Forum Dragon Ball Nao

» Survivor Userski IV ocena: 8,82 (głosy: 17)110

Strony:   1, 2, 3 ... 14, 15, 16 ... 26, 27, 28  
Lilu Kobieta
Super Saiyanin 2
Super Saiyanin 2
Lilu
Wiek: 27
Dni na forum: 4.904
Posty: 885
Q' - Mimo, iz Go nie znam, to mam jakąś sympatie, lecz nie miałam okazji nawet wymienić jednego zdania, poza tym nie widziałam Go tu, od dłuższego czasu, z pewnością ma powody, mimo to, trzeba na kogoś zagłosować.
Roza Kobieta
Super Saiyanin
Super Saiyanin
Roza
Wiek: 27
Dni na forum: 4.558
Posty: 403
Skąd: NS
Q' - nie miałam okazji go poznać,

(ps. na forum jestem prawie codziennie, ale się nie wypowiadam ;P )
Laru Kobieta
Super Saiyanin 4
Super Saiyanin 4
[ Klan Takeda ]
Laru
Wiek: 30
Dni na forum: 5.213
Plusy: 6
Posty: 2.801
Skąd: Łuków
Cyceron Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie. Żeby oceniać cały gatunek muzyczny, trzeba znać przynajmniej kilka zespołów. I to nie tylko po jednej piosence. Wątpię, żebyś znał przynajmniej jeden zespół w miarę dobrze.

Pozdrawiam.

"Jego drogę spowija jedwab, odciski jego palców na rosie,
Mieszkańcy krain mroku pokornie się przed nim płożą.
Bękart Matki Natury odrzucony przez liście i potok
Obcy w obcym kraju, szuka pociechy w swych marzeniach."
Marillion "Grendel".

Denerwować się, to mścić się na swoim organizmie za głupotę innych.
paint Mężczyzna
Super Saiyanin 3
Super Saiyanin 3

Dni na forum: 4.789
Posty: 1.031
Pamiętając, aby pozostawać niezauważonym, Paint dotarł wreszcie do wrót kościółka. Były lekko uchylone, ale nie ryzykował zaglądania bezpośrednio przez szparę. Z zasobnika przy pasku wyciągnął giętki wizjer światłowodowy i wprowadził go we wnękę w zwietrzałym tynku ściany budynku. Wizjer wyposażony był w noktowizor, więc panujące wewnątrz ciemności nie stanowiły żadnej przeszkody w penetracji głównej nawy kościółka. Tak, jak się spodziewał, droga była czysta. Ostrożnie rozwarł szerzej ciężkie odrzwia i sprawnie wślizgnął się do środka.

Okazało się, że nie ma potrzeby użycia noktowizora- kilka witraży było wytłuczonych i do wnętrza dostawały się jasne snopy światła. Pozostałe witraże były tak zabrudzone, że światło dnia ledwie przez nie przechodziło, jednakże kolory padające na ołtarz i schodki ambony dawały temu miejscu niesamowity, tajemniczy nastrój. Paint ostrożnie stąpał pośród potrzaskanych ław i przewróconych klęczników. Wszystko wyglądało tak, jak zapamiętał po ostatniej akcji. Odłamki szkła zachrzęściły mu pod butami. Nagle poczuł lekki podmuch powietrza na karku i kątem oka złowił jakiś ruch. Błyskawicznie dobył broni krótkiej: pół automatycznego, tłumionego dersert eagle z celownikiem laserowym i skierował go w kierunku jednego z wytłuczonych okien. Biały jak śnieg gołąb wleciał do środka, z gracją omijając ostre jak sztylety, wyszczerbione kawałki kolorowego witraża i usiadł na kawałku połamanej deski- niegdyś poręczy masywnej ławy.
To tylko gołąb- pomyślał, chowając pistolet do kabury na piersi- pewnie pełno ich na dzwonnicy.
Obszedł ołtarz z lewej i skierował się do niewielkiej wnęki, kryjącej za spróchniałymi drzwiami wąskie spiralne schodki, prowadzące na szczyt wieży.

Trzy metry przed szczytem schodów zatrzymał się nagle, mając niejasne przeczucie, że coś jest nie tak. Czyżby coś przegapił? Jakiś istotny szczegół? Intuicja podpowiadała mu, że tu, na tej wieży zaważą się jego dalsze losy...
Z plecaka wyciągnął shotgun, sprawdził pozycję cyngla zabezpieczenia i powoli pokonał ostatnie metry.

Zobaczył świetlik dzwonnicy z półprzejrzystą, czarną, tkaniną maskującą, jakiej używają snajperzy do maskowania pozycji w takich właśnie miejscach. Tuż przy parapecie, na drewnianej podłodze leżał uszkodzony karabinek snajperski. Mechanizm spustowy nie nadawał się już nawet do naprawy. Plecak z całym wyposażeniem leżał rozerwany- zapewne przy ucieczce Laru zahaczyła o jakiś gwóźdź, wystający ze ściany, lub drewnianych wsporników dzwonnicy- amunicja, paczki żywności i inny ekwipunek walały się po podłodze. Nigdzie nie było śladu snajpera....

I w tym momencie z całą mocą dotarło do niego zrozumienie! Co, co jeszcze kilka minut temu nie dawało mu spokoju. Jakiś głos w jego podświadomości, usiłujący powiadomić go o czymś bardzo ważnym: Tamten gołąb...!
Cios nadszedł nagle, ale nie nieoczekiwanie. Paint zachwiał się, próbując rozpaczliwie odzyskać równowagę. Shotgun wypadł mu z rąk. Drugi cios, jeszcze silniejszy, niż poprzedni całkowicie wytrącił go z równowagi. Jak w zwolnionym tempie ujrzał mknący ku niemy, zasłonięty świetlik, w który jeszcze nie tak dawno spokojnie celował. Światło pełnego słońca prosto w oczy niemal zupełnie go oślepiło, kiedy wypadał przez okienko dzwonnicy.

Tamten gołąb.
Wleciał przez świeżo wytłuczone okno. Krawędzie wybitego witraża wciąż były ostre. Ponadto kolorowe szkiełka leżały wewnątrz budowli, czyli ktoś musiał wybić je od zewnątrz...
Chcąc dostać się do środka, bez konieczności użycia wejścia głównego, które wciąż miał na oku skradający się Paintball, ani nie narażając cię na wpadnięcie w jedną z licznych pułapek, które zastawił ostatnim razem przy wejściu do tajnego przejścia pod ołtarzem.
Jak mógł być tak nieuważny...

Paint ostatkiem sił okręcił się wokół osi i spadając jak kamień dobył snajperki. Wiedział, czuł, że przeciwnik wychyli się, żeby się upewnić....
Żeby upewnić się, czy Paint zginął.

Kiedy Gotenks wychylił się z okienka, Paintball już mierzył do niego z lekkim zoomem. Ich wzrok spotkał się na ułamek sekundy w soczewkach snajperskiej lunety. W tym momencie na twarzy SōheiMajina malowało się coś pośredniego pomiędzy zadowoleniem a zdziwieniem. Nie zdążył zmienić wyrazu twarzy, kiedy wystrzelony w tej samej chwili pocisk trafił go idealnie między oczy.

Ostatnią myślą Painta, zanim roztrzaskał się o ziemię było "zabiorę cię ze sobą, son of a bich..."

Nie wiadomo, co stało się z Laru, której nie było już w starym kościele. Paint już jej tam nie zastał, a Gotenks nie miał czasu, żeby mu to wyjaśnić...
Shiro Mężczyzna
^The Human Typhoon
The Human Typhoon
[ Klan Asakura ]
Shiro
Wiek: 30
Dni na forum: 5.420
Plusy: 4
Posty: 2.215
Skąd: Białystok
Joe Weider, moim zdaniem z tą osobą mam najmniejszy kontakt, śmiem powiedzieć, że zerowy(nie wnikam ;p), btw. nie nawiązuję tu tylko do rozmów na gg, ale także na forum.

Sometimes baby
We make mistakes
Dark and hazy
Prices we pay
Al Ed Upek Kobieta
"Deus Volt
Deus Volt
[ Klan Kutang ]
Al Ed Upek
Wiek: 30
Dni na forum: 4.639
Plusy: 10
Posty: 5.104
Skąd: Włocławek
Ja też mam z Tobą mały/zerowy kontakt. (spojrzałem i coś mi mówiło, że dostanę od Ciebie headshota) Zagłosuję na Q. Pomógł mi ostatnio, lecz nie znamy się zbyt dobrze. A poza tym, kieruję się matematyką,- nie chcę by Roza odpadła.

[oi49.tinypic.com/smpwyh.jpg]
Nigdy nie będę w 100 % szczęśliwy, bo spirytus ma 96 %.- mój kolega Marcin.
-Nadia, gdzie moje gacie?
-Nie wiem, pewnie do muzeum wzięli.
Jestem Polakiem – więc mam obowiązki polskie: są one tym większe i tym silniej się do nich poczuwam, im wyższy przedstawiam typ człowieka - Roman Dmowski
Panie Bolesławie, witamy w domu. Witamy całą ekipę czarnuchów z łańcuchami.
Gdzie jest ta Irlandia, no gdzie? Ja wam powiem gdzie. Za Wielką Brytanią.
Nie oznacza to jednak, że byłem świniakiem pokroju Kwaśniewskiego, czy innego Komorowskiego, aż tak nisko nie upadłem. Chłopu trzeba dawać albo się nie dziwić. Chłopak wyczaił ją na skupie żywca. W sezonie tzw "świńskiej górki". Na imie jej było Teresa, Teresa z domu Bąk. Gonar wziął 2k kredytu na suple. xD
.Black Mężczyzna
Super Saiyanin 2
Super Saiyanin 2
.Black
Wiek: 30
Dni na forum: 5.119
Ostrzeżenia: 3
Posty: 930
Cyceron - bo nudzi mi się wklejanie "Focus"
Malik-al-Mulk Cwel Mężczyzna
Opiekun Nao Wiki
Opiekun Nao Wiki
[ Klan Kutang ]
Malik-al-Mulk Cwel
Wiek: 64
Dni na forum: 5.027
Ostrzeżenia: 3
Posty: 2.283
Skąd: Rzeszów
Q, bo strasznie mnie drażnił nadmierną wredotą kiedyś.

Obraz
PALATIAL REGALIA
Uchiha Sasuke Mężczyzna
Saiyanin
Saiyanin
Uchiha Sasuke
Wiek: 28
Dni na forum: 4.516
Ostrzeżenia: 4
Posty: 183
Q jak wszyscy to wszyscy
Old Cyceron Mężczyzna
Gekokujō
Gekokujō
Old Cyceron
Wiek: 30
Dni na forum: 4.917
Plusy: 3
Ostrzeżenia: 6
Posty: 1.499
Skąd: z Polic
Laru - Nie tylko za muzykę, teraz za humor xD .
Shihouin Mężczyzna
Skryty w cieniu poprostu
Skryty w cieniu poprostu
[ Klan Kaeshi ]
Shihouin
Wiek: 28
Dni na forum: 5.174
Plusy: 4
Ostrzeżenia: 3
Posty: 942
Skąd: G-City
Tenshi za powody wymienione wcześniej

[img198.imageshack.us/img198/1294/finalsygjrock2.jpg]
"Hana wa sakuragi , hito wa bushi." - "Wśród kwiatów wiśnia wśród ludzi wojownik."
"Leć jak motyl, kłuj jak pszczoła"
Santoryu

Kaeshi Klan
Avensus Mężczyzna
"Indestructible
Indestructible
[ Klan Asakura ]
Avensus
Wiek: 28
Dni na forum: 4.997
Plusy: 9
Posty: 1.687
Skąd: Gdańsk
Tenshi - czasem jej humor mnie przeraża, jednakże jest ona w moim odczuciu jak najbardziej pozytywną osobą : ]

When music is the weapon, the sickness is the cure
'Love' is making a shot to the knees of a target 120 kilometers away using an Aratech sniper rifle with a tri-light scope
[i43.tinypic.com/33ojrxj.gif]
Filippo Mężczyzna
Super Saiyanin 3
Super Saiyanin 3
[ Klan Kaeshi ]
Filippo
Wiek: 24
Dni na forum: 4.555
Plusy: 1
Ostrzeżenia: 1
Posty: 1.003
Skąd: Zduńska Wola
Odtrzymuje wcześniejsze zeznania - Laru

"...jestem śmieszny czort, więc śmieję się..."
" Die With a Beer in Your Hand " - Tankard

THRASH ' EM ALL !!!
franqey Mężczyzna
Super Saiyanin 4
Super Saiyanin 4
[ Klan Asakura ]
franqey
Wiek: 33
Dni na forum: 5.081
Plusy: 3
Ostrzeżenia: 3
Posty: 2.643
Skąd: Danzig
Smok spikował wprost na Rozę. Dziewczynę odrzuciło do tyłu , tak że uderzyła głową o ścianę jaskini. Gdy zwierze podeszło do swojej ofiary drogę zastąpił mu paintball. Rzucił się na przeciwnika , ten jednak wzleciał do góry . Chłopak nie dając za wygraną złapał się łapy potwora. Zwierze widztoąc to zamachnęło całym ciałem , i przez przypadek strąciło swego jeźdźca. Paintball kontynuował atak. Smok wzleciał jeszcze wyżej , planując zgnieść natręta o sufit pieczary. Nie zdążył jednakże wprowadzić planów w życie , gdyż Paint odrąbał mu głowę swym toporem. Obaj przeciwnicy spadli na ziemię roztrzaskując się na niej . Tymczasem Arcylicz otrząsnął się z szoku wywołanego upadkiem. Dostrzegł również że nie ma na sobie już naszyjnika z duszą. Obejrzał się za siebie , i spostrzegł Q wzywającego moce piekielne na pomoc. Następnie naczynie pękło , a wszyscy nieumarli na powrót utracili swoje życie. Z naczynia wyleciał dziwna , czarna substancja , a wokuł pola walki wzbiły się olbrzymie tumany kurzu. Gdy ten opadł na ziemi obok siebie leżeli Q i Roza

"I wówczas, jakby dla ostatecznego i nieodwołalnego pchnięcia mnie do upadku, zjawił się duch Przekory. Filozofia nie zdaje sobie żadnej z tego ducha sprawy. A jednak wieżę w to święcie, jak w istnienie własnej duszy, że przekora jest jednym z pierwotnych popędów ludzkiego serca - jedną z niepodzielnych, pierwiastkowych władz lub uczuć, które nadają kierunek charakterowi danego człowieka. Któż, popełniając czyn niedorzeczny lub nikczemny, nie dziwił się po stokroć tej prostej oczywistości, iż wiedział, że winien go był nie popełniać? Czyż pomimo doskonałości naszego rozsądku nie mamy nieustannych zakusów do naruszania tego, co jest Prawem, dla tej po prostu przyczyny, iż wiemy właśnie,że jest to - Prawo?"
Edgar Allan Poe "Czarny Kot"
Focus Mężczyzna
"GMF
GMF
[ Klan Asakura ]
Focus
Wiek: 32
Dni na forum: 5.217
Plusy: 41
Posty: 2.966
Skąd: Szczecin
Czas na Ciebie Q ...

Czekający, na wyrok:
Gotenks
Tenshi
Franek
Szarak
Avensus
Cyceron
Ishido
Joe Weider
Focus
Drakan
Rozarossa
Laru
Shiro


Czujący zaśniedziały metal w jelitach:
Tatsumaru
Uchiha Sasuke
Filippo
Mihesz
Daichi
Calibra
Legolas
Shihouin
Old Shatterhand
theEND
eMate
Kamiru
Paintball
Q'

Regulamin Forum | Cytaty z mang i anime

Obraz
.Black Mężczyzna
Super Saiyanin 2
Super Saiyanin 2
.Black
Wiek: 30
Dni na forum: 5.119
Ostrzeżenia: 3
Posty: 930
Cyceron - raz jeszcze
Laru Kobieta
Super Saiyanin 4
Super Saiyanin 4
[ Klan Takeda ]
Laru
Wiek: 30
Dni na forum: 5.213
Plusy: 6
Posty: 2.801
Skąd: Łuków
To był cudowny dzień. Od samego rana każdy, kto miał udać się na koncert X-JAPAN w Tokyo Dome chodził podniecony. Przy kasie ścisk, na sali rozgorączkowane tłumy. Laru-chan wraz z przyjaciółmi zajęła miejsca i niecierpliwie oczekiwała rozpoczęcia występu.
- Tyle lat przerwy. Ciekawe, jak im pójdzie. - Zastanawiała się.
Po około 10 minutach światła zgasły. Rozległy się krzyki fanów. Nagle scena rozświetliła się dziesiątkami kolorów. Wszyscy dokładnie widzieli swych idoli. Yoshiki przy perkusji, Toshi przy mikrofonie, Pata z gitarą, Heath z basem. Minęło już 10 lat od śmierci drugiego gitarzysty - hide. Jednak jego obecność byłą przez wszystkich wyczuwana. Zamiast niego, gościnnie wystąpił Sugizo.
- Dobry wieczór Tokyo Dome!! Witamy po raz kolejny!! - Toshi nie oszczędzał głosu.
Publiczność odpowiedziała gromkimi brawami i krzykami. Napalone fanki krzyczały imiona swoich ulubieńców.
Koncert zaczął się od hitu "Kurenai". Toshi, mimo ponad 40-tu lat na karku, pokazał, że nadal świetnie śpiewa. Publiczność ochoczo go wspierała. Yoshiki walił w bębny z całą mocą, Pata i Sugizo energicznie szarpali struny swoich gitar, Heath żywiołowo wymiatał na basie. Prawie 10 minut utworu sprawiło, że publiczność rozgrzała się na dobre.
Nagle Laru zauważyła dziwną rzecz. Jakiś młody chłopak wdarł się na scenę. Ochroniarze nic nie mogli zrobić. Nieznajomy dopadł mikrofonu i zaczął krzyczeć szyderczym głosem:
- J-ROCK to najbardziej zj...ana muzyka świata!! X-JAPAN! Też mi legenda!! Babochłopy!!
Tą przerażającą wypowiedź zakończył szalonym śmiechem.
Tego już było za wiele. Ochroniarze ściągnęli go ze sceny. Jednak nie opuścił on w spokoju areny Tokyo Dome. Wściekli fani rzucili się na niego. Bili go pięściami, wyzywali od nienormalnych. W końcu nieznajomy trafił na chodnik przed budynkiem. Leżał cały poobijany. Koncert odbył się bez żadnych innych incydentów. Laru wyszła zadowolona z budynku. To było cudowne przeżycie. Po chwili zobaczyła człowieka, który zakłócił koncert. Siedział na ławce. Laru podeszła do niego i zaczęła oglądać siniaki i przetrącony nos.
- I po co ci to było Cyceron??
Spojrzał na nią z ukosa i nic nie powiedział.

Pozdrawiam.

"Jego drogę spowija jedwab, odciski jego palców na rosie,
Mieszkańcy krain mroku pokornie się przed nim płożą.
Bękart Matki Natury odrzucony przez liście i potok
Obcy w obcym kraju, szuka pociechy w swych marzeniach."
Marillion "Grendel".

Denerwować się, to mścić się na swoim organizmie za głupotę innych.
Rinnegan
Demon
Demon
[ Klan Kutang ]
Rinnegan
Wiek: 30
Dni na forum: 4.925
Plusy: 2
Ostrzeżenia: 7
Posty: 3.217
Skąd: Włocławek
Jak to zwykle bywało, znowu postanowiliśmy gdzieś ruszyć nasze nienasycone dupska. Tym razem pomysł padł na najwyższe góry świata – Himalaje. Chcieliśmy wytropić m.in. Jetiego , parę jaków ( takie krowopodobne zwierzęta, tylko, że z o wiele gęstszym futerałem). Jednak naszym głównym celem był zjazd z samej góry najwyższego szczytu- Mount Everestu , na sankach. Wyruszyło w tą wspaniałą podróż kilka osób, byli to: Ishido ( fotograf), Franek, Szarak, Gotenks, Shiro.

Po długiej podróży samolotem, końcu dotarliśmy do miasteczka poprzedzającego Himalaje. Na samo miejsce , do podnóży gor, miał nas zawieźć autokar. Jednak były z nim małe problemy : http://img134.imageshack.us/img134/9841/sloniz8.jpg , które po dosc szybkiej chwili zostały stłumione. Przygotowaliśmy cały sprzęt i ruszyliśmy w górę. Tym razem mieliśmy wielki zapas żywności, nie tak, jak poprzednim razem, kiedy to podróżowaliśmy po stepach Ameryki Południowej o suchym pysku.

Pierwszego dnia o dziwo, dotarliśmy już na wysokość 4500 metrów, które w głównej mierze zamieszkiwały dziwne zwierzęta, o dziwnej nazwie – Jak ( jak to tak?): http://img412.imageshack.us/img412/8286/jakdg9.jpg Ishido krzyknął : muszę fotkę pstryknąć! Podbiegł do paru tych dziwnych zwierząt i robił im fotki. Jednak one były jakby pozawieszane, gapiły się tylko non stop w Ishido, szklistymi oczyma. Nagle poczuł się nieswojo i powiedział: ee, chodźmy, one mają jakiś dziki wzrok, lepiej idźmy. Na co reszta przytaknęła z rozbawieniem .

Rozbiliśmy sobie namiocik mały, gdyż w nocy temperatura w tej części Ziemi lubiła spadać swobodnie do kilkunastu stopni poniżej zera , nocą. Namiot starczył na 6 osób, tak więc, jeszcze jedną osobe mógł pomieścić. Szarak z Frankiem mieli nadzieję, że tą szósta osobą będzie Yeti ( zwany inaczej Dżetix).. Shiro na to powiedział : odkryłem waszą prawdziwą, dziką naturą, zwierzaki .

Po paru dniach wspinaczki, doszliśmy jakoś na 6500 m. Wspinaliśmy się i wspinaliśmy, ciśnienie spadał na łeb, na szyję. Gotenks co jakiś czas miał majaki, że widzi jakąś byczą postać, mającą ze 2,5 metra wysokości, jednak myślał, że to tylko zwidy, co w jego przypadku nie były rzadkością. Od tej wysokości las zaczął się coś kończyć i znowu postanowiliśmy odpocząć se. Ciśnienie dawało nam się we znaki, gdyż byliśmy cali obolali, głowy nam spuchły i ogólnie samopoczucie nie było dobre. Jednak podtrzymywaliśmy się na duchu tym ,że niedługo zjedziemy na sankach z najwyższej góry świata. Gotenks oparł się o drzewo i poczuł dziwne dotknięcie owłosionej ręki na ramieniu. Kątem oka spojrzał do tyłu i zobaczył to , o czym myślał od dawna, że to złudzenie. Jednak to nieme było złudzenie !!!! To był dżetix : http://img134.imageshack.us/img134/9066/bigfutco4.jpg , który miział Gotenksa po brzuchu, który stał całkowicie oszołomiony. Jak szybko pojawiła się wielka małpa, tak szybko polazła sobie. Zanim Gotenks odzyskał głos, małpy już nie było , a i nikt poza nim jej nie widział też. Później tłumaczył reszcie, że widział tego szóstego gościa , jednak wszyscy mieli z niego polewę i nałożyli mu kaftanik różowy przez szyję, bo ostatnio za dużo coś bredził o małpkach i o spaniu z nimi ^ ^. Franek w tym samym czasie wypijał kolejne łyki wódki bez popitki ( nie można było niczego marnować przeca), miał dobrego nosa, gdyż piwo, które wziął Shiro, zamarzło całkowicie i trza było wywalić.

Po około dwutygodniowej, męczącej wyprawie zbliżaliśmy się już do szczytu, dochodziliśmy do szczytu… góry. Wczesniej mielismy kilka drobnych problemow, gdyz Ishido zajety robieniem zdjęć , wpadl w jakas dziure i wyrżnął dymką prosto w ostra wyrwę i zaskomlał. Jednak szybko go wyciągnęło się z niej, i już więcej takich wypadków nie miało miejsca. Tak więc wszyscy zaczęli już wyciągać swoje sanki. Od szczytu dzieliły nas już tylko minuty. Gotenks chciał być tym pierwszym i zająć szczyt dla siebie. Tak więc, zaczął drapać o śnieg i co siłę wspinał się na gó®ę. Wszyscy patrzyli na niego z wielkim zażenowaniem… Jednak dopiął swego. Wrzasnął : muahahahah!! Na wszystkie Buki świata, ajem namber łan In de łorld. My już postanowiliśmy kilkanaście metrów pod Gotenksem zakończyć wspinaczkę i wyjmowaliśmy nasze sanki, w końcu to był główny cel naszej wyprawy.

Wszyscy dosiedli swoich siedzeń. Każdy na swój sposób odpicował swoje sanki. Ruszyliśmy . Gotenks razem z nami. Jednak jego wcześniejsze wrzaski naruszyły delikatną powłokę śniegową, która osiągnęła w najmniejszym miejscu ok. 10 metrów, co więc było idealnym warunkiem do powstania sporej lawiny śnieżnej. Po kilkunastu sekundach szaleńczej jazdy zaczęło coś się dziać niepokojącego. Shiro z Ishim obejrzeli się za siebie , ich miny nie były zbyt smaczne, tak więc i Gotenks z Frankiem obejrzeli się za siebie. To co zobaczyli wyglądało mniej więcej tak: http://img441.imageshack.us/img441/9885/lawinaye7.jpg

Co sił w saniach pędziliśmy byle szybciej do podnóża górki. Na nieszczęście jednemu z nas- Frankowi , lewa łyżwa ( czy jak to się nazywa, bo ja nie wiem ,no, a wy wiecie?) wysunęła mu się i zaczął skręcać w lewo, wprost na największą masę zbliżającej się na nas lawiny. Gotenks w pewnej chwili zobaczyl niedaleko Frankiego małą grotę , w której wystawalo cos olbrzymiego, olbrzymiego pewnością były to te wielkie stopasy. Krzyknął do niego: skręcaj dalej w tym kierunku do jaskini!! Tam są wielkie stupeńki, z pewnością przyjmą Cię pod swój daszek. Ten go posłuchał i robił co mógł, by znaleźć się w owej jaskini, jednak lawina była szybsza…

Do tej pory nie wiadomo, co się z nim stało. Wyprawa odkrywkowa ( tzn. poszukiwania zaginionej osoby) trwa już od dobrych dwu dni… Cały czas wierzymy w moc Franka i jego mocny łeb.


Czemu Franek: Franuś, do Ciebie nic nie mam, ale trza bylo na kogos zaglosowac, nie? Byles dzielny w opowiesci

Ten post był edytowany 1 raz, ostatnio zmieniony przez Rinnegan: 25.02.2008, 18:05
Shihouin Mężczyzna
Skryty w cieniu poprostu
Skryty w cieniu poprostu
[ Klan Kaeshi ]
Shihouin
Wiek: 28
Dni na forum: 5.174
Plusy: 4
Ostrzeżenia: 3
Posty: 942
Skąd: G-City
Cyceron

- Nie chce dwa razy pod rząd głosować na Tenshi.
- podłapałem za pierwszy użytkowniekiem w tej rundzie głos.

[img198.imageshack.us/img198/1294/finalsygjrock2.jpg]
"Hana wa sakuragi , hito wa bushi." - "Wśród kwiatów wiśnia wśród ludzi wojownik."
"Leć jak motyl, kłuj jak pszczoła"
Santoryu

Kaeshi Klan
Old Cyceron Mężczyzna
Gekokujō
Gekokujō
Old Cyceron
Wiek: 30
Dni na forum: 4.917
Plusy: 3
Ostrzeżenia: 6
Posty: 1.499
Skąd: z Polic
Laru, dodajmy słabą psychikę plus kompleksy.
Wyświetl posty z ostatnich:
Strony:   1, 2, 3 ... 14, 15, 16 ... 26, 27, 28  

Forum DB Nao » » » Survivor Userski IV
Przejdź do:  
DB NaoForum DB NaoAninoteAnime PhrasesDr. Slump
Powered by phpBB
Copyright © 2001-2019 DB Nao
Facebook