Forum Dragon Ball Nao
» Szukaj » Znaleziono 205 wyników

Przyszłość Freezy

Kenji Harima

Odp.: 54
Wyś.: 2.113
Jedyne, sensowne rozwiązanie by zachować konsekwencję wprowadzonych przez Akire pomysłów odnośnie rozwoju Frizera to uczynienie go w dalekiej przyszłości bogiem zniszczenia U7 lub innego, istniejącego bądź potencjalnie nowego wszechświata. Tylko tyle.

Swoją drogą kiedyś tzn. na początku serii Super myślałem także o Vegecie jako spadkobiercy funkcji Beerusa.

DB Super odcinek 131, 25.03.2018

Kenji Harima

Odp.: 67
Wyś.: 2.258
Bardzo dobre zakończenie serii. Cieszę się, że twórcy nie postawili na jakąś ckliwość zważając na fakt, że nie żegnamy się z bohaterami, co zostało jasno dane do zrozumienia. Momentami kreska lepsza niż w poprzednim epizodzie: coś na miarę odcinka 122.

Trzeba przyznać, że "przywrócenie" wszystkich, zniszczonych Wszechświatów było dość wzruszające. Podobało mi się również to, że Frizer nie chciał marnować czasu na jakąś integrację tylko od razu wrócić do piekła... Iskierka nadziei, że nie będą próbować pakować tej w postaci w ramy "nawróconego".

Bardzo ciekawe jest , że Zen-Oh mimo wszystko posiada szlachetne pobudki -> kto wie, może to całe dziecinne zachowanie i to w gorszym wydaniu niż Buu jest tylko swojego rodzaju maską, a w rzeczywistości dąży by wynieść śmiertelników na bardziej wzniosły poziom zarówno moralny jak i psychofizyczny (stąd taki "kult siły' w Dragon Ballowym uniwersum, który wpisuje się w tę filozoficzną stronę sztuk walki, choć ostatnim razem tego typu wątek tzn. przed Super miał miejsce podczas treningu u Kamesenina). Jakkolwiek daruje sobie takie przemyślenia, bo to nie jest seria przeznaczona do tego.

Tak jak przewidywałem UI mógł być tylko jednorazowym wybrykiem lub ta forma będzie używana tylko w momencie gdy Goku będzie na "granicy". Oficjalnie można więc uznać Vegetę za mocniejszego.

Gniew odnośnie tego, że "Goku znowu nie wygrał samodzielnie" zdążył rozejść mi się po kościach i przelać na wcześniejsze posty więc przemilczę tę jedyną skażę na całym odcinku.

Łukasz napisał(a):
Po co? On naprawdę liczy, że zbuduje armię i będzie w stanie zagrozić Goku?
Jeśli twórcy nadal uznają, że ów tyran ma większy potencjał od Saiyan (a znając wybryki Super to pewnie zdążyli dawno o tym zapomnieć, czy nawet celowo ignorować) to Frizer w przeciągu kolejnych lat treningu powinien być co najmniej na poziomie Whisa.

Dragon Ball Super Movie (2018)

Kenji Harima

Odp.: 76
Wyś.: 2.984
O, Yamoshi!

Animacja troszkę jak w Digimonach.

DB Super odcinek 130, 18.03.2018

Kenji Harima

Odp.: 45
Wyś.: 1.408
Shounen napisał(a):
Jiren zaatakował trybuny bezpośrednio po gadce na temat przyjaciół, których potrzeby posiadania nie uznaje. Też dość jasne, że zrobił to po to, by Goku musiał z ich powodu interweniować (= wiedział, że nic się nie stanie). Naprawdę patrzycie na to zbyt płasko.
Myślę, że każdy się domyślił, że przez cały epizod miało miejsce "ścieranie się poglądów" i to dosłowne, ale taka zagrywka jak na "bohatera" była mało heroiczna -> tani chwyt żeby wykończyć przeciwnika i wygrać za wszelką cenę = frustracja.

Shounen napisał(a):
Jacykolwiek krytycy oceniają film po obejrzeniu, a nie co tydzień z góry zakładają, że twórcy zaserwują najgłupszy scenariusz z możliwych.
A akurat do tego i czasami bardzo dzikich spekulacji doprowadzili sami twórcy, a nie fani. Tu i tak tzn. na forum narzekania są w miarę wyważone.

Diablo2020 napisał(a):
Jeśli będzie jak w sadze z Black Goku, to myślę, że będzie dużo lepiej niż w anime
Oby tak właśnie było

DB Super odcinek 130, 18.03.2018

Kenji Harima

Odp.: 45
Wyś.: 1.408
Shounen napisał(a):
A hejterzy znowu się rozminęli (Jiren miał stać się nagle silniejszy od Goku i go pokonać).
Obiektywni krytycy Ja cały czas pisałem, że wygra, ale nie sam. Poniekąd tylko częściowo miałem rację, bo ostatecznie Jirena zdominował, ALE żeby pewna ideologia (podana zresztą przez samego Songo w bardziej przystępnej formie) miała prawo bytu to oczywiście na sam koniec muszą mu pomóc „przyjaciele” jakby wcześniej tego nie robili w całej tej sadze

Shounen napisał(a):
Nie, bo wymordowali mu rodzinę. On nie jest zły, tylko wyznaje inne poglądy niż Goku.
Batman z uniwersum DC również stracił rodziców (i to na własnych oczach), mnóstwo innych, bliskich osób, a nawet w połowie nie ma zadatków na schizofrenika jak Jiren.

Z Dragonballowego podwórka -> Mirai Trunksowi zawistny los odbiera dosłownie wszystko (rodzinę, przyjaciół, w końcu cały świat), ale ostatecznie idzie na jakiś kompromis z otaczającą rzeczywistości i zachowuje pogodę ducha.

Shin traci swoich "kolegów"-bogów, a Jego mentor zostaje pochłonięty przez Buu. Mimo wszystko próbuje ratować świat śmiertelników, ingeruje, nie przemienia się w drugiego Zamasu. Później gdy dowiaduje się o istnienia Beerusa to nie gniewa się na boga zniszczenia do którego obowiązków należy regulowanie destrukcyjnej działalności takich istot jak Frizer, Buu etc., a który to woli spać, jeść i obijać się.

Generalnie vegeta391 wyczerpał temat tej źle napisanej postaci -> robią z niego na siłę antagonistę, a przy okazji frustrata na zasadzie "bo tak", bo ma stanowić przeciwieństwo dla "dobrego" Goku. Wynika z tego, że cały cały "heroizm" i "sprawiedliwość" z Wszechświata 11 są równie wypaczone jak "miłość" z 2.

Jak oglądałem tę walkę i zobaczyłem moment w którym Jiren odpala pocisk w trybuny to aż zrobiłem pauzę. Potem obejrzałem jeszcze raz tę scenę będąc po prostu w szoku. Później gdy "czule" się żegna z Goku to zacząłem się po prostu śmiać, to był komiczny kontrast w stosunku do tego co się działo kilka minut wcześniej.

vegeta391 napisał(a):
Czy Jiren nie mógłby być po prostu zwykłym, porządnym gościem albo neutralem? Przez to jego zacietrzewienie, tę hipokryzję jest większym antybohaterem niż Hit. Ba, przy Jirenie Hit jest niewiniątkiem, imho.
W mandze kreacja Jirena wygląda nieco inaczej -> nie jest takim mrukiem i niemal każdy (włącznie z samym zainteresowanym) zapewniają o Jego altruizmie. Pytanie, czy Toyataro utrzyma tę koncepcję, czy zmieni ją ze względu na finał serii TV, czy będzie chciał uzyskać podobny, "zdumiewający" efekt

A teraz co do samego odcinka -> pomijając kreację Jirena to podobał mi się. Bardzo dużo walki i to przez duże W, niewiele rozmów, żadnych dłużyzn i nietypowe konsekwencje jak chodzi o UI. Teraz się zastanawiam (niedawno zresztą pisałem o tym), czy Goku kiedykolwiek będzie jeszcze w stanie użyć UI i czy to nie było tylko na chwilę tj. na tę konkretną sagę.

Przez moment miałem jeszcze jeden, mały stres -> w momencie gdy Goku tak dość niemrawo zbierał się do skończenia Jirena to zacząłem się bać, czy nie zamierza mu przekazać energii

Dragon Ball Super Movie (2018)

Kenji Harima

Odp.: 76
Wyś.: 2.984
Shounen napisał(a):
Wyobrażam sobie, jak wszyscy spotykają się u Bulmy i przy klimatycznej muzyce Freeza opowiada zebranym historię swojego życia.
Diamante napisał(a):
Juz to sobie wyobrażam. Freeza siedzący przy ciepłym kominku popijający wino i podrzucający ogonem Bulle, opowiada historie swojego zycia. A Vegeta w tym czasie obgryza paznokcie w kącie.
Pan Michał napisał(a):
Super przygody Frizera! :3
https://imgur.com/a/klTZ6
Tu nie ma co żartować Panowie, bo patrząc na to co się dzieje w serii TV to są bardzo poważne przesłanki ku tego typu teoriom.

Generalnie śmierdzi na kilometr próbą rehabilitacji tej postaci i naprawdę nie będę zdziwiony jeśli w tym filmie pokażą, że tak naprawdę to Ci „źli” Saiyanie zniszczyli rodzinną planetę Frizera i jego ojca stąd też obaj doszli do wniosku, że okrucieństwo i strach może zapewnić przetrwanie.

DB Super odcinek 128, 18.02.2018

Kenji Harima

Odp.: 46
Wyś.: 1.904
szarlej_3 napisał(a):
Musiałabym sobie odświeżyć wersję japońską z polskimi napisami, chociaż z tego, co widać w anime, można stwierdzić, ze Vegeta mówi coś więcej niż tylko to, co w mandze. Ale może to tylko wrażenie.
To tylko wrażenie Bardzo dawno temu również sądziłem, że jest inaczej. Ostatnio obejrzałem całe DB więc powiedzmy, że jestem "na bieżąco". Średnio robię to co 2 lata, ale jak chodzi o samą Zetkę to poza sagę z Frizerem zazwyczaj nie wychodzę.

Generalnie nie zrozumieliśmy się troszkę i choć Shounen ładnie wytłumaczył i rozwinął tutaj to jeszcze dopowiem co nieco o francuskiej wersji.

Pisząc "nie ma żadnych przeinaczeń" miałem na myśli to, że kontekst wypowiedzi w tym akurat tłumaczeniu jest zbliżony do japońskiego pierwowzoru, a to jest (w mojej ocenie) najważniejsze.

Zresztą sam francuski dub podałem jako przykład nieco z przekąsem, ponieważ odkąd polscy „fani” dobrali się do internetu, a później do mangi to zaczęto na nim psy wieszać, a poza zmianami w niektórych dialogach (fakt faktem te "niektóre" totalnie wypaczają/przeinaczają pierwotny sens, ale na szczęście jest ich tylko kilka w całej serii Z i nie są one istotne dla fabuły), pojedynczych nazw własnych tj. imion postaci, przedmiotów, czy miejsc, cenzurą i zrezygnowaniem z oryginalnych openingów/endingów (choć i tak parę razy puścili przypadkiem „Makafushigi Adventure” i „Cha-la Head Cha-la”) to nie była to znowu tak tragiczna wersja. Widywałem gorsze tłumaczenia. Na uwagę zasługuje także fakt, że Żabojady zostawiły muzykę w spokoju.

szarlej_3 napisał(a):
Właściwie, nie wiem, co było powiedziane w wersji francuskiej, bo nie znam tego języka, także pytanie brzmi: co powiedział francuski pan od dubbingu, a jak przetłumaczył to nasz lektor?
Jeśli Cię to nadal interesuje co Vegeta powiedział:

"Trunks depuis le jour de ta naissance, je ne t'ai jamais serre dans mes bras en te disant a quel point je t'aime. Il n'est pas trop tard j'espère"

następnie przed zdzieleniem malca w kark mówi:

"Je ne t'oublierai jamais, mon Fils"

Nie ma sensu żebym tego tłumaczył, ponieważ sama wyżej wymienione zdania napisałaś w poprzednim poście -> to co czytał lektor było jak najbardziej poprawne.


szarlej_3 napisał(a):
Odnośnie siły Vegety, są razem z Goku na podobnych poziomach, to mi akurat pasuje, chociaż oczywiście finałową walkę stoczy Goku, mogli dać Vegetę, miałby swoje pięć minut, tak jak w trakcie Cell Sagi miał je Gohan.
"Songo" może i toczy finałową walkę, ale standardowo nie wygra jej samodzielnie... Jak już wspominałem jedyne takie w pełni konkretne zwycięstwo było z Keflą. Co więcej mógł i samego Blacka zabić co najmniej dwa razy jeśli by zastosował Kaio-ken skoro połączonego Zamasu był w stanie dość mocno zranić.

Vegeta mógł wykończyć np. Frizera podczas sagi z jego odrodzeniem, ale tu znowu Twórcy postanowili inaczej jakby to miało większe znaczenie kto się rozliczy z dawnym Imperatorem

Dragon Ball Super - spoilery (opisy odcinków)

Kenji Harima

Odp.: 260
Wyś.: 53.925
Nie jestem zaskoczony takim obrotem spraw, bo jednak pisaliśmy o tym na forum i było to do przewidzenia, ale... mimo wszystko odczuwam złość. Jestem zły, że miałem rację, a będę jeszcze bardziej jak „twórcy” zafundują jakieś kombinacje czasowo-transcendentyczne, zamiast pozwolić na odtworzenie całego Wieloświata za pomocą „Smoczych Kul” i klasyczny happy end.

Zakończenia niemal wszystkich sag w „Super” to... a zresztą szkoda gadać. Rozpiszę się gdy przyjdzie czas na podsumowanie.

Na razie tylko napiszę, że tradycyjnie Goku nie może zwyciężyć samodzielnie finałowej walki → wygrał (jak zwykle) azjatycki model społeczny. Tyko czemu akurat to musi być w DB???

DB Super odcinek 129, 04.03.2018

Kenji Harima

Odp.: 29
Wyś.: 1.272
Przyjemny odcinek, ale... widać jak twórcy nieco się wycwanili → „Goku jest istotą niemal boską więc zrobimy teraz tak: przez pół minuty zamachnie dwa razy ręką, ale dodamy taki efekt, który wyraźnie wskaże widzowi, że w czasie rzeczywistym zadał co najmniej 3929812981 ciosów”

Ja rozumiem, że trzeba zobrazować nową, przytłaczającą moc bohatera, ale unikanie jakichś wyraźnych, wzajemnych kombinacji zakończonych potężną bułą jest trochę rozczarowujące.

Sama przemiana całkiem udana → niby fajerwerki, niby oszczędność, ale z drugiej strony nawiązanie do starszych serii, a przy tym puszczanie oka w stronę „starszych” fanów, co akurat w „Super” lubię.

Krzyki Ōzaru-podobne przy Ultra-Instynkcie nie przeszkadzają mi → wręcz przeciwnie, takie coś towarzyszyło Goku podczas przemiany w SSJ i SSJ4. W sumie Ja nawet lubię jak ta „pierwotna” część ma swój udział. Ba! Do pełni szczęścia brakowało mi tylko żeby odrósł ogon.

DB Super odcinek 128, 18.02.2018

Kenji Harima

Odp.: 46
Wyś.: 1.904
szarlej_3 napisał(a):
W DBZ mieliśmy go prowadzonego z należytą konsekwencją (biorę pod uwagę głównie mangę), nie okazywał uczuć (nie licząc wściekłości ;p) i był bardziej z boku, a w miarę jak lata upływały, zmieniał się, jednak stopniowo, naturalnie. W DBS skaczą po prostu z "Vegety-bufona" na "Vegetę-milutkiego", co jest żałosne. Ciężko mi było oglądać niektóre odcinki z nim w roli głównej, zresztą podobnie mam przy Piccolo. Też go zepsuli. Co nie zmienia faktu, że oglądam DBS dla odcinków, w których pokazują go jako tego zbliżonego do dawnego Vegety.

Jeszcze nawiążę do DBZ, jak się poświęcał przy Buu w anime wyrecytował emocjonalną gadkę, a w mandze powiedział tylko kilka zdań, które były wyważone, mało emocjonalne, choć jak na niego to aż za bardzo. Podobnie jak przy Genki-Damie rzucanej przez Goku, też nie było wielkiej przemowy, jak w anime.
Osobiście mam wrażenie, że postać Vegety cofnęli „mentalnie” do wydarzeń przed Cellem tzn. tuż po osiągnięciu SSJ i narodzinach Trunksa. Te niby „wygłupy” w Super mają go jakby uczłowieczyć i dać do zrozumienia (zwłaszcza starszym fanom) w jakiś taki dziwny sposób „Widzicie! On naprawdę się zmienił!”. Przynajmniej tak Ja interpretuję.

Ano właśnie nie → akurat to jeden z tych momentów, który pokrywa się mangą: Vegeta żegna Bulmę, Trunska, Kakarotto i... wysadza się w powietrze. Nawet w tej naszej francuskiej wersji tak namiętnie oglądanej na RTL7 nie ma żadnych przeinaczeń w tej konkretnej scenie. Właściwie to nie ma jakichś różnic pomiędzy przedstawionym obrazem Vegety w mandze, a tym w anime.

W każdym razie rozumiem, że może kogoś frustrować widok Vegety np. ze smoczkiem w buzi. Sam równie mocno cierpiałem jak „Książę” odwołał Piccolo podczas turnieju Champy... Niewiele brakowało żeby Nameczanin powiedział „Dobrze Proszę Jaśnie Wielmożnego Pana” gdy schodził z ringu. Naprawdę widocznie Toei/Toriyama/"Ktoś ważny" uznało/uznał, że Piccolo pokonujący Frosta to jakiś absurd i coś na co nie można koniecznie pozwolić

Nie mniej nie zmienia to faktu, że jak chodzi o „siłę” to Vegeta już nie odstaje od Goku, a nawet jest od niego lepszy. Wielu fanów miało o to ból tyłka jak i również o to, że Vegeta nie ma „swoich momentów”. Brak konsekwencji w kształtowaniu postaci Vegety w „Super” jest winą fatalnej narracji tej serii, która momentami ociera się o „głupią”.

DB Super odcinek 128, 18.02.2018

Kenji Harima

Odp.: 46
Wyś.: 1.904
Shounen napisał(a):
Zachodzę w głowę, jaki jest stosunek fanów Vegety do odcinka DBZ, w którym poświęcił się w walce z Buu. "Epickie" czy "bez sensu"? Wydaje mi się, że to pierwsze, bo to jeden z lepszych momentów serii. Wiem natomiast, że gdyby ten odcinek był teraz, to mielibyśmy lawinę komentarzy typu: głupota, po co on wybuchł, nielogiczne. Zostawiam do przemyślenia.
Czas na bardzo dług esej.

Dobrze, że wyraźnie wskazałeś konkretnie na „fanów Vegety”, ponieważ jak chodzi o ogólnie o fanów DB, czy entuzjastów tego tytułu to myślę, że niektórych może męczyć/irytować/nudzić(?) pewna... schematyczność.

Co mam na myśli??? Cóż... przestudiujmy na szybko tę część DB, która zwie się „Z”, a konkretnie to zaczniemy od sagi z Frizerem:

Vegeta ma ambicje na zostanie Super Saiya-jinem. Jest aktualnym władcą tej rasy → Księciem, a tytuł ten wiąże się z należeniem do kasty elitarnych wojowników. Powtarza te jakże istotne informacje średnio co drugi odcinek. Na Namek dzięki „Zenkai” osiąga zadowalający (w Jego ocenie) poziom mocy i podejmuje walkę z Panem „F”: nie może nic mu zrobić więc zaczyna płakać z powodu bezsilności po czym dostaje solidny łomot od tyrana. Zanim otrzymuje „ostateczny cios” to po raz kolejny zalewa się łzami, a przy tym motywuje Goku do pomszczenia całej rasy Saiyan (ta gadka kilka razy odbije się echem w głowie Sona. Niestety tylko w anime).

Jedziemy dalej: Vegeta wraca do życia, zaczyna trenować stosując metody Goku, osiąga poziom SSJ. Jest z siebie bardzo dumny, wierzy, że jest najsilniejszy i plebs (cały jeden biedny Son Goku, bo tylko on jest traktowany w miarę „godnie”) nareszcie ugnie się przed nim i odda mu należyty respekt. Następuje saga z Androidami → wykańcza C19, ale za to dostaje (znowu, bo pierwszy był Freezer) potężne lanie od 18nastki. Otrzymuje fasolkę Senzu, wścieka się i odlatuje w góry, gdzie próbuje sam siebie przekonać, że co by się nie stało to na pewno przerośnie swoich wrogów, bo w końcu należy do Elity, jest Księciem. Przepełnia go niezwykła duma z tego powodu.

W tym czasie Piccolo walczy z C(w)ellem → Vegeta wyczuwa to i leci jak najszybciej na miejsce pojedynku. Zauważa, że Nameczanin jest... silniejszy od niego.. Tego już za wiele... Vegeta obraża się na rzeczywistość i odlatuje w góry. Nim to jednak robi to jeszcze implikuje, że „Kakarotto na pewno coś wymyśli” by przekroczyć poziom SSJ i stawić czoło "Seru" jak i Androidom. Nie dosłownie rzecz jasna. Samemu nie jest w stanie niczego wymyślić, co by pozwoliło mu zwiększyć moc.

Goku wraca do zdrowia i informuje przyjaciół o swoim planie. Przy okazji odwiedza Vegetę i wyciąga go z apatii. Składa mu propozycję nie do odrzucenia z której „Bejita” chętnie korzysta.

Gdzieś indziej „Jaszczurka” tzn. „broń biologiczna” stworzona przez doktora Gero wchłania siedemnastkę i staje się „Częściowa Perfekcyjna”. „Książe” kończy trening i przylatuje na spotkanie z Komórczakiem. Ogłasza, że nie jest zwykłym Vegetą... Teraz to jest „Super Vegeta”(!!!). Dominuje nad swoim przeciwnikiem i choć bardzo lubi takie sytuacje to jednak czuje niedosyt... Marudzi, narzeka (więcej niż Ja w tym poście) i ostatecznie pozwala „C” wchłonąć Osiemnastkę. Mamy rewanż: „Super Vegeta” dostaje lanie (jakżeby inaczej), choć nie takie dotkliwe jak dwa ostatnie. Jest wściekły, bo przecież miał być najmocniejszy, najważniejszy, a tu znowu coś się nie udało.. Gorycz sprawia, że ponownie spływają mu łzy (tylko w anime). Odpala „Final Flash” nie bacząc na Ziemię i jej mieszkańców. Oczywiście Komórczak przeżywa i kończy dumnego Saiyana.

Po jakimś czasie „Seru” ogłasza turniej na który Vegeta przygotowuje się poprzez katorgę w Komnacie Ducha i Czasu. Nie daje to jednak oczekiwanego rezultatu. Co więcej perypetie na wyżej wspomnianych igrzyskach powodują śmierć Son Goku. Vegeta jest wściekły, nie wiadomo, czy bardziej na „znienawidzonego” Kakarotto, czy zawistny los, że znowu mu coś odebrał. Można spekulować o „pustce”, ponieważ Vegeta twierdzi, że nigdy nie będzie już walczył.

Mija 7 lat. Wojownicy „Z” postanawiają wziąć udział w 25 Tenkaichi Budokai podczas którego dowiadują się od Kaioshina o nowym zagrożeniu. Wylatują razem by stawić czoło czarownikowi zwanemu Babidi i Jego sługom. Bohaterowie nie zdają sobie jednak sprawy, że Vegeta przez ten czas popadł w swojego rodzaju konflikt wewnętrzny... Jest rozdarty, ponieważ czuje, że „coś” utracił na rzecz „ucywilizowania się” i spokojnego życia na Ziemi. Wykorzystuje to Babidi i przeciąga Vegetę na swoją stronę (a przynajmniej tak mu się wydaje).

Prawda jednak okazuje się o wiele gorsza.. Na tyle, że obie strony czują się zdradzone. Vegeta celowo poddał się magii Babidiego, ponieważ dzięki temu na pierwszy plan wysunęły się cechy stanowiące trzon Jego osobowości czyli buta, okrucieństwo i wyniosłość. W bonusie otrzymał także malutkie wzmocnienie przez co dysproporcja między nim, a Goku jest nieco mniejsza.

W sposób siłowy wymusza walkę z Sonem na co ten się godzi. Nie ma zresztą wyjścia. Wracają klasyczne słowa o wielkiej dumie, byciu Elitą wśród Elit i Księciem Saiyan. Walka trwa, a istota zwana „Buu” wydostaje się ze swojego więzienia.. Obaj Saiyanie wyczuwają to i postanawiają przerwać pojedynek... Vegeta uderza Goku tak by ten stracił przytomność i postanawia samemu rozprawić się z wrogiem.

Toczy się walka z różowym demonem → jak zwykle Vegeta zbiera dotkliwe manto po czym postanawia skorzystać z ostatniej deski ratunku i żegnając się ze swoją rodziną oraz Goku wykonuje technikę, która kończy Jego żywot. Chciał dobrze, ale niestety nie znał (a właściwie to nikt nie zdawał sobie z tego sprawy) zdolności regeneracyjnych Majin Buu.

Pokrótce Vegeta wraca „na przepustce” do świata żywych. Wraz z „Kakarotto” stawia czoło demonowi. Gdy Buu wraca do swojej pierwotnej formy Vegeta wygłasza piękną przemowę w której uznaje wyższość swojego formalnie poddanego. Ogłasza go numerem 1. Później dwukrotnie robi za worek treningowy dla Majina. Ostatecznie dzięki planu opracowanego przez „Bejitę” Wszechświat zostaje uratowany.

Podsumowując ten może nieco zbyt obszerny wywód...

Vegeta przez przez całą serię dostaje najbardziej srogie lanie ze wszystkich postaci (Gdyby nie Videl, którą spotkało coś cięższego niż hm „pobicie” to mógłby dostać medal za wytrwałość) powtarzając pomiędzy walkami słowa o swojej wielkiej potędze, byciu „Wielkim Księciem Saiyan” i oczywiście o wielkiej zemście za upokorzenie sprawione przez Goku. Od czasu do czasu szlocha, często przemawia, a jeszcze częściej się wścieka gdy realia są inne niż by sobie tego życzył.

Końcówka „Z” sugeruje, że MOŻE nie będzie powtórki z rozrywki (w GT np. nie była. Tam Vegeta był zdecydowanie bardziej spokojny, może nawet nieco wycofany), ale w „Super” cóż... jak tylko się pojawiła okazja do przekroczenia dawnych ograniczeń to znowu zaczęły się gadki o dumie, byciu Księciem Saiyan, niezmierzonej sile, straszenie innych itd. etc.

Dlatego jestem zadowolony, że w tym odcinku ograniczyli się tylko do lania i darowali sobie jakąś patetyczną mowę ze strony Vegety przez co mielibyśmy powtórkę tego samego co było na koniec Buu sagi tj. refleksja, zaduma i "nawrócenie".

Mimo, że wydźwięk postu ma takie, a inne brzmienie to nie czuję jakiejś antypatii wobec Vegety. Jest to dla mnie postać neutralna: po prostu jest, ale jakby jej nie było to nie rozpaczałbym.

Fakt faktem trzeba przyznać, że zmienił się → gdyby spotkał Cabbę np. podczas sagi z Cellem to prawdopodobnie zabiłby go bez sentymentów tak jak Nappe (ten akurat został „ukarany” za nieposłuszeństwo). Zwyczajnie by uznał, że Cabba nie jest godny bycia Saiyanem.

Fani Vegety naprawdę nie mają na co narzekać w tej serii. Wręcz przeciwnie. Książe” wykazuje teraz rozsądek większy niż Goku, wygrywa prawie z każdym z kim przyjdzie mu się zmierzyć i co więcej jeśli mowa o „surowej sile” to przerasta Sona i to zdecydowanie.

Kaio-ken? Broń obosieczna z której więcej szkody niż pożytku, a Vegeta wypełnił tę lukę rozwijając dalej SSB.

Ultra Instynkt? Nie wiadomo, czy Son Goku będzie mógł sobie stosować tę umiejętność „na zawołanie” i bardziej to zwieńczenie jego całego dorobku i posiadaniu zdolności, którą zaczynają podpadać pod telepatię i metafizykę.

No i mój ukochany, bzdurny zresztą argument, że Vegeta w całej historii DB nigdy z nikim hm „poważnym” nie zwyciężył... A z kim wygrał Son Goku w pełni samodzielnie od czasu walki z Frizerem na Namek??? A no tak, ostatnio z Keflą, choć cudem.

Mateusz napisał(a):
Kto to jest ten Zarama?
Na ten moment jest to Smoczy Bóg (wygląd nieznany), który Stworzył Super Smocze Kule dzięki którym można przyzwać Super Shenrona (słówko "Super" stanowi klucz nazwy właściwiej stąd tyle tego).

Przyszłość Freezy

Kenji Harima

Odp.: 54
Wyś.: 2.113
Shounen napisał(a):
Czyli jak po każdej sadze. Pamiętaj, że zło nie śpi i tak czy siak trzeba trenować. A bunt aniołów?!
Gdyby ode mnie to zależało to pociągnąłbym wątek tych zniszczonych Wszechświatów tj. trzynaście/osiemnaście.

Skoro mieliśmy taką postać jak Zamasu (który sam w sobie, choć jest jednym z lepszych wrogów w całym uniwersum to w pewnym momencie średnio pasował na standardy DB, ponieważ nie miał przeciwnika, który mógłby z nim powalczyć także na gruncie intelektualnym. Trunks jedynie podjął próbę polemiki) tzn. nieśmiertelny, któremu nie podoba się to, że plugawi śmiertelnicy mogą być tak potężni to możemy wykorzystać i drugą stronę...

Tym razem antagonistą byłby właśnie śmiertelnik, który zbuntowałby się przeciwko porządkowi ustanowionemu przez bogów i na cel upatrzyłby sobie Zeno. W ramach vendetty najpierw zapolowałby na Anioła, który pierwotnie piastował obowiązki we Wszechświecie z którego ów „zły” mógłby się wywodzić (dla smaku warto żeby było to dziecko Wielkiego Kapłana, jakiś syn/córka) żebyśmy mieli świadomość z czym przyjdzie się mierzyć naszym bohaterom. To wywołałoby bardzo poważne poruszenie w świecie bogów. W jaki sposób popadłby w konflikt z Goku i resztą? Standardowo → przez poszukiwanie (skuteczne) Super Smoczych Kul.

Byłby to pierwszy przeciwnik, któremu można by nieco współczuć, a tego w sumie nie było.

PS. Straszny offtop tutaj zrobiłem

Dragon Ball Super (manga)

Kenji Harima

Odp.: 281
Wyś.: 54.215
Ostatnio zacząłem się zastanawiać, czy manga będzie dalej kontynuowana tzn. nie skończy się w tym samym punkcie co anime. Póki co nie było żadnej, oficjalnej informacji na ten temat, a skoro w wielu aspektach komiks zdecydowanie się różni i idzie „swoim trybem” to pozwalam sobie na tego typu refleksje. Hmmm

DB Super odcinek 127, 11.02.2018

Kenji Harima

Odp.: 51
Wyś.: 1.853
szarlej_3 napisał(a):
Chyba to jedyne logiczne wytłumaczenie, bo w DBS przesadzają z mocą każdego, ale C17 to już naprawdę przegięcie. A co do jego mocy w GT, oglądałam tę serię jeden raz w podstawówce i więcej nie chciałam. Jak próbowałam po latach odświeżyć jakiś odcinek, zawsze wyłączałam po kilku minutach. Dla mnie GT było słabe i takie pozostanie.
Dochodzi jeszcze konsekwencja najmniej lubianej przeze mnie sagi z Cellem. Jakim cudem Gero uzyskał tak silne androidy (Choć w przypadku 17nastki i 18nastki lepsze byłoby określenie cyborgi, ale ok)? Z czego on je zrobił??? Ja rozumiem, że wykorzystał prawdziwych ludzi i technologia w DB jest jednak na wyższym w poziomie niż nasza (a i ta rzeczywista posiada potencjał na wysadzenie planety w powietrze) to i tak jest to... słabe. Muszę przyjąć najprostsze i dopowiedziane sobie samemu rozwiązanie → „geniusz ludzkiego umysłu”.

Ogólnie przejawiają się te Androidy cały czas... W najnowszej grze rozgrywającej się w uniwersum DB (Dragon Ball FighterZ) głównym antagonistą jest.... UWAGA(!)
jakżeby inaczej... Android 21

DB Super odcinek 128, 18.02.2018

Kenji Harima

Odp.: 46
Wyś.: 1.904
bardyt napisał(a):
Chciałbym na koniec DBS piosenkę równie fajną jak Dan Dan Kokoro Hikareteku , ale tak wiem puszczą full wersje tej co puszczali przy pierwszym pojawieniu się UI ...
O tym samym myślę od jakiegoś czasu -> miło by było na na sam koniec otrzymać jakiś nowy, dobry muzycznie i kojarzący się od razu z DB szlagier. Oczywiście ze słowami "o czymś", ale pewnie przyjdzie nam słuchać jakiejś bezpłciowej, prostolinijnej łupanki.

vegeta391 napisał(a):
Coraz bardziej się nam ten Vegetaś zmienia.
Wygląda na to, że teraz został już w pełni zaakceptowany przez "ziemską" ekipę.

DB Super odcinek 128, 18.02.2018

Kenji Harima

Odp.: 46
Wyś.: 1.904
Odcinek-zapychacz -> to co się wydarzyło przez cały epizod można było zrealizować w 5 minut. Na szczęście nie było dłużyzn, właściwie to byłem zaskoczony jak szybko te 20 minut minęło, a przyznaje, że na niektórych odcinkach "Super" spoglądałem na zegarek. Do dobrych rzeczy na pewno warto zaliczyć to, że Vegeta nie palnął żadnej patetycznej mowy w czasie jak wylatywał poza ring.

bardyt napisał(a):
Ten komentarz narratora na końcu trochę bez sensu, kto zostanie na arenie Goku czy Jiren? A to nagle zapomnieli sobie o śpiącym Freezie ?
Pewnie i sam się tego domyślasz, ale prawdopodobnie zostawiają go (Freezera) na ostatnią chwilę. Nie pozwolą wygrać Goku samemu... niestety... Zresztą już sam fakt, że Saiyanowi wśród całej tej palety różnych postaci przeszedł przez główkę również i Pan "F" świadczy, że niedaleka droga do "zostania przyjaciółmi/rywalami, ale nie wrogami".

Bardziej mnie zaskoczyło skrajne niedocenienie Sona przez Jirena (chyba ktoś tu zapomniał o odcinku 110). Rozumiem, że ten drugi jeszcze nie walczy na 100% itd., ale mimo wszystko.

Liczę, że w następnym odcinku będą po prostu walczyć i darują sobie wszelkiego rodzaju przemowy o "esencji bytu" etc.

DB Super odcinek 127, 11.02.2018

Kenji Harima

Odp.: 51
Wyś.: 1.853
szarlej_3 napisał(a):
Ogólnie trochę mnie na początku śmieszyło, że z poziomu blue robili takie halo (moc bogów, bla bla), a C17 atakuje na równi z Goku i Vegetą, w sensie nawet jak obrywa to nie tak, żeby stracić przytomność, więc jakby miał podobny poziom. ;p No ale przy DBS nie można zwracać uwagi na poziomy i - jak pisałam na początku - od dawna przymykam na to oko, a teraz robię to jeszcze bardziej (no prawie zamykam te oczy!), inaczej przyjemność z oglądalności byłaby bardzo niska. A tak to nawet ucieszyło mnie, że C17 z zaskoczenia zdołał choć zranić Jirena.
Po prostu w Toei ktoś "wpływowy" ewidentnie lubi postać C17. Dla przykładu -> wątek z serii GT podczas którego zmiażdżył on Trunksa jak robaka, a zanim się połączył ze swoim "złym" alter ego to jeszcze przy okazji stłukł Vegete. Super 17 pozwolę sobie przemilczeć. Tutaj Jego rola jest jeszcze większa -> "czarny koń" całego turnieju, a w walce wytrawny strateg i intelektualista.

Pewnie dlatego to wzmocnienie 17nastego aż tak mnie nie rusza, bo zdążyłem "przetrawić to" w czasie GT. Oczywiście jest to głupie, ale większe absurdy były w tej serii.

Co do życzenia Jirena -> W mandze jest bardziej rozmowny, a z Jego słów można wnioskować, że jest postacią pozytywną.
W anime ta kreacja jest trochę niejednoznaczna aczkolwiek raczej stoi po właściwej stronie barykady. Myślę, że nie będzie to życzenie skrajnie samolubne, choć z drugiej strony po tym całym biadoleniu o "sile" może sobie zażyczyć by być "ponad wszystkimi".

Przyszłość Freezy

Kenji Harima

Odp.: 54
Wyś.: 2.113
vegeta391 napisał(a):
Tego bym im nie darował!
Ja też nie, ale jako realista z nutką pesymizmu zakładam najgorszą możliwość. Opcja "to wszystko sen" przyszła mi na myśl z trzech powodów:

1) Nieodwracalne konsekwencje tzn. odtworzenie całego multiwersum okaże się ponad możliwości Super Shenrona. -> O tym już pisałem.
2) Dobór przyszłych przeciwników dla Goku -> nie oszukujmy się, po turnieju będzie on jednym z najpotężniejszych bytów w Dragon Ballowym Wieloświecie. Zostają tylko Opiekunowie z Whisem i Arcykapłanem na czele, Zeno jest poza zasięgiem. Oczywiście w mandze znowu próbują przepchać tezę, że "Goku niby najsilniejszy, ale i tak okaże się słabszy od Beerusa, bo ten drugi jest bliski opanowania Ultra Instynktu " Teoretycznie nie wszystkie Wszechświaty (jak to brzmi) biorą udział w turnieju więc tam teoretycznie można upatrywać nowego przeciwnika. Tajemniczego "złoczyńcę" z którym zmagał się Jiren nie liczę, ponieważ wątpię by ta istota była tak mocna.
3) Następstwa fabularne wiążące się z podróżami w czasie i przestrzeni, odkształcaniem rzeczywistości (Whis, Zamasu) etc.

"Restart" to nie zawsze "zamknięcie furtki" -> raczej to rozpisanie na nowo określonych wydarzeń (a przy okazji cwany skok na kasę).

bardyt napisał(a):
bo skoro ma wyjść film o gościu legendzie Saiyan, nie pamiętam jego nazwy, to trochę bez sensu robić film kinowy o gościu ze snu... bo to tak można by wtedy odebrać...
A to nie ma być czasami prequel??? Tutaj "wszystkie chwyty dozwolone", bo cała przeszłość świata DB stoi otworem.

Swoją drogą jakby to miał być film kontynuujący wątki z "Super" to mają właściwie całą "bazę" pod gotowy, bezpieczny produkt: podróż Goku i Vegety na Sadale -> na miejscu integracja z właściwymi Saiyanami -> "znikąd" przybywa Yamoshi (pierwotny SSG, który wygląda jak SSJ4. Nie byłbym naprawdę zdziwiony -> Toei korzysta z gotowych pomysłów, czy to z filmów kinowych, czy to z serii GT. W mojej ocenie bardzo dobrze.) , który z jakichś powodów uznaje naszych Saiyan za tych "złych" -> nawiązuje się walka.

Przyszłość Freezy

Kenji Harima

Odp.: 54
Wyś.: 2.113
Oddałem głos na "Zostanie wymazany". Przyszłość Freezy widzę w "czarnych barwach" tzn. dostrzegając absurdy fabularne do jakich czasami dopuszczają się twórcy tej serii to naprawdę nie będę zdziwiony jak postać tego niesamowitego, czarnego charakteru zostanie ekhem "zrehabilitowana" -> zniszczą po prostu jej trzon. Widzę dwie możliwości:

1) Goku toczy walkę z Jirenem i zdobywa ogromną przewagę dzięki opanowaniu w pełni Ultra Instynktu. Zdesperowany Jiren odpala jakiś "super, hiper, niemożliwy do zatrzymania" atak i tu na ratunek Goku przychodzi nie kto inny jak sam Freezer.

Dostaje strzał i pada niczym Piccolo w Saiyan sadze , a Jego "jestestwo" zostaje całkowicie przesądzone (a jak wiadomo z sagi Buu jest to w pełni możliwe tzn. można zniszczyć hm "duszę"). Oczywiście nie umiera od razu, najpierw padają wielkie słowa, że "on wielki Tyran przed którym trząsł cały Wszechświat ginie, bo poświęcił się dla znienawidzonej "małpy", potem Panowie tzn. Freezer i Goku wyrażają sobie w szacunek i ten pierwszy "rozsypuje się" z uśmiechem na ustach ("przyjaciółmi" nie zostaną z oczywistych względów, ale szczery "respekt" to co innego). Następuje chwila refleksji, ktoś tam się może popłacze, ale ostatecznie "F" zapisuje się jako bohater U7.

2) Goku wygrywa z Jirenenem i wyrzuca go za ring, ale ten resztkami sił unicestwia całą arenę (a przynajmniej tak mu się wydaje) i razem z nim w otchłań wpadają także Goku i Vegeta. Okazuje się jednak, że nie wszystko zostało zniszczone, a na polu walki pozostaje... Freezer. Zapisuje się jako zwycięzca i bohater U7. Ostatecznie nie zostaje wskrzeszony, bo wykańcza go Vegeta uznając, że "F" jest zbyt niebezpieczny aby żył (i w sumie racja, ponieważ możliwości rozwoju "changelinga" są prawdopodobnie nieograniczone).

Cokolwiek by się nie wydarzyło Pan "F" będzie miał niestety udział w finałowej walce... Po prostu nie dadzą Goku samodzielnie (jak zwykle) tego wygrać ...

No i jest jeszcze jedna tragiczna możliwość, choć nie dotycząca bezpośrednio Freezera, a której równie mocno się obawiam skoro zakończenie serii potrwa odcinek/10 minut ostatniego odcinka plus mając na uwadze przekombinowaną końcówkę z Zamasu...

Odwrócenie konsekwencji turnieju okaże się poza możliwościami Super Shenrona. W efekcie przybędzie ktoś wyżej w hierarchii od Zeno i zrobi swojego rodzaju "RESET" -> Puf! Goku budzi się przed 28 Tenkaichi Budokai z poczuciem, że to wszystko było tylko snem..

Turniej wszechświatów - rozmyślanie

Kenji Harima

Odp.: 49
Wyś.: 9.610
Dopowiem co nieco później, ale aktualny, "stary" układ w stylu turniej -> przygody -> turniej -> przygody jak najbardziej mi odpowiada. Ze względu na ilość zawodników zakładam, że eliminacje odbędą się w parach tzn. 2 vs 2. Wątpię żeby saga była dłuższa niż te 50 odcinków, a trochę żal by było pozostałe wszechświaty potraktować po macoszemu. Liczę, że postacie takie jak Kuririn będą miały swoje 5 minut, a nie jak to było poprzednio. Niech go tam Goku nauczy Kaio-kena.

Co do głośnego screena -> cóż... społeczność od lat domagała się żeńskiego saiyajina. Oczywiście ów dama może być reprezentantką zupełnie innej rasy z Wszechświata X, a tylko "przy okazji" wygląda jak wygląda, ale że DB raczej skłania się w interpretacji typu "jest tak jak widzisz" (Genki Dama Trunksa, Zły Frost) to nawet nie szukałbym tego ukrytego dna i uznał ją za reprezentantkę ogoniastych.


Bardziej mnie intryguje "złowieszczy" klaun i zakapturzona postać obok niego oraz (choć to temat bardziej na następną sagę) kto lub co jest odpowiedzialny za to, że Zeno w przeszłości zniszczył tak wiele Wszechświatów.
Strony: 1, 2, 3 ... 9, 10, 11  następna
Przejdź do:  
Dragon BallForum DB NaoAnime GakureAnime PhrasesDr. Slump
Powered by phpBB
Copyright © 2001-2018 DB Nao
Facebook