Konkurs: Wygraj tomy Dragon Balla (11.11.2017 – 26.11.2017)
Klub fana

Dragon Ball

KLUB FANA
-
FANFICE -- DRAGON BALL AZ -- DARK KAIOSHIN SAGA -- CZĘŚĆ II -- ROZDZIAŁ XLV
Dragon Ball AZ
Dark Kaioshin Saga
Część II: Wróg
Rozdział XLV - Granica wytrzymałości

       – Trunks!? To naprawdę ty!? – Zapytał Goten z niedowierzaniem w głosie.
       Ubrany na czarno Super-Saiyan spojrzał na niego z wyższością.
       – Dla ciebie lord Trunks, patałachu – odrzekł, lądując przy półprzytomnym Daburze. – Znowu dałeś się pobić, co Dabura? W takich momentach zastanawiam się czemu Babidi cię jeszcze trzyma...
       – Za.. zamknij się i pomóż mi... – wyjęczał demon. – Było ich dwóch... jednego zabiłem... uważaj... jest silny...
       – A więc wykończyłeś tego drugiego? To mi skraca zabawę o połowę – stwierdził Trunks ponownie unosząc się w górę. – Szykuj się, ze mną nie pójdzie ci tak łatwo jak z Daburą – powiedział do Gotena.
       – Trunks, nie poznajesz mnie? To ja, Goten!
       – Już ci mówiłem... – zaczął Trunks spokojnie, jednak nagle zaatakował trafiając Gotena prosto w szczękę co na moment wytrąciło syna Goku z równowagi. – Mówiłem, że masz się do mnie zwracać "lordzie Trunks".
       Goten rozmasował trafiony policzek. Cios był silny, silniejszy niż można by się spodziewać, a jednak mimo wszystko nie dość silny. Syn Vegety był znacznie mocniejszy niż Goten go pamiętał, ale on sam najwyraźniej wzmocnił się jeszcze bardziej. Poza tym był teraz w SSJ2, a jego przeciwnik nie.
       – Trunks... Nie chcę z tobą walczyć... Chcę tylko odpowiedzi. Co tu się stało?
       Syn Bulmy spojrzał na niego podejrzliwie, ale odpowiedział.
       – Dobra, odpowiem na twoje pytania, dopóki mnie to bawi. A wy, skąd się tu wzięliście? Przylecieliście jakimś statkiem?
       – Nie... my... – Goten nie wiedział co powiedzieć, nie miał pojęcia jak się tu znaleźli skoro nawet nie wiedział gdzie jest "tutaj". – Ale gdzie właściwie jesteśmy... jestem?
       – Jak to gdzie. Jesteś na Ziemi!
       – To wiem, ale... Może to przyszłość? Który mamy rok.
       – Z tego co wiem to 787, ale tu tego już nikt nie liczy.
       Goten był zaszokowany. Data zgadzała się, więc nie była to przyszłość.
       – Ale... Co się stało? Dlaczego ty żyjesz? Gdzie jest reszta naszych? Gdzie Vegeta, gdzie Pan, gdzie Saladin?
       – Nie wiem o kim mówisz... To znaczy poza tym Vegetą, ale on od dawna nie żyje.
       – Od dawna? To znaczy od kiedy?
       – Znudziło mi się odpowiadanie na twoje pytania – powiedział nagle zdenerwowany Trunks. – Giń! – wystrzelił w stronę Gotena Ki-blast.
       Syn Goku odruchowo odbił go, nie miał z tym żadnych trudności.
       – Widzę, że Dabura mówił prawdę... – syknął Trunks nieprzyjemnie mrużąc oczy. – Twardziel z ciebie, co? Zaraz zobaczysz, że z Lordem Trunksem się nie wygrywa!!
       Ubrany na czarno Saiyan skoncentrował Ki, po chwili jego aura urosła nagle, ułożone nieco na bok włosy uniosły siębardziej do góry i wydłużyły, tworząc coś w rodzaju litery "V". Po ciele syna Bulmy zaczęły przebiegać wyładowania elektryczne. Trunks przeszedł w SSJ2 i to z taką łatwością jakby czynił to już wielokrotnie.
       "To niemożliwe..." – pomyślał Goten. – "Kiedy? Jak?" – nic więcej nie zdołało przejść przez głowę syna Goku, gdyż został nagle trafiony nogą w klatkę piersiową. Siła ciosu wybiła mu powietrze z płuc i odepchnęła do tyłu. Zanim zdążył zareagować oberwał całą serią mocnych ciosów w twarz i korpus. Na końcu potężnym ciosem pod żebra Trunks podbił przeciwnika do góry i ściął go w dół krótkim uderzeniem z łokcia.
       Goten wyhamował na tyle by nie wbić się w ziemię. Wylądował ciężko, w głowie mu huczało.
       "Trunks tak nie walczy..." – przeszło mu przez myśl. Goten doskonale znał styl swego przyjaciela. Ten Trunks walczył zupełnie inaczej, bardziej siłowo a mniej finezyjnie. Podobnie do Vegety.
       Przemyślenie Gotena ponownie przerwane zostały przez atak jego przeciwnika. Trunks wystrzelił Ki-blast, a kiedy Goten odruchowo uskoczył przed nim został trafiony prawym sierpowym w twarz. Kiedy stracił na moment kontrolę nad lotem, syn Vegety wystrzelił w niego potężną falę Ki w kształcie trójkąta rozszerzającego się od jego dłoni.
       Trafiony Goten padł, jego ubranie było nadpalone. Trunks wylądował i podniósł go za ubranie na piersi.
       – No i po krzyku – powiedział. – Dabura to jednak cienias... – nagle uwagę ubranego na czarno półsaiyana zwróciła sakiewka wisząca przy pasie syna Goku, chwycił ją rzucając Gotena na ziemię.
       – Senzu? – zdziwił się, wysypując kilka ziarenek na dłoń. – To niemożliwe... Ty... – spojrzał na Gotena. Czy znasz kogoś o imieniu Son Goku?
       – To mój ojciec... Byliśmy razem... Zabił go twój przyjaciel.
       Trunks uniósł brwi ze zdziwienia.
       – Haha! To wspaniała wiadomość! Son Goku jest tutaj! Mówisz, że nie żyje, tak? Nieważne. Mów jak się tu dostaliście!
       – Co?
       – Jak tu przybyliście? Czy nie wehikułem czasu?
       – Co? Wehikułem? – zdziwił się Goten. – Ty... Ty jesteś Trunksem z przyszłości!! – domyślił się nagle. – Przybyłeś by nas ostrzec przed androidami.
       – Zgadza się – uśmiechnął się wrednie Trunks, przypinając sobie do pasa sakiewkę z Senzu. – Ale bardziej pasowałoby ci powiedzieć, że to ty jesteś kimśtam z przeszłości, a nie ja Trunksem z przyszłości.
       – Hę?
       – Nieważne. – Trunks złapał Gotena za gardło i podniósł, w drugiej ręce uformował Ki-blast, który wycelował w głowę syna Goku. – Więc powiesz mi, gdzie ukryliście wehikuł? Czy nie aby w Boskim Pałacu?
       – Nie ma żadnego wehikułu... – charknął półsaiyan.
       – Nie wciskaj mi kitu!! – krzyknął mu w twarz syn Bulmy. – Musieliście użyć wehikułu!! Gdzie on jest!?
       – Wiesz co? – powiedział z trudem Son Goten. – Chyba... Chyba cię nie lubię.
       – Co!? – zdążył się zdziwić Trunks zanim Goten nie kopnął go znienacka w korpus. Ubrany na czarno Saiyan syknął z bólu puszczając przeciwnika i odskakując o kilka kroków do tyłu.
       – Odgryzasz się? Chyba jednak drzemie w tobie więcej siły niż sądziłem – powiedział Trunks ze złością wypisaną na twarzy, "M" na jego czole zaczęło pulsować na czarno-czerwono. – Będę musiał się trochę wysilić, żeby dać ci nauczkę.
       – Możesz spróbować, ale ostrzegam, że tym razem będę się bronił.
       Trunks zaatakował, zamarkował cios prawą dłonią by podciąć przeciwnika i następnie podbić go do góry. Goten jednak zbyt dobrze znał ten numer by dać się na to nabrać. Uniknął podcięcia podskakując i kopiąc z półobrotu. Trunks poleciał kilka metrów do tyłu i nagle zdematerializował się. Zanim syn Goku zdołał zareagować został kopnięty w szyję. Następnie Trunks uderzył lewym sierpowym. Goten zablokował cios i strzelił Ki-blastem z lewej, celując w głowę. Nie trafił, jego przeciwnik ruchem szyi uniknął pocisku i prawym prostym niemal złamał Gotenowi nos. Głowa syna Goku odskoczyła do tyłu i wtedy otrzymał kopnięcie w żebra, cios posłał go na ziemię kilka metrów dalej.
       Goten skulił się, próbując złapać oddech. Jego przeciwnik był silny, a on sam niepotrzebnie osłabił się na początku walki przyjmując na siebie falę Ki. Jeśli chciał wygrać musiał dać z siebie wszystko.
       Ale jak tu dać z siebie wszystko kiedy walczy się z najlepszym przyjacielem? Ten Trunks może nie był dokładnie tą samą osobą, ale wyglądał tak samo, a to była dla Gotena wystarczająca przeszkoda. Odruchowo osłabiał ciosy, jak na treningu.
       "Trening." – pomyślał półsaiyan. – "Kiedy ćwiczyłem z ojcem walczyliśmy na poważnie. Wiedzieliśmy, że Senzu nas uratuje."
       Goten zerwał się błyskawicznie i zaatakował, starając się nie myśleć. W głowie powtarzał sobie w kółko "To tylko trening, mamy Senzu!" by nie zastanawiać się nad tym z kim walczy.
       Bezmyślny atak mógłby być złym pomysłem gdyby nie to, że Goku dał synowi niezły wycisk w Sali Ducha i Czasu. Son Goten nie zdawał sobie sprawy z własnej siły, gdyż nie miał do tej pory okazji jej przetestować.
       Trafiony Trunks został zamroczony na krótką chwilę, wystarczyło to by Goten zyskał przewagę i nie oddał jej już do końca. Najpierw kilkoma ciosami sprawił, że jego przeciwnik postąpił parę kroków do tyłu. Następnie syn Goku zjawił się za nim kopnął go z półobrotu, co sprawiło, że syn Vegety bezwładnie poleciał w powietrze. Nie zdołał nigdzie dolecieć, gdyż Goten wyprzedził go i strzelił sporym Ki-blastem przy minimalnej odległości. Trunks, wyleciawszy z pomarańczowozłotej eksplozji rozbił się o podłoże, tworząc płytki rów. Jego włosy wróciły do normalnej, fioletowej barwy. Były równie długie co na dwudziestym ósmym Tenkaichi Budokai, tym na którym Goku walczył z Uubu.
       Goten skoncentrował ki w dłoniach.
       – Ka.. Me... – zaczął – Ha... Me... – w tym momencie Goten trafił spojrzeniem na oczy Trunksa.
       On umierał.
       Przez chwilę w swojej głowie Goten ujrzał Edge'a przebijającego klatkę piersiową jego najlepszego przyjaciela. Trunks miał wtedy dokładnie takie samo spojrzenie, powoli matowiejący wzrok, spojrzenie kogoś kogo dusza właśnie opuszczała ciało.
       Ki w dłoniach Gotena rozproszyła się. Syn Goku błyskawicznie znalazł się przy niemal nieprzytomnym fioletowowłosym Saiyanie. Oczy miał pełne łez.
       – Przepraszam... ja... – Goten zupełnie nie wiedział już co się dzieje. Patrzył na obcego, nieznanego mu Trunksa, kogoś kto przed chwilą chciał go zabić. Widział jednak swojego najlepszego przyjaciela. Przyjaciela, który zginął na jego oczach, a którego on nie zdołał ani obronić ani pomścić.
       – Trunks... zjedz to... proszę. – Goten nie wiedział skąd Senzu wzięło się w jego dłoni, ale to w tej chwili nie miało znaczenia, Trunks przełknął fasolkę. Oparzenia na jego ciele zniknęły. Syn Goku odetchnął z ulgą i usiadł z wrażenia.
       Trunks poderwał się błyskawicznie na nogi i spojrzał na Gotena dziwnym wzrokiem.
       – Dlaczego dałeś mi Senzu?
       Goten nie był pewien. To co zrobił to był raczej instynkt niż świadome działanie. Syn Goku nie wiedział, że wszystko co ostatnio przeżył mogło zostawić na nim trwały ślad. Stracił brata i najlepszego przyjaciela, a dziś także ojca. Były pewne granice tego, co jego psychika mogła znieść i przed chwilą właśnie zostały przekroczone.
       – Nie chcę z tobą walczyć – włosy Son Gotena powróciły do czarnej barwy. – Jestem twoim przyjacielem... – półsaiyan nie dokończył, gdyż jego "przyjaciel" przerwał mu wybuchając śmiechem.
       – Jesteś głupcem! – krzyknął. – Mogłeś zwyciężyć, ale nie skorzystałeś z okazji. A drugiej już nie otrzymasz!!
       – Trunks, nie...
       – Poza tym jesteś żałosny!! Chciałem wyciągnąć z ciebie trochę informacji, ale teraz myślę, że lepiej wykończyć cię od razu, bo jeśli Babidi postanowi cię zwerbować to jest ryzyko, że będę musiał cię znosić na co dzień. – Mówiąc to Trunks powoli unosił się w powietrze. – Żegnaj!! MASENKOOOOO!!!
       Goten bez ruchu obserwował jak pomarańczowy strumień Ki zbliża się w jego stronę. Wiedział, że powinien zrobić unik, jego mózg miał tę świadomość. Jednakże syn Goku był jak sparaliżowany, nie był w stanie choćby drgnąć, nie rozumiał potrzeby dla której miałby się ruszyć.
       Twarz Gotena nie wyrażała żadnych emocji, zupełnie jakby została z nich wyprana. Było mu już wszystko jedno...


Rozdział XLVI

       Autor: Vodnique


<- POWRÓT DO DZIAŁU

ROZDZIAŁ XLV -- CZĘŚĆ II -- DARK KAIOSHIN SAGA -- DRAGON BALL AZ -- FANFICE
-
KLUB FANA
Klub fana ►
Księżycowe blizny
STRONA KORZYSTA Z PLIKÓW COOKIE: POLITYKA PRYWATNOŚCI
Konnichiwa Saiyans-Zone
Dragon Ball Z Games Gintama Anime Revolution Sprites Twierdza RPG Maker