Forum Dragon Ball Nao

» Survivor Userski IV ocena: 8,82 (głosy: 17)110

Strony:   1, 2, 3 ... 9, 10, 11 ... 26, 27, 28  
Legolas Mężczyzna
Super Saiyanin
Super Saiyanin
[ Klan Takeda ]

Wiek: 27
Dni na forum: 4.965
Ostrzeżenia: 1
Posty: 432
Old

Jak już on wyleci, to przestaje głosować
Laru Kobieta
Super Saiyanin 4
Super Saiyanin 4
[ Klan Takeda ]
Laru
Wiek: 30
Dni na forum: 5.239
Plusy: 6
Posty: 2.801
Skąd: Łuków
END Nie żebym się na Ciebie uwzięła, ale nie mam weny...

"Jego drogę spowija jedwab, odciski jego palców na rosie,
Mieszkańcy krain mroku pokornie się przed nim płożą.
Bękart Matki Natury odrzucony przez liście i potok
Obcy w obcym kraju, szuka pociechy w swych marzeniach."
Marillion "Grendel".

Denerwować się, to mścić się na swoim organizmie za głupotę innych.
Rinnegan
Demon
Demon
[ Klan Kutang ]
Rinnegan
Wiek: 30
Dni na forum: 4.951
Plusy: 2
Ostrzeżenia: 7
Posty: 3.217
Skąd: Włocławek
Stary zebrał dla siebie grupk pomocników o nieznanych imionach, bądź też pseudonimach. Razem z nim wspierało go w nadchodzącym pojedynku 7 osób.

Następnego dnia Ishi ze swoimi mocno uzbrojonymi sojusznikami ruszył w drogę. Byli z nim: Tenshi, Franek, Q, Szarak, Cyc, Focus, Drakan, eMate, Laru, Legolas i Shiro. Tak więc sytuacja przedstawiała się na korzyśc armii Iska, jeśli chodzi o liczebność. Franek, Q, Szarak i Cyc uzbrojeni byli w potężne topory. Tenshi i Legolas mieli łuki, w których znajdowały się ostro zakończone strzały, wypełnione silną trucizną, niszczącą ludzki organizm w przeciągu kilku minut. Focus, Drakan, eMate, Laru i Shiro mieli potężne glany i do perfekcji opanowane kilka skutecznych wschodnich sztuk walk i tyle nam spokojnie wystarczyło.

Stary miał tylko rewolwer, natomiast jego podwładni miecze. Dotarliśmy na miejsce. Czuć było ciężką atmosferę, przez którą z radości zaczęło się kilku śmiać, a także i z nerwów. Nie mogliśmy doczekać się klęski Starego. Ukazał się z naprzeciwka. Następnie jego poplecznicy okrążyli nas, tworząc koło, co nas rozbawiło, że Cycek turlał się, jak Turtles po ziemi. Staruch dobył rewolta – strzelił. Na co szybkim ruchem topora Franek odbił strzał-patrząc w Starego obłąkanym wzrokiem mordercy, szukającym uciechy z krwi.

Staruch zaczął mówić : I co?! Myślisz, że uzyskasz ode mnie jakiekolwiek informacje?! To się grubo mylisz, śmieciu!! Ishi nienawidził, jak się do jakiegokolwiek człowieka mówiło – śmieć, i teraz wszystko było jedno-liczyła się tylko śmierć tego jednego, nie patrząc na pionków. Sojusznicy mieli się nimi zająć. Zaczęło się …

Q i Szarak zaczęli nacierać z toporami na odsłoniętego sługę Starego. Zamachnęli się jednocześnie, ucinając w tym samej chwili głowę i pas przeciwnika. Uśmiechnęli się chytro i oblizali wargi. Tak byli pochłonięci walką, że nie zauważyli strzału Starego, który wystrzelił rękę topora Q, który spadł z hałasem na ziemię. W tej chwili pionek uciął Q prawicę. Ten skrzywił się, jednak zachował swój szyderczy uśmiech, dobywając topora – porozcinał swego przeciwnika. Zostało ich tylko czterech, nie licząc Starego. Legolas i Tenshi dybyli strzał, które w ogólnym gradzie zasypały kolejną nieokreśloną osobę, która nie spodziewała się tego morderczego ataku. Była poprzebijana nimi na wylot, ginąc szybciej, niż trucizna zdążająca ku krwi…

Pozostało już tylko trzech. Nudy… Focus, Laru i Shiro zajęli się kolejnym. Trwało to chwilę. Focus niesamowitym ciosem ręki, uciął ją od barka w dół. Laru złamała nogę delikwentowi delikwentowi glana, która ugięła się pod dziwnym kątem. Shiro zakończył sprawę , łamiąc szybko kark ofiary, żeby nie cierpiała już tych męczących katuszy, ona końcu nie zawiniła. Atmosfera dosłownie płonęła gorącem i żądzą krwi…

Dwóch…

Sprawę zakończyli Drakan i eMate. Ishido stał ze skrzyżowanymu wokół szyi rękoma, w geście triumfu – podobnie, jak to Vegeta, niszczący stadiom turniejowy, pod wpływem Majina ( ^ ^ _ ‘)… Walka była krótka i Drakan z eMatem zakończyli ją z pewnym rozczarowaniem i rozbawieniem. Napięcie sięgnęło zenitu. Wszyscy wtopili wzrok w : Olda, który stał totalnie oszołomiony z rozdziawioną gębą i drżąc na całym ciele. Nie przypuszczał takiego obrotu zdarzeń. Nadchodził wielki finał. Zaczynało zmierzchać. Ptactwo poderwało się do lotu …


OLD , sory, to tylko opowiadanie, wyluzuj
franqey Mężczyzna
Super Saiyanin 4
Super Saiyanin 4
[ Klan Asakura ]
franqey
Wiek: 33
Dni na forum: 5.108
Plusy: 3
Ostrzeżenia: 3
Posty: 2.643
Skąd: Danzig
Bitwa już zbliżała się ku końcowi. Oddział przeciwnika został otoczony ze wszystkich stron , a pole biwy rozciągało się na 2 kilometry. Trawa przyjęła czerwony kolor , a wszędzie walały się trupy. Legolas , którego oddział dobijał właśnie tych którzy jeszcze oddychali zbierał swoje strzały na pobojowisku. Chłopak musiał się sporo nabiegać , ale zależało mu na tym żeby odnaleźć zguby , bo jek zawsze powtarzał "strzały z drzewa wiśniowego z Lochier są mniej podatne na wiatr , i lecą znacznie dalej niż wszystkie inne". Dostrzegł właśnie kolejną sztukę , która ledwo co wystawała zza niewysokiego wzgurza. Podbiegł by ją podnieść , i jakaś ręka wciągnęła go w dół, tak że reszta straciła go z oczu. Jeden z jego ludzi zaniepokojony dłógą nieobecnością elfa poszedł zobaczyć co się stało. Gdy doszedł na miejsce jego oczom ukazał się przerażający widok. Łucznik klęczał na ziemi trzymając się za szyję z której ciekła olbrzymia struga krwi, a pod nim leżał uśmiechnięty, martwy goblin ze strzałom wbitą w serce. Legolas z całych sił uciskał gardło , jednakże na nic się to zdało - po niecałej minucie znieruchomiał . Żołnież który znalazł Legolasa zostawił go w pozycji klęczącej z rękoma przyklejonymi o zaschniętą krew do szyi [ ort! ] , i pobiegł z płaczem donieść reszcie o tragedii.
Gdy bitwa całkiem dobiegła końca pomniejsi rycerze zajęli się paleniem truchła. Franek poszedł zapalić fajka. Gdy odszedł kilka krowów zobaczywł prze dobą wbitą w ziemię włócznie [ ort! ]. Podszedł do niej , i zobaczył że wbrew jego przypuszczeniom nie tkwiła ona w ziemi , lecz w którymś z wojowników. Po bliższym przyjrzeniu [ ort! ] się ciału odkrył że był to Karmiu. Chłopak miał przebite kolano , rozbitą czaszkę , i był nadziany na włócznie [ ort! ]. Gdy Franqey odwrucił się aby przekazać innym wiadomość o śmierci kolejnego z dowódców usłyszał za sobą bulgot. Czyżby Karmiu wciąż żył?

"I wówczas, jakby dla ostatecznego i nieodwołalnego pchnięcia mnie do upadku, zjawił się duch Przekory. Filozofia nie zdaje sobie żadnej z tego ducha sprawy. A jednak wieżę w to święcie, jak w istnienie własnej duszy, że przekora jest jednym z pierwotnych popędów ludzkiego serca - jedną z niepodzielnych, pierwiastkowych władz lub uczuć, które nadają kierunek charakterowi danego człowieka. Któż, popełniając czyn niedorzeczny lub nikczemny, nie dziwił się po stokroć tej prostej oczywistości, iż wiedział, że winien go był nie popełniać? Czyż pomimo doskonałości naszego rozsądku nie mamy nieustannych zakusów do naruszania tego, co jest Prawem, dla tej po prostu przyczyny, iż wiemy właśnie,że jest to - Prawo?"
Edgar Allan Poe "Czarny Kot"
Shihouin Mężczyzna
Skryty w cieniu poprostu
Skryty w cieniu poprostu
[ Klan Kaeshi ]
Shihouin
Wiek: 28
Dni na forum: 5.200
Plusy: 4
Ostrzeżenia: 3
Posty: 942
Skąd: G-City
Old - Przyłączenie się do wymiany zdań między twoim kolegą, a innym użytkownikiem sprowadziło twój poziom do poziomu ich obojga dlatego mój strzał pada na Ciebie

[img198.imageshack.us/img198/1294/finalsygjrock2.jpg]
"Hana wa sakuragi , hito wa bushi." - "Wśród kwiatów wiśnia wśród ludzi wojownik."
"Leć jak motyl, kłuj jak pszczoła"
Santoryu

Kaeshi Klan
Lilu Kobieta
Super Saiyanin 2
Super Saiyanin 2
Lilu
Wiek: 27
Dni na forum: 4.930
Posty: 885
Shihouin - za post powyżej.
Old Shatterhand Mężczyzna
Super Saiyanin 4
Super Saiyanin 4
Old Shatterhand
Wiek: 69
Dni na forum: 4.799
Plusy: 1
Ostrzeżenia: 2
Posty: 1.749
Shihouin napisał(a):
Old - Przyłączenie się do wymiany zdań między twoim kolegą, a innym użytkownikiem sprowadziło twój poziom do poziomu ich obojga dlatego mój strzał pada na Ciebie
Shihouin- nieumiejętność właściwego używania własnego umysłu, doprowadziło do błędnego pojęcia, tudzież interpretacji, mojego postu.
Wniosek: przeczytać jeszcze raz. Podjęte kroki: do odstrzału.
Adnotacja: kolejnemu interpretującemu podobnie ten lub poprzedni post, napiszę to samo.

Ps. Gwoli ścisłości. Post ten nie jest obrazą, a próbą zasygnalizowania pewnej kwestii jego podmiotowi.
Old Cyceron Mężczyzna
Gekokujō
Gekokujō
Old Cyceron
Wiek: 30
Dni na forum: 4.943
Plusy: 3
Ostrzeżenia: 6
Posty: 1.499
Skąd: z Polic
Lego... Lego... Legolas
Upsik... przeoczenie... w takim razie... Shihouin.

Uprasza się o podawanie uzasadnień bądź czegokolwiek.
SoheiMajin Gotenks

Ten post był edytowany 1 raz, ostatnio zmieniony przez Old Cyceron: 18.02.2008, 13:00
Filippo Mężczyzna
Super Saiyanin 3
Super Saiyanin 3
[ Klan Kaeshi ]
Filippo
Wiek: 24
Dni na forum: 4.581
Plusy: 1
Ostrzeżenia: 1
Posty: 1.003
Skąd: Zduńska Wola
Shihouin

Uprasza się o podawanie uzasadnień bądź czegokolwiek.
SoheiMajin Gotenks

"...jestem śmieszny czort, więc śmieję się..."
" Die With a Beer in Your Hand " - Tankard

THRASH ' EM ALL !!!
Al Ed Upek Kobieta
"Deus Volt
Deus Volt
[ Klan Kutang ]
Al Ed Upek
Wiek: 30
Dni na forum: 4.665
Plusy: 10
Posty: 5.104
Skąd: Włocławek
Shihouin lubię Cię, ale przyszła na Ciebie pora. ;p

[oi49.tinypic.com/smpwyh.jpg]
Nigdy nie będę w 100 % szczęśliwy, bo spirytus ma 96 %.- mój kolega Marcin.
-Nadia, gdzie moje gacie?
-Nie wiem, pewnie do muzeum wzięli.
Jestem Polakiem – więc mam obowiązki polskie: są one tym większe i tym silniej się do nich poczuwam, im wyższy przedstawiam typ człowieka - Roman Dmowski
Panie Bolesławie, witamy w domu. Witamy całą ekipę czarnuchów z łańcuchami.
Gdzie jest ta Irlandia, no gdzie? Ja wam powiem gdzie. Za Wielką Brytanią.
Nie oznacza to jednak, że byłem świniakiem pokroju Kwaśniewskiego, czy innego Komorowskiego, aż tak nisko nie upadłem. Chłopu trzeba dawać albo się nie dziwić. Chłopak wyczaił ją na skupie żywca. W sezonie tzw "świńskiej górki". Na imie jej było Teresa, Teresa z domu Bąk. Gonar wziął 2k kredytu na suple. xD
Avensus Mężczyzna
"Indestructible
Indestructible
[ Klan Asakura ]
Avensus
Wiek: 28
Dni na forum: 5.023
Plusy: 9
Posty: 1.687
Skąd: Gdańsk
Shihouin.

Uprasza się o podawanie uzasadnień bądź czegokolwiek.
SoheiMajin Gotenks


Nie lubię się powtarzać...

Mogłeś to wcześniej napisać
SoheiMajin Gotenks

When music is the weapon, the sickness is the cure
'Love' is making a shot to the knees of a target 120 kilometers away using an Aratech sniper rifle with a tri-light scope
[i43.tinypic.com/33ojrxj.gif]

Ten post był edytowany 1 raz, ostatnio zmieniony przez Avensus: 18.02.2008, 23:13
Endzik Mężczyzna
Super Saiyanin 4
Super Saiyanin 4
[ Klan Kutang ]
Endzik
Dni na forum: 4.397
Plusy: 25
Posty: 2.087
Shihouin, żeby "bronić" Old'a.

Uprasza się o podawanie uzasadnień bądź czegokolwiek.
SoheiMajin Gotenks

Last.fm

Ten post był edytowany 1 raz, ostatnio zmieniony przez Endzik: 18.02.2008, 19:58
Drakan
Super Saiyanin 4
Super Saiyanin 4
[ Klan Asakura ]
Drakan
Wiek: 30
Dni na forum: 4.640
Plusy: 7
Posty: 1.646
Skąd: Elizjum
Zza roga dochodziły odgłosy głośnej kłótni. Niby rzecz, która nie powinna go obchodzić, ale coś wewnętzrenie podpowiadało mu, że to właściwa droga. Że to jest coś co pomoże mu w osiągnięciu celu. Drobna płotka, lecz płotka istotna. Pomimo ogarniającego go Głodu a co za tym idzie nieuchronnie zbliżającego się Szału, postanowił pozostać na swym stanowisku. Dla niepoznaki odrobinę zmienił swój wygląd. Jeszcze starczyło mu sił. Odrobinę podrósł, skrócił sobie włosy i zmienił kształt nosa na zadarty. Zaokrąglił swoje rysy twarzy, żeby nie wydawać się takim chłodnym. Jedyny element, który pozostawał niezmiennie taki sam to stalowo zimne oczy, które mogły go zdradzić, ale nawet i temu mógł zapobiec. Kiedy chciał potrafił wyglądać niewinnie i czarująco. A teraz mógł we względnej ciszy i spokoju przyjrzeć się dokładniej karczemnej awanturze.
Było to dwóch mężczyzn. Jeden z nich młody o przeciętnej aparycji, lekko zakłopotany młodzieniec, drugi zaś był siwiejącym, nie potrafiącym powstrzymać swych emocji mężczyzną w kwiecie wieku. Pomimo wszelkich oznak, które czyniły go zabawnym w jego spojrzeniu można było dostrzec nutkę dumy i rozsądku, także pewnego rodzaju chłodu cechującego tych, którzy mieli coś do ukrycia. Ot, istota ludzka po przejściach i zwykły wybuch tłumionych od dawna żali.
- Ależ proszę cię... Ja... ja naprawdę tego nie chciałem. Myślałem, że mam racje, że robię coś co może ci pomóc. Ja... naprawdę nie chciałem ci zaszkodzić.
- Nie. Wierzę. W. Ani. Jedno. Twoje. Słowo.
- Proszę cię, nie rób mi tego. Legolas... Legolas popełnił błąd, ty też byłbyś uczynił to samo. Ja musiałem temu zapobiec. Musiałem cię stamtąd wyciąnąć. Przecież wiesz jaki potrafisz być... zmienny. Ściągnąłbyś kłopoty na cały swój plan, na wszystkich swoich ludzi! Pomyślałeś choć o tym?!
- Ty mała plugawa kreaturo...! Jak śmiesz coś takiego mi insynuować? Jak możesz posądzać mnie? Mnie! o coś tak niegodnego...
- Nie, przestań! Oczywiście, że nie pomyślałeś! A oni ci zaufali, a oni oddali się w twe ręce! Jak mogłeś im to zrobić? Jak?! Zostaliby zniszczeni... Doszczętnie zniszczeni... Przez to, że ty nie mogłeś zaspokoić swoich ambicji.
- Gdyby nie ja, jeden z moich ludzi już dawno byłby martwy! Nie umiesz wiązać faktów idioto! Masz skażony umysł. Nie będę rozmawił z kimś, kto nie jest tego godny. Riposty twe są zaiste na niskim poziomie.
- Heh... martwy... On JUŻ jest jakby martwy! Nie widziałeś co się z nim stało? Od paru tygodni ma puste spojrzenie. Widzę w jego oczach widmo jakiejś masakry... On tego nie pamięta, nie czuje... Ale widział. Tylko on może powiedzieć, gdzie zniknęli ci wszyscy ludzie z pobliskiej wioski. Tam się coś wydarzyło... A ty chcesz to tak zostawić, bez słowa komentarza. Co z ciebie za szef?
- Shihouinie, nigdy nie twierdziłem, że nadaję się do tej roli. Ale chciałem im pomóc. A ty mi przeszkodziłeś. Powinieneś za to ponieść karę. TAK, GNIDO ZDRADZIECKA, TO TY JESTEŚ WINIEN!!!
-Na matkę boga najświętszego, opanuj się, Oldzie1 Ja nic nie zrobiłem!!! SŁYSZYSZ? NIC!!!
Wrzaski obydwu juz panów znacznie przybrały na sile. Mimo tego nie słyszał nic. W głowie tłukło mu się jedno. Old... Old... Shatterhand! Nareszcie go znalazł! Nareszcie będzie mógł doprowadzić swą misję do końca. Nie pozwoli na łamanie tradycji. Wszyscy zdrajcy muszą ponieść śmierć... A on ich poprowadzi i ukarze. W imię Tradycji. W imię wieloletniego dziedzictwa. W imię Diabłów. W imię klanu TZIMISCE! W IMIĘ KAINA I WSZYSTKICH JEGO DZIECI!!!
Zrezygnował z chowania się w kącie. Jeszcze w nowej postaci wyszedł na ulicę i ruszył w ich stronę. Powoli i nieustannie zbliżał się w ich stronę, kolory wirowały mu przed oczami. Odczuwał dziką radośc i podniecenie. Jeszcze chila i nie wytrzyma. Podszedł do mężczyzn. Młody Shihouin podniósł na niego wzrok zdziwiony nagłym pojawieniem się żałośnie wyglądającego nieznajomego zaś Old prychnął pogardliwie. Już miał kazać iść temu niepozornemu człowieczkowi, kiedy ten właśnie ukazał swe oblicze. Specjalnie na tę okazję swe najbardziej upiorne i przerażające oblicze na jakie było go stać. Na ich oczach zaczął powolny acz widoczny powrót do swej codziennej postaci. Nie musiał nawet uciekać się do wywoływania Strachu. Shihouin wrzasnął krótko po czym poderwał się do panicznej ucieczki. Niewiele zdziałał, po krótkiej chwili dosięgnęły go dopiero co wytworzone długie szpony nieznajomego rozrywając mu cały prawy bark, miażdżąc łopatkę w stalowym, zimnym uścisku. Padł zalany krwią na ziemię, błagając o pomoc. W zamian otrzymał silne kopnięcie w brzuch. Zwymiotował. Powoli tracił przytomność. Nieznajomy odwrócił się do przyciśniętego do ściany pobladłego Olda. Wiedział, że wygląda strasznie. Jego przemiana już się zakończyła, choć pozostawił sobie szpony. Widok świeżej krwi obudził w nim uśpioną od dawna Bestię, co bardzo źle wpływało na jego umysł. Całym sobą pragnął doskoczyć do młodzieńca i zacząć ucztę, wszystko w nim krzyczało. Lecz nie mógł pozolic sobie na chwilę nieostrozności, czekała go teraz jeszcze lepsza zabawa i obowiązek zarazem. Czekał na to od dawna. Powoli i rozmysłem zwrócił swe teraz robiegane i szaleńcze spojrzenie w stronę przywódcy Shimazu. Nie dbał o pozory, nie dbał też i o Maskaradę, gdyż wiedział, że i Old wie kim jest. Mówiło mu to jego pełne dumy spojrzenie, dumna postawa, ale także od dawna zapomniana trwoga i szacunek należnie im okazywany przez ludzi, którzy mieli okazję poznać potęgę Kainitów.
- Witaj szanowny Oldzie Shatterhand. Moje imię nie musi ci być znane. Nazywaj mnie Drakan. Przysyła mnie Jego Wysokość Ravii. Zapewne domyślasz się w jakim celu... - zwrócił się do swej ofiary głosem cichym, nabrzmiałym szaleństwem ale i czymś jeszcze. Czymś przypominającym dziką radość, wibrujące w powietrzu podniecenie.
Old wytrzymał jego spojrzenie.
- Tak. Wiem - odparł nadal nie zdejmująć wzroku z twarzy Drakana. On też się zmienił. Teraz przypominał siedemnastoletniego chłopca o niewinnych rysach twarzy. Tylko oczy stały się dorosłe. Lata trudów i mąk, poplątane koleje losu... To wszytsko go zmieniło. Nawet jeżeli wracał do swej pierwotnej postaci.
- Wiem - powtórzył.
- Wspaniale. Będziemy mieli z tobą wiele do porozmawiania, wiele do opowiedzenia. Tyle lat, tyle przeżyć. Ach nie mogę się doczekać - zachichotał Drakan. Ujął jego twarz w swoje zakrwawione szpony i przysunął blisko do swojej. Bardzo blisko. Za blisko...
- Mmm, nie mogę... - szepnął dziwnie - idziemy.
Jeszcze parę godzin po ich odejściu na ulicy było słychać ciche jęki. Później ustały zupełnie. Shihouin nie żył.

Posłowie
Uprzedzając ewentualne skargi i zażalenia autor pragnie poinformować, iż wydarzenia wyżej przedstawione zostały oparte o ostatnie konflikty na forum DB Nao. Intencją autora nie było przyłączenie się do żadnej ze zwaśnionych stron, tudzież wyrażanie opinii. W jego mniemaniu był to dobry materiał na stworzenie opowiadania do Survivora, doskonale wpasowującego się we wczesniejsze założenia twórcy.
Za uwagę dziękuje autor
Drakan

I know I'm strange, but what are You?

Obraz

Ech, gdzie te czasy Nao oświecone...
Kyasarin Kobieta
Full Power SSJ
Full Power SSJ
[ Klan Asakura ]

Wiek: 28
Dni na forum: 4.630
Posty: 633
Skąd: Kielce
Sory, że ostatnio nie głosowałam, nie było mnie.

A mój głos leci w Shihouin. Nie to, że coś do Ciebie mam, ale z tego, co widzę, to chyba już decyzja zapadła..
Focus Mężczyzna
"GMF
GMF
[ Klan Asakura ]
Focus
Wiek: 32
Dni na forum: 5.243
Plusy: 41
Posty: 2.966
Skąd: Szczecin
Ostatnimi strzałami pada na glebę Shihouin.

Gotowi do odstrzału:
Gotenks
Tenshi
Paintball
Franek
Q’
Szarak
Avensus
Cyceron
Ishido
Joe Weider
Focus
Drakan
Old Shatterhand
eMate
Rozarossa
Laru
Shiro
theEND
Kamiru
Kyasarin


Smażący się w piekle:
Tatsumaru
Uchiha Sasuke
Filippo
Mihesz
Daichi
Calibra
Legolas
Shihouin


Nowa runda

The End. Jak już wspomniałem, lubię Cię, lecz ze względu na staż wszystkich osób, które pozostały, wybieram właśnie Ciebie.

Regulamin Forum | Cytaty z mang i anime

Obraz

Ten post był edytowany 2 razy, ostatnio zmieniony przez Focus: 18.02.2008, 21:57
Uchiha Sasuke Mężczyzna
Saiyanin
Saiyanin
Uchiha Sasuke
Wiek: 28
Dni na forum: 4.542
Ostrzeżenia: 4
Posty: 183
Focus Tak jak się uparłem tak cały czas ty będziesz na liście.
Rinnegan
Demon
Demon
[ Klan Kutang ]
Rinnegan
Wiek: 30
Dni na forum: 4.951
Plusy: 2
Ostrzeżenia: 7
Posty: 3.217
Skąd: Włocławek
Staliśmy wszyscy naprzeciw siebie. Drużyna Iska, składająca się z doświadczonych w boju osobników i ten jeden, podstarzały, Old, z potężnym rewolwerem…

Ishido wydarł mordę : - bądźcie czujni, to na pewno jeszcze nie koniec. Stary może mieć jeszcze coś w zanadrzu. Ja się nim zajmę osobiście, nie martwcie się o mnie.

Jako, że Starzec był królem tej puszczy, posiadał we władaniu wszystkie zwierzęta, które zaczęły się tu złazić. Były to m.in. : niedźwiedzie, piżmowoły ( często waliły kupy przy chodzeniu ), rysie, orły, jenoty i inne pierdoły. Zaczęły atak na przyjaciół..

Nie zwracaliśmy na nich uwagi – ja i Old. Ishi wyposażony był we wspaniały i ostry, gruby miecz – przypominający ten Zanpakutou Ichigo z Blicza. Zaczęła się potyczka. Old zaczął strzelać. Jednak miecz Iska w zawrotnej prędkości poruszał się, odbijając lekko na boki strzały przeciwnika. Byli coraz bliżej. bliżej pewnej chwili, dwa wilki biegnące po bokach zaczęły zagradzać drogę Ishido. Niezbyt się nimi przejął, jednego ogłuszył tylko, lecz drugi zatopił kły w nogę samuraja. Ten krzyknął : paszoł pies won !! Idź kupę , a nie mnie tu lizujesz po nodze !! Machnął mieczem i odrzucił wilczka na kilkanaście stóp – nie chciał ich zabijać, liczyła się śmierć stęchłego dziadygi. Jednak pomyślałem sobie – Małysz byłby ze mnie dumny !..

Cyc i reszta dzielnie sobie radzili ze zwierzyną, jednak traktowali ją „trochę” mniej łagodnie, niż Ishi… Pełno było krwi. Cycek nawet rozpalił se ognisko i upiekł dzika na rożen. Reszta bawiła się zwierzętami zwierzętami , i w końcu reszta , która przeżyła uciekła w popłochu w głąb lasu. Była już noc.

Ishi rozciął Staremu ręce, które stały się bezwładne, można było rzec, że było już po walce. Wziąłem dziada za szmaty i podniosłem w górę. Wtem podbiegli Q i Szarak ( -_- ), z toporami. Zmroziło mnie i odsunąłem w ostatniej chwili Starego, któremu moi sojusznicy odcięli całą prawą dłoń i sprawili, że lewa stała się kikutem… Ishi rozdarł papę na cały głos: ejj, nie prosiłem was, byście mi pomagali. Oni na to rzekli: kheheheh, no wiem, też mamy z nim małe porachunki. Małe kuku dobrze mu zrobi ..

Odrzuciłem go na ziemię. Ręce miałem całe czerwone, pomyślałem, że nawet przy zabawach z Wackiem nigdy takich nie miałem..

Zaraz po tym ładnym przemyśleniu nadbiegł byczy Piżmowólec, który wziął w ryj głowę Olda i zarzucił nim na swe gęsto owłosione plecy, w których Stary dosłownie się zapadł ( jak kinol po ataku z pięści ) i paszli uciekać…

Legolas i Tenshi przygotowani byli jeszcze na jeden strzał. Legi trafił strzałą w odbyt piżmowółka, który przyspieszył, skowycząc, lecz wywalił się przy drugim strzale Tenshi, w jego nogę. Trucizna tym razem szybciej zadziałała niż śmierć z odniesionych ran. Musiał wiele przecierpieć zwierzak dziwny…

Z Włochów wyturlał się Stary. Ta walka trwała dobre 6 godzin. Focus, Laru i Shiro mocno wnerwieni takim wolnym przebiegiem akcji i pobiegli szybko, aż się kurzyło i zadeptali dziada, zapewne na śmierć. Wrócili szybko do nas i powiedzieli : joo!! Misja zakończona, możemy dokończyć twoje reedsy, Ishi ?! Zostało ich chyba ze 20 jeszcze? Odpowiedział: joo, no pewnie, przyjaciołom się nie odmawia  - (kwadracik miły)

Z oddali słychać było stęknięcie, pewnie Old wydawał ostatnie tchnienie… albo przedostatnie – kto go tam wie!!

ps. od jutra kolejna historia, tym razem zupelnie inna ;p
Avensus Mężczyzna
"Indestructible
Indestructible
[ Klan Asakura ]
Avensus
Wiek: 28
Dni na forum: 5.023
Plusy: 9
Posty: 1.687
Skąd: Gdańsk
Old Shatterhand - za wkurzającą upierdliwość.

When music is the weapon, the sickness is the cure
'Love' is making a shot to the knees of a target 120 kilometers away using an Aratech sniper rifle with a tri-light scope
[i43.tinypic.com/33ojrxj.gif]
franqey Mężczyzna
Super Saiyanin 4
Super Saiyanin 4
[ Klan Asakura ]
franqey
Wiek: 33
Dni na forum: 5.108
Plusy: 3
Ostrzeżenia: 3
Posty: 2.643
Skąd: Danzig
Od bitwy minęły już twa tygodnie. W tym czasie medycy i kapłani robili co w ich mocy aby aby wyleczyć rannych. Kożystając z przymusowej przerwy Gotenks wysłał oddział na terytorium przeciwnika , aby wybadać jak się sprawy mają. W skład owej nowo powstałej jednostki weszli Old ,Shihouin oraz paru rycerzy którzy zostali dobrani osobiście z oddziałów tych dwóch [ ort! ]. W sumie uzbierało się 10 osób.
Po dwóch [ ort! ] dniach szybkiej jazdy oddzialik napotkał się na dziwną jaskinię. Wejście miało grubo ponad 20 metrów szerokości i 10 długości , a na ścianach widniały runy w języku którego żadna z obecnych tam osób nie była w stanie odczytać.Po krótkiej naradzie postanowili zbadać jej głębie. Uwiązali konie pod bramą ,zapalili pochodnie i wolnym krokiem ruszyli przed siebie. Po kilku godzinach błądzenia po korytarzach zatrzymali się na posiłek. Podczas odpoczynku ludzie byli mało rozmowni . Większość albo nerwowo rozglądała się na boki , albo podziwiała ogrom pomieszczenia w niemym zachwycie. Nagle bez żadnego ostrzeżenia na obecnych potoczył się grad kamieni. Lawina ukatrupiła dwóg ludzi Shihuina oraz jednego człowieka Olda. Gdy reszta upewniła się co do śmierci toważyszy , Old zawołał - Te cholerne kamienie pogrzebały nas tutaj żywcem! Dogasiły pochodnie , oraz zasypały przejście!. Następnie wyciągnął z kieszeni zapałki , i podpalił jedną. Przerażeni ludzie zauważyli że z pomieszczenia w którym się znajdowali są jeszcze dwa wyjścia , w czym z jednego właśnie się wylewa chmara szkieletów . Old pospiesznie zgasił zapałkę , i z okrzykiem biegiem rzucił się w kierunku drugiej wnęki. Reszcie nie trzeba było tego powtarzać. Całkowicie po ciemku , kierując się jedynie instynktem , i tym co zołali zapamiętać przez tą krutką chwilę gdy zapałka się paliła wojownicy biegli w stronę wyjścia. Old biegnący na przodzie ciałem staranował kilku przeciwników , którzy zdąrzyli zagrodzić mu drogę. Za nim Shi kierując się jedynie słuchem zciął kolejnego przecinika. Nagle usłyszeli za sobą krzyk kolejnego z ludzi Shihouina. Nie zwracając na to uwagi reszta wbiegła do korytarza , i nie zatrzymując się dalej przed siebie. Gdy nik już nie miał siły Old zapalił kolejną zapałkę. Dostrzegł że wśród żywych pozostał tylko on , Shi i dwóch innych, a za nimi nadal ciągnie się chmara wrogów. Jego towarzysz [ ort! ] wskazał na kolejne pomieszczenie o bardzo niskim stropie , do którego dobiegli resztką sił. Następnie Old wyciągnął swoje kolty , i kilnoma calnymi strzałami w stare słupy podtrzymujące konstrukcje zawalił wyjście za sobą. Znajdowali się obecnie w dużo [ ort! ] lepiej niż reszta jaskini oświetlonej krypcie. Leżało tam 7 sarkofagów. Shihouin wiedział od razu z czym ma do czynienia. Odłamał osrze od drzewca swej włuczni , po czym otwierał kolejne sarkofagi , i wbijał kołek w serca znajdujących się tam ciał.
- Wampiry?- zapytał się jeden z rycerzy
Nie zdążył jednak uzyskać odpowiedzi , gdyż z ostatnich dwóch sarkofagów wyskoczyły dwa ostatnie strzygonie. Jeden z nich dogryzł się do szyjii pytającego. Kożystając z chwili czasu Shihouin przebił swym prowizorycznym kołkiem zarówno rycerza jak i wampira. Old natomiast wystrzelał całą resztę amunicji w swym colcie , po czym stwierdził że to chyba nie najleprza broń na wampiry. Wniosek o tyle trafny co spuźniony. Jego przeciwnik zdążył wyssać chyba całą krew z ostatniego przybocznego , i rzucił nim w stertę kamieni z taką siłą że armia szkieletów znów uzyskała do nich dostęp. Shi wrzasnął - Biegiem , tam! , po czym obaj udali się w skazana przez niego stronę . Dostrzegli przed sobą litą ścianę , oraz podwodne jezioro. Wampir jednak był szybszy , i wykożystał moment zwątpienia Shihouina. Old wskoczył do jeziora , widząc za sobą martwego toważysza , oraz wampira zatrzymującego się przed zbiornikiem wody. Na szcęćcie dla Olda pod wodą znajdował się podziemny tunel , którym wypłynął z jaskini , i popędził powiedzieć toważyszom o armii nieumarłych.

Franek przyszedł do szpitala polowego ponabijać się z rannych. Podeszła do niego pielegniarka ze słowami :
- Biegiem chłopcze , Karmiu właśnie prosił o kapelana.

"I wówczas, jakby dla ostatecznego i nieodwołalnego pchnięcia mnie do upadku, zjawił się duch Przekory. Filozofia nie zdaje sobie żadnej z tego ducha sprawy. A jednak wieżę w to święcie, jak w istnienie własnej duszy, że przekora jest jednym z pierwotnych popędów ludzkiego serca - jedną z niepodzielnych, pierwiastkowych władz lub uczuć, które nadają kierunek charakterowi danego człowieka. Któż, popełniając czyn niedorzeczny lub nikczemny, nie dziwił się po stokroć tej prostej oczywistości, iż wiedział, że winien go był nie popełniać? Czyż pomimo doskonałości naszego rozsądku nie mamy nieustannych zakusów do naruszania tego, co jest Prawem, dla tej po prostu przyczyny, iż wiemy właśnie,że jest to - Prawo?"
Edgar Allan Poe "Czarny Kot"
Old Shatterhand Mężczyzna
Super Saiyanin 4
Super Saiyanin 4
Old Shatterhand
Wiek: 69
Dni na forum: 4.799
Plusy: 1
Ostrzeżenia: 2
Posty: 1.749
Ishido, bo nóż w plecy boli.
Wyświetl posty z ostatnich:
Strony:   1, 2, 3 ... 9, 10, 11 ... 26, 27, 28  

Forum DB Nao » » » Survivor Userski IV
Przejdź do:  
DB NaoForum DB NaoAninoteAnime PhrasesDr. Slump
Powered by phpBB
Copyright © 2001-2019 DB Nao
Facebook