Konkurs: Wygraj tomy Dragon Balla (11.11.2017 – 26.11.2017)
Klub fana

Dragon Ball

KLUB FANA
-
FANFICE -- DRAGON BALL AZ -- DARK KAIOSHIN SAGA -- CZĘŚĆ I -- ROZDZIAŁ XX
Dragon Ball AZ
Dark Kaioshin Saga
Część I: Umierające Gwiazdy
Rozdział XX - Nowe oblicza nowych znajomych

       Edge ironicznie spojrzał na lewitujących przed nim Saladina i Goku.
       – Czy wy, Ziemianie nigdy się nie poddajecie?
       – Nie mam pojęcia, nie jestem Ziemianinem – odpowiedział Saladin z uśmiechem.
       – Nieważne. Jesteście za słabi. Nie będę z wami walczył. Sabre! Dagger!
       Bliźniaczki błyskawicznie znalazły się przed olbrzymem.
       Goku zaatakował błyskawicznie, trafiając ubraną na zielono bliźniaczkę w podbródek i drugą kopniakiem w brzuch. Była to tylko prowokacja, gdyż zaraz potem rzucił się do ucieczki, a obie wojowniczki podążyły za nim. Edge i Saladin zostali sami nad postrzelanym wcześniej Ki-blastami terenem.
       – Wygląda więc na to, że nie uniknę walki z tobą – powiedział Edge zniechęcony. – Dobrze. Zginiesz zanim zdążysz się zorientować.
       – Nie sądzę – odpowiedział Saladin, koncentrując w dłoni pulsującą kulę Ki, drugą ręką zaś zdejmując skauter.
       – No dobrze – uśmiechnął się złośliwie Edge. – Dam ci szansę. Pozwolę się raz zaatakować zanim cię zabiję.
       – Doskonale – Saladin rzucił pocisk Ki w powietrze, on zaś eksplodował, zalewając okolicę jasnym światłem. W miejscu wybuchu w powietrzu unosiła się spora kula energii, sprawiając, że było znacznie jaśniej niż powinno.
       – I co to miało być? – zapytał Edge, kiedy nagle Saladin zaczął przechodzić przemianę. Saiyan urósł, jego ciało pokryło się futrem, a twarz przemieniła w pysk małpy. Na szczęście saiyańska zbroja, dzięki swej elastyczności nie pękła.
       Saladin-Oozaru spojrzał na Edge'a swymi jednolicie czerwonymi oczami. Poza poczuciem potęgi forma Oozaru znacznie podnosiła też poziom agresji wojownika. W tym momencie syn króla Vegety nie miał ochoty na nic innego poza rozszarpaniem przeciwnika na strzępy. Jak najmniejsze.
       "Ogromna moc" – pomyślał Edge, tutejsi wojownicy naprawdę potrafią zaskoczyć.
       Saladin rzucił się na Edge'a trafiając go pięścią. Od impetu ciosu olbrzym poleciał bezwładnie i wbił się w ziemię. Oozaru błyskawicznie dopadł do tego miejsca i kiedy tylko niebieskoskóry wojownik pojawił się na powierzchni, został po raz kolejny trafiony, tym razem otwartą dłonią lewej ręki. Z trudem wyhamował w powietrzu, strzelając w Oozaru Ki-blastem. Eksplozja nie zasłoniła nawet wielkiej małpy, która błyskawicznie rzuciła się do kolejnego ataku, skacząc i całym ciałem przygniatając Edge'a do gruntu.
       Kurz nie zdążył nawet opaść, kiedy nagle Oozaru drgnął i jakby zaczął się podnosić. Zamiast jednak wstać, on po prostu uniósł się w powietrze i to nie z własnej woli, podniósł go Edge.
       – Nie myśl, że możesz sobie ze mnie drwić, małpo! – krzyknął niebieskoskóry olbrzym ciskając jednocześnie Saladinem o grunt. Ziemia jęknęła, gdy ogromne cielsko, po półobrocie w powietrzu, uderzyło o jej powierzchnię.
       – Żaden małpiszon nie pokona Umierających Gwiazd! – ryknął Edge, koncentrując Ki. – FALLEN STAR!!!
       Wielokolorowa kometa poleciała w stronę wielkiej małpy, która nagle rozdziawiła paszczę, jakby ze strachu.
       Nie był to strach.
       Fala Ki wystrzelona z pyska Oozaru uderzyła w pocisk Edge'a. Ki-blast przez moment opierał się jej naporowi, ale już po chwili został rozproszony. Niebieskoskóry olbrzym nie miał żadnych szans uniknąć ataku.

       Goku zatrzymał się, by siostry mogły go dogonić. Nie odleciał zbyt daleko – nie chciał tracić z oczu ani Edge'a ani Saladina. Ciekawiło go, co też ogoniasty Saiyan ukrywa w zanadrzu. Miał się tego wkrótce dowiedzieć, ale tymczasem czekały go inne problemy. Dwa.
       – Co sądzisz o tym? – zapytała ta w zielonym.
       – Też niebrzydki, chociaż wolałam tego z czarnymi włosami.
       – Zgadzam się, chociaż mnie się najbardziej spodobał ten ze spiczastą fryzurą.
       – Ten pierwszy?
       – Tak.
       Goku wykorzystał tę chwilę czasu na koncentrację i transformację w Super-Saiyana drugiego stopnia. Bliźniaczki wyglądały na nieco zmęczone, więc uznał, że chyba nie będzie konieczna przemiana w SSJ3. Goku wolał zachować energię na później, miał przeczucie, że się przyda. Z drugiej strony, nie należało ich lekceważyć.
       W tym momencie Saladin przeszedł w formę Oozaru i zarówno Goku jak i bliźniaczki przez chwilę kompletnie zatrzymali się, oszołomieni niesamowitą mocą, która pulsowała od syna króla Vegety. Na swoje szczęście Saiyan otrząsnął się pierwszy.
       Goku zniknął, materializując się tuż przy Sabre i uderzając ją potężnym prawym sierpowym. Ubrana na niebiesko wojowniczka poleciała do tyłu bezwładnie, Saiyan zaś zaatakował drugą siostrę kopniakiem z półobrotu. Dagger wywinęła się zręcznym unikiem i strzeliła w przeciwnika pociskiem Ki z bardzo bliska. Ki-blast przeleciał przez sylwetkę syna Bardocka, który znalazł się za plecami oponentki, potężnym kopnięciem posyłając ją w kierunku ziemi.
       – BLUE LIGHTNING!! – usłyszał nagle Goku.
       Saiyan obrócił się błyskawicznie i sparował nieregularną falę Ki jednym pociskiem.
       – To niemożliwe! – krzyknęła zaszokowana Sabre. – To był mój najsilniejszy atak!
       – Silny, ale bardzo chaotyczny – zauważył Goku, znikając i materializując się tuż obok niej z jednoczesnym ciosem pięścią. Odziana w niebieski strój bliźniaczka zablokowała uderzenie, ale tylko jedno. Trafiona lewym sierpem poszybowała do tyłu niekontrolowanie. Goku zaczął koncentrować Ki.
       – KA... ME... HA... ME...
       W tym momencie Sabre została zasłoniona przez swą siostrę, która wystrzeliła w kierunku Goku z obu rąk falę Ki.
       – HAAAAA!!! – krzyknął Saiyan, Kamehameha zderzyła się z pociskiem Dagger i zdmuchnęła go bez większych problemów, obie siostry zostały objęte niebieskawobiałym strumieniem energii. Kiedy Goku zakończył atak, bliźniaczki, dymiąc, opadły na ziemię.
       Saiyan odetchnął z ulgą, ocierając kilka kropel potu, które pojawiły się na jego czole. Nie przemienił się co prawda w SSJ3, ale walczył wykorzystując maksimum możliwości swej drugiej formy Super-Saiyana. Na szczęście walka wyglądała na zakończoną. Bliźniaczki, wcześniej i tak wyczerpane, teraz nie stanowiły już dla niego zagrożenia.

       Edge w ostatniej chwili zdołał zasłonić się przed strzałem Saladina. Kiedy dym powstały po eksplozji rozwiał się, olbrzym miał na ciele wiele powierzchownych ranek, zadrapań i oparzeń.
       – Ta planeta ma więcej energii niż myślałem. Już po raz drugi dzisiaj niszczą moją tarczę Ki.
       Saladin tymczasem wstał i powoli uniósł się w powietrze – forma Oozaru nie przeszkadzała mu latać. Nareszcie czuł prawdziwą moc. Dopiero teraz uwierzył, że naprawdę jest najsilniejszym Saiyanem. Obserwując złotowłosych Goku i Vegetę czuł się oszukany – ci ziemscy Saiyani wbrew słowom Boskiego Smoka wydawali się od niego o wiele potężniejsi, a przecież żaden z nich nie był legendarnym Super-Saiyanem. Ten cały Brolly miał być jeszcze mocniejszy. W tej jednak chwili Saladin był pewien, że dałby radę całemu tuzinowi legendarnych SSJ.
       Oozaru ryknął triumfalnie.
       – I czego się tak drzesz? – zapytał Edge. – Wydaje ci się, że wygrywasz?
       Saladin zarechotał.
       – Nie jesteś w stanie dorównać Oozaru, kosmito. To twój koniec.
       Edge uśmiechnął się, ukazując zęby.
       – Mógłbym ci pokazać trochę prawdziwej mocy, małpko, ale...
       – Ale?
       – Szkoda czasu – powiedział Edge posyłając niebieskawy Ki-blast w kierunku sztucznego księżyca, który trafiony eksplodował bezgłośnie i zniknął.
       Saladin błyskawicznie zaczął tracić masę. Po chwili unosił się w powietrzu już jako zwykły Saiyan.
       – Ja... jak to? Nie można zniszczyć sztucznego księżyca!
       – Naprawdę? – ironizował Edge. – Nie bądź śmieszny, dla kogoś kto panuje nad Ki tak dobrze jak ja, to aż za proste.
       – Niech cię diabli! – krzyknął Saiyan, wkurzony faktem, że jego taktyka okazała się fiaskiem.
       Edge przestał się uśmiechać, zniknął pojawiając się tuż przed Saladinem i wbijając mu pięść w brzuch. Saiyan zakaszlał krwią i śliną, zaś od jego zbroi odłamały się liczne małe fragmenty. Niebieskoskóry olbrzym złapał przeciwnika za szyję, cisnął nim w kierunku ziemi i strzelił na dokładkę Ki-blastem. Pocisk trafił Saladina tuż po tym jak uderzył on o grunt. Potężna eksplozja stworzyła duży krater w i tak już postrzelanym podłożu.
       – Jednego mniej – Edge rozejrzał się po okolicy zauważając porażkę bliźniaczek. Nie spiesząc się podążył w tamtą stronę.

       Goku już w momencie zniszczenia sztucznego księżyca wiedział, że Saladin przegra. Saiyan odczekał do odpowiedniego momentu i kiedy tylko Edge wystrzelił pocisk Ki w lecącego prosto w dół księcia użył Shunkanido, by znaleźć się dokładnie w przewidywanym miejscu eksplozji i teleportować się wraz z synem króla Vegety. Zdążył.
       Syn Bardocka położył Saladina na ziemi tuż obok Brolly'ego i teleportował się z powrotem, zanim Edge lub ktokolwiek inny zdołał zorientować się co się stało. Akcja była tak szybka, że dla postronnego obserwatora Goku tylko na sekundę zniknął ze swego miejsca.
       Niebieskoskóry olbrzym zbliżył się do Saiyana, obserwując leżące na gruncie bliźniaczki.
       – Zupełnie nieźle – powiedział. – Pokonałeś dwie wojowniczki z naszego elitarnego oddziału.
       – Nie było to takie trudne – odpowiedział Goku. – Były już wyczerpane.
       – Tak, wiem. Gdyby były w pełni sił nie pokonałbyś ich z tak żałosnym poziomem mocy.
       Goku uśmiechnął się głupawo i podrapał po głowie, zupełnie jak Uubu, ale w tym wypadku raczej należałoby powiedzieć, że to Uubu uśmiechał się jak Goku, a nie odwrotnie.
       – Cóż, to nie jest maksimum mojej mocy – powiedział Saiyan.
       – Domyślam się, pewnie możesz mieć dłuższe włosy.
       – Tak jakby.
       – Rozumiem. W takim razie nie będę z tobą walczył.
       – Nie? – zdziwił się Goku.
       – Straciłem już tarczę Ki. Mógłbyś mnie zranić, a ja tego strasznie nie lubię.
       – Nie bardzo rozumiem – powiedział Saiyan. – Nie widzę nikogo innego z kim miałbym walczyć, czy zamierzasz się poddać?
       – Nie. Odwróć się za siebie.
       Goku odwrócił się naiwnie, ale Edge nie zaatakował go znienacka, czego można by się spodziewać. Za swoimi plecami Saiyan ujrzał lewitujące bliźniaczki.
       – Jeszcze nie macie dość?
       Siostry w odpowiedzi odwróciły się do siebie twarzami łącząc jednocześnie dłonie na wysokości barków. W tym momencie obie zniknęły używając techniki teleportacji.
       Potężna eksplozja światła wstrząsnęła okolicą dokładnie w miejscu, w którym zniknęły bliźniaczki. Goku na moment stracił równowagę, ale na szczęście nie dał się zdmuchnąć.
       Kiedy blask zniknął Goku ujrzał przed sobą jedną kobiecą postać, wyglądającą dokładnie jak jedna z bliźniaczek. Prawa część jej stroju była niebieska, a lewa zielona, poza tym Goku czuł od niej znacznie większą energię niż od którejkolwiek z sióstr wcześniej.
       – Czyżby to była... fuzja?

       Czyżby to była fuzja?


Rozdział XXI

       Autor: Vodnique


<- POWRÓT DO DZIAŁU

ROZDZIAŁ XX -- CZĘŚĆ I -- DARK KAIOSHIN SAGA -- DRAGON BALL AZ -- FANFICE
-
KLUB FANA
Klub fana ►
Księżycowe blizny
STRONA KORZYSTA Z PLIKÓW COOKIE: POLITYKA PRYWATNOŚCI
Konnichiwa Saiyans-Zone
Dragon Ball Z Games Gintama Anime Revolution Sprites Twierdza RPG Maker