Klub fana

Dragon Ball

KLUB FANA
-
FANFICE -- DRAGON BALL - VIRUS -- SAGA I -- ODCINEK XVIII
Dragon Ball - Virus
Saga I: Dragon Ball - Virus
Odcinek XVIII

       Lithos włączył zapis i Selen z Reveną ujrzeli to, co już widzieli – przemówienie Saiyanina o zagładzie ich planety. Jednakże po słowach "z rozkazu Freezera" książę mówił coś jeszcze...
       " – Zbadano ją dokładnie i nie znaleźliśmy na niej śladów życia. Wobec tego za moment wystrzelę naszą nową broń, Silent Dynamite. " – Tu przerwał, upewnił się u pilota po prawej stronie, czy planeta jest czysta i kontynuował:
       " – Wszystko zostanie zniszczone! "
       Przywódca Khlorosian dopowiedział do tej historii jeszcze jedną kartę:
       – Widzidcie tego pilota, który na pytanie Vegety o wyniki badania oznak życia na Khlorosie podchodzi do pulpitu po lewej stronie i podaje mu żądane wskaźniki? Pilot potwierdził, że na planecie nikogo nie ma, ale jego czynniki mówią co innego! Sądzę, że uczynił to na rozkaz Freezera, który tam, w tle, siedzi z diabelskim uśmiechem.
       – A więc to był spisek? Oszukali Saiyanina, a on wcale nie wiedział, że na jego dłoniach pojawi się krew Khlorosian? – Selen zbladł chyba tak samo, jak stojąca obok Revena.
       – Owszem, co wcale nie umniejsza jego winy! – Lithos powiedział z mocą. – Co prawda właśnie zginął Trunks, ale na szczęście książę Vegeta zginie zaraz z ręki tego Kunatemuszki!
       Silex zwrócił jednak uwagę Lithosa na obecną sytuację na Ziemi.
       – Ta planeta też umiera, niedługo ulegnie jak Khloros!
       – Wspaniale! Nie tylko dokonamy pomsty, ale i Ziemia podzieli los naszego Khlorosu! – Lithos zatarł ręce. – Pozwolę wam patrzeć, jak kończą nasi wrogowie!
       Fala jakby ciągnęła do Sąwszędzie, lawa płynąca ze wszystkich stron przybliżała się do niego, a języki ognia strzelały w górę. Wszystko wokoło się trzęsło, a nieliczne kamienie wirowały w wietrze, który się nagle zerwał.
       W takiej to chwili Vegeta zadał członkowi ludu Okina cios Mieczem Dobra, jak szybko ochrzcił ostrze.
       Serca Reveny i Selena przepełniła mieszanka bólu, wściekłości i niesmaku, jaki pozostawiły po sobie słowa Lithosa. Gonili za zemstą na kimś, kogo okrutnie oszukano. Vegeta nie miał pojęcia, że zadaje śmierć milionom istnień na Khlorosie. A teraz płacił za nie swoje grzechy...
       – Dosyć, dosyć! – wrzasnął Selen i rzucił się w kierunku swego niedawnego szefa.
       Silex siedział tyłem, nie widział ataku Selena, a Lithos był zbyt zaskoczony, by zareagować. Palce pół Khlorosianina zacisnęły się na szyi inicjatora całej afery i dusiły powoli. Lithos usiłował oderwać Selena od siebie, ale przed oczami zaczęły mu latać białe plamy. Silex zerwał się z fotela i próbował podejść do Lithosa, ale wzrok Selena kazał mu zostać w miejscu.
       W tej samej chwili na Ziemi toczyła się ostatnia faza bitwy o istnienie tej planety. Sąwszędzie w ostatniej nanosekundzie przed tym, jak dosięgło go ostrze, uformował przed sobą tarczę z energii. Miecz Dobra przeszył jednak tę osłonę, choć w zetknięciu z nią rękę księcia przebiegło coś w rodzaju prądu. Wytrzymał, nie wypuścił broni i patrzył, jak kroi jego wroga w okolicy serca. Kunatemuszki ze zdumieniem spojrzał na głęboką ranę w piersi i powiedział:
       – Zasłużyłeś na wszystko, co o tobie myślałem...
       Krew koloru żółci buchała na tors Kunatemuszki, gdy ten, ściskając ręką ranę, wyraźnie tracił siły. Patrzył jeszcze chwilę na księcia, aż w końcu zamknął oczy i jakby w zwolnionym tempie opadł na zniszczoną bitwą ziemię. Jego ciało odbiło się od jakiegoś wzniesienia i stoczyło w dół, by potem lec w dość dziwnej pozycji. Kunatemuszki zginął od ciosu Mieczem Dobra, ale przy uderzeniu o ziemię dodatkowo skręcił kark.
       Gdzieś w górze Lithos rzucił okiem na to, co działo się na Ziemi i wtedy zrezygnował z obrony. Słabł coraz bardziej, aż w końcu i on upadł martwy na podłogę statku. Silex widział, że to już koniec i pozwolił Revenie i Selenowi przejąć pojazd. Sam umieszczony został w kabinie z polem siłowym – to tu pierwotnie miał być więziony Selen, gdyby powiódł się plan Lithosa.
       Buntownicy zdecydowali się poszukać nowego domu na jakiejś odległej planecie, daleko od koszmaru przeszłości. Być może spędzą resztę życia razem...
       Książę Vegeta opuścił rękę z Mieczem Dobra i w milczeniu spoglądał na zwłoki, jakie pozostały po walce. W końcu wylądował cicho, odłożył miecz i zasiadł na skałce, utkwiwszy wzrok gdzieś w oddali. Fala śmierci zatrzymała się u jego stóp i nikt nie przerywał ciszy.
       Sirze zaschło w ustach. Bała się, ale jednocześnie czuła, że może podejść do niego bez obaw. Stała kilka sekund w pobliżu, a kiedy nie uczynił żadnego gestu, by dać znak, że ją widzi, położyła mu rękę na ramieniu.
       – Dziękuję, że uratowałeś Ziemię – powiedziała miękko.
       Drgnął, gdy to usłyszał. Przecież fala śmierci zabiła całe życie, ta planeta była jak...jak Khloros!
       – Zapominasz o jednym szczególe – usłyszeli głos Piccola, który po raz pierwszy był dumny z Vegety i właśnie przed nimi stał. – Jest coś, co pomoże ci odzyskać to, co straciłeś...
       – Smocze Kule... – szept Saiyanina niósł w sobie nadzieję na przyszłość.
       – Owszem. Bulma przed śmiercią zbudowała statek kosmiczny. Może polecimy wszyscy, by sprawdzić, czy ocalał?
       Sira podała rękę księciu, a ten wstał i razem z nią i z Piccolem udali się tam, gdzie była ich ostatnia nadzieja na szczęście...


Saga II: Value of Honour
Odcinek I

       Autor: Black Falcon


<- POWRÓT DO DZIAŁU

ODCINEK XVIII -- SAGA I -- DRAGON BALL - VIRUS -- FANFICE
-
KLUB FANA
Klub fana ►
Księżycowe blizny
STRONA KORZYSTA Z PLIKÓW COOKIE: POLITYKA PRYWATNOŚCI
Konnichiwa Saiyans-Zone
Dragon Ball Z Games Gintama Anime Revolution Sprites Twierdza RPG Maker