Forum Dragon Ball Nao
» Szukaj » Znaleziono 266 wyników

Star Wars

Kenji Harima

Odp.: 166
Wyś.: 46.645
Katz napisał(a):
Tytuł porażka ale chyba Palpatine powróci ; o
Taaa... Wygląda na to, że motyw "zakopania przeszłości", który przewijał się przez cały wątek Jedi-Luke-Rey można chyba odrzucić skoro w zwiastunie sypią Lukeowym "No one is ever really gone".

W każdym razie dzięki ósmej części to Ja na pewno nie wybiorę się do kina na ten film. Ba, nie wydam już żadnych pieniędzy na cokolwiek związanego z tą marką. Po prostu przeczytam sobie wyciek scenariusza, który tradycyjnie pojawi się dwa miesiące przed premierą i będzie pokrywał się w 80% z ostateczną wersją. Nie chcę robić wywodu dlaczego TLJ spartolił tę serię, bo tylko się zdenerwuję, ale część VII, choć miejscami wtórna to przynajmniej było czuć w niej ducha Gwiezdnych Wojen. A tutaj? Szkoda gadać... Aż mi wstyd za mój entuzjazm gdy pisałem tutaj o TFA.

Obecne Dżedajowe uniwersum jest na takim samym poziomie jak te Aliena.. "Przymierze i "Ostatni..." to jak dla mnie największe rozczarowania roku 2017. W sumie nie wiem, która produkcja wypadła gorzej, ale ten pierwszy to przynajmniej był krwawy. Zachował "coś" z pierwowzoru. W przyszłości pewnie nie ma na co liczyć, bo "Obcy" również wpadł w ręce Disneya.

vegeta391 napisał(a):
Waham się teraz, czy oglądać Łotra 1, bot ko kolejne dwie godziny wyjęte z życia.
Obejrzyj. To najlepsza rzecz jaka wyszła spod rąk "Panów od Myszki Miki" jeśli mowa o nowych Star Warsach. Początek jest trochę chaotyczny, ale generalnie warto. Powinien Ci się spodobać, ponieważ obraz w pewnym momencie "nie cacka się" z widzem.

Nauczyciele, oświata

Kenji Harima

Odp.: 29
Wyś.: 10.636
Odbędzie się matura w terminie, czy też nie odbędzie? Jak widać atmosfera jest dość mocno napięta, a rozwiązania za bardzo nie widać.

Pomijając już tradycyjne podejście nauczycieli ("szkoła jest dla Nas") i całą otoczkę tego konfliktu to nie sposób nie zauważyć, że jednak PiS dorzucił do kotła tą piątką Prezesa ogłoszoną w lutym. Rozumiem, że jest słynny i ufny "żelazny elektorat", dochodzą też wybory do Europarlamentu i inne wydarzenia, ale czy to było koniecznie już teraz, a nie np. w czerwcu, lipcu?

W całej sprawie najbardziej oberwie się uczniom i nie zdziwię się jeśli ktoś zaliczy rok w plecy. Będą zbyt duże obsuwy.

Dragon Ball Super - kontynuacja?

Kenji Harima

Odp.: 64
Wyś.: 2.345
Jeśli pojawi się już pełnoprawne info to ciekawe, czy nazwa pozostanie taka sama tzn. "Dragon Ball Super", czy może "Dragon Ball Super X" lub "Dragon Ball Super Coś Tam, Coś Tam".

Fajnie jakby schemat fabularny był podobny do tego w Super czyli: "Walka ze Złem" -> "Turniej -> "Walka ze Złem" -> "Turniej" -> ...

Tak wiem, spekuluję.

vegeta391 napisał(a):
...
Co do screena, który wrzuciłeś -> Już jest ten reboot Furuby? ;O Dobrze wiedzieć.

Cenzura internetu i podatek od linkowania

Kenji Harima

Odp.: 7
Wyś.: 1.735
clio napisał(a):
Po pierwsze zadne ACTA. Po drugie sugeruje poczytac dyrektywe, zeby zrozumiec, o co w niej chodzi, a nie bazowac na tekstach z internetu
Hmm??? Żeby „zapoznać się” z ostateczną wersją tej dyrektywy i coś z niej zrozumieć to trzeba dysponować angielskim na poziomie co najmniej CAE. Do tego dochodzi język prawny.

Dla zainteresowanych to finalny (powtarzam, finalny) tekst wygląda tak: https://eur-lex.europa.eu/legal-content/EN/T ... IT&from=EN
Kształt pierwotny jeszcze bez poprawek, wniosków etc. → https://eur-lex.europa.eu/legal-content/PL/T ... 93&from=PL

Jakkolwiek pomijając już szybkość unijnych tłumaczy...

ACTA to może i nie jest, ale nie zmienia to faktu, że ten akt prawny jest niestety „śliski” plus prawdopodobnie stanowi fundament pod coś większego w przyszłości.

Co więcej dyrektywa ta jest dość ogólna w swojej formie → ważniejsze będą implementacje krajowe, a w dalszej części interpretacja nowych przepisów. Tutaj może być różnie: jak w jednym państwie nie będzie to jakoś specjalnie odczuwalne tak w drugim mogą pojawić się algorytmy wytyczone przez Ustawę wewnętrzną (to jest realne). Dochodzi też znaczne, a wręcz ogromne spowolnienie wymiany informacji na portalach (zwłaszcza tych dużych), bo moderacja/administracja musi sprawdzić dany komentarz, post lub inny tekst, czy w końcu możliwość „urzędu cenzora”. Na przykład w Niemczech od bodajże dwóch lat funkcjonuje licencja na streamowanie, a w przypadku jej nieposiadania powszechną procedurą są odwiedziny służb mundurowych (Polizei) i konfiskata elektroniki: laptopu, kamery, telefonu, czy co tam kto jeszcze używa. Następnie kontrola treści i ewentualna kara.

Zastanawiam się w jaki sposób ma teraz funkcjonować „prawo cytatu” regulowane wcześniej w dużej mierze przez zmodernizowaną konwencję berneńską. Więcej -> Co w przypadku gdy np. ktoś anonimowo wrzuci do sieci zdjęcie/film i nie sposób będzie zweryfikować autora? Blokada z automatu? Dyrektywa nie przewiduje takiej sytuacji.

Efektem może być jeszcze większa manipulacja (jakby jej nie było już wystarczająco) w całej Europie. Dla spolaryzowanej sceny politycznej to jak woda na młyn.

vegeta $aiyansPride napisał(a):
Są tylko ludzie którzy nie umieją z niego korzytać lub nie mają odpowiednich narzędzi
Korzystać jako bierny odbiorca, czy dostawca treści? Jeśli pierwszy to ok, ale co w przypadku drugiej strony???

VPN, czy inna technologia? A może „zmartwychwstanie” Tier 1 network??? Myślę, że Ustawodawca przewidzi tego typu możliwości więc kluczem będzie fizyczna lokalizacja serwera bądź serwerowni. Możesz sobie mieć domenę wykupioną na Marsie i prowadzić hosting międzyplanetarny, ale jeśli rdzeń znajduje się na terytorium UE to jest szansa pociągnąć nas do odpowiedzialności. Nie zdziwię się jak duzi gracze z Polski zaczną wykupywać nieruchomości na Białorusi lub Ukrainie i tam tworzyć swoje bazy danych.

Shounen napisał(a):
Podobne myślenie było w przypadku tej dyrektywy. "Przecież nie do pomyślenia jest, żeby w telewizji wyemitowano niedozwolone treści, a YouTube (szerzej: internet) na to pozwala, bo administrator nie kontroluje, co się tam umieszcza"
Zresztą przy wtórowaniu telewizji, która to bardzo lubi pokazywać jaki to ten internet "zły i niedobry" jako medium. Ta sama TV, która Ci mówi jak masz myśleć, co lubić, jakie posiadać poglądy i generalnie jak żyć. Ta sama TV, która to niby "walczy z patologią" gdy widzi, że dwójka bezrobotnych młodzieńców zarabia na emisji w czasie której spożywa alkohol w mieszkaniu komunalnym wykazując przy tym zachowania sprzecznie z przyjętymi normami, ale jednocześnie nie ma problemu by organizować podobną libację w której uczestniczy np. znudzony student medycyny, modelka i młody biznesmen "po trzydziestce" w przygotowanym przez telewizję luksusowym apartamentowcu...

Ach no tak, przecież Ci drudzy mają "perspektywy" więc jest w porządku. Degeneracja w "białych rękawiczkach" jest już ok. Żenada.

Dragon Ball Super Movie: Broly (2018)

Kenji Harima

Odp.: 528
Wyś.: 49.063
Bili napisał(a):
Patrząc na to w ten sposób pojawiają się jednak nieścisłości w postaci wyglądu postaci Bardocka, króla Vegety i jego syna (Vegeta IV? To byli jacyś jeszcze na Plancie i dopiero ten trzeci postanowił nazwać planetę swoim imieniem?).
W przypadku Vegety to teoretycznie można sobie dopowiedzieć -> jak wiemy z serii Super to ich pierwotna planeta zwała się Sadala. W wyniku wewnętrznych walk została totalnie zniszczona więc Saiyanie przenieśli się na inną, którą prawdopodobnie przejęli siłą wybijając właściwych mieszkańców. W nieznanych okolicznościach królem zostaje przodek Vegety (niech będzie Vegeta I) i cóż... tak sobie minęło kilkaset lat aż do narodzin tego naszego tj. Czwartego.

Shounen napisał(a):
Walka z Brolim trwała dość długo (35 minut), ale dużo się w niej działo i była dynamiczna, trzymała w napięciu. W ósmym filmie DBZ też była długa, ale tym razem w takiej oprawie, że oglądając w kinie, pewnie by nie męczyła. Wrażenia popsuły mi tylko szpetne ujęcia od czasu do czasu, m.in. Goku z teasera czy wielokrotnie Gogeta. Nie wiem, jak można było je tak zostawić w teoretycznie "najlepszym filmie DB" (najwyższy box office, najlepsze oceny).
Generalnie rzuca się w oczy, że niektóre sceny były zrobione na początku bądź pod zwiastun/y, a potem „dokręcono” resztę. Dla mnie walki przedstawiają tak:

1) Vegeta vs. Broli → w stylu DBZ. IMO najlepszy pojedynek w całym zestawieniu. Napięcie rośnie z każdą sekundą, a Ty jako widz czujesz jakby to Broli szarżował na Ciebie.
2) Goku vs. Broli → DBS. Najsłabszy punkt, za dużo zabawy zoomem i ogólnie kiepska choreografia. Na plus widok z pierwszej osoby (tego chyba jeszcze nie było. Szkoda, że trwało tak krótko) + wykład Sona.
3) Gogeta vs. Broli → powiedzmy, że pomieszanie dwóch stylów. Niestety całość psuje po raz kolejny kamera... Kręcenie nią nerwowych młynków nie sprawi, ze pojedynek będzie bardziej dynamiczny. Sorry Toei...

Shounen napisał(a):
Ukazanie przeszłości bohaterów to coś, czego w DB zawsze brakowało, wyszło idealnie (ta muzyka), szkoda tylko, że krótko (15 minut dla Broliego, 10 minut dla Goku i Vegety). Z takim materiałem spokojnie mogliby zrobić dwa ciekawe, może krótsze, filmy, jeśli nie całą trylogię.
Cały czas łudzę się, że kiedyś doczekamy się pełnoprawnego filmu właśnie o przeszłości. Takiego w którym nie będzie Goku i Vegety, ale znając życie to i tak Toei pewnie wcisnęłoby jakichś protoplastów, którzy dziwnym przypadkiem wyglądaliby tak samo

Shounen napisał(a):
Podobno pomysł reżysera. Moim zdaniem były w porządku, dodawały scenom pazura. Mam wrażenie, że to było zamiast piosenki granej w trakcie filmu, bo tym razem żadnej nie było.
Gdy po raz pierwszy oglądałem ten film i w czasie seansu usłyszałem słowa „Goł, goł Brołli, goł goł! Oooeeeooo! Oooeeeooo!” to parsknąłem gromkim śmiechem. Zresztą nie Ja jeden.

Pierwsza myśl „Jaka tandeta... Jestem na stadionie, czy w kinie?”, ale już po drugim seansie byłem dużo bardziej przychylny. Od prawie dekady panuje moda na wszechobecny patos w szeroko rozumianej muzyce filmowej więc taki mniej ambitny utwór (choć i tak dużo lepszy niż kawałki z początków "Super") dla równowagi może być.

clio napisał(a):
Eee tam. Czułam się jak na trzecim Hobbicie: jakby w którymś momencie scenarzysta wyszedł z planu -_-' I w tym konkretnym przypadku zabrał ze sobą Vegetę...
To akurat było dziwne. Oprócz Vegety znikła też Bulma i Whis. Żadnych komentarzy odnośnie walki, a w momencie gdy "otoczenie" zmienia się diametralnie to praktycznie nie wiemy, co się dzieje z wymienionymi wcześniej bohaterami.

W ogóle sama Bulma jest przez cały film... bezużyteczna?

Skoki narciarskie

Kenji Harima

Odp.: 110
Wyś.: 29.899
Katz napisał(a):
Kubacki mistrzem, a Stoch wicemistrzem świata po dziwnym konkursie lol
No i ostatecznie w miksach Kubacki pozamykał wszystkim niedowiarkom oraz złośliwcom dzioby. Dziwny to mało powiedziane, ale koniec końców wygrały osoby z pierwszej dziesiątki więc nie można mówić o stuprocentowym przypadku

W każdym razie jak już tu jestem to ponarzekam trochę...

Jak już wiemy trener Horngacher prawdopodobnie odejdzie. Wątpię by sytuacja miała się zmienić, bo plotki na ten temat pojawiają się od grudnia zeszłego roku. W mojej ocenie bardzo dobra decyzja z jego strony. Uniknie pożegnania „po polsku” czyli opluwania z każdej możliwej strony w momencie gdy przez dłuższy czas nie ma sukcesów.

Pytanie kto na jego miejsce? Hornschuh, Janus, Pointner, a może ktoś z Polski np. Sobczyk? Pojawia się też nazwisko Stöckla, ale bardzo wątpię by ten zostawił kadrę norweską na rzecz polskiej. W samym związku chyba mają czas. Tak przynajmniej można wnioskować ze słów boskiego Apollo. Ze spokojem czekają aż do konkursu w Planicy na „ostateczne potwierdzenie”, chociaż letnie zawody za pasem.

Co więcej komentarz Adama Małysza z zeszłego tygodnia na antenie TVP...
Serio? Ja rozumiem, że żywa legenda może sobie na więcej pozwolić, ale besztać publicznie Horngachera, bo ten „jest niezdecydowany” + wysuwać pewną tezę, że to pewnie źle wpływa na samopoczucie (i dyspozycję) polskich skoczków?

Chyba zapomniał, co się działo po Turynie jak Justyna Szubert-Kotomska przy aprobacie TVP wypuściła paszkwil na temat nie tylko jego osoby, ale także na Kuttina i śp. Edi Federera. Ten ostatni został przedstawiony jako „szara eminencja” tworząca jakiś zamknięty układ gangstersko-towarzyski, a facet kawał zdrowia i pieniędzy zostawił by rozruszać w Polsce skoki narciarskie... Przecież doskonale wie czym się kończą takie akcje więc po co to było???

W ogóle sam PZN stanowiący „wyższą instancję” powinien charakteryzować się raczej większym profesjonalizmem więc tym bardziej się dziwię, że czekają na „pewną decyzję”, zamiast po cichutku szukać nowego trenera kadry.

Dalej → nie mamy żadnego zaplecza. Wkrótce liderem zostanie Kubacki, a z czasem dogoni go (albo i przegoni) Wolny, który chyba już do końca się pozbierał po dość paskudnej kontuzji.
Co z tego, że poszczególne kluby wypuszczają niezłych jurorów skoro Ci idąc do kadry nie rozwijają się, a czasami nawet cofają? Na ten moment w perspektywie mamy tylko (albo aż) Wąska, Pilcha (słynny „Siostrzeniec Małysza”) i Czyża. Pierwsza dwójka oprócz tego, że robi jakieś wyniki (zwłaszcza Wąsek) to jeszcze posiadają dość poważnych sponsorów.

Uprawiajmy dalej propagandę sukcesu, a skończymy jak druga Finlandia.

Dragon Ball Super Movie: Broly (2018)

Kenji Harima

Odp.: 528
Wyś.: 49.063
Jaght napisał(a):
Wiadomo czy polska coś zrobi by film był u nas? Ludzie... litości... tu nigdy nic nie ma a potem płaczecie że nie ma fanów/community, nic nie robicie
Łap:

customerservices@vuemail.com
tim.richards@vuemail.com

Możesz się wykazać. Mail do obsługi klienta oraz CEO-założyciela spółki, która obecnie posiada prawie 60% kompleksów kinowych w Polsce.

Parę porad:
1) Wskaż na fenomen DB w Polsce w latach 1999-2004 -> kilkukrotna emisja w TV, wyświetlenie dwóch filmów kinowych w tej samej zresztą spółce, ale przed przejęciem (ITI Cinema), sprzedaż zabawek, akcesoriów, gadżetów (kampania Chio) związanych z DB itd., etc.
2) Zaprezentuj polskie sieci (Ruch, Empik) zajmujące się m.in dystrybucją mangi DBS.
3) Porób zdjęcia w marketach takich jak Media Expert, Media Markt etc. półek z grami. Zazwyczaj pojawiają się te z uniwersum DB, a skoro są to znaczy, że sprzedają się nieźle. Niektóre japońskie tytuły (i to teoretycznie bardziej popularne) ciężko dostać.
4) Nie jesteś stroną podmiotu, który zajmuje się prowadzeniem badań marketingowych bądź dystrybucją multimediów stąd nie jesteś w stanie zaprezentować statystyk wcześniej wymienionych przedsiębiorstw, bo polski IR (investor relations) poza franczyzą trochę kuleje, ALE masz coś innego...

Kilku polskich sportowców o międzynarodowej sławie lub znanych wyłącznie w kraju afiszuje się w social mediach, że są fanami/entuzjastami DB, a i nawet tatuują sobie Goku albo inne Vegety na ciele. Są też lokalni przedsiębiorcy, którzy dodają do swoich biznesów treści związane z DB np.


Jak poszukasz to pewnie znajdziesz dużo, dużo więcej.

5) Skłam, że zostałeś zignorowany przez polski "customer service". Zwiększy to wartość merytoryczną listu o 50% i na pewno czyjś tyłek w Multikinie zapiecze.

Daj znać jak poszło!

---------------------------------------------------------------------------------------------------

Teraz już bardziej do wszystkich, ale bez przekąsu:

Tak na poważnie... IMO już jest za późno na jakiekolwiek działania. Można pobawić się w spam mailów w przyszłości tzn. w momencie gdy pojawi się pierwszy trailer następnego filmu (jeśli jakiś się pojawi). O ile jedna wiadomość nawet bogata w treść może zostać zignorowana o tyle dziesięć o zbliżonym tekście może przynajmniej dać w ramach rewanżu jakieś "racjonalne argumenty" dlaczego film nie dostanie szansy na pojawienie się w Polsce.

Sam przymierzam się coś skrobnąć (głównie w ramach eksperymentu by potem zdać relację) albo i zadzwonić by zobaczyć, czy wywoła to jakiś efekt. Oczywiście pisząc to wszystko mam na myśli stronę brytyjską.

Shounen napisał(a):
Przecież w Niemczech dopiero co był film właśnie z napisami (do niedzieli, jeśli nie przedłużyli). Opłacało im się?
Niemieckim sieciom kinowym na pewno, nawet jeśli to tylko kwoty brutto Wynik za te dwa dni to myślę, że przerósł oczekiwania, a pełnego box office na pewno nie poznamy. Pod uwagę weźmy to, że w UK i Irlandii "Broly" miał emisję jak normalna filmowa produkcja -> 11 dni + seans w różnych godzinach, gdzie dla porównania w Niemczech raptem 4 dni, do tego w określonym czasie + w pakiecie dubbing niemiecki lub napisy w tym języku. Jeszcze czeka nas premiera we Francji i Włoszech.

Pytanie jak to się okaże opłacalne dla Toei Ja Europę traktuje jako cały region, a tutaj budżet za film (prawie 9 mln $ dla przypomnienia) może się nie zwrócić jeśli mowa o sprzedaży biletów. Tajemnicę stanowi wynik w takiej Holandii, czy Irlandii.
"Broly" oczywiście będzie dalej żył swoim życiem, bo pojawią się wydania kompaktowe, ale i tak całość w Europie może dobije do tych 12-13 mln Euro.

Diablo2020 napisał(a):
pamiętam czasy jak rodzice przyszli na skargę do Managera kina za to, że wpuszczają dzieci na Księżniczkę Mononoke i mieli potem duże problemy, dlatego animacje przeniosły się do kin studyjnych, gdzie są wyświetlane filmy, ale już bardziej dojrzalsze niż taki Dragon Ball.
Diablo2020 napisał(a):
nie wydają u nas za dużo anime w kinach, bo im się nie opłaca.
Teraz trochę (albo i dużo?) się zmieniło, a sam DB nie jest już tak brutalny jak kiedyś. Obecne pokolenie IKEA (czyli ludzie urodzeni w latach 1980-1985), które też można zaliczyć do grupy zaznajomionej z Dragon Ballem myślę, że zabrałoby swoje dzieciaki na seans Broliego.

Ogólnie powtórzę raz jeszcze fan DB ≠ fan anime, bo sama seria jest dość... uniwersalna, a żeby brzmiało jeszcze bardziej obrazowo -> mało japońska.

Dragon Ball Super Movie: Broly (2018)

Kenji Harima

Odp.: 528
Wyś.: 49.063
Shounen napisał(a):
^ Owe festiwale, których u nas brakuje. Obok DB wyświetlają tam też inne anime. Kokosów na tym nie zarobią, ale widać w niczym to nie przeszkadza.
To tak w ramach ciekawostki napiszę, że premiera Fukkatsu no F w Niemczech miała miejsce... ponad ROK po oficjalnej w Japonii nie wspominając o pozostałych krajach. Film był wyświetlany w dniach 08.09/09.09.2016r. (czwartek, piątek) i chyba 11.09. Ilość placówek w których RoF się pojawił niby robi wrażenie (264 z czego 3/4 należące do CineMaxx), ale to był to TYLKO jeden seans w ciągu dnia (na szczęście godzina wieczorna). Co więcej była to wersja z dubbingiem Wiem, bo akurat na drugą projekcję wybrałem się do Berlina. Wg niemieckich źródeł to przewinęło się w kinach około 40 000 osób.

Ile zarobiły dwie wspominane w poprzednim poście sieci kinowe nie wiadomo (Ja płaciłem za bilet 12€ więc teoretycznie 40 000 x 12 = 480 000€ + cena za okulary jak ktoś nie miał, bo to była wersja 3D + ewentualna zagryzka), ale box office podany przez Mojo (z tym, że nie jest to tak do końca sprecyzowane) wyniósł 300 000$ z kawałkiem więc myślę, że to dobry wynik zważając na okoliczności.


Chyba sąsiedzi dostrzegli potencjał skoro Broly poleci już teraz, a seansów będzie dużo więcej tzn. dwa, zamiast jednego w ciągu dnia.

Dragon Ball Super Movie: Broly (2018)

Kenji Harima

Odp.: 528
Wyś.: 49.063
Jutro premiera w Niemczech jakby ktoś był zainteresowany W CineStar (event AnimeNights) i Uci Kinowelt. Są tylko dwa ale...

1) Film wyświetlany będzie wyłącznie w języku deutsche (napisy)
2) Pierwszy seans jutro, a następny 9 lutego.. (W Uci Kinowelt)

U sąsiada zza Odry widzę, że też tak średnio z anime

Dragon Ball Super Movie: Broly (2018)

Kenji Harima

Odp.: 528
Wyś.: 49.063
Shounen napisał(a):
Weź pod uwagę, że w UK żyje dość wymierna liczba Polaków, więc polskie filmy niespecjalnie powinny dziwić. W przypadku DB problemem jest fakt, że to animacja, a takie filmy mają pod górkę.
Przecież napisałem o tym Oficjalnie milion z hakiem. Sęk w tym, że te polskie filmy są puszczane jak normalne produkcje, a nie coś a'la „Polish Film Festival”. W Niemczech Polonia dwa razy większa albo i nawet trzy (zapewne liczą tylko osoby mające meldunek z wyłączeniem tych, którzy prowadzą działalność + płacą podatki), a takiego zainteresowania nie ma. Rozumiem filmy Bollywoodu, bo te nie licząc Hindusów mają swoje grono entuzjastów, ale PL filmy?

Po prostu muszą te produkcje cieszyć się zainteresowaniem także Brytyjczyków itd.

Shounen napisał(a):
jeśli to się zwróci, to nie mam żadnych wątpliwości, że Broli tym bardziej by się zwrócił.
Myślę, że byłby nawet zysk i to większy od oczekiwanego

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Teraz coś o samym filmie. UWAGA!!! SPOILERY:

Garść ciekawostek:

-Nasz drogi i dumny Książę Saiyan posiada oficjalny tytuł → Vegeta Czwarty (Vegeta IV).
-Poznajemy troszeczkę strukturę społeczną samych Saiyan: oprócz wojowników mamy też naukowców i techników. Ci ostatni są dość słabi więc można wysunąć wniosek, że na podbijanie planet (tych o teoretycznie niskim potencjalne obronnym) są wysyłane jakieś wybitne odpady. Saiyanie o dużym potencjalne przechodzą trening bojowy (więc jednak ćwiczą ;O).
-Planeta na którą został wygnany Broly zwie się Vampa.
-Nastąpiła zmiana w dialogu pomiędzy Gine, a Bardockiem → W „Dragon Ball Minus” pada zdanie „On urósł” (Bardock o Kakarotto), natomiast w filmie „Taki mały...” na co Gine „Wygląda na to, że jest opóźniony/spóźniony”. „Opóźniony” nie w rozumieniu, że Goku jest w jakiś sposób „upośledzony” tylko po prostu rozwija się wolniej od pozostałych.
-Raditzowi i Vegecie towarzyszy także Nappuś i dwóch innych, nieznanych wcześniej Saiyan.
-Paragus jest pułkownikiem w armii Króla Vegety.
-Jest stosunkowo słabiutki → ledwie 4200 BP. Trochę to dziwne zważając na fakt, że trenowali razem z Brolim + było widać, że przez 41 lat dostał spory wycisk. Czyżby „Zenkai” nie zagrało???
-Broly potrafi korzystać z mocy Ōzaru zachowując przy tym „ludzką” formę. Nie potrzebuje do tego dwóch podstawowych czynników: ogona i Księżyca. Niemniej już w tym momencie traci całkowicie panowanie nad sobą. Forma ta zwie się Ikari.
-Ogon Broliego został usunięty przez Paragusa gdy ten pierwszy był jeszcze dzieckiem.
-”Futro” wokół pasa Broliego w rzeczywistości jest uchem jego pierwszego przyjaciela, niejakiego Bah -> Jest to wielki, a wręcz ogromny futrzany stworek o kolorze zielonym. Mieszkaniec Vampy i największy z pokazanych w filmie mieszkańców tej planety.
-Vegeta pragnie być jeszcze silniejszy gdyż obawia się możliwości Frizera (myślałem, że twórcy o tym zapomnieli. Nie powiem, zdziwiłem się).
-Paradoksalnie „Tyran” nie zamierza doskonalić swojego poziomu mocy gdyż jak sam twierdzi „Walczy przeciwko dwóm”. Szuka sojusznika (cały czas wydaje mu się, że zostanie nim Broly).
-Chyba nie ma mowy o rehabilitacji (na szczęście!!!) Furizy: nadal nienawidzi Son Goku + radośnie podbija Wszechświat (końcówka filmu). Nikt go przy tym nie ogranicza.

Teraz najciekawsze:

-Broly wg tonacji filmu jest Saiya-jinem o dobrym, szlachetnym i przede wszystkim niewinnym sercu. Sam z siebie, a nie na wskutek jakichś wydarzeń jak to było w przypadku Goku.

Celowo nie wymieniłem zdarzeń, które są już omawiane od 1,5 miesiąca tzn. pojawienie się Gogety, rozpaczliwa próba Bardocka mająca na celu obronę swojej rasy (i tak nie zgadza się ta scena z mangą więc jest... w sumie bez sensu. Bardock w mandze stoi z Furizą w twarzą w twarz, a w filmie odpala Ki niewiele nad powierzchnią Vegety...), przyczyna wygnania Broliego (choć sam Król Vegety ma dość niejednoznaczną przy tym postawę. Ja wiem, że "ugrzeczniono" wszystkich, ale to chyba coś więcej niż tylko zazdrość. Chyba celowy zabieg reżyserski żeby widz tak właśnie myślał), czy inne pierdoły.

Sprawy sporne/dziwne/niewyjaśnione:

-Pozycja Bardocka w społeczeństwie Saiyan jest nieznana. Niby Jego syn (Raditz) towarzyszy samemu Księciu podczas wyprawy, co chyba jest jakimś wyróżnieniem(?), ale zdaje się nie pełnić jakiejś ważnej funkcji. Ot żołdak jakich wielu.
-Coraz bardziej zastanawiam się, czy sam Raditz nie jest jakimś bękartem przez podobieństwo do Vegety nie tylko w wyglądzie (te zakola), ale też w zachowaniu. W ogóle „Elita” (Nappuś) rozmawia z nim jakby im był równy, co tym bardziej dziwi.
-Nie wiadomo kim jest Berryblue (sługus Furizy) → może ona jawnie żartować sobie ze swojego Pana (dyskusja o życzeniu) + była za czasów Colda, ale poza tym zero informacji.
-Kołnierz Broliego → w „oryginale” Paragus otrzymał pierścień i koronę od swoich naukowców. W nowej produkcji można postawić tylko „???”
-Urządzenie ma też inne zastosowanie → w oryginalne Paragus „regulował” Ki i zachowanie swojego syna za pomocą „siły woli”. Tutaj po prostu „kopie prądem”. Może „wyjaśnią” to w nowej serii jeśli w ogóle.
-Jak dużo zwiększyła się moc Broliego po przejściu w SSJ??? Przelicznik Oozaru razem z SSJ (czyli Bazowa siła x 10 x 50), czy bazowa siła zwiększona 50x?
-Kwestia legendarnego SSJ pozostaje... w sumie nadal otwarta. Sugerowanie tzn. że może być nim Broly pada tylko i wyłącznie od pewnej Saiyańskiej Pani naukowiec. W dalszej części filmu nikt już nic na ten temat nie wspomina. Nie ma porównania do Kale etc. Ot Brokułka to genetyczne dziwadło, czy jak to woli „mutant” (to słowo też pada w filmie). Możemy to przyjąć tak jak widzimy tzn. że Broli jest LSSJ, bo tak wskazują „znaki na niebie i ziemi” albo liczyć, że twórcy nas czymś zaskoczą. Skłaniam się ku drugiej opcji gdyż nadal rezerwuję możliwość, że może być nim też Goku albo Vegeta.

Może w noweli jest to wyjaśnione szerzej?

Dzikie spekulacje:

-Pojawienie się Broliego będzie bardzo przydatne we wzmocnieniu przede wszystkim Goku.
-Może domniemany LSSJ wprowadzi oficjalnie SSJ4?

Swoje odczucia, co do samego filmu jeszcze napiszę... Może tylko tyle nakreślę, że IMO nowy Broly = Gohan. Z taką „tylko” różnicą, że jak się wścieknie to już koniec. Z początku niby jak Son, nawet okoliczności „wyrwania się z dziczy” podobne (sama Cheelai przypomina Bulme), ale ostatecznie jednak Gohan. Myślę, że nie jestem jedyny który ma taki wniosek.

Póki co tyle.

Dragon Ball Super Movie: Broly (2018)

Kenji Harima

Odp.: 528
Wyś.: 49.063
Shounen napisał(a):
Mniejsze kina i festiwale filmowe mają to do siebie, że tam pieniądze nie są najważniejsze. Ale jak pisałem, u nas tego brakuje. Niech nikt nie oczekuje, że ten film mógłby być w multikinach, bo musiałby co najmniej pretendować do Oscara.
???

To teraz zagadka → we wszystkich kinach należących do VUE na terenie UK, Irlandii, czy Holandii wyświetlany jest obecnie „Underdog”. Jest to produkcja w całości wyreżyserowana przez jednego z włodarzy KSW (przynajmniej oficjalnie). Dodam, że człowiek ten nie ma żadnego dorobku w polskim światku filmowym.

Premiera w Polsce miała 11 stycznia, w UK i Holandii 17.01, a Irlandii 18.01. W każdym z tych miejsc jest puszczany przez ok. 10 dni (tak przynajmniej pokazuje kalendarz). Godziny zróżnicowane, ale zazwyczaj są dwa seanse w ciągu dnia.

Jeszcze wcześniej leciały „dzieła” Patryka Vegi tj. Pitbull, choć dopiero od drugiej części (Niebezpieczne kobiety). Zdarzało się nie raz, nie dwa, że polskie filmy pojawiały się w Europie Zachodniej albo i dalej, ale są to wybrane i z reguły bardziej ambitne pozycje np. „Bogowie”.

O ile Vega ma już ugruntowaną pozycję w Polsce i jakąś tam filmografię (odpowiada za jeden z najcięższych seriali dokumentalnych tj. „Prawdziwe psy”) to już zainteresowanie obrazem Kawulskiego nie rozumiem. To jak kupowanie kota w worku, mimo że w Polsce są dobre statystyki jeśli chodzi o liczbę odwiedzin (podobno ćwierć miliona ludzi zdążyło to obejrzeć do 15 stycznia).

Czym kierowały się osoby dobierające repertuar w wyżej wymienionych krajach???

1) Spory odsetek naszych rodaków na Wyspach i w Niderlandach?
2) Cena dystrybucji? Wątpię, że była większa niż załóżmy te 20 000 € + część dochodu z biletów. Kto wie, czy film nie poszedł w obieg nawet za darmo, bo to jednak darmowa reklama.
3) Brytyjczycy, Irlandczycy i Holendrzy polubili polskie kino?

Jedynym sensowym argumentem wydaje mi się ten ostatni, bo „Underdog” leci z napisami (chyba nawet język hindi jest dostępny).

Do VUE oprócz Multikina należy też sieć Cinema 3D i chyba jeszcze jakaś inna. Monopolistą w kraju raczej nie będą, ale tak spokojnie mają w swoim objęciu już ponad połowę kin.

Co więcej są 100% udziałowcami wyżej wymienionych spółek więc decyzja, co poleci, gdzie i kiedy należy do nich, a nie strony polskiej, choć wiadomo, że nikt ingerować nie będzie w jakimś większym stopniu jeśli zera na koncie się zgadzają.

Dlaczego zatem ktoś uznał, że polska produkcja jest „bonum”, ale Dragon Ball, który stosunkowo mało ma w sobie Japonii (zwłaszcza w DBZ) i wszystkiego, co z nią związane gdyż jak napisałem w poprzednim poście to bardziej uniwersalna animacja (a'la Disney) jest jednak passé?

Dla mnie brak dobrej woli i co więcej brak zainteresowania tematem. Po prostu. Ankieta trwająca tydzień w takiej wersji jak wspominałem to koszt liczący niecałe 8 000 zł jeśli nie mniej, a taka oficjalna na stronie to raptem kilkadziesiąt kliknięć myszką i na klawiaturze dla osoby odpowiedzialnej za witrynę internetową Multikina (a na FB to już w ogóle luz. Ino szablon). Jeśli ktoś jednak dokonywał jakichś „badań” na podstawie stron typu „petycjeonline”, czy przeglądając fora dyskusyjne i witryny dotyczące DB to jednak wykazałby w tym momencie niekompetencję, bo to żadne źródło.

Niemniej kontynuując:

Katz napisał(a):
o jesteśmy w.... raczej wątpie by taki twór sam z siebie coś zdziałał i wepchnął do nas Broliego.
Dziwne prawda? Musi za tym iść jakaś horrendalna kwota jeśli mowa o dystrybucji. Pytanie na jakiej zasadzie owa „dystrybucja” się odbywa → sieciówka ma prawo wyświetlać dany film przez X czasu we wszystkich swoich obiektach rozsianych po całym świecie, czy jednak dochodzi koszt „licencji na kraj”? Ile jest tak naprawdę czynników (stałych) wpływających na cenę?

VUE ma również placówki w Tajwanie (sieć SBC), ale z jakichś przyczyn akurat tam "olał" Broliego. No chyba, że ktoś ich ubiegł. Szczerze powiedziawszy nie chce mi się tego już sprawdzać (za dużo zabawy z tłumaczeniem), ale w repertuarze SBC filmu nie ma (sbc-cinemas.com.tw jak ktoś chce sprawdzić sam).

Poza tym ile Toei (pominę koszty związane z pośrednikiem tzn. VIZem) mogło zażyczyć sobie za Broliego? 200 000 € + dochód ze sprzedaży biletów, czy więcej?

Katz napisał(a):
Ewentualnie no chyba ze niedragonballowe media takie jak GryOnline będa trąbić o "rekordach" oglądalności w zachodnich krajach, to może ktoś podłapie i w wakacje albo później dostaniemy. W sumie to jedyna opcja i nadzieja.
Wolę nie. Już teraz jest za późno, a dalej to będzie tylko "musztarda po obiedzie". Film będzie krążył w sieci do tego czasu, a osoby, które nie wybrały się za granicę, bo nie miały czasu/pieniędzy/możliwości zaopatrzą się w DVD albo Blu-Ray (chociaż "Broli" ma tyle efektów, że chyba tylko drugi nośnik wystąpi w sprzedaży).

Po tym poście zacznę skrobać coś o samym filmie, bo już chyba nadszedł czas Spoilery będą oznaczane.

PS. Teraz sprawdziłem, że nie tylko VUE zainteresowało się "Underdogiem" w UK. WTF?

Dragon Ball Super Movie: Broly (2018)

Kenji Harima

Odp.: 528
Wyś.: 49.063
Shounen napisał(a):
Argument o fabule dotyczy też wspomnianego Avengers? Przecież to akurat zwykła nawalanka. Nie z powodu ambitnych wątków film przyciągnął ludzi do kin. Komiksy mają przewagę, bo ich jest dużo i od lat wychodzi sporo nowych historii.
Mocnym punktem Avengersów jak chodzi o fabułę są relacje pomiędzy poszczególnymi bohaterami + powoli rodzący się konflikt między S.H.I.E.L.D, superheroes, a amerykańskim rządem. "Tajemniczy wróg" stanowi tło. Fakt, problemów "egzystencjalnych" w tej produkcji niewiele, ale za to pojawiają się w filmach dotyczących pojedynczego bohatera. Zwykłą nawalanką jest np. Transfomers Marvel, a właściwie to Disney i tak nie zawsze może w pełni oddać danej historii, bo niestety PG-13.

Oczywiście do Batmanów Nolana żaden z tworów Marvela nie ma nawet startu, ale akurat ta trylogia tak wysoko podniosła poprzeczkę, że już chyba nikt nie będzie w stanie jej dosięgnąć.

Jeszcze co do "historii obrazkowych" to w ramach ciekawostki napiszę, że od 2 lat poszczególni scenarzyści ścigają się (chyba), który jest bardziej "mroczny" Jak ludzkie wnętrzności, brutalność w dużo większym natężeniu + "filozofia" pojawiały się przy okazji większych eventów, czy w seriach dla starszych czytelników tak teraz zrobił się z tego standard.

Dzisiejszy amerykański komiks prezentuje się prawie jak japoński seinen (bo hamburgery jeszcze wstrzymują się z golizną).

DB ma potencjał na niesamowity film przygodowy (może coś pokroju Indiana Jonesa. Przynajmniej do czasu zanim nastąpią te "większe walki"), ale bardzo ciężko wyobrazić mi sobie przedstawienie Goku jako nastolatka + jeszcze bardziej otaczający świat. Właściwie to nawet nie zastanawiałem się jakby to mogło wyglądać dlatego dla bezpieczeństwa wolałbym film bez głównych postaci.

Shounen napisał(a):
Ciężko mi się odnieść do popularności Broliego na YT. Śmieszne filmiki zawsze mają najwięcej wyświetleń, więc nie wiem, czy daje mu to taką przewagę. Freeza siłą rzeczy musi być bardziej zakorzeniony w świadomości, bo to ikoniczna postać w historii Jumpa (którego, jak wiadomo, w latach 90 czytał każdy szanujący się młodzieniec), a Broli był tylko w kinie i wybranych gierkach.
YT zostało mocno przetrzebione więc jak już wspominałem ciężko to teraz udowodnić, a fandom japoński aż tak wylewny nie jest. Frizer to inna liga Jakkolwiek z antagonistów filmowych to wydaje mi się, że Saiya-jin dzierży pałeczkę popularności.

Katz napisał(a):
Kto jest w Europie dystrybutorem? 20th Fox? to może jeszcze nie wszystko stracone.
Jak chodzi o Dragon Ball: Broly to między innymi Viz Media Europe i VUE International. Ta druga grupa to Brytole (Ci sami, którzy kilka lat temu wykupili ITI Cinema czyli... wszystkie Multikina i nie tylko). Powiedziałbym, że nadzieja nawet większa ale...

1) Wydaje mi się, że brak dobrej woli po prostu i chęci. Może nawet pomysłu ze strony tych, którzy dobierają repertuar? Wystarczyłoby zrobić badania marketingowe i to tylko w dwóch większych miastach w Polsce (np. Poznań i Warszawa), a żeby zaoszczędzić to i te najprostsze -> ot ankieta dla przedziału wiekowego powiedzmy 10-40 lat i to z dwoma pytaniami np. "Czy kojarzy Pan/Pani serię Dragon Ball?" i "Czy wybrałby/wybrałaby się Pan/Pani na film pełnometrażowy?" Myślę, że próba licząca 1000 osób dałaby odpowiedź, czy w ogóle warto puścić seans i przygotowywać wersję z dubbingiem i napisami. Praktycznie w dwa dni mielibyśmy rezultat. Dla pewności można by jeszcze zrobić ankietę online.

2) Nie wiem i wątpię by to była wiedza ogólnodostępna, ale pytanie ile zarobiły "Fuzja" i "Atak Smoka". Premiera w Polsce miała miejsce w roku 2002 więc jeszcze czasy dość dużej popularności. Dubbing był koszmarny), jeden i drugi film pocięty, ALE sala była zapełniona (przynajmniej jak Ja byłem). Może tutaj po części tkwi przyczyna? W tamtym okresie wyjście do kina nie było taką powszechną rozrywką.

[Polska] Zamach na Pawła Adamowicza

Kenji Harima

Odp.: 30
Wyś.: 1.981
Katz napisał(a):
Jak byłem przeciwinikiem wszelkiej masci teorii spiskowych nt. Smoleńska tak tutaj cała sprawa mi mocno śmierdzi. Smierć Adamowicza, rezygnacja Owsiaka to mi wygląda na doskonale zaplanowaną akcje a koleś mi wygląda na zwykłego sebixa z BMW, który nie wpadłby na taki pomysł by skołować sobie lewą plakietkę i o określonej porze wykonać cios.

Szkoda człowieka.
Hmm, chyba nie. Gość fakt faktem psychiczny, ale skoro względnie skutecznie obrabiał banki (co gorsza w taki sposób jakby nie miał nic do stracenia) i zdążył spędzić wakacje w Hiszpanii nim w końcu go zlokalizowali to jednak nie taki głąb W więzieniu miał bardzo dużo czasu do przemyśleń i wchłaniania jak gąbka każdej dostępnej informacji więc do narodzin wypaczonej, chorej vendetty był jak najbardziej podatny grunt.

Swoją drogą to wcale bym się nie zdziwił jakby ta plakietka okazała się prawdziwa i facet był tam faktycznie jako osoba pracująca, ale nie od "mediów" w sensie dziennikarzy, prasy itd. tylko od wsparcia technicznego. Nikt do prostych prac nie sprawdza ludziom kartoteki.

Nie mniej dowiemy się za kilka miesięcy -> jeśli Stefana W. odwiedzi w lipcu/sierpniu "Seryjny Samobójca" to będzie już wszystko jasne.

Co do Owsiaka -> szkoda. Za bardzo sobie tę nagonkę trwającą od jakoś 7(?) lat bierze do siebie. WOŚP ma bardzo duże poparcie społeczne, ale bez Jego osoby ta fundacja może rozlecieć się w pył. Fakt faktem nie raz, nie dwa otrzymywał raporty od Policji i SP, że imprezy (tu akurat Pol'and'Rock Festival) nie są zabezpieczane tak jak powinny, ale tego to się chyba nikt nie spodziewał.

Tak dla przypomnienia -> https://www.youtube.com/watch?v=gYKRqpTlq04

Byle cała sytuacja w przyszłości nie stanowiła pretekstu do jakichś mocno ograniczających przepisów.

Dragon Ball Super Movie: Broly (2018)

Kenji Harima

Odp.: 528
Wyś.: 49.063
Shounen napisał(a):
Japonia to wciąż główny target DB. Kolebka anime i inne takie. Moim zdaniem to bardziej kwestia postaci Broliego, który zawsze wydawał się popularniejszy bardziej na zachodzie niż w Japonii. Inne anime miewały dużo wyższy box office w ostatnich latach, więc to nie tak, że oczekiwałem niemożliwego.
Pytanie, czy dla samych Japończyków obecne DB jest równie atrakcyjne jak właśnie inne tytuły Legenda, legendą, oglądalność w Fuji TV, oglądalnością + wyniki sprzedaży innych mediów związanych z Goku&Co, ale jednak mają w czym wybierać. Samemu filmowi zaszkodził raczej brak świeżości fabularnej, niestety...

Co do popularności Broliego... no nie wiem Raczej na odwrót. Tu akurat Akira miał rację. Ta postać jest memem w Japonii. W swoim czasie na YT było setki filmików pokroju [複合MAD], które miały miliony wyświetleń, ale niestety Toei bardzo skutecznie torpeduje wszystko, co związane z Dragon Ballem.

Zresztą:
https://www.youtube.com/results?search_query=%E3%83%96%E3%83%AD%E3%83%AA%E3%83%BC&sp=CAMSAhAB
chociaż no nie oddaje to dawnej skali zjawiska.

Nie wiem jak w Kraju Kwitnącej Wiśni, ale na "Zachodzie" Dragon Ball jest hm produktem dość "uniwersalnym". Co mam na myśli? (Nie napisze tu nic odkrywczego) Można być fanem DB, ale jednocześnie mieć całkiem wywalone na M&A. Bardzo dużo znam takich osób.
To działa też jeszcze w inną stronę -> entuzjasta Japonii ≠ fan M&A

Shounen napisał(a):
Avengers oglądałeś? To teraz wyobraź sobie taki film, ale z postaciami z tzw. "uniwersum anime". Ja to niestety widzę i nie mam wątpliwości, że to tylko kwestia czasu. Po Ewolucji była posucha, ale w ostatnich latach powstaje w USA bardzo dużo live-actionów i rok w rok zapowiada się kolejne.
Panie... Spodziewałem się tego przykładu. Widziałem i myślę, że wiem o co Ci chodzi. Jest duża obawa, że sporo tytułów zostanie zbeszczeszczonych albo potraktowane po macoszemu. Zobaczymy jak Alita się sprawdzi (odrzuca mnie "zabieg" z tymi oczami, ale nie będę od razu przez to skreślał filmu), a jeszcze przed nią był powiedzmy zainspirowany M&A Pacific Rim i szereg innych produkcji. Nie mniej problemem w przypadku DB dalej będzie scenariusz -> komiksy Marvela i DC są... nie oszukujmy się, ale dużo ambitniejsze od Smoczej Kuli pod względem fabuły. Jest poruszane cholernie dużo problemów z którymi widz/czytelnik może się utożsamiać + zawsze jest jakieś poczucie realizmu (oczywiście to zależy od power levela danego bohatera i tego, jak bardzo jest "ludzki").

Często też jeden zeszyt bądź event to gotowa historia na cały film, bo tworzy nierzadko zamkniętą całość. Reżyser to właściwie nie potrzebuje scenarzysty. Z mangą i to osadzoną w jakichś ciężkich klimatach (R w kinie) + która sobie liczy 10 tomów wzwyż już tak łatwo nie jest.

Co nam to daje? Nieskończony potencjał na niezłe historie + obecna technologia pozwala na taki montaż, który sprawia, że nie wygląda to wszystko komicznie. Stąd taki popyt na filmy spod gatunku superheroes.

Dragon Ball Super Movie: Broly (2018)

Kenji Harima

Odp.: 528
Wyś.: 49.063
Shounen napisał(a):
Tego oczekiwałem, tylko szkoda, że w Japonii nie wyszło.
Z drugiej strony... no ile może być tych fanów DB w samej Japonii? Pominę już to, że sam film nie wnosi zbyt wiele nowych informacji, ale jest ładny... nawet bardzo ładny. Nawalanki jest aż w nadmiarze i to na plus. Może przez to ten box office jakoś tak mocno nie odbiega od dwóch wcześniejszych produkcji. W ogóle kijowo, że w miejscach, gdzie film miał już premierę to praktycznie brak wieczornych seansów.. przedpołudnie albo wczesne popołudnie. Dziwne, bo sądzę że w przypadku Dragon Balla można oczekiwać widzów powiedzmy do 40-roku życia.

Shounen napisał(a):
Wyciskanie (nie tylko DB) to się zacznie, kiedy amerykańskie live-actiony zaczną im się opłacać tak jak marvelowskie, a jestem przekonany, że to kwestia czasu.

O mnie pisałeś, że byłem sceptyczny co do nowej serii? Pamiętam opinie ludzi upierających się przy teorii, że DBS jako seria telewizyjna nigdy się nie skończy, bo kasa.
Miałem na myśli ten wpis. Jak widać miałeś rację

Co do live-action -> hmmm... odważne stwierdzenie. GITS szału nie zrobił, ALE z tego co widzę spodobał się ludziom, którzy nie widzieli japońskiego pierwowzoru (niewielu takich). W tym roku czeka nas adaptacja Battle Angel Ality, a w dalszej perspektywie Akira. Ten drugi tytuł cóż...no tego to się nie da za bardzo przełożyć na film szczerze powiedziawszy. Chyba, że miałby długość pokroju LOTR. Bardziej by się nadawał taki Trigun albo Wolf's Rain, bo też dominuje motyw postapokaliptyczny + oryginalne historie tzn. "tego w kinach nie było".

Z mangowych adaptacji to najbardziej podobała mi się trylogia Ruroni Kenshina i to głównie z jednego powodu -> pomijając pojedyncze walki nie były to filmy przerysowane. Ktoś się dobrze zapoznał z materiałem źródłowym. W życiu bym nie przypuszczał, że spod ręki Japończyków wyjdzie taka perełka, ponieważ częściej to są takie no... nieudane kalki anime(?). Efekt jest zazwyczaj groteskowy.

Teraz co do DB -> jestem na tak, ale bez Goku, bez Bulmy, bez Frizera i udziału jakiejkolwiek innej postaci znanej z DB. Film o Saiyanach: zwyczaje, podboje, codzienne życie, może wojna z inną rasą. Generalnie coś, co by bezpiecznie wprowadzało w Smocze uniwersum.

Przypomniał mi się też jeden post z sierpnia zeszłego roku:

xblvck napisał(a):
Ciekawie się zapowiada. Pierwsze co miło mnie zaskoczyło to oryginalna, stara kreska Akiry. Broly zawsze był postacią, która jak dla mnie mogłaby być kanoniczna i mieć swój osobny arc, gdyby nie fakt, że została absurdalnie kiepsko wykreowana. Reboot Broly to coś na co chyba większość fanów poprzednika czekało z niecierpliwością. Prawdopodobnie nie tylko będzie miał pewien charakter(pomimo dalszej kontroli przez ojca, urządzenie na szyi) ale i wątek miłosny, Broly będzie posiadał kogoś, kto jest dla niego ważny, a to samo w sobie czyni go lepszą wersją. Kreska przynajmniej z trailera wydaję się piękna i bardzo przyjemna dla oczu, design Broly'ego również jest ciekawy, szczególnie blizna na twarzy. Wydaje mi się, że dowiemy się czegoś nowego na temat Saiyan, ponieważ dzieci w laboratorium według mnie mogą być genetycznie modyfikowanymi Saiyanami(m.in Goku oraz Broly). Vegeta osiągnie SSG a goku prawdopodobnie odzyska swój UI, ponieważ Broly oficjalnie jest silniejszy od Jirena. Pozostaje czekać na film, ponieważ jest jeszcze tyle pytań, a brak jakichkolwiek odpowiedzi.
WTF? Pomijając dwa ostatnie zdania to Nostradamus na forum. Domyślam się, że pewne rzeczy były do przewidzenia, ale mimo wszystko

Dragon Ball Super Movie: Broly (2018)

Kenji Harima

Odp.: 528
Wyś.: 49.063
MasterSweet napisał(a):
Do czego dążę? Równie dobrze może być to zupełnie nowa postać, "prawdziwy" brat Freezy.
Dokładnie tak. Inne imię, trochę wygląd no i oczywiście osobowość. Teoretycznie "dobry" Frizer był już przerabiany przy postaci Frosta i wiadomo jak to się skończyło, ale cała ta rasa to obecnie jedna wielka tajemnica. Praktycznie nic o nich nie wiemy.

Shounen napisał(a):
Oczywiście nie ma go w głównej historii, ale zawsze mógłby się pojawić na tej samej zasadzie co Broli. Tylko po co.
Ponieważ obecnie panuje i to niemal pod każdą szerokością geograficzną taki brzydki model biznesowy tzn. wycisnąć produkt x na tyle, ile się da.
Jak cytrynę

Po co mają się spieszyć z nowościami (a furtek jest naprawdę sporo. Materiał na kilka/kilkanaście sag) skoro potencjalny "nowy" fan DB nie zna takiego Broliego, a jeśli już to co najwyżej z japońskich memów, gier i filmików MAD na YT, a przy tym Cooli, Buu itd. etc.??? Toei i każde inne przedsiębiorstwo, które w jakiś sposób osiąga korzyści z Dragon Balla zapewne dostrzega, że "Super" przynosi dużo większy zysk niż zakładano (tak sądzę), a i zainteresowanie nie maleje więc można pobujać się z tym uniwersum przez najbliższe kilka lat.

Wydaje mi się (bo oczywiście mogę się mylić), że cała przyszła oś fabularna nie jest przygotowywana na bieżąco (nie te czasy), ale jest zrobiona co najmniej pół roku naprzód. Nie mniej nie ma sensu się spieszyć skoro można wykorzystać "nowe"-stare postacie (a i może całe historie. Głównie mam na myśli antagonistów) i podać je ponownie, ale w "świeżej odsłonie". Upieczony fan, choć lepsze by było słowo "widz" (ping pong 8+ lat) i tak nie zauważy, bo to dla niego nowe, dojrzały fan bądź po prostu entuzjasta tej konkretnej serii zaśmieje się sarkastycznie pod nosem i pomysł mu się spodoba albo nie, a psychofani cóż... Im wszystko pasuje jeśli tylko jest sygnowane nazwiskiem Toriyamy

Dostaliśmy Brokułkę można powiedzieć w dwóch odsłonach, dostaliśmy Anilaze, który wygląda jak połączenie Hatchiyacka z Hildegranem,
w samym Super miejscami zrzynki z GT albo pozostałych filmów kinowych, a jeszcze czeka (jak chodzi o U7) temat planety Vegeta skoro już Książę Saiyan przyznał, że została "skradziona". Naprawdę nie będę zdziwiony jak za rok, dwa dostaniemy jakiegoś klona Bebiego. Dalej nie będę wymieniał, bo zdecydowanie za długi post by wyszedł. Cieszmy się, że nie ma za bardzo możliwości Bardocka przywrócić do życia, bo on jest również bardzo popularny -> na ten moment jego "jestestwo" realizuje się w grach, gdzie często jest mocny albo przegięty w stosunku do reszty.

Z tego co zauważyłem to w którymś z postów wydawałeś się ciut sceptyczny jak chodzi o nową serię. Jak dla mnie to za dużo Jot Pe Igreków z tego płynie żeby można było teraz odpuścić

Dragon Ball Super Movie: Broly (2018)

Kenji Harima

Odp.: 528
Wyś.: 49.063
Indiger napisał(a):
Ja jestem ciekaw dlaczego Toriyama nie jest na takich rzeczach. Przecież to on jest twórcą uniwersum i to on powinien kręcić imprezę tam. A bzdury o zachowaniu prywatności niech sobie wsadzi, przecież każdy wie jak on obecnie wygląda Jak na moje on tam powinien być i wchodzić przy największych famfarach
Pewnie napiszę to, co już wiesz, ale mniej i bardziej oficjalne informacje podają, że to osoba nieśmiała i ogólnie nie przepadająca za zbyt dużym splendorem. Skoro konsekwentnie nie pojawia się na wszelkich dużych wydarzeniach związanych z DB (także na tych na "Zachodzie") to coś w tym musi być. Jeśli nie czuje się zbyt komfortowo w tłumie to i dobrze, że nie zmusza się do wspierania działań promocyjnych Lepiej żeby w spokoju i ciszy przebywał w swojej rezydencji + tworzył historię i projekty postaci na nową serię.

IMO i tak się trochę za mało szarogęsi jak na artystę z takim dorobkiem

Shounen napisał(a):
Jakoś w Japonii nie ma tradycji robienia z mangaków wielkich celebrytów. I na tym prawdopodobnie można zakończyć temat
Strasznie pechowy hm zawód. Pracy ogrom, warunki takie sobie, nieludzkie terminy (niezależnie od wydawcy) i nie ma za bardzo kiedy "odcinać kupony" od sukcesu jeśli seria jest nadal wydawana. A żeby było jeszcze zabawniej... w momencie jak profesja ta stała się nieco bardziej ceniona gdyż poszczególne japońskie uczelnie zaczęły otwierać kierunki pod kątem M&A to postęp elektroniki zaowocował wysypem japońskich komiksów w internecie.

Biednemu to zawsze wiatr w oczy

Shounen napisał(a):
Za miesiąc będziesz miał okazję go gdzieś obejrzeć?
Dokładnie to za półtora jeśli się plany nie zmienią W innym przypadku pozostaje styczeń

Dragon Ball Super Movie: Broly (2018)

Kenji Harima

Odp.: 528
Wyś.: 49.063
Shounen napisał(a):
Nagranie ze spotkania z twórcami poprzedzającego przedpremierowy seans (który aktualnie trwa).
Niezła prezentacja seiyuu -> jakbym jakąś galę sportów walki oglądał

W każdym razie chyba trzeba ulotnić się z internetu na miesiąc, bo do wieczora będzie przeogromny spam spoilerów.

Dragon Ball Super Movie: Broly (2018)

Kenji Harima

Odp.: 528
Wyś.: 49.063
vegeta391 napisał(a):
a) Nasz Vegeta = tatuś (Król Vegeta) myślał, że synuś jest Legendarnym Super Saiyaninem, bo przecież koks zabijał Raditzów już jako szkrab i w ogóle cud-chłopiec, Herakles. Jak się zzenkaił, też uroił sobie, że jest ucieleśnieniem sławetnej klechdy.
b) Gokū = pierwszy osiwiał i, jak do tego doszło, Veggie myślał, że to on jest Legendarnym Super Saiyaninem.
c) Brolly = zielona kaka, która rodzi się raz na tysiąc lat, tj, prawdziwy LSSJ.

Ot i cała legenda. Wybaczcie spoiler.
Panie, ale to już akurat wiemy , a przynajmniej możemy się spodziewać i dostaniemy tego „oficjalne” potwierdzenie. Sęk w tym, że obok LSSJ mamy też SSG (nie chodzi mi o formę tylko status) i byłoby niby ok gdyby nie to, że Vegeta (i technicznie Mirai Trunks) też nim jest. Zresztą jakby nie patrzeć to Goku i Vegeta są w jakiś sposób hm "specjalni", bo wątpię by Nappusie i inne Raditze nawet przy najszczerszych chęciach i sprzyjających okolicznościach takich jak wcześniej wymieniona dwójka osiągnęły coś więcej niż SSJ2. Wydaje mi się, że to nie jest przypadek, same zwiastuny delikatnie to sugerują. Skoro już grzebiemy w przeszłości to miło by było się dowiedzieć coś więcej niż tylko obejrzeć zekranizowany DB Minus z bonusem w postaci historii Broliego + dowiedzieć się, że ten "wygnany" to ten właśnie legendarny.

Może już za mocno spekuluje i za dużo oczekuje od serii, która jednak jest przeznaczona do kategorii wiekowej 8+, ale człowiek zawsze ma nadzieję, że będzie jakieś zaskoczenie, bo potencjał jest. Przy Monace się zdziwiłem, głupio, ale jednak

Swoją drogą co z Brolim w spódnicy tzn. Kale? Ona na pierwszy rzut oka też zdawała się być LSSJ, ale jak zaczęli kombinować z nazewnictwem jej poziomów na art bookach i pozostałych materiałach to okazuje się, że i owszem jest mocno OP w stosunku do pobratymców (ot taki genotyp. Nawet nie wybryk natury), ale jednak nie legenda.

Diablo2020 napisał(a):
Niby czemu... Frizer to największy antagonista serii, więc nie zdziwię się jak na koniec znów go ubiją... no może nie w tym filmie, ale na pewno ubiją
Dalej utrzymuje to, co pisałem w temacie nt. przyszłości Frizera. Zabijać go po raz czwarty trochę bez sensu, bo ile można (wydarzenia na Namek liczę jako pierwszą śmierć), a rehabilitować największego sadystę w serii jeszcze gorzej więc pozostaje nowa rola -> bóg zniszczenia.

Twórcy mają spokój już na amen, a sama postać realizuje przynajmniej dwa największe pragnienia:
1) Zdobywa prawie nieograniczoną władzę.
2) Zyskuje nieśmiertelność.

Wilk syty i owca cała.

Dragon Ball Super Movie: Broly (2018)

Kenji Harima

Odp.: 528
Wyś.: 49.063
Shounen napisał(a):
Przecież Crunchyroll/Netflix/Amazon pełnią rolę właśnie tego, o czym piszesz. Czy nie?

Rzecz w tym, że technologiczna potęga Japonia jest zacofana, gdy chodzi o korzystanie z dobrodziejstw internetu. Mają swoje stare metody i nie będą się wychylać.
I tak i nie Jakby by to były w pełni japońskie platformy to idealnie, a tak prowizja ucieka do US. Osobiście kolekcjonuję "Super" w wersji Blu-Ray. Chyba dwa miesiące temu dokończyli już ostatnią sagę. Pewnie się zabiorę za rok za powtórne obejrzenie całej serii, ale na razie niech sobie ładnie stoi na półce.

Jeśli w Toei panują zasady jak w tradycyjnym, japońskim przedsiębiorstwie to nikt nawet nie ośmieli się wychylić z jakimś pomysłem
Strony: 1, 2, 3 ... 12, 13, 14  
Przejdź do:  
DB NaoForum DB NaoAninoteAnime PhrasesDr. Slump
Powered by phpBB
Copyright © 2001-2019 DB Nao
Facebook