystarczającego dużego stężenia w powietrzu, aby mógł mu zaszkodzić. Bulma słysząc wybuch wybiegła z domu.
-Co się tu stało?! Możesz się postarać bardziej kontrolować swoje postępowanie podczas treningu i nie niszczyć sali treningowej! - Bulma powiedziała do Vegety z lekkim wyrzutem w głosie.
-To był zwykły przypadek! Nie wysadzam regularnie sal treningowych odkąd skończyłem trzy lata! Ostatni raz, przed tym, wysadziłem przed około dwudziestu laty! - Vegeta powiedział.
-Co masz na myśli mówiąc regularnie? - Bulma spytała z ciekawością w głosie.
-Jedną na dzień i tak codziennie. To zaczęło się gdzieś jak miałem 3,5 miesiąca i zacząłem samodzielny trening, a trwało do moich trzecich urodzin! - Vegeta powiedział spokojnym tonem.
Son-Gohaten
Wojownik
Wojownik

Dni na forum: 3.728
Posty: 41
Skąd: Z Vegety
To moja alternatywa:
Podczas walki Freezera i Goku, tyran postanawia walczyć sam na sam z Goku. Krillan i Gohan szybko uciekają do statku a na Namek zaczyna się walka. Mimo ogromnej siły, dzielny Son-Goku nie ma wystarczającej motywacji by zmienić się w SSJ. Freezer wyczuwa przewagę i zaczyna bawić się wrogiem. Songo z powodu takiego traktowania wpada w wciekłośc i zmienia się w FSSJ *. Mimo większej energii nieopanowany wojownik przegrywa walkę przecięty przez Kienzana. Krillan i Gohan uciekli z Namek (podobnie jak Freezer). Gohan trenuje by zmierzyć się z
tyranem a Freezer zbiera odpowiednią drużynę i leci na Ziemie by pokonać Gohana w którym wyczuwa wielką energie.

Minęło 6 miesięcy. Tyran, wraz z ojcem i nowym Special Force przyleciał na Ziemie by pokonać malca i zdobyć kule. Młodzieniec mocno zwiększył moc i wyzwał tyrana na pojedynek. Obaj poznali wiele technik ale Tyran sam powalił młodzieńca na Ziemie i zabił go nową techniką **. Następnie zaczyna zbierać kule ale zabrakło mu jednej. Okazuje się, że znajduje się ona w posiadaniu Gero i Bulmy którzy sprzymierzyli się by pokonać tyrama. Tyran atakuje laboratorium ale C16, 17, 18, 19 i 20 mają przewagę siłową. Freezer ledwo pokonał C20 i C19 Death Ballem ale na reszte nie starcza mu sił. Nagle ratuje go nowy Special Force który ginie ale Tyran zdołał uciec. Po drodze spotyka Gohana! Jego wróg przeżył śmierc kliniczną i wrócił z nowymi siłami. Osiągając SSJ dzielnie stawia czoła Freezerowi ale ten pokonuje go. Gohan obserwuje jak Kienzan ma pozbawić go życia gdy Freezer nagle atakuje nim ojca (który ginie). W tym czasie Gohan wpada w wciekłośc widząc tą okrutną scenę. Freezer ucieka z planety wiedząc, że stracił szanse na zabicie dzieciaka i teraz nie ma szans. Ucieka w rakiecie na pobliską planetę gdzie trenuje. Androidy zawarły pokój z ludźmi.

Po 2 latach Freezer wraca na Błękitną Planetę wraz z nową piątą formą i nowymi technikami. Atakuje Androidów i toczy walkę. Nagle na odsiecz przylatuje Cell (!) który stał się dobry pod wpływem ludzi. Komórczak zostaje zabity. Reszta androidów przystępuje do walki gdy do walki nadciąga Cell (2) czyli lepsza wersja starego Cella stworzona przez komputer Gero i Bulme. Komórczak 2 został namówiony do wchłonięcia androidów i osiąga perfekcyjną formę i zostaje sojusznikiem Freezera. Ziemia zostaje opanowana przez 2 tyranów ale przylatuje Gohan. Patrząc co się stało pod wpływem furii osiąga SSJ2. Rozpoczyna się walka w której Cell 2 zostaje użyty przez Freezera jako tarcza (Cell 2 ginie) a potem Freezer KaMeHaMeHą osłabia malca ale pozwala mu żyć i wrócić kiedyś. Okazuje się, że smocze kule zostały zniszczone w tajemniczy sposób.

Po 8 latach Buu zostaje uwolniony. Freezer postanawia mu stawić czoła ale nie daje rady i ucieka. Gohan wraca na Ziemie ale nie daje rady grubasowi i ucieka jak Freezer. Bogowie chcą
pomóc, więc dają tyranowi i Gohanowi kolczyki potara. Freezer nie chce sie scalić i proponuje to bratu mówiąc mu, że zakłądając kolczyki wzmocni się. Po założeniu kolczyków Freezer śmieje się i mówi co naprawde robią kolczyki. Cooler wpada w furie ale następuje fuzja. Powstaje Coolfreez ale nowy ,,stwór'' nie czuje się jak Freezer ale jako inna osoba. Nowy Changeling walczy z Buu. Nie mogą wyłonic żwyciężcy, więc Coolfreez przechodzi przemiane w 6 formę która pokonuje Buu.

Coolfreez buduje ogromne imperium i panuje nad światem. Zdobywa nowych sprzymierzeńców (np:Miu) i poznaje nowe zdolności. Pokonuje Brolliego, Janembe i wielu wrogów i staje się niepokonaną istotą. Gohan SSJ2 chce go powstrzymac lecz ginie.

Kilka faktów:
Goku osiąga FSSJ a Gohan SSJ2.
Wszyscy dobrzy bohaterowie giną.
Cell nie osiąga perfekcyjnej formy ale powstaje Perfect Cell 2 który zostaje kumplem Freezera lecz ginie.
Buu nie osiąga nowych form.
Freezer osiąga 5 forme i łączy się podstępem z Coolerem.
Coolfreezer panem świata.

* Fałszywy SSJ znany z walki ze Slugiem.
** Wirująca, energetyczna kula energii.

Jak się wam podoba ?
KaKarot0 Mężczyzna
Super Nameczanin
Super Nameczanin
KaKarot0
Wiek: 25
Dni na forum: 3.896
Ostrzeżenia: 1
Posty: 138
Spoko spoko. Bardzo ciekawy pomysł ale nie moge sie powstrzymać przed zepuciem ci finału. W zaświatach Goku od dawna trenował i zdobył ogromna siłę gochan równiez przeszedł pdodatkowy trening, zaponiałeś o jeszcze jednych kolczykach którymi łaczą sie stwarzajac niewyobrażalnie poężna postać, jeden z bogów oddaje mu zycie i ten złatwia tyrana itd itp. Nie żeby mi se nie podobało twoje zakończenie ale Goku zawsze znajdzie sposób dlatego jest główną postacią.
Son-Gohaten
Wojownik
Wojownik

Dni na forum: 3.728
Posty: 41
Skąd: Z Vegety
W mojej alternatywie Goku po śmierci nie jest już zbyt ważny. Co prawda trenuje ale nie ma takiej motywacji. w końcu [ ort! ] wiedział, że Gohan ma szansę z wrogiem poza tym [ ort! ] wiedział też, że Bulma zawarła sojusz z Gero i tyran nie miał szans. Niestety uciekł ale nikt nie spodziwał się jego przemiany. To było zaskoczenie. W walce Gohan vs Perfect Cell (2) & Freezer Songo wierzył w wygraną Gohana. Niestety przegrał lecz ozstał oszczędzony. Goku nadal wierzył Gohanowi w końcu [ ort! ] gdyby nie użycie Cella jako tarczy to by tytan zginął. Po 8 latach Gohan nie był jeszcze gotowy na walkę z Freezą, czemu? Dlaczego nadal był na poziomie SSJ2? Trudno powiedziec. Potem zaatakował Buu ale wszyscy wiedzieli, że zginie z rąk fuzji Gohan & Freezer. Niestety ten drugi wolał wykorzystac brata (zaskoczenie). Potym już nikt nie miał z nim szans.
Ania Kobieta
Saiyanin
Saiyanin

Wiek: 32
Dni na forum: 4.262
Posty: 181
Skąd: Olsztyn
Kolejna dawka mojego fika.

Wojownicy Wszechświata

Saga III: Gwiezdne Klejnoty!

Rozdział 16: Atak z kosmosu!

W tym samym czasie, gdy Vegeta rozmawia z Bulmą, na Ziemi wylądował oddział 1 armii Scara. Wylądowali w kilku miejscach. W tym oddziale jest dziesięciu oficerów: Abdel, Orik, Sarek, Szurik, Adrian, Sarevok, Reital, Irenikus, Dao, Dreik.

Przed CC.
-O, to miałeś na myśli! – Bulma powiedziała.
-Tak! To było sprawą… - Vegeta nagle przerwał w połowie zdania, gdyż poczuł dużo źródeł energii, dla Vegety „małych”, ale były znacznie silniejsze od energii jakimi dysponowali zwykli ziemianie.
-Co się stało? – Bulma spytała.
-Na Ziemi pojawiły się nieznane źródła energii! Lecę to sprawdzić! Schroń się wraz z Brą i juniorem, do czasu mego powrotu! – Vegeta powiedział i odleciał w kierunku najbliżej położonego miejsca lądowania wrogów.
-Uważaj na siebie! – Bulma powiedziała, ale Vegeta, gdy mówiła te słowa stał się tylko szybko lecącą smugą niebieskiego światła i jej nie słyszał. Bulma spełniła życzenie Vegety.

Oddziałem w kierunku, w którym leci Vegeta, dowodzi Dreik. Vegeta doleciał na miejsce zanim wrogowie zdołali dostać się do pierwszego skupiska ludności. Nagle skautery przeciwników wykryły ogromną siłę w pobliżu, wszystkie wybuchły, gdyż żaden nie był w stanie zmierzyć tak dużej siły w chwili wybuchu doszły do wielkości 51.000.000j.
-To nie mogła być żadna awaria! – zauważył Dreik, który gdyby wybuchł jeden, dwa uznał by to za awarie, ale tu wybuchły wszystkie co do jednego, a oddział ma ponad stu żołnierzy. Dreik nie wie, że inne oddziały już spotkały się ze swoim przeznaczeniem.
-Tak to nie była żadna awaria! – powiedział Saiyanin, który dopiero co przybył na miejsce.
-Vegeta?! – powiedział zdziwiony Dreik.
Dreik nie zrobił nic na razie, ale jego podwładni bez rozkazu spróbowali szczęścia z Vegetą, co przypłacili życiem.
-Ktoś jeszcze chce udać się na drugi świat?! – spytał Vegeta z kpiną w głosie.
-Nie sądziłem, że jesteś na Ziemi. – mruknął Dreik zdziwionym głosem.
-Nic nie wiedzieliście o Ziemi, a mimo to ją zaatakowaliście, Dreik. – powiedział Vegeta. – A tak przy okazji jak tam rozstrzygnęła się sprawa w armii po śmierci Frezera, ponieważ nie śledziłem tego „wrzącego kotła pełnego ukropu”. – dodał.
-Rozpadła się na wiele armii, między którymi panuje teraz względny spokój. – powiedział Dreik.
-Spokój, który można porównać do morza chwile przed burzą! – zaśmiał się Vegeta.
-Można tak powiedzieć! Co tutaj robisz? Ja dostałem pewien rozkaz, zresztą standardowy, sam wiesz o co chodzi. – powiedział Dreik.
-Wiem, ale powiedz mi kto jest „głównodowodzącym” twojej armii? – powiedział Vegeta.
-Scar. Ale dlaczego cię to interesuje? – powiedział Dreik trochę zdziwiony.
-Tej misji nie wykonasz! – odparł zdecydowanym tonem Vegeta.
-Rozumiem, że to z jakiegoś powodu byłoby dla ciebie nie na rękę. – powiedział Dreik.
-Dokładnie. Można to rozwiązać na dwa sposoby. Możesz zrezygnować z wykonania tej misji! – powiedział Vegeta.
-A ta druga możliwość? – powiedział Dreik wiedząc jednocześnie, że nie spodoba mu się odpowiedź Vegety.
-Możesz też zginąć teraz! – powiedział Vegeta.
-Proponujesz mi abym zdezerterował. Mojemu dowódcy to by się nie spodobało. – mruknął Dreik wyraźnie zdając sobie sprawę, że z Vegetą nie ma teraz najmniejszych szans.
-Dreik, powiedz mi jaką siłą dysponuje teraz Scar? – spytał Vegeta.
-50.000.000j. – powiedział Dreik.
-Ja mam zaś znacznie większą siłę! – zaśmiał się Vegeta. – Wierz mi! – dodał.
-Wierze, ale nadal nie rozumiem dlaczego nie chcesz, aby ta misja się powiodła. – powiedział Dreik.
-To jest cholernie długa historia! Zresztą „ktoś” tu do nas leci! – mruknął Vegeta wyczuwając zbliżającą się w ich stronę energie Trunksa.
Son-Gohaten
Wojownik
Wojownik

Dni na forum: 3.728
Posty: 41
Skąd: Z Vegety
Piszę w sprawie co się z stało z F. Trunks w Buu Sadze z jego czasów.

Najpierw zacznę jaki miał poziom mocy. Jak wiecie Trunks miał moc USSJ2 czyli był w połowie drogi do SSJ2. Na dodatek był świadomy istnienia SSJ2.

Teraz czy Trunks miał warunki do treningu?
Miał! Mógł trenowac przy zwiększonej grawitacji lub w pokoju ducha i czasu.

Czy Trunks miał po co trenowac?
Zapewne chciał się wzmocnic i przybliżyc mocą do Gohan SSJ2. Na dodatek pewnie miał potomka którego zapewne chciał wytrenowac czyli jego poziom mocy przy tym wzrastał.

Ile czasu miał na trening?
Miał z 8 lat trenignu czyli sporo.

A może nie trenował?
Może i nie ale warto pamiętac, że Gohan zbytnio w swej rzeczywistości (prawie) nie trenował a uczynił SSJ2 dla siebie standardem.

Na kogo mógł liczyc Trunks?
Jedynie na syna (który nie mógł byc SSJ) i Neptuna.

Jak uwolniono Buu?
1)Babidi mógł opanowac Trunks SSJ2 przez co jego moc wzrosła i był wstanie ,,naładowac'' kulę.
2)W trakcie walki Dabura vs Trunks SSJ2 energia była na tyle duża by uwolnic Buu.
3)Trunks liczył, że zniszczy kulę techniką n (gdzie n to nazwa techniki) ale ją naładował (częściowo lub całkiem).
4)Babidi oszukał w jakiś sposób Trunksa przed przybyciem Neptuna (podszył się pod dobrego) i wykorzystał jego moc (tj. zapanował nad nim przez ,,,majinowanie'' i wzmocniony Trunks uwolnił Buu).

Czy Trunks mógł wygrac?
Nie, gdyż SSJ2 nie wystarczy na Buu.

Czemu Trunks nie prosił przyjaciół o pomoc?
Może to zrobił ale nie było to umieszczone w czasie.
VegettoSSJ
Super Nameczanin
Super Nameczanin
VegettoSSJ
Dni na forum: 3.710
Posty: 119
Bawiąc się szukajką znalazłem bardzo ciekawy temat. Chciałbym zacząć nową historyjkę A więc będzie to coś zastępującego serię GT...


Pewnego dnia, gdy Chi-Chi spokojnie gotowała obiad rodzinny, był na niej Hercules, Gohan, Goten i Videl. Goku z uśmiechniętą twarzą wszedł do domu. Wszyscy byli bardzo ździwieni, a za razem szczęśliwy. Szedł za nim Uub. Grzecznie się przywitał. Zarówno Gohan , jak i Goten byli zdumieni jego mocą. Znacznie przewyższą siła Tenshina i Krillana! Wszyscy zasiedli do obiadu. Goku bardzo chciał odwiedzić swojego przyjaciela Vegetę, i pokazać mu swojego wychowanka. Goku poszedł do Capsule Corp. I zastał księcia oglądającego TV . Vegeta był zdumiony siłą chłopca i Goku. Zresztą podobnie jak Kakarotto. Vegeta nie był już takim egoistą jak kiedyś. Potrafił się pośmiać, poopowiadać itd. Goku zaproponował mu wspólny trening. Vegeta jako wielki wojownik zgodził się. Walczyli bardzo długo. Vegeta, okazał się silniejszy od Kakarota, ale Uub pokonał jego zwykłą formę bez problemu. Vejita był zdumiony. Wiedział, że ten chłopak może przenosić lasy i góry. Ich pogawędkę i trening przerwał niepokój. Czuli wielką moc przybywającą z kosmosu. Vegeta był pewien , że taką mocą może emanować jedynie super saiyan-jin... Zmobilizowało ich to do cięższego treningu. Po dwóch dniach Chi-Chi zaczęła się niepokoić i poszła do Capsule Corp. Zastała męża całego w pocie, podobnie jak i Vegetę oraz Uuba. Gdy dowiedziała się o zagrożeniu płynącym z kosmosu kazała Gohanowi i Gotenowi trenować! Dzień później kapsuły wylądowały na globie ziemskim. Vegeta poznał wychodzącego z kapsuły swojego ojca! Był zaskoczony. Król Vegeta przecież nieżył! Z drugiej kapsuły wyszedł... BARDOCK! Vegeta cieszył się ze spotkania, Goku również. Kakarotto nie mógł uwierzyć , że ma ojca... Bardock i Vegeta OU mogli się transformować w SSJ... Po uściskach okazało się, że rodacy Friezy, Coolera i King Colda atakują na ziemię!


Proszę o dokończenie i o recenzję początku GT
Wyświetl posty z ostatnich:
Strony: poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6

Forum DB Nao » Dragon Ball » Dragon Ball » Alternatywy
Przejdź do:  
Dragon BallForum DB NaoAnime GakureAnime PhrasesDr. Slump
Powered by phpBB
Copyright © 2001-2017 DB Nao
Facebook