Rok 1984 :: Premiera pierwszego rozdziału mangi "Dragon Ball" (33 lata temu)

» Alternatywy

Strony: poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6  następna
grao-tsy
Ziemianin
Ziemianin

Dni na forum: 4.083
Posty: 16
Navaro napisał(a):
W tym czasie Genialny Zółw oraz Bulma by wskrzesili Piccolo oraz Goku. Goku widząc poturbowane ciało swojego syna zniszczyłby Nappę potężną Kamehamehą, zaś Piccolo zacząłby walczyc wraz z Vegetą. Po chwili Goku by mu pomógł. W końcu by doprowadzili do sytuacji znanej nam z prawdziwej walki z Radimem. Piccolo zabiłby Vegetę oraz Goku. W zaświatach Goku ćwiczyłby wraz z Gohanem i resztą Z teamu na planecie Kaito. Co dalej? Nie mam pojęcia...
Sorki, że się czepiam ale mam kilka pytań.
1. Jak po wskrzeszeniu Piccolo i Goku mogliby pokonać Nappe i Vegete, czy przeszli podczas bycia w zaświatach trening?
2. Jeżeli cała drużyna Z umarłą to jak goku i piccolo mogliby z nimi trenować u Kaito?
franqey Mężczyzna
Super Saiyanin 4
Super Saiyanin 4
[ Klan Asakura ]
franqey
Wiek: 31
Dni na forum: 4.359
Plusy: 3
Ostrzeżenia: 3
Posty: 2.641
Skąd: Danzig
W tym momencie [ ort! ] do domu bulmy wpadł Songo ten , który uciekł od chi - chi przez okno , gdyż bardzo go interesowało po co ojciec z bratem lecą do przyjaciół. Po drodze wziął ze sobą cały Z team , gdyż stwierdził że każda pomoc będzie potrzebna

- songo ten marsz do nauki zawołał songo
- ależ tato , jeśli polecę z wami i wrócę w tym momencie [ ort! ] , to nie ma już znaczenia czy polecę z wami
- no dobra możemy lecieć.
Po dotarciu na miejsce , nasza załoga od razu zaczęła poszukiwania kaito , lecz to on znalazł ich pierwszy, gdyż wyczuł niespotykaną mu dotąt energie. Songo szybko nakreślił mu sytuację , a tamten wskazał miejsce w którym ukrywał się legendarny super wojownik. Okazał się on bardzo staeym wojownikiem nawet jak na Sajana. Cały siwy i z długą do pasa brodą , a jednocześnie niezwykle umięśniony. Twierdził on że nie może pożucić swojego ludu , i że skoro sayanie z późniejszych czasów nie są w stanie poradzić sobie z furianami , to dobrze że taki los spotka tych którzy pozwolili aby jego ród osłabł. Dopiero kaito , który przekonał ówczesnego Kaiodo połączenia się mentalnego z Lardesem zmienił nastawienia Sayana. Ten zaś z wdzięczności dla Kaio , który go szkolił w zaświatach , dopóki [ ort! ] nie został wskrzeszony w młodości przez nameczańskie kule zgodził się pomóc [ ort! ] naszym bohaterom. Wszyscy oni przed odlotem dzielnie trenowali pod okiem sayan , strażników furian , tak że Vegeta osiąglął poziom ssj3 , a siła reszty wojowników znacznie wzrosła.

Po powrocie na ziemię okazało się jednak że ta ... zniknęła , tak jak większość planet ze nnanego układu. Ostatnią ocalałą była Nameck, na którą to udali się nasi bohaterowie. Po drodzie współczesny kaito skontaktował się jeszcze raz z Songiem. Powiedział mu:
Popełniłem błąd wysyłając was w przeszłość. Ci furianie okazali się być silniejsi niż tamci z przed tysiąca lat. Zabili Leardesa , który nie wrócił [ ort! ] do swoich czasów , i nie powstrzymał buntu furian. Od tego czasu ci stali się najsilniejszą rasą w galaktyce. Podbijali planety jedna po drugiej , aż trafili na ziemię jakieś sto lat temu. Zabili wszystkich wojowników , i zniszczyli planetę Vegeta. Obecnie Furianie znajdują się na nameck , a dowodzi im ten który w alternatywnej teraźniejszości najechałby na ziemię wraz ze swoimi kamratami. Trzymają w niewoli najstarszego Nameczanina , i próbują go zmusić do powiedzenia gdzie schował nameczańskie smocze kule , gdyż pochopnie na ziemi zabili Dendiego. Spieszcie się , lecz nie wieżcie w zwycięstwo. W gruncie rzeczy jesteście pozbawieni jakiejkolwiek szansy.

"I wówczas, jakby dla ostatecznego i nieodwołalnego pchnięcia mnie do upadku, zjawił się duch Przekory. Filozofia nie zdaje sobie żadnej z tego ducha sprawy. A jednak wieżę w to święcie, jak w istnienie własnej duszy, że przekora jest jednym z pierwotnych popędów ludzkiego serca - jedną z niepodzielnych, pierwiastkowych władz lub uczuć, które nadają kierunek charakterowi danego człowieka. Któż, popełniając czyn niedorzeczny lub nikczemny, nie dziwił się po stokroć tej prostej oczywistości, iż wiedział, że winien go był nie popełniać? Czyż pomimo doskonałości naszego rozsądku nie mamy nieustannych zakusów do naruszania tego, co jest Prawem, dla tej po prostu przyczyny, iż wiemy właśnie,że jest to - Prawo?"
Edgar Allan Poe "Czarny Kot"
Ania Kobieta
Saiyanin
Saiyanin

Wiek: 32
Dni na forum: 4.264
Posty: 181
Skąd: Olsztyn
ja wysle jako alternatywe swój fanfic (fragment)

The Warriors of Universe!
(Wojownicy Wszechświata!)


Saga I: Dark Prince! (Mroczny Książę!)

Prolog:

W dalekim fragmencie wszechświata! Na planecie Yies przed wiekami pojawił się pewien potężny demon Santer. Zagrażał on całemu wszechświatowi, jednak po ciężkiej bitwie udało się go uwięzić przy pomocy potężnej magii.
Minęły wieki! Coś obudziło ducha demona, ale jego ciało wciąż było uwięzione. Aby się uwolnić Santer musi zdobyć magiczny artefakt, do tego zadania musi znaleźć wystarczająco potężnych śmiertelników i opanować ich.

Rozdział 1:

Ziemia. Minął rok od pokonania Evil Buu. Vegeta przez cały ten czas trenował jak opętany. Na początku, aby osiągnąć SSJ3, co jednak udało mu się już po miesiącu. Nie zmienił jednak rygoru treningu – wciąż całe dnie spędzał w sali grawitacyjnej, przy 1.000.000.000g.
Goku także nie zaniedbał ćwiczeń, w przeciwieństwie do Gohana.
Podczas pierwszej przemiany w SSJ3, księciu odrósł ogon. Co dziwniejsze okazało się, że dzięki temu ten poziom zużywa u niego mniej energii niż u Goku. Vegeta zauważył to, ale podzielił się z nikim swoim odkryciem.

Któregoś dnia spotkali się wszyscy na przyjęciu wydanym przez Bulmę. w pewnym momencie do stojącego trochę na uboczu Vegety podszedł Piccolo.
-Cześć! – rzucił krótko książę.
-Chcę cię o coś zapytać. – powiedział Nameczanin.
-Pytaj!
-Interesuje mnie dlaczego odrósł ci ogon po wielu latach po tym jak go straciłeś?
-Nie wiem dlaczego akurat odrósł niedawno. To powinno zdarzyć się wcześniej. Ale pojawił się w chwili, gdy przemieniłam się w po raz pierwszy w SSJ3. Niezły moment sobie wybrał.
-Nie macie, o czym rozmawiać?! – wtrąciła się w rozmowę Bulma. – A skoro jesteśmy przy ogonie to jak już mówiłam jakoś mi się nie podoba jedno, w tym wszystkim… - dodała.
- Spokojnie nie masz się o co martwić, ja potrafię kontrolować swoje zachowanie po przemianie w Ozaru. Po za tym przemiana może zajść tylko jeśli moje oczy zaabsorbują dawkę promieniowania Bruitza większą niż 17000000 xenów – powiedział Vegeta.
-Już mi to mówiłeś! – mruknęła Bulma.
-Mnie zastanawia coś innego, skoro osiągnąłeś SSJ3. To po co ci ogon? – zapytał Yamcha.
-Phi! – prychnął Vegeta.
Vegeta nie podzielił się z nikim swoim odkryciem, sam nie wiedział co myśleć o tym, gdy zauważył, że ogon stabilizuje wszystkie poziomy SSJ. Było szczególnie widoczne przy SSJ3.
-SSJ3 wydziela za dużo energii – zauważył Goku.
-Mam pomysł. Zrobiłam urządzenie, które mierzy wydzielaną energię. Może porównamy ile energii na różnym poziomie wydzielacie. – powiedziała Bulma patrząc na Saiyanów.
-Czemu nie. – zgodził się Goku.
-Na czym to polega? – zaciekawił się Vegeta.
-Na tym, że wejdziecie do tych kapsuł tam po przemianie przez dziesięć sekund będę mierzyła ile zużywacie energii aby utrzymać dane stadium. – powiedziała Bulma.
Vegeta wszedł do pierwszej kapsuły, a Goku do drugiej. Najpierw przemienili się w SSJ, później SSJ2, a na końcu w SSJ3. Po tym wyszli.
-Ciekawe! Niesamowite! – wykrzyknęła Bulma, patrząc na wyniki. Reszta patrzyła na nią wyczekująco. – Patrzcie! Widać różnice! – dodała.
Nr 1 Nr 2
1 300 400
2 400 500
3 500 1500
-To niemożliwe! – mruknął Piccolo. – Taka różnica w energii potrzebnej do utrzymania SSJ3 w ciągu dziesięć sekund! – dodał zdziwiony.
-Musi być jakieś wytłumaczenie tych rozbieżności! Może gdybym zbadała strukturę waszego DNA, odkryłabym przyczynę takiego stanu! – zasugerowała Bulma.
-Dobra! Zacznijmy od razu! – ochoczo zgodził się Vegeta.
-Jak chcesz, chodźmy do laboratorium! Ty też Goku!
Szybko znaleźli się w laboratorium. Nadszedł czas na pobranie próbek krwi do badań. Książę nawet nie skrzywił się, gdy Bulma wbiła mu igłę w ramię. Za to Goku, gdy przyszła jego kolej, już miał zniknąć, ale dostał ogłuszający cios w tył głowy od Vegety. Pani naukowiec skorzystała z okazji i pobrała krew. Saiyan niedługo później się ocknął. Bulma już badała te próbki, które oznaczyła.
-Dlaczego mnie uderzyłeś? – zapytał Goku.
-Aby uniknąć twoich wrzasków! Zupełnie nieadekwatnych do sytuacji!
-Dobra, jak chcesz! Jestem głodny!.
- Ja też!
I wyszli coś przekąsić.

Tymczasem, na planecie Yies, obudzony duch Santera opanował mieszkańca tej planety, który był taki nierozważny, że majstrował coś przy krysztale, w którym był uwięziony demon. Jednak demon wie, że opanowanie tego durnia nie wystarczy, aby zdołał pokonać strażników magicznego artefaktu, musiał do tego opętać potężniejsze osoby. Znaleźć kogoś o większej mocy. W dniu, w którym się ocknął, przed jedenastoma miesiącami, poczuł fenomenalną energię. To ona tak naprawdę rozbudziła jego umysł. Nie zdołał jeszcze zlokalizować źródła tej siły.

Tymczasem na Ziemi. W CC, laboratorium. Bulma badała pobrane próbki krwi i je porównywała je ze sobą.
-Ciekawe! Liczba czerwonych krwinek jest 1.000.000 razy większa niż u ludzi! Choć można było się tego spodziewać! – myślała na głos Bulma. – Co to za substancje? To chyba są jakieś enzymy, zupełnie mi nieznane. Ciekawe jaką pełnią funkcje! – dodała.
Podeszła do komputerowego analizatora strukturalnego. Badała teraz dwa kody DNA. Były zupełnie inne niż ludzkie.
Spojrzała znowu na wyniki pomiarów. Czyżby Vegeta aż tak różnił się od Goku?
Pomyślała o dniu, w którym Jej mąż osiągnął SSJ3.

„Bulma, która właśnie wychodziła na zakupy, zobaczyła trochę nudzącego się Trunksa.
-Nie trenujesz z ojcem?! – zapytała trochę zdziwiona.
-Nie! Tata sam teraz trenuje przy grawitacji 1.000.000g! Tata uznał, że ten poziom grawitacji jest dla mnie za duży! – powiedział Trunks.
-1.000.000g?! – powiedziała przestraszona Bulma.
-Tak, mamo!
Tymczasem, w sali treningowej, Vegeta ciężko trenował. Choć ledwo był w stanie poruszać się przy takim poziomie grawitacji, nawet pomimo tego, że przeszedł na SSJ2. 1.000.000g to chyba na razie za dużo. Ale próby przekonania o tym byłyby daremne, ponieważ i tak by nie zmienił zdania. W pewnym momencie osunął się na kolana i nie udało mu się znowu wstać. Grawitacja jeszcze bardziej wbijała go w podłogę. Gdy wydawało się, że nie da jej rady, z ust księcia wydobył się krzyk pełen determinacji. Jego aura stała się bardziej intensywna. Ziemia zaczęła się trząść. Kilka minut później było już po wszystkim. Trzęsienie Ziemi ustało. W sali treningowej stał Vegeta SSJ3. W chwili przemiany odrósł mu ogon. Saiyan sprawdził szybkość tego stadium biegał w 1.000.000g z dziesięć minut, więc zdziwił się, że po tym jak dezaktywował SSJ3, nie czuł, że stracił dużo energii.”

Rozdział 2:

Planeta Yies, w ciągu 11 miesięcy duch Santera, zgromadził dość energii, aby przejąć kontrole nad wszystkimi mieszkańcami planety. To jednak nadal nie jest wystarczająca siła aby zdobyć artefakt. Nadal szuka wojownika, o tak dużej mocy, aby został jego prawą ręką, Dark Prince. Tak szuka kogoś odpowiedniego, kogoś, kto zostanie Dark Prince, Mrocznym Księciem. Santer wysłał „ludzi” w statkach kosmicznych, aby znaleźli źródło fenomalnej mocy. Na razie demon działa ostrożnie. Jednak jeden ze statków leci w kierunku Ziemi, aby tam spełnić rozkaz swojego pana. Czas spokoju powoli się kończy. Niedługo przed wojownikami stanie wyzwanie, wielkie ceną w tej grze będzie los całego wszechświata.
Tymczasem 9 letni Trunks jest w szkole. Ma akurat lekcje w-f, jest w tym dobry, ponieważ jest bardzo wysportowany. Trunks od lat trenował pod okiem ojca. Trunks musiał bardzo uważać, aby nie przesadzić choć czasami zdarzały się takie wypadki jak skok na osiem metrów w góre z miejsca, skok był od niechcenia i jakby się przyłożył zdołałby wyskoczyć wyżej bez trudu. Trunks dobrze sobie radzi w szkole, ponieważ jest nieprzeciętnie inteligentny.
Vegeta intensywnie trenuje. W końcu jest Saiyaninem walka to jego żywioł. Przyciąganie jest ustawione na 1.000.001.000g, ale pewnie już niedługo zostanie zwiększone. Trening Saiyanskiego księcia jest ciężki. Vegeta nie oszczędza siebie i trenuje do upadłego. Niejeden wojownik nie wytrzymałby takiego treningu, mało który sam by sobie taki narzucił, a on to zrobił.

Planeta Artlanteris. Miejsce, w którym jest strzeżony artefakt, który tak chce zdobyć Santer.
-Antaris, dlaczego musimy strzec tej ruiny! To tylko gruz! Nic więcej! – powiedział Daris jeden z Stowarzyszenia Światło Prawdy, strażników świątyni Meris.
-Kupa gruzu?! Nie bluźń! To starożytna świątynia Meris! Jeśli pojawi się tu ktoś niepowołany, to może dojść do niewyobrażalnej tragedii! – powiedziała Antaris patrząc poirytowanym wzrokiem na swojego brata.
-Mówisz zupełnie jak Miszczowie Światła Prawdy! Wyluzuj siostrzyczko! – mruknął Daris.
-Jeju dlaczego, zawsze mam warte z moim strasznie wyluzowanym braciszkiem? – jęknęła Antaris.
-Chyba dlatego, że ty dla odmiany zawsze jesteś bardzo spięta! – odburknął Daris.
Rodzeństwo na tym skończyło tą wymiane zdań. Chociaż nawet Antaris nie zdaje sobie sprawy czego naprawdę strzegą.

Duch Santera coraz bardziej niecierpliwi się. Już chcę odzyskać własne ciało. Planeta Yies jest tylko pierwszym przystankiem demona aby zdobyć władze nad całym wszechświatem.

Ranek w CC. Zbliża się 6:00. W swoim pokoju śpi Trunks. Śpi niespokojnie ma dziwny i jednocześnie przerażający sen. Obudził się równo o6:00, cały oblany zimnym potem. Szybko wstał, ma jeszcze dużo czasu przed wyjściem do szkoły. O tej godzinie zwykle całe CC jest jak wymarłe, jest tak cicho.

Vegeta, który zwykle wstaje o godzinie 4:00 trenuje w Sali treningowej. Trenuje bardzo intensywnie. Przy grawitacji: 1.000.001.500g. Dla Saiyanskiego księcia istnieje tylko jeden rodzaj treningu i jest on bardzo ciężki. Książę ma umiejętności walki we krwi. Pamięta, że tyle walk stoczył , że nie sposób zliczyć. Zawsze był bardzo poważny. Nigdy nie rozumiał jak Goku może być tak dzieciny i niepoważny. Vegeta jest bardzo wymagającym trenerem. Sam decyduje kogo chcę uczyć sztuki walki. Jego uczeń musi mięć wielki talent do walki, aby mięć chociaż szanse aby nim zostać. Na razie tylko Trunks uczy się walczyć od Vegety.

Rozdział 3:

Planeta Bogów.
-Kaoshinie! Pojawiły się złe wibracje na planecie Yies! – poinformował Kaoshina Kibito.
-Tak, niestety szybko się powiększają te wibracje. Trzeba dowiedzieć się więcej o tych wibracjach! To może być bardzo groźne! – powiedział poważnie Kaoshin.
Bogowie zauważyli, że jest coś nie tak, ale nie podjęli zdecydowanego działania, ani nawet nie ostrzegli swoich przyjaciół na Ziemi. Uznali, że muszą się najpierw czegoś więcej dowiedzieć.

Jest sobota. Ziemia. Diabelska Pustynia.
Jest to pustkowie w sam raz na mały sparing w wykonaniu Vegety i Trunksa.
-Postaraj się bardziej! Poruszasz się jak mucha w smole! – powiedział Vegeta kopiąc SSJ Trunksa. Chłopak aż odleciał kilka metrów do tyłu. Szybko wstał. SSJ Trunks puścił w stronę Vegety ki-blasta, którego książę bez trudu odbił. Vegeta sam zaatakował ki-blastem, który SSJ Trunks ledwo ominął. Dziewięcioletni Super-Saiyan niezbyt dobrze radzi sobie ze swoim ojcem.
-Co się obijasz! Lepiej nie potrafisz! – powiedział kpiącym tonem Vegeta do syna.
Mały półsaiyan zdenerwował się. Trunks krzyknął. Trunksowi udało się osiągnąć SSJ2. Mały SSJ2 zaatakował. Vegeta właśnie to chciał osiągnąć prowokując Trunksa do złości. Saiyan zablokował cios SSJ2 Trunksa. Trunks jednak nadal atakuje. Vegeta teraz jest w obronie. Jednak po szybkich unikach skontratakował. W trafił chłopca w twarz tak, że go na chwilę zamroczyło. Vegeta to wykorzystał i Trunks dostał porządną serie ciosów pięściami w twarz. W końcu uderzył tak mocno, że półsaiyanina odrzuciło kilka metrów do tyłu na pobliską skałę, w której zrobił wgniecenie.
-Trzymaj garde! – polecił Vegeta.
Trunks wstał. Uniósł się w powietrze. Użył Renzoku Energii Dan. Jednak Vegeta bez trudu uciekł przed pociskami. Książę wystrzelił w kierunku Trunksa Big Bang. Chłopakowi ledwo udało się go uniknąć. Vegeta jednak w tym momencie kopnął chłopaka w podbrzusze kolanem. Mały SSJ2 skrzywił się z bólu. Trunks jednak wiedział, że musi szybko coś zrobić inaczej będzie jeszcze gorzej. Mały SSJ2 kontratakował. Jednak Vegeta zablokował przedramieniem cios pięścią wyprowadzony przez Trunksa. Dzieciak dalej atakuje, ale Vegeta unika jego ataków. W pewnym momencie wyprowadza kontratak, który jednak Trunks z trudem blokuje. Jednak drugi szybki kontratak z drugiej strony dosięga celu i chłopak ląduje na skale rozbijając ją. Trunks stracił przytomność jego włosy wróciły do normalnego koloru. Vegeta podleciał do chłopaka i dał mu Senzu. Trunks szybko odzyskał siły.
-Dobra, na dzisiaj wystarczy! Wracamy do domu! – powiedział Vegeta i odleciał, a na nim Trunks.
Vegeta leciał zamyślony. Pamiętał co on robił, gdy był w wieku Trunksa. Trunks ma dużo lepsze dzieciństwo niż on miał, choć prawdę mówiąc chyba nigdy naprawdę nie miał dzieciństwa, choć zrozumiał to dopiero, gdy zobaczył jak to jest z Trunkiem. Vegeta w wieku dziewięciu lat już od czterech lat służył w jednostce bojowej w armii Frezera. Większość misji polegała na wybiciu myślących ras na danej planecie. Ile planet odwiedził z taką misją w ciągu 24 lat swojej służby, nigdy nie liczył, ale dużo, bardzo dużo. W wychowaniu Trunksa było różnie, często miał trochę inne zdanie niż Bulma. Często był surowszy, choć niektóre wybryki chłopaka, które Bulme doprowadzały do złości śmieszyły Vegete lub patrzył na to z większym dystansem.
-Tato… - z zamyślenia wyrwał Vegete głos Trunksa.
-O co chodzi! – powiedział Vegeta.
-Tato, czy chodziłeś kiedyś do szkoły? – zadał Trunks dręczące go od dawna pytanie.
-Nie, Trunks. – odpowiedział Vegeta lecąc dalej.
-Dlaczego? – zapytał lekko zdziwiony Trunks.
Vegeta słysząc pytanie Trunksa zatrzymał się i odwrócił do chłopaka. Trunks też się zatrzymał.
-Trunks, ja przyleciałem przed laty na Ziemie, wtedy byłem już dorosły! Jestem Saiyaninem! Pochodzę z planety Vegeta! Jestem księciem Saiyan! – powiedział Vegeta. – Nigdy nie chodziłem do takiej instytucji! Wiedze, którą mam o wszechświecie zdobyłem podczas wielu podróży! A czytać, pisać i liczyć można nauczyć się gdzieś indziej! – dodał Vegeta po chwili ciszy.
-Aha! Tato, dużo podróżowałeś gdy byłeś w moim wieku? Czy te miejsca były
ciekawe? – zadał następne pytania Trunks widząc, że Vegeta udziela dzisiaj wyjątkowo dużo odpowiedzi, czego nie chcę zmarnować.
-Tak, Trunks, byłem na wielu planetach! One były różne, choć nie miałem zbyt wiele czasu na zwiedzanie! Lećmy! – odpowiedział Vegeta.
Wyruszyli w dalszą drogę.

Tymczasem Bulma była na zakupach. W dużym sklepie z najmodniejszymi ciuchami. Oglądała właśnie suknie balowe. Podszedł do niej pracownik sklepu.
-Mogę w czymś pani pomóc? – spytał ją grzecznie.
-Tak, szukam sukni w stylu Amandiry! – powiedziała Bulma, patrząc na tysiące sukien.
-Już pani pokaże je! – powiedział sprzedawca i zaprowadził Bulme do miejsca gdzie wisiały suknie balowe zaprojektowane przez Amandire. Po wybraniu kilkudziesięciu sukien. Jeszcze kupiła sporo innych ciuchów.
Bulma po zakupach wróciła do CC. Na Ziemi jest bardzo spokojnie od dnia, w którym pokonali Evil Buu. Jednak w kierunku Ziemi leci statek kosmiczny pełny opętanych sług demona Santera. Niebezpieczeństwo się zbliża. Statek wyląduje na Ziemi gdzieś za tydzień. Tymczasem żaden mieszkaniec planety nawet nie przeczuwa niebezpieczeństwa.

Rozdział 4:

Poniedziałek rano. W domu Goku.
-Goku! Gohan! Goten! Śniadanie na stole! – zawołała Chichi i natychmiast cała trójka pojawiła się w kuchni. Po śniadaniu Gohan poleciał do szkoły. Goku z Gonetem chcieli trochę potrenować, ale gdy już mieli wychodzić, Chichi im zagrodziła drogę.
-Dokąd to? Dzisiaj wybieram się do miasta na zakupy, a wy mi w tym towarzyszycie, jasne! – zapowiedziała Chichi obdarzając Goku i Gotena zdecydowanym spojrzeniem. Goku i Goten nie próbowali nawet się sprzeciwiać. Zakupy te były dla Goku i Goneta katorgą. Po kilku godzinach jednak wrócili do domu.

Tymczasem na planecie Yies. Demon Santer niecierpliwi się. Kiedy wreście odzyska własne ciało. Dopóki go nie odzyska nie będzie mógł zrealizować własnego planu. Irytuje go konieczność czekania. Chcę już być wolny, ale nie jest.

Statek pełny niewolników Santera leci w kierunku Ziemi jeszcze pięć dni będzie tak leciał. Dysponują technologią dużo bardziej skomplikowaną niż Ziemska. Miotacze plazmy, pistolety laserowe, ubrania ochronne i inne wyposażenie. Mają też paralizatory, granaty gazowe z różnymi gazami. Urządzenie otwierające bramę „Axis”. Brama „Axis” jest to strumień energii przenoszący cel w określone miejsce. Te urządzenie jest szczególnym rodzajem broni. Mają znaleźć potężne osoby i przy pomocy tego urządzenia ich uwięzić.

Pięć dni później. Statek sług Santera wylądował na Ziemi w pobliżu West Capital. Zaatakowali miasto. Zaczęli atakom CC. Ich nowoczesne bronie nic nie były wstanie zrobić Vegecie i Trunksowi. Ginęli szybko. W pewnym momencie jeden zdołał w trafić Vegete promieniem „Axis”. Vegete otoczył dziwny strumień energii. Saiyan nie mógł się ruszyć. Trunks zabił resztę żołnierzy, ale strumień energii nadal otaczał Vegete i co gorsza znikał razem z nim. Trunks podbiegł do tego strumienia energii i dotknął go, ledwie to zrobił i strumień zniknął razem z ojcem i synem. Bulma, która oglądała całe zdarzenie z ukrycia. Widząc, że Vegeta i Trunks zniknęli. Zalała się łzami. Podbiegła do urządzenia, którego użyli wrogowie do wytworzenia tego strumienia energii. Podniosła je i zaniosła do laboratorium gdzie zaczęła je badać. Odkryła, że to urządzenie po trafieniu przenosi gdzieś wszystko co znajdzie się w polu jego działania. Nie odkryła jednak gdzie. Jest zrozpaczona. Bulma była pewna, że musi coś zrobić nie wiedziała tylko co. Musi być jakiś sposób aby ich znaleźć. Oby tylko żyli.

Strumień przeniósł Vegete do zamkniętego pomieszczenia w twierdzy Santera, gdzie demon zaczął intensywnie próbować opanować jego umysł. Vegeta swoją silną wolą mógł tylko osłabić moc demona, gdyż demon lepiej umiał opanować umysł niż Babimi. Trunks zaś w wyniku zakłóceń pojawił się na planecie Artlanteris. Obaj podczas przenoszenia stracili przytomność. Co ułatwiło trochę zadanie Santerowi w przypadku Vegety, ale i tak zauważył, że nawet częściowe opanowanie umysłu Saiyana będzie bardzo trudne.

Vegeta ma coś w rodzaju snu, taką wizje, tego co wydarzyło się w przeszłości.
„Nie czuje ciała. Słyszy słowa, które go jakby wołały.
-Książę! – to słowo, które słyszy. Z trudem otworzył oczy i ujrzał, że leży na szpitalnym łóżku. Chyba przesadził z treningiem, już nie pierwszy raz. Do łóżka, na którym leży podchodzi stary mentor, Saiyanski mędrzec.
-Książę! Znowu przesadziłeś z treningiem! Kiedy się nauczysz, że nie wysadza się podczas treningu Sali treningowej?! W końcu masz już pół roku! – powiedział mędrzec.
-Nie wiem! – odpowiedział chłopczyk słabym głosem.
-To już czwarty raz w tym tygodniu, a mamy dopiero czwartek! Mógłbyś się chociaż postarać nie robić tego codziennie! Następnym razem uważaj bardziej! – zauważył mędrzec.
-Tak, postaram się! – szepnął malec.
-Teraz odpocznij, książę! – powiedział mędrzec i wyszedł z Sali na której leżał chłopak. Chłopak leży półprzytomny.”
Vegeta otworzył oczy. Znajdował się w nieznanym mu pomieszczeniu do tego głowa wprost mu pękała. Ten sen, który miał, tak pamiętał to, jak i mędrca, który był jego nauczycielem i uczył go historii i rzeczy związanych z tym co powinien umieć następca tronu Saiyan. Książę Saiyan wstał, jednak ból w jego umyśle się spotęgował tak, że upadł na podłogę tracąc przytomność. Santer powoli opanowuje jego umysł. Kolejny sen.
„Sala tronowa w zamku na planecie Vegeta. Na tronie siedzi król, a obok stoi trzymiesięczny książę. Książę jest jakby <miniaturą> króla, jest tak łudząco podobny do swojego ojca. Przed królem klęczy jakiś Saiyan.
-Jak to jeszcze nie podbiliście Taresu?! – powiedział król.
-Za trzy dni operacje na pewno zakończymy, Wasza Wysokość! – powiedział klęczący Saiyan.
-Idź do diabła! – powiedział król i spopielił Saiyanina ki-blastem. Młody książę stojący u boku ojca doskonale widział całą sytuację.
Kilka minut później młody książę, który przebywa teraz sam w jednej z komnat zamku. Wpadł na pomysł aby samemu spróbować wypuścić ki-blasta. Wyciągnął rękę przed siebie, tak jak zrobił to kilka minut wcześniej jego ojciec. W dłoni uformował niewielką niebieską kulkę energii i wypuścił ją. Ki-blast w trafił w ścianę wysadzając ją. Hałas sprowadził do komnaty strażników, którzy znajdowali się w okolicy. Strażnicy wbiegli do tej komnaty, aby sprawdzić co się stało. Szybko po wejściu zrozumieli, że pewnie książę spróbował użyć swojej mocy.
-Książę?! – zareagowali takim zdziwieniem zaraz po wejściu do komnaty. Książę odwrócił się i wyszedł z komnaty z rękoma skrzyżowanymi na piersi. Książę Vegeta wypuścił pierwszego ki-blasta w wieku trzech miesięcy. Co nawet dla Saiyan było w bardzo wczesnym wieku.”
Saiyan nadal leży nieprzytomny.

Tymczasem na planecie Artlanteris Trunks ocknął się. Półsaiyan nie miał pojęcia gdzie się znajduje, ani jak tu się dostał. Postanowił, że rozejrzy się trochę po okolicy. Trunks poszedł przed siebie raźnym krokiem, jednak uważnie rozglądał się wokół.

Rozdział 5:

Trunks idzie po pustkowiu, na którym się ocknął, już z godzinę i na razie nikogo nie spotkał, ani nie zauważył nic co pomogłoby mu w stwierdzeniu gdzie jest. Nie znalazł też swojego ojca. Nie wie gdzie on jest, ani gdzie jest Vegeta. Dziewięcioletni chłopak idzie szybkim krokiem, choć ten upał, który panuje jest prawie nie do wytrzymania. Jednak Trunksowi dodaje sił myśl o tym co by powiedział jego ojciec, gdyby zrezygnował z wysiłku z tak błahego powodu. Trunks nagle zauważył ruinę chyba jakiegoś zamku. Skierował się tam. Chłopak przez zrujnowaną bramę. Znalazł się na obszernym dziedzińcu pełnym gruzu. Na środku dziedzińca znajdował się główny budynek w nie najlepszym stanie. Jasno włosy chłopak wszedł ostrożnie do środka. Chce bowiem sprawdzić co to za budowla. Widać jedno od dawna jest opustoszała. Mały półsaiyan rozgląda się uważnie po sieni i widzi stare, stalowe drzwi, które są zamknięte. Trunks otwiera je choć są dosyć ciężkie. Zanim poszedł dalej włączył latarkę, którą wyjął z kieszeni, była tam w postaci kapsułki. Idzie dalej oświetlając sobie drogę latarką. Korytarz jest długi i ciemny. Nagle zobaczył schody, postanowił najpierw zejść na dół. Ledwo zszedł do podziemi, a zaatakowało go kilka humanoidalnych stworzeń, które śmierdziały jak rozkładająca się padlina, to były zombi. Trunks odskoczył. Puścił jednego słabego ki-blasta i było po sprawie.
-Hm… to miejsce przypomina mi jakieś RPG z gier komputerowych, w które
grałem! – stwierdził chłopak i poszedł dalej. Idzie bardzo ostrożnie. Wie, ze mogą być tu pułapki i oczywiście jakieś niezbyt przyjazne stwory. Jednak ciekawość jest u chłopca silniejsza od ostrożności. Trunks odziedziczył bowiem po ojcu Saiyanskie geny, w tym chęć dobrej walki. Trunks nie odziedziczył po Saiyanskich przodkach żadnej charakterystycznej cechy wyglądu. Po przejściu przez drzwi zaatakowało go 15 szkieletów. Chłopak szybko sobie z nimi poradził. Patrzy na to pomieszczenie. I widzi na środku wspaniały ołtarz, który przetrwał w niezmienionym stanie przez wiele wieków. Chłopak podszedł do tego ołtarza i przyjrzał mu się. Był teraz w zamkowej kapliczce. Na ołtarzu były wyrzeźbione różne runy. Trunks nie potrafi ich przeczytać. Po kilku minutach decyduje się na dalszą drogę. Wychodzi z pomieszczenia przez czarne z dziwnego materiału drzwi. Gdy tylko przez nie przeszedł zdębiał, cała komnata była wysadzana drogocennymi klejnotami. Nigdy jeszcze nie widział tylu klejnotów na raz. Komnata była obszerna. Trunksa dziwiło, że nikt nie złupił tego drogocennego skarbu, choć ten zamek od dawna jest opuszczony. Wzrok Trunksa przyciągnęła stojąca na postumencie złota szkatuła. Chłopak podszedł do niej i ją otworzył. Ledwo to zrobił złoty dym wyleciał ze szkatułki. Po kilku minutach złoty dym zniknął, a na jego miejscu pojawiła się kobieta o złotych oczach i włosach, była niezwykle piękna. Ubrana była w białą długą suknie, miała też białe skrzydła. Trunks stał zdziwiony, niespodziwał się czegoś takiego.
-Co tu robisz, chłopcze? – spytała melodyjnym głosem dziwna kobieta. Trunks nadal był zbyt zdumiony aby cokolwiek powiedzieć.

Rozdział 6:

Demon Santer powoli penetruje umysł upatrzonego celu. To jednak idzie wolniej niż się spodziewał. Saiyanin nadal jest nieprzytomny. Ma wizję.
„Obszerna komnata. Przy oknie stoi król. Z tyłu stał jakiś Saiyan.
-Jesteś pewny, że ten wybuch spowodował mój syn?! – powiedział król nawet nie patrząc na strażnika.
-Tak, Wasza Wysokość! – odpowiedział Saiyan.
-W takim razie przyprowadź go do mnie! – rozkazał król.
-Tak jest, Wasza Wysokość! – powiedział Saiyanin i wyszedł aby wykonać rozkaz króla.
Kilka minut później do komnaty wszedł trzymiesięczny książę, który przed około godziną wypuścił swojego pierwszego ki-blasta.
-Ojcze! – powiedział książę zatrzymując się tuż przy drzwiach komnaty. Król stał przy oknie, patrząc przez nie.
-Stań koło mnie! – rozkazał król.
Książę wykonał bez wahania polecenie ojca.
-Synu, musisz trochę popracować nad kontrolą swojej mocy! – powiedział król.
-Ojcze… - zaczął mówić chłopak, ale król mu przerwał odwracając w jego stronę głowę i patrząc synowi prosto w oczy, król uśmiechał się.
-Nauczyć się jak kontrolować swoje zdolności! – powiedział łagodnie król.
-Tak, ojcze! – powiedział dziecinnym głosikiem książę.
-Pamiętaj o tym kim jesteś! – powiedział szorstkim tonem król do księcia.
-Pamiętam, ojcze! – powiedział książę.
-Nie zapomnij o tym nigdy! – powiedział król patrząc uważnie na małego chłopca, który stał obok niego.
-Nie zapomnę, ojcze! – powiedział dziecinnym głosem chłopak.
-To dobrze! Synu, masz talent do sztuk walki! Masz szanse zostać największym wojownikiem wszechczasów, ale aby to osiągnąć musisz pracować nad sobą! Intensywnie! Będziesz trenował! – powiedział król.
-Tak, ojcze! – powiedział chłopiec, swoim dziecinnym głosikiem. Mówił jednak wyraźnie i płynie. Rozmawiali w języku Saiyanskim. Zawsze gdy rozmawiał z Saiyanami mówił w języku Saiyanskim, znał jednak też kilka innych języków.”
Saiyan ocknął się na chwile, ale siła demona nadal atakowała jego umysł, znowu zemdlał. Następna wizja.
„Roczny chłopak leży na metalowym łóżku, śpi. Komnaty Saiyanskie są urządzone tylko w niezbędne rzeczy. Pokój księcia nie jest wyjątkiem. Dość duży, ale skromnie urządzony. Przy pokoju jest łazienka. W pokoju znajduje się metalowe łóżko, szafka nocna, szafa, biblioteczka, półka, biurko i kilka krzeseł. Na podłodze leży dywan, a w oknach wiszą firanki.
Jest noc. Malec śpi spokojnie.
Tymczasem korytarze zamku patrolują strażnicy. Nagle rozległ się huk coś upadło w ogrodach zamkowych. Hałas obudził małego księcia, który szybko wstał. Nie tracił czasu na założenie swojego pancerza tylko wybiegł ubrany w czarne spodnie, czarną bluzkę bez rękawków, białe buty i białe rękawiczki. Wybiegł z zamku niezauważony przez staże. Chciał sprawdzić co się stało. Ten hałas spowodował dziwny statek kosmiczny pełen okropnych bestii, które rozbiegły się po całych ogrodach zamkowych. Księcia zaatakowało trochę tych stworów. Malec zabił ich ze dwadzieścia, gdy nagle jeden go przewrócił skacząc na niego. Bestia chciał mu przegryź gardło, ale chłopiec podniósł ręce.
-Hantare! – powiedział książę i z palców jego dłoni wypłynęły strumienie energii, które otoczyły pysk stwora. Jednak bestia atakowała go przy pomocy pazurów. Rozszarpał mu pierś, porządnie go raniąc. Książę słabnie z każdą chwilą z powodu upływu krwi. Strumienie energii, które ratują go przed ugryzieniem przez stwora słabną z każdą chwilą. Chłopak znajduje się w wielkich tarapatach, walczy jednak do końca nie podaje się. Chłopak spróbował ostatnim wielkim wysiłkiem odrzucić od siebie stwora, udało mu się potwór poleciał kilka metrów do tyłu. Książę stracił przytomność. Bestia wstała i podbiegła do małego Saiyanina. Już ma go zabić, gdy pojawia się straż, która likwiduje stwora. Choć strażnicy bardzo zdziwili się widząc księcia, to zareagowali właściwie i zanieśli go do części szpitalnej zamku, gdzie medycy się nim zajęli. Książę leży nieprzytomny na szpitalnym łóżku, leży w pojedynczej Sali. Jest podłączony do aparatury monitującej funkcje życiowe. Stan chłopca jest bardzo ciężki. Niestety rana została zanieczyszczona i wdała się dodatkowo poważna infekcja. Książę ma wysoką gorączkę. Pojawiły się też drgawki. Medycy niewiele mogą teraz zrobić, kilka najbliższych godzin będzie decydujące czy chłopak przeżyje. Kilka godzin później chłopiec ocknął się na kilka chwil, jednak nie miał sił nawet aby podnieś rękę i wzrok miał nieobecny, szybko zasnął głębokim snem. Jego stan znacznie się poprawił. Już niedługo całkowicie wyzdrowieje. Chłopak ma bardzo silny organizm.”
Książę nadal walczy w swoim umyśle z demonem Santorem. Jednak nie wygrywa tej walki, demon jest bowiem bardzo trudnym przeciwnikiem. I umysł Saiyana osłabiony podróżą przez bramę „Axis” może zostać częściowo opętany.

Rozdział 7:

Trunks nadal wpatruje się w dziwną kobietę, która łagodnie się uśmiecha.
-Mam na imię Melan, a ty? – powiedziała kobieta.
-Trunks. – odpowiedział chłopak.
-Skąd się tu wziąłeś, chłopcze? – spytała Melan.
-Sam do końca nie wiem. – odpowiedział Trunks.
-Nie powinieneś tu wchodzić to przeklęte miejsce opanowane przez złe moce.
-Jak to?! Kim pani jest?
-Pochodzę z rasy Haser. Zostałam tu uwieziona przez złe moce i zamknięta w tej szkatółce, którą ty otworzyłeś. Zamknął mnie zły demon, który chciał zawładność wszechświatem, ja razem z wieloma osobami, wśród, których było dużo osób mojej rasy, ale były też osoby innych ras, walczyliśmy z demonem Santorem, nie byliśmy w stanie go unicestwić więc postanowiliśmy go dzięki magii uwięzić, nie wiem czy się udało, ponieważ wcześniej zostałam złapana w tą pułapkę, ale biorąc pod uwagę, że demon nie niszczy wszechświata chyba się udało.
-Ten demon był potężny?
-Tak, bardzo, do tego miał wiele magicznych zdolności! Potrafił opętać większość
osób!
-Czyli jeśli nie został zniszczony nadal może być bardzo niebezpieczny!
-Tak, chłopcze! A ty kim jesteś?
-Jak już mówiłam na imię mam Trunks i jestem hm… półczłowiekiem po matce i półsaiyanem po ojcu. Mam dziewięć lat.
-Półsaiyanem?! Nie domyśliłabym się, ponieważ z wyglądu w ogóle nie przypominasz Saiyan. Teraz rozumiem jak tu mogłeś dotrzeć Mimo że nie odziedziczyłeś po ojcu żadnej typowo Saiyanskiej cechy wyglądu, masz pewnie dosyć silną odporność i umiejętności walki po swoich Saiyanskich przodkach! Jeśli dobrze zrozumiałam twój ojciec jest 100% Saiyaninem!
-Tak.
-Pomożesz mi usunąć zły urok z tego miejsca?
-Tak, pomogę! Co mam zrobić?
-Trzeba zniszczyć czarny kryształ, który znajduje się w najgłębszych lochach.
-Pewnie ten kryształ jest strzeżony.
-Tak, żeby go zniszczyć będzie trzeba się wiele namęczyć, ale jeśli tego nie zrobimy złe siły nigdy nie opuszczą tego miejsca!
Poszli, Melan szła kilka kroków za Trunksiem. Wyszli z komnaty drugimi drzwiami nie tymi przez, które wszedł chłopak.

Rozdział 8:

Santer zaczyna się już denerwować tym, że opętanie umysłu Saiyanskiego księcia idzie tak opornie. Saiyan nadal jest nieprzytomny kolejna wizja.
„Planeta Raskar. Baza szkoleniowa V-5.
-To jest ten nowy rekrut! Mam z tego dzieciaka zrobić żołnierza?! – powiedział dowódca bazy szkoleniowej patrząc na pięcioletniego chłopca, który stoi z poważną miną. –Oczywiście wykonam zadanie! Chłopcze ile masz lat? – dodał.
-Pięć lat. – odpowiedział mały Saiyan.
-Imię? – spytał oficer.
-Vegeta. – odpowiedział chłopak.
-Zaprowadź dzieciaka do K-H. – powiedział oficer do swojego podwładnego stojącego z boku.
Żołnierz zaprowadził małego Vegete do K-H gdzie malcowi wydano mundur kadeta bazy szkoleniowej V-5. Mundur wyglądał tak: długie czarne spodnie, czarne buty <oficerskie>, czarna bluzka z krótkim rękawkiem, na lewym rękawie naszyty symbol <V-5>. Chłopak ubrał to ubranie. Chłopiec jest szczupły i drobny. Potem został zaprowadzony na standardowe badania lekarskie rekrutów. Gdy wszedł do gabinetu.
-Nowy?! Jak masz na imię? – spytał lekarz.
-Vegeta. – odpowiedział chłopak.
-Ile masz lat? Data urodzenia? – spytał lekarz.
-Pięć lat. 30.06.372r. – odpowiedział chłopak.
Lekarz go obejrzał. Napisał w swoim notatniku krótką notatkę:
<17.08.377r.
Pięcioletni chłopak urodzony 30.06.372r. Rasa Saiyanin. Drobny, szczupły i umięśniony chłopak. Brak jakiekolwiek ułomności fizycznej. Całkowicie zdrowy chłopiec. Na imię ma Vegeta.>
Potem został zaprowadzony do małego pomieszczenia, te pomieszczenie ma być kwaterą chłopca podczas pobytu w tej bazie. W pomieszczeniu znajduje się metalowe łóżko i mała szafka na ewentualne rzeczy lokatora. Koło pokoju znajdowała się mała łazienka. Książę nie miał zbyt dużo rzeczy, większość jego rzeczy została zniszczona wraz z jego planetą. Tylko jedna rzecz mu pozostała oprócz ubrania, w którym opuścił Płanetę. Amulet, który dostał od ojca na piąte urodziny. Jego nowy <pan> nie zabrał mu tego, choć nie miał możliwości spakowania niczego, ten amulet ma dlatego, że miał go na szyi. No i w pokoju znajdował się mały stolik i krzesło. Jest już wieczór. Test, który zdecyduje o tym do której grupy zostanie przydzielony odbędzie się jutro rano. Chłopak zdjął buty i położył się do łóżka. Zasnął, nie miał przyjemnego snu. Obudził się rano. Wstał, wziął prysznic, ubrał się, nałożył buty. Usiadł na krześle. Po kilku minutach drzwi się otworzyły. Chłopak dostał posiłek. Jedzenie nie było najlepsze, ale całkiem znośne. Po posiłku chłopak został zaprowadzony na test. Test teoretyczny polegał na tym, że chłopak wypełniał test. Test praktyczny to tor przeszkód w zależności jak pójdzie mu przejście tego toru to trafi do odpowiedniej grupy treningowej. Chłopak zdał Świętnie obie części testu. Został więc w obu sprawach przydzielony do najbardziej zawansowanej grupy. Jak dobrze pójdzie już za miesiąc będzie mógł zdawać egzamin końcowy.”

Rozdział 9:

Ziemia. Chichi chciał odwiedzić Bulme. Namówiła więc Goku i Gotena aby jej towarzyszyli. Jak dotarli przed CC zauważyli ślady bitwy. Szybko znaleźli Bulme, która opowiedziała im, co się wydarzyło. Pokazała im urządzenie, które narobiło tyle problemu. Próbują zlokalizować ich miejsce pobytu bez skutku. Goku ani Goten nie są wyczuć energii ani Vegety ani Trunksa.

Tymczasem Trunks i Melan. Szli w tym przeklętym zamku, walcząc z wrogami. Szukają czarny kryształ. Jednak to nie jest wcale takie proste.

Tymczasem Vegeta ma kolejny sen.
„Dzień piątych urodzin księcia! Na planecie Vegeta w zamku odbywa się przyjęcie urodzinowe. W pewnym momencie do chłopaka podchodzi król i bierze go na stronę. Gdy doszli do gabinetu króla. Król dał księciu amulet i opowiedział związaną z nim legendę.
-Zachowasz go w tajemnicy i nikomu nie powtórzysz tego, co ci powiedziałem! Przysięgnij na honor Saiyanskigo wojownika! – powiedział król.
-Przysięgam na honor Saiyanskiego wojownika, że zachowam tajemnice nikomu tego nie zdradzę, przysięgam na mój honor! – złożył przysięgę książę.
-Dobrze, synu! Wracajmy na sale! – powiedział król zadowolony z tego, że książę złożył przysięgę.
-Tak, ojcze!
Wrócili na sale.”
Demon jest coraz bliższy osiągnięcia swojego celu.

Tymczasem na planecie Artlanteris.
Trunks razem z Melan znaleźli ten czarny kryształ i zniszczyli go, dzięki czemu złamali zły czar.

Na planecie Yies demon Santer już dostatecznie opanował umysł księcia. Słuchając poleceń demona Saiyan bierze kryształ, w którym było uwięzione ciało demona. Santer przeniósł wtedy wojownika na planeta Artlanteris przed ruiny świątyni Meris, w której był ukryty magiczny artefakt. Warte pełnili Antaris i Daris. Gdy zauważyli idącego Saiyanina, przygotowali się do ewentualnego ataku.
-Tu nie wolno wchodzić! – krzyknęła ostrzegawczo Antaris, ale Saiyanski wojownik tylko puścił w nich Big Bang. Antaris i Daris nie przeżyli tego ataku. Saiyan wszedł do świątyni Meris. Tymczasem Melan i Trunks zbliżali się do tej świątyni. Gdy doszli demon właśnie został całkowicie uwolniony. Vegeta stał z boku. Trunks, gdy usłyszał od Melan, że to jest Santer, zmienił się w SSJ2 i zaatakował go. Santer podniósł rękę i jednym wystrzelonym promieniem energii zabił Trunksa. Vegeta, gdy patrzył jak martwe ciało Trunksa pada na ziemie, poczuł jak resztka jego umysłu nie opanowana przez demona, eksploduje różnymi uczuciami, które ogarniają cały jego umysł. Widzi przed oczami obrazy kiedy był z synem i jednocześnie martwe ciało Trunksa leżące na posadzce. Vegete ogarnęła prawdziwa furia. Nieświadomie zaczął się zmieniać. Zmienił się w zupełnie nową formę. Jego włosy miały kolor płynnego złota i były ułożone jak na poziomie SSJ. Aura była złota z wyładowaniami elektrycznymi. Ogonek zmienił kolor z brązowego na kolor płynnego złota. Oczy były całe czerwone jak u Ozaru. Moc księcia znacznie wzrosła i do tego uwolnił się spod mocy demona Santera.

Rozdział 10:

Saiyan stał naprzeciwko Santera. SSJ4 Vegeta puścił w demona Big Banga. Demon uniknął ataku.
-Demoniczny ogień! – powiedział Santer i w stronę Vegety pomknął strumień ognia. Saiyanski wojownik uniknął go. Książę wyprowadził szybki kontratak, ale demon zdołał zablokować cios, chwilę siłowali się aż w końcu odskoczyli od siebie. To dopiero początek walki.
-Aż tak wściekasz się za tego bachora! – spytał demon Santer do Saiyanina.
-Zniszczę cię definitywnie! – wrzasnął Vegeta.
-Mylisz się! Arutel Kan! – powiedział demon i z rąk wyleciało mu prawdziwe tornado, jednak książę Saiyan był szybszy i zgubił to tornado.
-Hantare! – powiedział Vegeta wypuszczając z palców w stronę demona strumienie energii, które oplotły jedną rękę Santera, Saiyan wystrzelił je z lewej ręki. Siłują się. W pewnym momencie.
-Big Bang! – powiedział Vegeta i puścił w demona swój atak.
-Amakada! – powiedział Santer i z ręki wystrzelił strumień energii. Ten atak demona bardzo przypomina Big Bang Vegety. Strumienie zderzyły się. Po pewnym czasie nastąpił wybuch, który odrzucił przeciwników o kilka metrów od siebie. Obaj szybko wstali gotowi do dalszej walki. Walki, którą może rozstrzygnąć tylko śmierć jednego z walczących, ponieważ żaden wcześniej nie ustąpi. Książę zaatakował demona. Trwa zaciekła wymiana ciosów. Całej walce z ukrycia przygląda się Melan, wie że z demonem Santerem nie ma najmniejszej szansy. Melan wie, że nie może pomóc Saiyaninowi. To jest jego walka i tylko książę Vegeta może pokonać demona Santera. Walka wygląda na wyrównaną. Ciosy, uniki, bloki: cały czas przeciwnicy walczą. Santer oprócz siły fizycznej umie czarować. Vegeta zaś używa tylko siły fizycznej i nie zna się na magii, ale posiada Saiyanską zwinność i Saiyanski zmysł walki.




Rozdział 11:

Ziemia. CC. Goku i Goten wyczuli energie walczących Santera i Vegety. Goku chciał się tam ki-teleportować, ale jakaś niewidzialna bariera mu przeszkodziła.
-Goku, co ty próbowałeś zrobić? – spytała Bulma.
-Wyczułem dwie potężne energie walczące daleko stąd, jedna z nich należała do Vegety! Chciałem się tam ki-teleportować, ale coś mi nie wyszło, chyba w trafiłem na jakąś
blokadę. – odpowiedział Goku.
-Czy to daleko stąd znajduje się na Ziemi. A co z Trunks czy go też wyczuwasz? – spytała Bulma.
-To jest poza naszym układem słonecznym! Energii Trunksa nie czuje, ale z tej odległości naprawdę można wyczuć tylko ogromne energie! – odpowiedział Goku.
Nikt z nich nie wie co tam się naprawdę dzieje.

Planeta Artlanteris, ruiny świątyni Meris. Trwa walka demona z Saiyaninem. Walka jest wyrównana. Saiyan jednak z każdą chwilą walki lepiej sobie radzi, Saiyan jest w swoim żywiole w walce. Saiyan w walce czuję się jak ryba w wodzie. Saiyan instynktownie przewiduje ruchy przeciwnika, nie myli się w 99% przypadków. Walka jest zaciekła.
-Demoniczny ogień! – powiedział zaklęcie Santer i w stronę Vegety pomknął strumień ognia. Książę uskoczył w ostatnim momencie, ledwo unikając ataku demona. Przeskoczył za demona.
-Fire Atak! – krzyknął Vegeta i uderzył mocno demona w twarz, uderzył pięścią otoczoną wzmacniającą energią ki. Demon odleciał kilka metrów do tyłu, jednak zdołał wyhamować i nie uderzył w mur, tylko spadł na nogi przed murem. Demon jak tylko dotknął podłoża sam zaatakował.
-Demoniczne ostrza! – powiedział Santer i w stronę Saiyanina pomknęło wiele gwiazdek (takie gwiazdki ninja). Saiyan unika tych gwiazdek, ale ich liczba ciągle rośnie.
-Pokaże ci co znaczy zmasowany atak! Renzoku Rain! – powiedział Vegeta i z palców rąk wypuszczał szybko strumienie energii, które w locie dzieliły się na mniejsze, te strumienie są niezwykle szybkie. Renzoku Rain to ulepszona wersja Renzoku Energii Dan. Z każdego palca ręki wychodzi jeden „duży” promień, który dzieli się na 20 „małych” promieni. Te strumienie zniszczyły te gwiazdki i leciały w stronę demona, ale demon się osłonił barierą. Po pewnym czasie pociski przestały lecieć, demon zdjął barierę. Vegeta zniknął. Demon rozgląda się szukając księcia. Saiyan wykorzystuje sytuację i wyłania się z ukrycia, atakując Santera serią uderzeń pięścią wzmocnionych Fire Atak na koniec kopie demona kolanem też wzmocnionym. Demon wpadł na ścianę i ją zburzył. Santer szybko wstał gotowy do dalszej walki. Jednak wstał trochę za wolno w jego stronę już mknął potężny Final Flach! Demon już nie zdąży uciec z pola rażenia. Tuz przed wybuchem demon Santer rzuca czar Demoniczny Jad, który w trafia księcia Vegete. Wybuch zniszczył demona, ale Saiyan padł na posadzkę i w ogóle się nie rusza. Powrócił do normalnej postaci.

Rozdział 12:

Na Ziemi w CC. Goku, gdy przestał jednocześnie wyczuwać energie Vegety i tą drugą (Santera), miał złe przeczucia.

-Goku, wyglądasz na zaniepokojonego! – powiedziała Bulma.
-Energia Vegety i ta druga po prostu jednocześnie znikły! – powiedział Goku.

Tymczasem na miejscu walki do Saiyanina podchodzi Melan. Klęka przy nim i sprawdza czy żyje, wyczuła słaby puls do tego wojownik oddycha, jest tylko nieprzytomny. Demoniczny Jad jest to najsilniejsza trucizna we wszechświecie. Melan wie, że tylko cud może sprawić, że wojownik przeżyje. Na Demoniczny Jad nie ma lekarstwa.

Tymczasem w umyśle księcia Saiyan trwa walka Saiyana z siłą trucizny. Saiyan nie podaje się. Tylko siła woli i nadzwyczajne zdolności regeneracyjne mogą go uratować. Melan z rasy Haser wie, że już na nią czas, że nie może już im pomóc. Melan odchodzi, na zawsze, taki jej los. Melan musi już odejść do swojego świata, już nigdy nie będzie mogła do tego świata wrócić.

Kilka minut później. Melan już odeszła. Na pobojowisku widać tylko martwe ciało Trunksa i leżącego nieprzytomnego Vegete. Po dalszych kilku minutach. Vegeta odzyskuje przytomność, wstaje, ale nadal jest osłabiony. Wygrał, ale nie wie gdzie jest i jak ma wrócić na Ziemie.

Na Ziemi CC. Goku stara się wyczuć ki Vegety albo Trunksa, ale nie udaje mu się to. Nagle teleportują się koło Goku Kaoshin z Kibito.
-Kaoshin! Kibito! Co tu robicie? Mamy problem Vegeta i Trunks zniknęli! – powiedział Goku.
-Tak wiemy gdzie jest, a przynajmniej był przed chwilą Vegeta.
Problem był z barierą. – powiedział Kaoshin.
-Musimy to sprawdzić! – powiedział Goku.
-Przed chwilą bariera zniknęła! Teleportujemy się tam! – powiedział Kaoshin.
Już mieli we trójkę zniknąć, gdy Bulma ich powstrzymała i dała Goku woreczek pełny Senzu i patrzyła jak znikają.

Planeta Artlanteris. Miejsce walki. Gdy trzej bohaterowie teleportowali się tu, zobaczyli rumowisko. Zobaczyli stojącego ciężko rannego Vegete, który do nich podszedł.
-Vegeta! – powiedział Goku i podał mu Senzu.
Vegeta zjadł je. I powiedział im pokrótce co się wydarzyło. Wrócili na Ziemie, zebrali smocze kule i ożywili Trunksa.

Saga II: Narset!

Prolog:

Narset to magiczna broń, z której może korzystać tylko osoba nieznająca strachu. Ta broń powstała podczas Demonicznej Wojny. Demoniczna Wojna toczyła się przeciw demonowi Arterowi, który został w trakcie walki ciężko rany i zapadł w odrętwienie na wiele miliardów lat, Miecz został jakiś czas po wojnie ukryty.

Rozdział 1:

Od pokonania Santera minął tydzień. Vegeta, Goku, Gohan, Goten, Trunks, Buu i Piccolo trenowali 24 godziny w ROTS. Goten podczas tego treningu osiągnął SSJ2. Dzień po tym treningu Vegeta poleciał sobie na krótką wycieczkę w góry te, w których kiedyś znajdowało się laboratorium dr. Gero. Miał dziwne przeczucie, że powinien się tam dzisiaj znaleźć. Ubrany jest w nowy model zbroi wyprodukowanej przez Bulme, całej czarnej z naramiennikami. Buty i rękawiczki też są czarne. Leci nad tymi górami aż nagle poczuł pięć nieznanych mu energii do tego dość silnych, kierujących się w jego stronę i to szybko. Saiyan podejrzewa, że za chwilę zacznie się tu walka, gdyż wątpi żeby nieznajomi mieli pokojowe zamiary. Chwilę później otoczyło go pięciu osobników.
-Kim jesteście i czego chcecie? – spytał Vegeta.
-Nie twój interes! – odwarknął najwyższy z wrogów, który jest ich dowódcą. Oni są między galaktycznymi zabójcami. Dowódca ma na imię Hans jego broń to dwa miecze. Maks uzbrojony jest w kij. Helmunt uzbrojony jest w bicz. Haris uzbrojony jest w dwa topory. Hasan uzbrojony jest w dwa sztylety. Zostali wynajęci, aby zabić Vegete. Są dosyć silni. Zaatakowali Saiyana, który ledwo umknął pierwszym ciosom. Książę zrozumiał, że aby wygrać musi co najmniej użyć SSJ2. Szybko nie tracąc czasu przemienił się. Vegeta bowiem zorientował się, że najsilniejszy z przeciwników ma o połowę mniejszy poziom mocy niż książę na SSJ2, a pozostali są niewiele słabsi. Zabójcy korzystają ze swoich broni, każdy z nich opanował walkę swoim rodzajem broni do perfekcji. Vegeta nie ma żadnej broni. Saiyan zręcznie unika ciosów. W pewnym momencie Maks w trafia kijem Saiyanskego księcia, tak że ten poleciał na pobliską skałę i rozbił ją. Do Saiyanina szybko podleciał Hans i już ma go zabić wbijając w jego ciało swoje miecze, gdy Saiyan chwycił ich ostrza w dłonie. Ostrza ranią jego dłonie, rękawiczki zostały przecięte. Po kilku chwilach siłowania się Vegeta łamie miecze i złamane ostrza odrzuca na bok. Zanim Hans ochłonął ze zdziwienia, dostał kopem z półobrotu i poleciał kilka metrów do tyłu, jednak szybko wyhamował i zatrzymał się w powietrzu. Zabójcy zrozumieli, że wypełnienie kontraktu nie będzie tak łatwe jak myśleli, gdyż wojownik, którego mieli zabić, był lepszy niż powiedział im dziwny osobnik, który ich wynajął. Hans wiedział, że w tym zadaniu na pozór dziecinie łatwym kryje się jakiś haczyk. Cała piątka zabójców atakuje księcia. Hans stracił swoje miecze i musi teraz walczyć bez broni. Zabójcy atakują Vegete. Bohater w pewnej chwili puścił we wrogów Renzoku Rain. Czym ich rozproszył na tyle, że mógł się nimi zająć po kolei. Najpierw zabił Maksa. Później w trafił Big Bangiem Helmuta, czego wróg nie przeżył. Potem przyszła kolej na Harisa i Hasana. Ich wykończył przy użyciu Hell Balli. Hell Ball to jest technika, w której z ręki wypuszcza się „małą” kulkę energii ki, ta kulka jest samonaprowadzalna i jak w trafi w cel to następuje potężny wybuch. Został więc tylko Hans. Walczą teraz jeden na jeden. Vegeta użył przeciw zabójcy Fire Atak, a po chwili, gdy przeciwnika zamroczyło po ciosach, w trafił go potężnym Final Flaschem i zdematerializował jego ciało. Po walce poszukał jakiś wskazówek na temat tych, którzy go zaatakowali. Znalazł tylko dziwny krążek, który pochodził z Corusant. Vegeta wrócił do CC. Znalazł Bulme w laboratorium i opowiedział jej, co się dzisiaj wydarzyło.
-Wiesz kim oni byli? – spytała niebieskowłosa.
-Nie, ale znalazłem wskazówkę gdzie mogę się tego dowiedzieć! Musze polecieć na planetę Corusant, bowiem podejrzewam, że stamtąd oni pochodzą! – powiedział Vegeta.
-Rozumiem! Choć ze mną, a pokaże ci najnowocześniejszy statek kosmiczny!
Kobieta zaprowadziła księcia do miejsca gdzie stał statek. Pojazd był duży. Bulma pokazała Saiyaninowi jak obsługuje się ten statek.
-Ten czerwony guzik służy do przejścia w „hiper przestrzeń”, wykorzystałam do skonstruowania tego urządzenia tą broń przenoszącą wszystko, co znajdzie się w polu jego działania! Powodzenia!
Bulma wyszła przed statek i patrzyła jak książę Vegeta odlatuje. Saiyan zabrał ze sobą trochę Senzu i zmienił zniszczone rękawiczki na nowe.

Rozdział 2:

Vegeta szybko doleciał do Corusant i wylądował. Saiyan nigdy nie był na tej planecie, ale dużo o niej słyszał. Corusant nazywano „centrum galaktycznym”, dzięki temu bez trudu wtopił się w tłum. Idzie ulicami, kieruje się do jakiegoś pubu, chce bowiem dowiedzieć się czegoś o tym dziwnym krążku, który znalazł przy ostatnich wrogach, a w pubie najłatwiej dowiedzieć się o różnych rzeczach. Pierwszy pub, do którego doszedł to „Keratohen”. Wszedł tam. W środku panuje niemiłosierny hałas. Saiyan rozgląda się po wnętrzu i widzi, że jest z niego kilka przejść do dalszych pomieszczeń. Wojownik wszedł do głównego pomieszczenia z barem. I rozgląda się, ale nic ciekawego nie zauważył. Przeszedł więc do następnego pomieszczenia gdzie „odbywały się” walki jeden na jeden, a przynajmniej skąd się je oglądało i gdzie przebywali zawodnicy poza walkami. Walki toczyły się na arenie. Gdy wszedł załapał się akurat na walkę, która była naprawdę beznadziejna. Nadal jednak nie wie nic o dziwnym krążku. Podszedł do organizatora walk, który nie był zbyt zadowolony tym, że ktoś mu przerywa.
-Odejdź! – syknął.
-Wiesz co to? – powiedział Saiyan pokazując ten krążek.
-Skąd go masz? – szepnął „organizator” walk.
-Znalazłem! – powiedział wojownik.
-Udaj się do „Edward” tam powiedź ubranemu w złotą zbroje menszczyźnie, że „przysyła cię Rank”, a zaprowadzi cię do miejsca, którego szukasz. – powiedział Rank, a książę odszedł nawet nie dziękując.

Gdy doszedł do „ Edwena” wszedł do środka i poszukał kolesia w złotej zbroi. Podszedł do niego.
-Przysyła mnie Rank. – burknął Saiyan.
-Tak, choć ze mną. – odparł facet.
Zaprowadził Vegete do dużego budynku. W tym budynku wprowadził go do jakiegoś pomieszczenia, to pomieszczenie to biuro. Saiyan domyślił się, że w trafił na organizacje płatnych zabójców. Teraz porozmawia sobie z jednym z odpowiedzialnych za ustawianie zleceń i przyjmowanie nowych członków organizacji. Ten koleś, który go przyprowadził odszedł. Saiyan jest w pokoju z jakimś Twilekiem, który jest tu „urzędnikiem”. Saiyan rzuca na biurko znaleziony krążek i patrzy groźnie na „urzędnika”.
-To należało do grupy Hansa?! – wydyszał Joy.
-Nie tylko to mam! Spójrz też na to! – powiedział Saiyan i rzucił na stół resztki połamanych broni piątki zabójców. – Kto was najął! – dodał Saiyan.
-Tego nie mogę powiedzieć! – jęknął przerażony Joy, wie że jeśli ten osobnik zakatrupił Hansa i jego drużynę, to on nie ma żadnych szans.
-Tak?! Jestem pewien, że zaraz zmienisz zdanie! – syknął Saiyan paskudnie się uśmiechając.
Po kilku minutach wyszedł dowiedziawszy się, że zabójców najął dziwny koleś, który przedstawił się jako Jaken i powiedział, że pochodzi z Terentu. Saiyan poleciał na tą planetę.

Rozdział 3:

Vegeta wylądował na planecie Terent i wziął się za poszukiwanie tego Jakena. Saiyan nie kojarzy tego Jakena i nie ma pojęcia, dlaczego on najął przeciw niemu zabójców. Saiyan czuje, że musi się tego dowiedzieć. Wie jedno zrobi wszystko, aby dowiedzieć się kim jest ten Jaken i czego od niego chce. Książę ma dziwne przeczucie, że ten Jaken nie działa sam. Podejrzewa, że Jaken jest tylko posłańcem. Po za tym dowiedział się, że Jaken w rozmowie z tym gościem od zabójców użył słowa „Narset”, co znaczy po Saiyansku „zwycięstwo”, choć mógł mięć na myśli ten mityczny miecz Narset, zwany inaczej Mieczem Zwycięstwa, to bardzo zastanawia księcia. To była ważna informacja ten Joy nawet nie wiedział jak to była istotna rzecz. Książę szuka coś na temat Jakena na tej planecie. Leci nad górami. Leci powoli i nisko tuż nad górami. Saiyan nie wie dlaczego temu Jakenowi tak zależało aby go uśmiercić. I czy to ma coś wspólnego z tą mityczną Demoniczną Wojną. Vegeta zna doskonale mit o tej Demonicznej Wojnie, jak był dzieckiem jeszcze na ojczystej planecie wiele razy go słyszał. Pierwszy raz, gdy miał gdzieś dwa lata.

„Pewnego dnia już dwuletni książę ma zajęcia z starym Saiyanskim mentorem, który mówi mu o tym co wiadomo o pierwszym Saiyanskim królu.
-Demoniczna Wojna?! – zapytał zdziwiony książę.
-Tak, książę! Demoniczna Wojna to był wielki konflikt, w który włączyli się Saiyanie pod wodzą pierwszego Saiyanskiego króla Vegety, twojego przodka, książę! – powiedział mentor.
-Czy dużo wiadomo o tej wojnie? – spytał chłopak.
- Tyle czasu minęło, że prawda trochę się rozmyła w domysłach. Znane są fakty jak i <fantazje>! Jak było naprawdę nikt do końca nie wie! – powiedział mentor.
-Kto z kim walczył? – spytał dzieciak.
-Po jednej stronie dziwne istoty zwane demonami, a po drugiej wiele ówcześnie żyjących ras, w tym i nasza rasa, która wtedy dopiero co założyła swoje królestwo! – powiedział mentor i opowiedział księciu wszystko co wiedział o bitwach.
-Narset?! – powiedział książę.
- Tak, to według wszystkich przekazów historycznych potężna magiczna broń, miecz. Niestety Narset zaginął tuż po Demonicznej Wojnie.
Później nikt już nie widział tej broni! –rzekł mentor.
Na tym skoczył się te zajęcia.”

Książę nadal szuka odpowiedź na pytanie co sprawiło, że nieznana mu osoba chce go zabić. Co może mieć przeciw niemu ten Jaken? Musi się tego dowiedzieć.

Rozdział 4:

Tymczasem na Ziemi. Chici odwiedziła Bulme, sama ja odwiedziła. Rozmawiają przy kawie i cieście. Obie rozmawiają o wszystkim i o niczym. Na Ziemi jest spokojnie, jednak gdzieś w kosmosie zaczęły się wydarzenia, które mogą zagrozić całemu wszechświatowi. Goku powtórzył trening w ROTSie (24h).

W tym samym czasie Vegeta szuka na Terencie tego Jakena. Po kilku minutach lotu Saiyaninowi „zatarasował” drogę dziwnie wyglądający osobnik.
-Wreście cię znalazłem, Saiyanie! – powiedział Jaken.
-Dlaczego mnie szukałeś? – powiedział Vegeta.
-Aby cię zabić! Szykuj się na śmierć, Saiyanie! – ledwo Jaken to powiedział zaatakował księcia i wbił go w pobliską górę. Saiyan przemienił się w SSJ4 i szybko wzbił się w powietrze gotowy do walki, cios Jakena nie wyrządził mu krzywdy. Skąd Jaken wie kim jest Vegeta i dlaczego chce go zabić? Czy ma to jakiś związek z tym Narsetem? Walka się zaczęła.
-Widzę, że chcesz walczyć jako Super Saiyan! – powiedział kąśliwym tonem Jaken.
-Wiesz o Super Saiyanie! – powiedział Saiyan uśmiechając się w charakterystyczny sposób. Saiyan jest gotowy do akcji.
-Nawet forma Super Saiyana ci nie pomoże! – powiedział Saiyan.
-Naprawdę sądzisz, że mnie pokonasz? – powiedział Saiyan.
-Tak, pokonam cię, Super Saiyanie! – powiedział Jaken.
Zaczęli walczyć.
Vegeta puścił w Jakena Renzoku Rain. Jaken unika pocisków. W pewnym momencie liczba pocisków zaczęła spadać. Wtedy też Vegeta kopnął Jakena w podbrzusze tak że Jaken odleciał na pobliską górę i ją rozbił. Jaken szybko wstał i sam zaatakował księcia. Walczą w zwarciu. W pewnym momencie odskoczyli od siebie.
-Nie przegram nawet z Super Saipanem! – powiedział zdecydowanym głosem Jaken.
-To się okaże! – powiedział książę. Vegete cały czas otacza złota aura z niebieskimi wyładowaniami, tak jak za każdym razem gdy przemienia się w SSJ4 i nie można na tym poziomie jej dezaktywować nie wychodząc z SSJ4, a co dziwniejsze samo utrzymanie tego poziomu z „wieczną” aurą nie zabiera w ogóle energii. Czy dlatego Jaken używa określenia Super Saiyan tylko wobec SSJ4?

Rozdział 5:

Jaken zaatakował księcia, ale Saiyan zablokował cios i wyprowadził szybką kontrę, która była celna. W trafił Jaken w podbrzusze tak mocno, że wroga odrzuciło do tyłu. Jednak Jaken szybko wstał. Wróg zaatakował. Vegeta i Jaken walczą ze sobą. Walka jest zażarta. Wymiana ciosów jest intensywna. Walczą o zwycięstwo.
Po długiej wyczerpującej walce Vegeta pokonał Jakena. Saiyan zniszczył wroga Final Flaschem. Po walce książę zażył Senzu. Saiyan rozejrzał się po okolicy i ujrzał dziwny budynek. Nie zastanawiając się wszedł do środka. To była jakaś świątynia. Idzie po kamiennej posadce. Po pewnym czasie dochodzi do dziwnych drzwi. Podchodzi do nich i otwiera. W pomieszczeniu, do którego prowadziły, na podwyższeniu leżał miecz. Książę Saiyan podszedł do niego i przyjrzał się mieczowi, od razu rozpoznał go, znalazł mityczną broń, znalazł Narset, Miecz Zwycięstwa. Wie, że aby móc się nim posługiwać musi pomyślnie przejść próbę odwagi. Vegeta doskonale wie na czym polega ta próba odwagi.
„Aby udowodnić swą wartość trzeba zanurzyć ostrze Narsetu we krwi ze swojego serca, jeśli nie ma tam strachu to przejdzie się pomyślnie próbę odwagi”
Książę zdecydowanym ruchem wziął do rąk Narset. Skierował ostrze w swoją pierś i zdecydowanym ruchem wbił sobie w serce. Ledwo to zrobił, a z miecza wydobyło się światło, które go otoczyło. Z początku było czerwone, ale szybko zmieniło kolor na niebieski.

Tymczasem władca demonów Arter wysłał armię swoich demonów na Ziemię. Na Ziemi nikt nie spodziewa się ataku. Jednak na pewno wojownicy będą walczyć. Nawet jeśli nie spodziewają się ataku. Nieobecność ni Ziemi Vegety jednak osłabia obrońców planety. Atak demonów na Ziemi zaczął się w kilku miejscach jednocześnie. Tak jak rozkazał Arter.

W pałacu władcy demonów, do Artera podszedł jakiś sługa i ukłonił się władcy.
-Panie, Jaken zginął! – powiedział sługa.
-I doprowadził Super Saiyana do Narsetu! Chyba sam będę musiał się nim zająć! –powiedział Arter.
-Panie, ten Saiyan podał się próbie odwagi! Jeśli przejdzie ją pomyślnie to zdobędzie Narset! Ten miecz już raz omal panie Ne zabił ciebie! – zauważył sługa.
-Wiem o tym! – powiedział Arter. „Wtedy przeżyłem tylko dlatego, że zdążyłem rzucić klątwę, która miał osłabić Saiyan do czasu narodzin kolejnego prawdziwego Super Saiyana, a ja się miałem obudzić z chwilą gdy on osiągnie poziom Super Saiyan. Niestety ocknąłem się osłabiony i muszę przed konfrontacją odzyskać pełnie sił!” pomyślał Arter.
.Black Mężczyzna
Super Saiyanin 2
Super Saiyanin 2
.Black
Wiek: 28
Dni na forum: 4.397
Ostrzeżenia: 3
Posty: 930
ufff, nieźle Nam tu namieszłas Aniu, ale spoko
Długo szukałem tego tematu, a szukałem nie bez powodu . . . Powodem jest to iż własnie napisałem krótką alternatywkę, oczywiście mam nadzieję że ktoś ją dokończy (ktoś znaczy Dai lub Hidden )

Planeta Bogów, kilka pokoleń przed narodzinami Goku . . .

-Więc mówisz chłopcze że przebyłeś całą galaktykę, by pobierać ode mnie nauki? - spytał mężny głos
-Tak mistrzu – skłonił się niezbyt wysoki, przystojny, czarnowsłosy mężczyzna
-Jak Ci na imię przybyszu? - spytał raz kolejny mistrz
-Jestem Badibi, mości Panie Rou Dai Kaioshin – przybysz skłonił sie raz jeszcze
-Hmmm, wiesz . . . dobrze sie składa, ponieważ już dawno nie miałem okazji udzielać nikomu nauk. Mój ostatni uczeń, zaraz po odbyciu nauk został przezemnie mianowany North Kaio. Ale musze przyznać, że miał niemały talent . . . i co mu z tego przyszło? Rezyduje na małej planetce na końcu drogi wężowej . . . tez mi fucha – stwierdził smętnie Rou Dai -na pewno [ ort! ] tego chcesz? - spytał ostatni raz ; Badibi tylko przytaknął

I tak rozpoczął się trening, którego Badibi nigdy nie zapomniał. Nauczył się władac potężnymi czarami, zdobył niezwykłą moc . . . pewnego dnia zakochał się w przepięknej władczyni południowej galaktyki. Miał z nią syna, Babidi mu było . . . niestety, kobieta zmarła w niewyjaśnionych okolicznościach tuz po porodzie . . . badibi obwiniał o jej śmierć Rou Dai'a, choć nie mówił tego otwarcie. Rou Dai powołał nowego South Kaioshina, jego twarz przywoływała na myśl błogi niesmak, zaś fryz a'la punk wnosił w jego ogólny image troszke drwiny. Pewnego dnia postanowił Badibi się zemścić. Po miesiącach pracy nad destrukcyjnym czarem zaczaił się w zaroślach. Gdy Rou Dai przechodził obok, wyskoczył zza krzaków wymawiając formułę . . . czar uderzył w Rou Da'a, jednakże po chwili sie od niego odbił uderzając w Babidiego. Nagle z obu zaczęło uchodzic życie. Po kilku minutach ciszy Rou Dai podniósł się. Juz nie był przystojnym młodzieńcem . . . postarzał się, posiwiał, zmalał. Babidi nie wytrzymał uderzenia czaru, wyzionął ducha. Nagle moc czaru przeszła na Babidi'ego. Zyskał On cała moc ojca, przy czym momentalnie się postarzał. Spojrzał po sobie . . . po czym uciekł. Rou Dai wraz z resztą Kaioshin'ów przeczepali całą Megagalaktykę, by go znaleźć . . . jednakże na próżno . . .nikt nie wiedział gdzie podziewa sie Babidi. A ten, ukrył się w piekle . . . tam posiadając wiedzę oraz moc ojca opracował czar przywracający poprzedni stan jego postaci . . . Niestety, czar był niedopracowany, co poskutkowało tym, iż Babidi wyzionął duszę ojca, skrywaną w nim samym. Nagle niewidzialne połacie zaczęły przybierać żelowaty kształt. Już po chwili stał przez Babidim Buu, zrodzony z duszy pierworodnego Majin'a demon, żadny śmierci swych oprawców. Babidi, można rzec, zgłupiał po ucieczce z niego duszy ojca. Jednakże talent czarownika posiadał nadal. Buu napadł na planete Bogów. Z jego punktu widzenia, nikt nie stawiał większego oporu. Buu był naprawdę potężny, w mig rozprawił się z trzema Kaioshin'ami, zaś Dai Kaioshina zamienił w cukierka i połknął. Efektem była zmiana kształtu demona. Teraz przypominał raczej wielki różowy balon. Dzięki tej przemianie zaprzestał ataku. Opuścił planetę Bogów pozostawiając przy życiu East Kaioshina oraz samego Rou Dai'a. Wkrótce potem powrócił wraz z Badibim, który opracował kolejny potworny czar. Tym razem uwięził Rou Dai'a w wielkim mieczu. Nie mogąc odnaleźć East Kaioshina odleciał.

Pewnego dnia Babidi odkrył iż demon jest zbyt potężny. Uwięził go w wielkiej kuli, która pozostała niewzruszona aż do czasu gdy . . .

-KA-ME-HA-ME-HA!!! - wrzasnął Gohan
Old Shatterhand Mężczyzna
Super Saiyanin 4
Super Saiyanin 4
Old Shatterhand
Wiek: 67
Dni na forum: 4.051
Plusy: 1
Ostrzeżenia: 2
Posty: 1.749
Jack Marcus Navaro napisał(a):
Witam i pozdrawiam! Utworzyłem ten temat, ponieważ ciekawi mnie Wasz pogląd na inne, alternatywne wersje sag, walk lub odcinków DB.

Przykład alternatyty: Wg. mnie Radim powinien wygrać z Piccolo oraz Goku. Wtedy Gohan by się tak wkurzył, że przebił by Radima na wylot doprowadzając do jego śmierci. Następnie na Ziemii zjawili by sięVegeta oraz Nappa. Zabiliby Gohana, Tenshinhana i całą drużyne Z. W tym czasie Genialny Zółw oraz Bulma by wskrzesili Piccolo oraz Goku. Goku widząc poturbowane ciało swojego syna zniszczyłby Nappę potężną Kamehamehą, zaś Piccolo zacząłby walczyc wraz z Vegetą. Po chwili Goku by mu pomógł. W końcu by doprowadzili do sytuacji znanej nam z prawdziwej walki z Radimem. Piccolo zabiłby Vegetę oraz Goku. W zaświatach Goku ćwiczyłby wraz z Gohanem i resztą Z teamu na planecie Kaito. Co dalej? Nie mam pojęcia...

Jeden szczegół, jeżeli zginął Piccolo, to smocze kule zamieniły się w kamienie i nikogo już by nie wskrzesiły
.Black Mężczyzna
Super Saiyanin 2
Super Saiyanin 2
.Black
Wiek: 28
Dni na forum: 4.397
Ostrzeżenia: 3
Posty: 930
Jeden szczegół, jeżeli zginął Piccolo, to smocze kule zamieniły się w kamienie i nikogo już by nie wskrzesiły
A co tam, raz się człowiek myli
A tak właściwie to i tak jestem rad że zauważyłes tylko jeden sczegół

Pozdro
Old Shatterhand Mężczyzna
Super Saiyanin 4
Super Saiyanin 4
Old Shatterhand
Wiek: 67
Dni na forum: 4.051
Plusy: 1
Ostrzeżenia: 2
Posty: 1.749
Ania napisał(a):
ja wysle jako alternatywe swój fanfic (fragment)

Podczas pierwszej przemiany w SSJ3, księciu odrósł ogon.
zważ na to że nikomu, nawet podczas zmian w SSJ/USSJ/SSJ2/SSJ3 Nie odrósł ogon. Sądzę nawet że gdyby go mieli nie udało by im się zmienić.

Edit: A zgadnijcie jaki byłby skutek gdyby jednak Goku postanowił walczyć z Cell'em do końca. (wiem że to jest nie możliwe, bo Goku już od dawna wiedział że Gohan musi walczyć, ale spróbujmy)
Ania Kobieta
Saiyanin
Saiyanin

Wiek: 32
Dni na forum: 4.264
Posty: 181
Skąd: Olsztyn
Old Shatterhand napisał(a):
Ania napisał(a):
ja wysle jako alternatywe swój fanfic (fragment)

Podczas pierwszej przemiany w SSJ3, księciu odrósł ogon.
zważ na to że nikomu, nawet podczas zmian w SSJ/USSJ/SSJ2/SSJ3 Nie odrósł ogon. Sądzę nawet że gdyby go mieli nie udało by im się zmienić.
)

wyjaśnie tego faktu znajduje się między innymi w tym fragmecie:

„Wtedy przeżyłem tylko dlatego, że zdążyłem rzucić klątwę, która miał osłabić Saiyan do czasu narodzin kolejnego prawdziwego Super Saiyana, a ja się miałem obudzić z chwilą gdy on osiągnie poziom Super Saiyan. Niestety ocknąłem się osłabiony i muszę przed konfrontacją odzyskać pełnie sił!” pomyślał Arter.

A do przemiany w ten poziom potrzebny był ogon, dlatego mu odrósł.
Rinnegan
Demon
Demon
[ Klan Kutang ]
Rinnegan
Wiek: 28
Dni na forum: 4.203
Plusy: 2
Ostrzeżenia: 7
Posty: 3.214
Skąd: Włocławek
Jeżeli Goku walczyłby do końca , to pewnie by zginął w walce , ponieważ był zbyt słaby jak na potęgę Cella. Następnie Gohan by się tak rozzłościł, że przemienił by się w ssj 2 i rozwaliłby cella pewnie tak szybko, jak to miało miejsce w filmie nr 9 , podczas walk z Teamem Bojacka , w którym wystarczyły 4 ciosy i wszystkich posłał Bóg wie dokąd
Old Shatterhand Mężczyzna
Super Saiyanin 4
Super Saiyanin 4
Old Shatterhand
Wiek: 67
Dni na forum: 4.051
Plusy: 1
Ostrzeżenia: 2
Posty: 1.749
A co by było gdyby Goku walcząc z Raditzem, nie uwierzył by mu i trzymał dalej jego ogon ?
paint Mężczyzna
Super Saiyanin 3
Super Saiyanin 3

Dni na forum: 4.067
Posty: 1.030
Old Shatterhand napisał(a):
A co by było gdyby Goku walcząc z Raditzem, nie uwierzył by mu i trzymał dalej jego ogon ?
Wtedy pewnie trenowałby na Ziemi w oczekiwaniu na przybycie Sayian. Prawdopodobnie wraz z Picollo i Gohanem (chyba by się CHI-CHI trochę wkurzyła). Możliwe, że skorzystaliby z Komnaty Ducha i Czasu wzmacniając się, ale Goku nie poznałby techniki Genki i Kaio Ken. Cały DBZ straciłby ponad połowę oryginalnych wątków: Vegeta pewnie by zginął, Goku zostałby SSJ w innych okolicznościach, jeżeli w ogóle. Trzebaby "przemeblować" cały "Z", dodać nowych przeciwników etc....
Rinnegan
Demon
Demon
[ Klan Kutang ]
Rinnegan
Wiek: 28
Dni na forum: 4.203
Plusy: 2
Ostrzeżenia: 7
Posty: 3.214
Skąd: Włocławek
Czy Vegeta by zginął ? Hmm.. Jeżeli Goku trenowałby w Komnacie Ducha i Czasu to możliwe , ale jeśliby kontynuowałby swój trening na ziemi, wtedy pewnie posiadałby moc nieznacznie większą, aniżęli moc Piccolo.
Old Shatterhand Mężczyzna
Super Saiyanin 4
Super Saiyanin 4
Old Shatterhand
Wiek: 67
Dni na forum: 4.051
Plusy: 1
Ostrzeżenia: 2
Posty: 1.749
Gotenx17 napisał(a):
Czy Vegeta by zginął ? Hmm.. Jeżeli Goku trenowałby w Komnacie Ducha i Czasu to możliwe , ale jeśliby kontynuowałby swój trening na ziemi, wtedy pewnie posiadałby moc nieznacznie większą, aniżęli moc Piccolo.
Nie wzięliście pod uwagę tego że Team Z nie wiedział by że na ziemie mają przybyć Sayianie. Mogła by się też wywiązać walka Piccolo VS Goku w której jeden z nich musiałby zginąć...
Rinnegan
Demon
Demon
[ Klan Kutang ]
Rinnegan
Wiek: 28
Dni na forum: 4.203
Plusy: 2
Ostrzeżenia: 7
Posty: 3.214
Skąd: Włocławek
Może Raditz przed śmiercia wyjawilby im swoj sekret dotyczacy przybycia Saiyanow
Ania Kobieta
Saiyanin
Saiyanin

Wiek: 32
Dni na forum: 4.264
Posty: 181
Skąd: Olsztyn
kontynuacja mojego fica

Wojownicy Wszechświata

saga 2: Narset

Rozdział 6:

Ziemia jest atakowana przez armię demonów Artera. Armia podzieliła się na cztery pod odziały. Jeden zaatakował Satan City. Drugi góry w okolicy domu Goku. Trzeci West Capital. Czwarty pustkowie, na którym trenował Piccolo. Na ich drodze stanęli: w Satan City Gohan i Buu. W West Capital Trunks, Goten, Yamacha, Kuririn Ten Schinan i Chaos. W górach Goku. W pustkowiu Goku. Walczą z wrogami najlepiej jak umieją. Walczą w obronie planety. Najsilniejsi zaatakowali Goku. Goku przemienił się w SSJ2. I walczy z dwudziestoma silnymi i zgrają słabych wrogów. Słabych zlikwidował szybko. Z silniejszą dwudziestką trochę się męczył. Po kilkunastu minutach pokonał ich. Inni też sobie z swoimi wrogami poradzili, choć Trunks i Goten zostali zmuszeni do fuzji. Kaio poinformował wojowników, że za atakiem stał władca demonów Arter i wspomniał im o demonicznej wojnie. Spotkali się w CC, aby przedyskutować to czego się dowiedzieli i od Bulmy dowiedzieli się tego co powiedział jej Vegeta przed swoja podróżą w kosmos. Kaio zaoferował się, że poszuka Vegete i że przekaże mu co się dzieje na Ziemi.

Tymczasem Arter odzyskuje pełnie sił.

Tymczasem w świątyni, w której ukryty jest Narset. Po pewnym czasie niebieskie światło zniknęło i widać było Saiyanskiego księcia, który stał, a przed nim unosił się miecz. Tylko, że teraz runy ostrza przybrały krwistoczerwony kolor. Wyciągnął rękę i wziął w nią Narset. Na ubraniu i ciele księcia nie został żaden ślad próby odwagi. Saiyan z mieczem w ręku wyszedł ze świątyni.

Szybko skontaktował się z nim Kaio i poinformował go o wydarzeniach na Ziemi. Vegeta szybko wrócił na Ziemie. Tam streścił to co zdziałał. Bulma przyszykowała pochwę aby Vegeta mógł schować w niej Narset. Bulma teraz w ciąży. Gdzieś w trzecim miesiącu.
Nie byli w stanie namierzyć miejsca ukrycia Artera. Postanowili solidnie trenować i być w pogotowiu na wypadek kolejnych ataków, a Kaio zaoferował się, że będzie próbował to miejsce znaleźć.

Rozdział 7:

Bohaterowie intensywnie trenują. Po pół roku Bulma urodziła córkę, która dostała na imię Bra. Rysy twarzy, kolor włosów i oczów ma po matce. Ma też brązowy ogon. Dziewczynka jest półsaiyanką.

Gdzieś po dwóch latach. Vegeta normalnie trenuje, a Trunks poleciał do Goteta, aby razem potrenować. Arter osobiście zaatakował CC, aby wykończyć Vegete. Książę walczy jako SSJ4. Walka jest zaciekła, jednak Saiyan ma przewagę. Gdy książę jest bliski zabicia Artera. Demon zauważa małą Bre stojącą w ogrodzie pod drzewem i w jej kierunku wypuszcza potężny strumień energii ki. Vegeta poleciał i zasłonił Bre. Arter wykorzystał szanse i uciekł. Gdy opadł kurz. Widać było Saiyana zasłaniającego dziewczynkę. Bra rzuciła się Vegecie na szyje i się do niego przytuliła.
-Tatusiu, kocham cię! – wysepleniła Bra.
Vegeta SSJ4 uśmiechnął się szczerze do córki. Ufność Bry poruszyła jego serce. Arter uciekł, ale nie mógł mu przeszkodzić i jednocześnie ocalić Bre. Saiyan wie, że wybrał słusznie.

Arter zrozumiał, że musi się wzmocnić jeśli chcę pokonać Super Saiyana. Nie rozumie jak mógł tak łatwo przegrać. Miał szczęście, że była tam ta mała półsaiyanka, którą zaatakował, aby odwrócić uwagę Saiyana i móc uciec.

Wydarzenia tego dnia bardzo zaniepokoiły wojowników. Będą musieli bardziej uważać.

Arter w swoim pałacu. Szykuje się aby być gotowym do ostatecznej konfrontacji, która musi kiedyś nastąpić. Władca demonów zrozumiał, że jedyny sposób na zwycięstwo to znalezienie endermalnego owocu, który temu kto go zje daje niewiarygodną siłę. Musi odnaleźć ten owoc. Dlatego wysłał swoje sługi na poszukiwania ogrodu Argos, gdzie rośnie ten owoc.

Mała Bra nie wykazuje na razie zainteresowania sztukami walki, choć jest znacznie silniejsza od zwyczajnego człowieka.
Old Shatterhand Mężczyzna
Super Saiyanin 4
Super Saiyanin 4
Old Shatterhand
Wiek: 67
Dni na forum: 4.051
Plusy: 1
Ostrzeżenia: 2
Posty: 1.749
Więc napiszę tylko, że nie powinnaś się tak skupiać na DBGT.........
DBZ nie określa siły, zdolności ani niczego innego co dotyczy Bra'y .......
I powinnaś to zamieścić w naszej twórczości
PS. Nie podoba mi się zbytnio sposób pisania np.:
Walczą w obronie planety. Najsilniejsi zaatakowali Goku. Goku przemienił się w SSJ2.

Wszyscy wojownicy walczą w obronie planety, najsilniejsi zaatakowali Goku, który musiał zmienić się w SSJ2.........

Pozdro
Ania Kobieta
Saiyanin
Saiyanin

Wiek: 32
Dni na forum: 4.264
Posty: 181
Skąd: Olsztyn
Old Shatterhand napisał(a):
Więc napiszę tylko, że nie powinnaś się tak skupiać na DBGT.........
DBZ nie określa siły, zdolności ani niczego innego co dotyczy Bra'y .......
I powinnaś to zamieścić w naszej twórczości
PS. Nie podoba mi się zbytnio sposób pisania np.:
Walczą w obronie planety. Najsilniejsi zaatakowali Goku. Goku przemienił się w SSJ2.

Wszyscy wojownicy walczą w obronie planety, najsilniejsi zaatakowali Goku, który musiał zmienić się w SSJ2.........

Pozdro
GT nie ma nic wspólnego z tym, że w moim ficu uczyniłam Bre silniejszą od zwykłych ludzi i ten fakt nie powinien nikogo dziwić przecież Bra jest córką Vegety.

Seria GT nie ma nic wspólnego z moim fikiem, skoro nawet zakończenie Zetki zmieniłam, a fakt "siły" Bry okaże się istotny "trochę" później, nie piszę, że zrobie z niej wojowniczkę, ale nie będzie dokonca "zwyczajna".
Old Shatterhand Mężczyzna
Super Saiyanin 4
Super Saiyanin 4
Old Shatterhand
Wiek: 67
Dni na forum: 4.051
Plusy: 1
Ostrzeżenia: 2
Posty: 1.749
Ania napisał(a):
GT nie ma nic wspólnego z tym, że w moim ficu uczyniłam Bre silniejszą od zwykłych ludzi i ten fakt nie powinien nikogo dziwić przecież Bra jest córką Vegety.

Seria GT nie ma nic wspólnego z moim fikiem, skoro nawet zakończenie Zetki zmieniłam, a fakt "siły" Bry okaże się istotny "trochę" później, nie piszę, że zrobie z niej wojowniczkę, ale nie będzie dokonca "zwyczajna".
Nie, nie, źle mnie zrozumiałaś.......
Chodziło mi o to że wzięłaś przykład z DBGT czyniąc Bra'e oczkiem w głowie Vegety, właściwie to że jest potomkiem Vegety powinno jej dawać chęć do walki.........
DBZ nie określiło Bra'y (Bry ?), nie powiedziało nam że ona nie zechce się uczyć walki, że Vegeta będzie nadzwyczajnie dbał o nią.
paint Mężczyzna
Super Saiyanin 3
Super Saiyanin 3

Dni na forum: 4.067
Posty: 1.030
Ale dało sugestię, że Bra wrodziła się w matkę
Ania Kobieta
Saiyanin
Saiyanin

Wiek: 32
Dni na forum: 4.264
Posty: 181
Skąd: Olsztyn
Bra w tym fragmencie mojego fika ma dwa lata!
W związku z tym jej brak zainterosowania walką nie powinien dziwić, tak samo jak większa troska rodzica o tak małe dziecko.

Uprzedzając wiem, że Vegeta nie pomógł Bulmie i Trunksowi w podobnej sytuacji podczas ataku cyborgów, ale od tego czasu mocno się zmienił.
Wyświetl posty z ostatnich:
Strony: poprzednia  1, 2, 3, 4, 5, 6  następna

Forum DB Nao » Dragon Ball » Dragon Ball » Alternatywy
Przejdź do:  
Dragon BallForum DB NaoAnime GakureAnime PhrasesDr. Slump
Powered by phpBB
Copyright © 2001-2017 DB Nao
Facebook