Konkurs: Wygraj tomy Dragon Balla (11.11.2017 – 26.11.2017)
Klub fana

Dragon Ball

Klub Fana » FanFicki » Dragon Ball AZ » Dark Kaioshin Saga » Część II » Rozdział XLIX
Dragon Ball AZ
Dark Kaioshin Saga
Część II: Wróg
Rozdział XLIX - Majin z wyboru
 

Goten lewitował skoncentrowany, nie miał zamiaru atakować, żeby nie zdradzić od razu swoich możliwości. Jego własna Ki nieco go przerażała, czuł się co najmniej tak potężny jak Edge, z którym walczyli z Trunksem i Uubu.

Trunks widział przemianę przeciwnika, ale nadal nie czuł od niego silnej energii. Syn Bulmy stracił nieco pewność siebie.

"Czyżby on potrafił aż tak dobrze wyciszać Ki?" – pomyślał. Na próbę krzyknął posyłając w przeciwnika kolejny energetyczny "X" ze swoich mieczy. Goten uniknął płynnym ruchem.

– Cholera! – krzyknął Trunks, dematerializując się, jego obawy potwierdziły się. Syn Vegety pojawił się tuż przed Gotenem, zadając cięcie na ukos. Syn Goku uchylił się. Trunks krzyknął wściekle, zaczynając zadawać błyskawiczne ciosy jeden za drugim. Goten unikał wszystkich choć czuł się nieco jak w szatkownicy, miecze śmigały często centymetry od niego. W końcu syn Goku odskoczył od przeciwnika, Trunks podążył za nim, wysyłając jednocześnie kolejny energetyczny półksiężyc, tym razem pionowy. Goten uniknął na lewo, jego przeciwnik posłał poziome cięcie, ze zbyt bliskiej odległości, by dało się go uniknąć. Płaski Ki-blast przeleciał przez sylwetkę Gotena, która po chwili rozmyła się i zniknęła.

– Przeklęte Zanzoken! – syknął Trunks posyłając kolejny Ki-slash z półobrotu za siebie, niemal trafił, Goten odskoczył w ostatnim momencie, unikając przecięcia na pół.

– Skąd wiedziałeś gdzie będę? – zdziwił się syn Goku.

Trunks w odpowiedzi zaatakował mieczem z prawej, Goten złapał ostrze lewą dłonią i wyrwał broń przeciwnikowi, kalecząc się przy tym nieco.

– Tego miecza nie znam – stwierdził odlatując powoli do tyłu.

– Dostałem go od matki – uśmiechnął się Trunks złośliwie i zmarszczył brwi, w tym momencie miecz pokrył się czarnymi wyładowaniami elektrycznymi, które poraziły Gotena. Syn Goku syknął z bólu i wypuścił broń, która upadła gdzieś na ziemię.

Trunks wykorzystał chwilę dekoncentracji przeciwnika i zaatakował z drugiej ręki, Goten odparował przedramieniem, miecz nie przeciął jego ręki, ale zranił lekko. Syn Goku syknął z bólu, Trunks kopnął z półobrotu, posyłając przeciwnika lotem koszącym w kierunku ziemi. Son Goten wyhamował z trudem, tracąc przeciwnika z oczu, na szczęście nadal wyczuwał jego Ki i kolejny półksiężyc także przeleciał tylko przez widmo półsaiyana.

Goten pojawił się za Trunksem i z impetem kopnął go w tył głowy, Trunks jęknął, obrócił się tnąc mieczem Tapiona. Cios przeleciał nad głową syna Goku, który uderzył hakiem w szczękę sługi Babidiego. Trunks, podbity nieco w górę i lekko oszołomiony nie miał już szans obronić się przed lewym prostym wyprowadzonym w jego korpus. Krzyknął z bólu, wypuszczając drugi miecz i łapiąc się za brzuch. Goten dokończył serię kopnięciem z półobrotu w kark, które posłało jego przeciwnika w grunt wzbijając tumany kurzu.

Paragas zniknął, pojawiając się tuż za Goku. Saiyan wyczuł jego Ki i kopnął z półobrotu trafiając jednak tylko w widmo ojca Brolly'ego. Cyborg pojawił się nad SSJ2 i zadał cios od góry złączonymi dłońmi. Trafiony Goku poleciał w dół z dużą prędkością, ale nagle zniknął, pojawiając się obok Paragasa i ze ślizgu w powietrzu wbijając mu stopę w twarz. Cyborg strzelił Ki-blastem, którego Goku uniknął dosłownie o włos, samemu strzelając z lewej. Pocisk został z łatwością odbity, ale Paragas zdekoncentrował się na moment otrzymując potężny cios w lewy policzek.

– Jesteśmy kwita – stwierdził Goku, masując szczękę po lewej stronie.

Paragas warknął i ruszył, próbując staranować przeciwnika, przeleciał jednak przez widmo. Ojciec Brolliego rozejrzał się, próbując go dostrzec, gdyż nie wyczuwał nigdzie Ki przeciwnika. Goku jednak nie było w zasięgu wzroku.

– Pokaż się, tchórzu! – krzyknął w końcu.

– Jak chcesz – doszedł go głos ze wszystkich stron na raz, w tym momencie Goku pojawił się tuż przed nim. Paragas zamachnął się i zadał cios, który jednak przeniknął przez sylwetkę Saiyana. Goku pojawił się kilka metrów dalej, Paragas ponownie rzucił się na niego i po raz kolejny dał się nabrać na Zanzoken.

Goku znów ukazał się przed nim.

– Teraz pokażę ci coś... – cios Paragasa, sylwetka rozpłynęła się i pojawiła kilka metrów na prawo – ...czego używałem na pierwszych dwóch... – Paragas strzelił Ki-blastem, który oczywiście także przeszył niematerialnego przeciwnika. – ...Tenkaichi Budokai, w których wystąpiłem – dokończył Goku ponownie rozpływając się w powietrzu.

Moment później około dwudziestu wizerunków ojca Gotena pojawiło się wokół cyborga, każda postać miała ręce skrzyżowane na piersi i poruszała się nieco.

– Zgadnij, który jest prawdziwy! – powiedzieli chórem wszyscy Goku.

Paragas ryknął i zaatakował jednego z nich, jego przeciwnik zniknął, podobnie było z drugim i trzecim. Kompletnie rozwścieczony cyborg zaczął strzelać na oślep Ki-blastami we wszystkie widma.

– HAAAAA!!!!!!! – usłyszał nagle cyborg sponad siebie, było już za późno na unik. Kamehameha trafiła ojca Brolliego bezpośrednio, popychając go w kierunku ziemi. Mimo wysiłku nie udało mu się wyrwać ze strumienia Ki, który eksplodował przy zetknięciu z powierzchnią. Wybuch był potężny, białoniebieska kula ognia miała średnicę niemal stu metrów.

Goten czuł, że nareszcie ma przewagę. Bez swych mieczy Trunks był za słaby, by być w stanie przeciwstawić się mocy Perfect SSJ2. Jednak syn Vegety i Bulmy wcale nie zamierzał się poddać.

– BURNING ATTACK!! – usłyszał Goten, zanim jeszcze kurz spowijający powierzchnię opadł. Syn Goku odbił pomarańczową kulę Ki nawet nie ruszając się z miejsca.

– KIENZAN!! – doszło go zza pleców.

Goten wykonał w miejscu salto do tyłu, zręcznie omijając tym tnący dysk. Następnie kopnął na oślep do tyłu, trafiając atakującego właśnie Trunksa w klatkę piersiową. Ubrany na czarno półsaiyan stracił na chwilę oddech i nie zdołał obronić się przed ciosem w bok głowy. Oszołomiony Trunks kompletnie przestał się orientować co się dzieje i Goten nie miał problemu z unieruchomieniem go charakterystycznym chwytem od tyłu.

– Puszczaj!! – krzyknął Trunks, oprzytomniawszy.

– Trunks! Nie chcę cię zabić! Wiem, że w głębi duszy jesteś po naszej stronie! Spróbuj się przeciwstawić Babidiemu!

– Odwal się!! Puść!! – Trunks naprężał wszystkie mięśnie chcąc się uwolnić, ale Goten był dużo silniejszy.

– Trunks!!! – wrzasnął Goten. – Pomyśl trzeźwo!! Co zyskujesz służąc Babidiemu!? Nie jesteś zły, on nie ma nad tobą prawdziwej władzy!! Możesz mu się przeciwstawić!!!

– AAAAAAAAAAAA!!!! – zaczął krzyczeć Trunks, koncentrując całą moc na próbie wyrwania się z uścisku, nadal bezskutecznie.

– Pomyśl o Bulmie!!! Pomyśl o swojej matce!!!

Trunks nagle uspokoił się.

– Bulma? Moja... matka?

– Tak! Pomyśl jaki ból sprawiasz jej w tym stanie.

– Moja matka nie żyje – stwierdził sucho Majin.

– Żyje! Ona nadal cię kocha, Trunks. Martwi się o ciebie. Jeszcze nie jest za późno, możesz wszystko naprawić!

– Rozumiem – powiedział zadziwiająco spokojnie Trunks. – Wszystko rozumiem. Ta przeklęta dziwka sfingowała własną śmierć.

– Co?

– To doskonała wiadomość. Kiedy już was zabijemy, odnajdziemy ją i zmusimy do odbudowania wehikułu, wtedy bez problemu trafimy do waszego wymiaru.

Goten był zaszokowany tymi słowami, w tym momencie coś w nim pękło... To nie mógł być Trunks, ten tutaj w ogóle nie przypominał jego przyjaciela. Son Goten uświadomił sobie, że łudził się tylko, iż uda mu się wyrwać go spod kontroli Babidiego. Najwyraźniej on wcale nie chciał się spod niej uwolnić.

Syn Goku puścił przeciwnika, który zaskoczony nieco, natychmiast odleciał od niego na kilkanaście metrów.

– Popełniłeś błąd – powiedział zimno Son Goten, z opuszczoną głową. – Pani Bulma jest moją przyjaciółką, nikt nie będzie jej groził bezkarnie...

– Że co? – zdążył powiedzieć Trunks zanim nie został trafiony potężnym prawym sierpowym, syn Vegety nie widział nawet tego ciosu, był on zbyt szybki. Kolejny cios trafił Majina w plecy, jednak Trunks nie zdołał nawet krzyknąć z bólu zanim nie został trafiony ponownie i jeszcze raz i kolejny...

Tym razem Goten był zdecydowany go zabić.

Babidi był przerażony, jego najsilniejszy, nie licząc Buu oczywiście, wojownik przegrywał z kimś, kto miał znacznie mniejszą energię.

– Jak to możliwe? – krzyczał czarnoksiężnik. – Dlaczego Paragas sobie nie radzi?

– Trunks także przegrywa – zauważył Hoi. – Ale nie ma się co martwić, przecież mamy w zapasie Buu. Jego na pewno nie pokonają.

– Mamy? – zapytał podejrzliwie czarnoksiężnik.

– Chciałem oczywiście powiedzieć "ty masz", panie – poprawił się Hoi.

Babidi zmroził go wzrokiem.

"Trzeba się będzie go szybko pozbyć" – pomyślał.

Paragas z trudem utrzymywał się na nogach na dnie ogromnego wywołanego przez eksplozję krateru. Trzymał się za urwaną w przedramieniu prawą rękę, z kikuta kapała krew zmieszana z czymś w rodzaju oleju. Goku wylądował kilka metrów od niego.

– Poddaj się, nie dasz rady walczyć bez ręki.

Paragas uśmiechnął się blado i wyprostował urwaną rękę, z połówki przedramienia wystrzeliły nagle kable, tworząc zarys dłoni, który po chwili pokrył się cały metalem. Kończyna zregenerowała się.

Goku zmarszczył brwi.

– Rozumiem. W naszym wymiarze także spotkałem kogoś takiego. Maszynę zrobił z ciebie jakiś statek kosmiczny...

– Big Ghetti Star – odpowiedział Paragas. – Po jednym ze starć z moim synem byłem na skraju śmierci, dryfowałem nieprzytomny po kosmosie, tam natrafiłem na Big Ghetti Star. Od tamtej pory Brolly nie stanowił już dla mnie zagrożenia.

– W moim świecie statek przekształcił brata Freezera, ale to chyba nieważne. Domyślam się, że nie zniszczę cię dopóki nie odnajdę samego statku.

– Mylisz się – Paragas postanowił sie pochwalić, nie zauważając, że popełnia tym samym błąd. – Statek chciał wchłonąć mnie i stworzyć dziesiątki moich kopii, ale to ja byłem górą. Wykorzystałem jego wszystkie możliwości, a resztę zbędnego złomu rozwaliłem na kawałki. Tak czy inaczej, teraz jestem niezniszczalny.

– Już kilka osób, które spotkałem tak twierdziło – odpowiedział Goku. – Wszyscy nie żyją.

Paragas uśmiechnął się. Wiedział, że wygra – jego przeciwnikowi prędzej czy później skończy się energia.

Jak zakończy się podwójny pojedynek?

 
autor: Vodnique

<- Rozdział XLVIII

<- powrót
Klub fana ►
Księżycowe blizny
STRONA KORZYSTA Z PLIKÓW COOKIE: POLITYKA PRYWATNOŚCI
Konnichiwa Saiyans-Zone
Dragon Ball Z Games Gintama Anime Revolution Sprites Twierdza RPG Maker