Forum Dragon Ball Nao

» [Opowiadanie] Przeżyliśmy to.

AndyD Mężczyzna
Ziemianin
Ziemianin
AndyD
Wiek: 23
Dni na forum: 2.419
Posty: 20
Prolog.
Rozdział pierwszy mojego nowego opowiadania które piszę. Jest to opowieść o chłopcu który miał po prostu pecha a zarazem dostał niezwykły "dar" który całkowicie odmieni jego życie. Chłopiec wpadnie w niezłe bagno z czasem i będzie musiał sobie z tym jakoś poradzić gdy okaże się że takich jak "on" jest na świecie dużo więcej i nie są do końca dobrymi ludźmi.


Przeżyliśmy to


Rozdział 1 - Pech.

01.05.2015r.
Czuje ciepłe promienie słońca na moim czole, jest ze mną co raz gorzej dzisiejszy dzień chyba będzie dniem końca mojej egzystencji na tym szarym ale jakże wielkim świecie. Nie pamiętam dokładnie dat poszczególnych wydarzeń ale kilka które odznaczyły się specjalnymi wydarzeniami zapamiętałem aż do dziś.
Czuję że to dziś odejdę z tego świata a ciągle nie wiem czy dwunasty czerwca 2007 roku to był początek mojego życia czy wtedy moje życie było już skazane na porażkę. Jakbym żył gdyby tamtego dnia wydarzenia potoczyły się inaczej ? Mam dwadzieścia cztery lata na imię mi Marcin. Od dwóch lat choruje na raka, przeszedłem ciężką chemioterapie która nic nie pomogła. Miesiąc temu dowiedziałem się że mam przerzuty do mózgu co było równoznaczne z podpisaniem na siebie wyroku. Umieram młodo, nic na to nie poradzę śmierć z uśmiechem na twarzy zatańczy przede mną Danse Macabre i przejdę... przejdę do piekła do nieba ? Sam już nie wiem gdzie trafie po śmierci, jednak wszystkim chyba nam żyjących się wydaje że trafimy do nieba a mi przyjdzie to sprawdzić już niedługo.
Znajduje się na łożu śmierci i nie ma nikogo przy mnie. Jednak to chyba prawda że każda istota na ziemi umiera samotnie. Chciałbym by była przy mnie mojra rodzina ale na "chcecniu" tylko się to kończy. Co raz bardziej zatracam się pod płaszczem czarnego żniwiarza który wyciąga ze mnie moje wszystkie uczucia. O czym teraz powinienem myśleć ? O tym co będzie po mojej śmierci ? Jak zareagują moi bliscy ? A może przypomnieć sobie moje najwspanialsze chwile w życiu ?
Skoro i tak co raz bardziej zbliżam się do ponurych ślepi kostuchy napiszę dla was to co pamiętam z mojego życia. Napiszę specjalnie z nadzieją że ktoś weźmie te parę kartek i zapozna się z moją krótką szarą historią.

12.06.2007r.
"Spadam jaka zabawa, jaki tu spokój, równowaga. Spadam nie czuje ciała i tylko błagam o łaskę trwania jeszcze. Spadam, zostaniesz sama a może to mój chory sen." Był to ciepły wtorek, obudziłem się jak zwykle koło godziny 6:30 jak zwykle powtórzył się przez pół mojego dnia oczywisty dla mnie schemat: pobudka>szkoła>dom. Po powrocie do domu odrobiłem lekcje. Czy to nie dziwne że w dni w które następuje wydarzenie zmieniające twoje życie pamiętasz nawet najmniejsze szczegóły? Pamiętam treść pracy domowej z Polskiego, była to rozprawka:
"Uzasadnij dlaczego życie ma sens". Wydawało mi się to prostą pracą napisałem bardzo dużo argumentów dlaczego uważam że życie ma sens. Około godziny 21:30 postanowiłem pospacerować trochę po podwórzu.
Mieszkam na osiedlu strzeżonym w dodatku na obrzeżach Aleksandrowa Łódzkiego jest to nowe strzeżone osiedle na które przeprowadziliśmy się cztery lata temu zaraz jak je wybudowano. Nigdy nic złego nie wydarzyło się wśród naszych żółtych nowych bloków bynajmniej aż do tego dnia.
W ten dzień gdy odmieniło się moje życie straciłem swoją wiarę. Nie było dla mnie Boga był tylko ponury świat, ponurzy ludzie i ja - osoba która miała po prostu pecha.
Przechodząc koło parku usłyszałem z za drzew dobiegający głośny krzyk dziewczyny:
-Pomocy! Niech mi ktoś pomoże.
Stałem zdezorientowany na chodniku i patrzyłem się w stronę parku, skąd dobiegało wołanie o pomoc.
Przez krzaki wybiegła młoda dziewczyna strasznie zadyszana.
-Pomóż mi proszę ! - Krzyknęła dysząc przy tym ze zmęczenia niemiłosiernie.
-Co się dzieje ? - Zapytałem poddenerwowany całą tą sytuacją.
-Gonią mnie ! - Krzyknęła dziewczyna.
-Kto ?
Nagle z parku wybiegło pięć osób, wszyscy mieli na głowach kominiarki nawet nie zdążyłem nic zrobić aż nagle poczułem niemiłosierny ból w lewym udzie. Spojrzałem na swoje lewe udo zobaczyłem że jest w nie wbity nóż. Już po chwili ból był nie do wytrzymania upadłem przeniknięty bólem na ziemie. Leżąc na ziemi słyszałem głosy napastników.
-!? lej ją Wietnam !
-Dlaczego mamy ją bić ?
-Peniasz ?
-!? jak tchórzysz.
Następnego dnia obudziłem się w szpitalu. Przy moim łóżku byli rodzice.
-Jak się czujesz ? - Spytała mama.
-W porządku. - Odpowiedziałem - Co się w ogóle stało ?
-Znalazł cię sąsiad wracający z pracy nieprzytomnego na ziemi. - Odparła mama.
-Tak to akurat pamiętam a co się stało z tą dziewczyną ?
Mama spojrzała się zaniepokojonym wzrokiem na tatę i po chwili odpowiedziała:
-Ona została zgwałcona i zabita.
Nie odezwałem się już do końca dnia ani słowem. Dziwiło mnie też zachowanie taty który wcale nie przejmował się całą tą sytuacją.
W mojej nodze został tego dnia uszkodzony nerw niestety ale chyba już do końca życia będę chodził o kulach. Cały świat, całe życie przestało mnie obchodzić. Ciągle myślałem o dziewczynie której nie uratowałem tak mnie to przygnębiało że zaczęły pojawiać się u mnie myśli samobójcze.
Przyszły wakacje, po zakończeniu roku które dobyło się 24.06.2007 roku zamiast do domu postanowiłem udać się na cmentarz gdzie została pochowana Anna Brzezowska - tak było na imię dziewczynie której nie uratowałem.
Postanowiłem że wieczorkiem wybiorę się na cmentarz gdzie została ona pochowana. Tak też zrobiłem wybrałem się do pobliskiego cmentarza za osiedlem i szukałem w przerażającej ciemności jej grobu. Była wyjątkowo pochmurna noc gwiazdy wcale nie rozświetlały i tak dość ponurego i przerażającego klimatu jaki panował na cmentarzu. Może i wyobraźnia bawiła się ze mną i pokazywała mi duchy czy świecące ślepia potworów ale tego jednego jestem pewny - koło grobu dziewczyny zobaczyłem staruszka podpierającego się o lasce.
Już chciałem uciekać. Może to był jej ojciec albo dziadek - pomyślałem. Tajemnicza postać krzyknęła:
-Eeee, kurduplu podejdź no tu ?
-Co ja ? - Spytałem przerażony.
-Nie ten duch za tobą.
-Co ?! - Odwróciłem się do tyłu.
-Hehe, co ty tylko żartowałem - zaśmiał się staruszek - Jasne że chodzi mi o ciebie cepie.
Nie wiem co mnie podkusiło ale podszedłem do grobu przy którym stał ten pan. Czasami mimo wielkiego przerażenia wewnętrzny głos nakazuje nam byśmy coś zrobili. Może i tak było w moim przypadku ? Ehhh, jaki ja byłem wtedy głupi.
-Rety, rety ależ ty brzydki młodzieńcze - Powiedział starszy pan.
-Kim pan jest ? - Spytałem udając że nie słyszę jego obrażającego komentarza a nogi trzęsły mi się jak galareta.
-Spójrz chciałbym ci kogoś przedstawić.
-He ?
Zza grobu wyszła dziewczyna ubrana na biało. Tak, bez wątpienia to była ta sama dziewczyna której nie uratowałem.
-Cześć Marcin - Powiedziała uśmiechnięta Ania.
-Co ? Co się dzieje !? Odwalcie się wszyscy ode mnie ! - Krzyczałem przerażony na całe gardło, już chciałem uciekać. Odwróciłem się do tyłu z myślą o ucieczce ale przede mną stał ów staruszek.
-Taa, bez wątpienia jesteś jego synem - Wybrzdąkał coś pod nosem dziadek skubiąc lewą ręką swoją białą zakurzoną brodę.
-Co się dzieje ! - Wykrzyczałem.
Hihihi, obyś trafił na umiejętność która będzie niwelowała twoje problemy z nogą - Powiedział po cichutku staruszek śmiejąc się przy tym.
-Że co...
Nie zdążyłem dokończyć zdania gdy koniec drewnianej laski staruszka uderzył mnie w głowę.
Obudziło mnie wschodzące słońce, byłem przemarznięty a na trawa błyszczała w blasku słońca od rosy która na niej się znajdowała.
-Ehhh, to był tylko sen, najwyraźniej musiałem być tak zmęczony że się tu położy...
-Rety, co ty tam pier**** kurduplu pod nosem ?
-He ! To znowu ty ! Więc to nie był sen !
-Jasne że nie, co ty sobie myślałeś ? Że tego typu sytuacje jak te zdarzają się tylko w amerykańskich serialach ?
-G... Gdz... Gdzie jest ta dziewczyna ?
-Która ?
-No ta, ta co umarła nie ? Przecież wczoraj ją widziałem.
-Aaa, ta laska - odparł staruszek - Już jej nie ma odesłałem ją z powrotem w zaświaty.
-Jak to "odesłałem" ?! - Spytałem głośno - Kim ty do cholery jesteś ?!
-Co mały, chciałbyś sobie z nią pobaraszkować czy co ? - Odpowiedział żartobliwie facet - Ehhh, jestem osobą która potrafi sprowadzać dusze zmarłych do świata żywych.
-Że co ?
-Gówno. Mam dar hymmm, od Boga czy od kogoś tam, że potrafię sprowadzić każdą duszę do świata żywych. Mogę ową duszę wsadzić do jakiegoś ciała i ją nawet kontrolować.
-Dziadek kur** nie wiem co brałeś ale...
-Hihih, nic nie brałem smarkaczu od teraz ty też masz niezwykłe umiejętności - Przerwał mi biało brody mężczyzna.
-Nie wiem kim jesteś ale uwierz mi staruszku nie posiadam żadnych nadzwyczajnych zdolności - Odparłem podnosząc się z ziemi i otrzepując z piachu spodnie.
-Odblokowałem twoje umiejętności za pomocą mojej laski. - Odparł mężczyzna.
-Taa, niby jakie to są umiejętności ? Jak mam ich używać ? - Zapytałem.
-Tego tu już sam musisz się dowiedzieć - Odparł staruszek - Bądź za tydzień w tym samym miejscu o godzinie 22:00. Do tego czasu masz nauczyć się choć trochę posługiwać swoim "darem". No to do zobaczenia ja lecę !
-Cze... - Nie zdążyłem dokończyć słowa a dziadek po prostu zniknął. Od tak sobie wyparował w powietrze...

Udowadniam że z mojego konta zostało to wrzucone.
Wyświetl posty z ostatnich:

Forum DB Nao » Różne » Nasza twórczość » Teksty » [Opowiadanie] Przeżyliśmy to.
Przejdź do:  
Dragon BallForum DB NaoAnime GakureAnime PhrasesDr. Slump
Powered by phpBB
Copyright © 2001-2017 DB Nao
Facebook