Konkurs: Wygraj tomy Dragon Balla (11.11.2017 – 26.11.2017)
Klub fana

Dragon Ball

KLUB FANA
-
FANFICE -- DRAGON BALL AL -- CZĘŚĆ II
Dragon Ball AL
Część II

       Od pokonania złych smoków i zniknięcia Goku minęło 28 lat. Nasi wojownicy nie mieli już potrzeby trenować, tylko Vegeta i Uub kontynuowali treningi. Lata mijały, czas przynosił złe wieści. 25 lat po zniknięciu Smoczych Kul umarł Yamcha, potem Shin Han i Jaozi. 3 lata potem odszedł Kuririn i tak jak reszta trafił do nieba wraz ze swym ciałem, z zamiarem wznowienia treningu. Od tego wydarzenia mineły 2 miesiące.

       – I jak? – zapytał niepewnie Kuririn, oczekując oceny
       – Nieźle. Ale spróbuj zrobić większą. – oznajmił zachęcająco Yamcha. Ziemianin kiwnął głową i skoncentrował się. Podniósł swą lewą dłoń na wysokość głowy, wewnętrzną stroną do góry. Gdy poznał że jest gotowy, krzyknął.
       – SOKIDAN! – okrągła kula energii pojawiła się nad jego dłonią. Miała jakieś 40 centymetrów średnicy. Świeciła jasnym, żółtawym światłem, jak na Kuririna była potężna.
       – O... Teraz lepiej. To na pewno silny pocisk. Zrobimy tak: Ja rzucę Kienzanem z jak największą siłą, a ty go spróbuj tym trafić. – i wskazał na kulę energii która cały czas lewitowała nad dłonią Kuririna.
       – Okej. – stwierdził zadowolony. Yamcha skoncentrował się i podniósł do góry prawą dłoń. Po chwili pojawił się nad nią mały płaski pocisk z energii, który rósł w zawrotnym tempie. Po kilku sekundach miał już dwa metry średnicy.
       – Wiesz, nie wyobrażam sobie, że ty mogłeś nie potrafić stworzyć Kienzan. Przecież ta technika jest banalna.
       – To samo ja mogę powiedzieć o Sokidanie. – stwierdził z grymasem – Ty nauczyłeś czegoś mnie, ja ciebie też.
       – Dobra, masz rację. Dawaj, rzucaj! – Kuririn przyjął postawę do ataku i odchylił lewe ramię by nadać odpowiedni pęd Sokidanowi. Yamcha wziął zamach i Kienzan poleciał wysoko nad ziemią z niesamowitą prędkością. Kuririn odczekał moment po czym rzucł okrągłą kulę energi i zaczął ją kontrolować prawą dłonią. Sokidan był szybszy od tarczy, niższy ziemianin już myślał, że zniszczy pocisk, gdy Kienzan nagle zawrócił i zaczął lecieć w stronę pałacu Króla Wszechświata.
       – Ej, Yamcha!
       – Nie było powiedziane, że nie mogę kontrolować toru lotu. – stwierdził z wyższością i lekkimi gestami zaczął kręcić atakiem piruety, by dopiec Kuririnowi. Przeciwnik nie zamierzał łatwo dać za wygraną. Do akcji wkroczyła druga ręka i Sokidan zaczął ścigać Kienzan Yamchy. Inni wojownicy będący na tej polanie z uwagą zaczęli się przyglągać ich zmaganiom. Wśród nich byli także Shin Han i Jaozi, którzy podobnie jak Yamcha mieli swoje młode ciała. Treningi z innymi mistrzami sztuk walki, uczenie się nowych, niepowtarzalnych technik walki były dla nich wielkim zaszczytem, mimo, że siłą przewyższali dużą część ćwiczących tu wojowników.
       Pociski Kuririna i Yamchy zaczęły sunąć coraz bliżej ziemi, dlatego co wyżsi wojownicy uchylali się w obawie o swoje górne części ciała, szczególnie głowy. Za to ten pojedynek coraz bardziej męczył obu rywalizujących. Dysk w górę, za nim kula. W dół, to on też w dół. Lewo, prawo, ostre skręty, Yamcha starał się jak mógł, ale nie udało mu się wyprowadzić w pole Kuririna. Krople potu zaczęły spływać po obu wojownikach. Właśnie gdy odległość między Sokidanem i Kenzanem zaczęła się zwiększać, Kuririn uśmiechnął się perfidnie.
       – Poddajesz się...? – powiedział przez zaciśnięte zęby Yamcha, wykonując energiczny ruch prawą ręką i jeszcze bardziej oddalając swój pocisk ki.
       – W życiu! – uśmiechając się jeszcze szerzej. Jego pocisk był coraz wolniejszy. – CZTEROKROTNY KAIOKEN!!!
       – CO?!

       – Alfż oni fu fyszfie fafą fefć! – powiedział niewyraźnie Goku, gdyż całą buzię miał zapchaną mięsem i makaronem.
       – Co? – zapytał Król Światów, nie rozumiejąc ani słowa. Saiyanin pospiesznie połknął zawartość ust, prawie się tym nie dławiąc. Szybko sięgnął po szklankę z wodą.
       – Ależ oni tu pysznie dają jeść! – powtórzył, po czym sięgnął po kolejny talerz z ryżem. Nagle zatrzymał dłoń i siedział tak przez chwilę w bezruchu, po czym obrócił się i spojrzał w stronę otwartych drzwi stołówki. – Czujesz to, Królu?! – Kaio cicho zachichotał.
       – Oczywiście. – rzekł, biorąc szklankę z sokiem z pomarańcz, innych napojów się wystrzegał. Na tej stołówce którą wybudowano, jak mówi legenda, specjalnie dla Goku. Rzekomo by przestać męczyć kucharzy na planecie Bogów, gdzie znów spokojne życie ciągną Bóg Światów i jego towarzysze. W takim razie Król Wszechświata postarał się i dał mu taki prezent. Oczywiście z tego miejsca korzystali także inni wojownicy, dlatego roiło się tu od głodnych stworzeń.
       – Ta ki... To Kaioken! – Kakarotto poderwał się na nogi.
       – Tak. To Kuririn. – stwierdził, wyraźnie tym nie zdziwiony.
       – Kiedy on się tego nauczył?! I od kogo?!
       – Ja go nauczyłem. – wyjaśnił ze stoickim spokojem.
       – Ty, królu? Kiedy?
       – Oh, Goku, Goku... – zaczął – ty naprawdę jesteś tak mało spostrzegawczy? Przecież spędzałem od dwóch tygodni z Kuririnem masę czasu. Co ty myślałeś, że z nim robię? Piję herbatkę i plotkuję? – zapytał ironicznie. Goku wyraźnie się speszył. Zaczął gorączkowo myśleć i po chwili milczenia, uśmiechając się trochę głupkowato, powiedział:
       – Nie zastanawiałem się nad tym! – Kaio najpewniej wywróciłby się gdyby ramieniem nie uderzył wysokiego, umięśnionego bląd mężczyznę. Ten szybko go złapał i pomógł siąść.
       – Dziękuję Degen... Gdyby nie ty pewnie bym spadł... – Król Światów otarł czoło i jednym haustem wypił resztki soku w szklance, uważnie przyglądając się Goku, który w ogóle nie był zawstydzony. On jednak znał go na tyle długo, że po prostu takiego uczucia się w tym momencie nie spodziewał. Saiyanin widząc zamyśloną twarz swojego przyjaciela, uśmiechnął się szeroko. Wysoki blondyn, ostrożnie omijając grubego Rine z galaktyki wschodniej, zabrał głos.
       – Może zobaczymy tę walkę? Wydzielają sporą energię, pewnie jest ciekawie. – Degen miał bardzo dobre stosunki z oboma panami, więc był pewien że mu nie odmówią. Widział zresztą że są zainteresowani tym co się dzieje na zewnątrz.

       Wokół Kuririna była teraz poświata koloru czerwonego. Jego ki była przeogromna, nawet jak na wojowników najwyższej rangi. Podmuch tej energii prawie wywrócił Yamchę, stojącego najbliżej. W jego oczach malowało się przerażenie.
       – HA! – Kuririn wykonał energiczny ruch ręką do przodu i Sokidan w mgnieniu oka znalazł się przy Kienzanie, powodując wybuch obu pocisków energii. Kuririn widząc, że dopiął swego rozluźnił mięśnie i wyszedł z Kaiokena. Zadowolony wypuścił powietrze z płuc i siadł na trawie obok Yamchy. – Ha ha, mówiłem że wygram? – On jednak dalej nie mógł wyjść z podziwu i tylko powoli skinął głową. Wtedy rozległo się głośne i powolne klaśnięcie Kaio.
       – Brawo, Kuririn. Widzę że świetnie opanowałeś Kaioken. – Król Światów powolnym krokiem doszedł do obu wojowników. Nawet nie wiadomo kiedy koło nich pojawił się Bumbbels. Yamcha i Kuririn szybko poderwali się na proste nogi. W jego obecności nie wypada siedzieć.
       – Kurcze, ten Kuririn to ktoś...
       – Niezły, czułeś tę moc?? – dało się słyszeć w tłumie, który otaczał głównych zainteresowanych. Wszyscy nie mogli wyjść z podziwu, jakim cudem tak szybko zwiększył poziom mocy. Tylko nieliczni wiedzieli że Kaioken to technika Północnego Kaio. Po chwili z Yamchą, Kuririnem i Królem Światów byli także Goku, Shin Han. Jaozi i Degen.
       – Nie sądziłem że w tak krótkim czasie osiągniesz czterokrotnego Kaiokena. – rzekł z dumą Bóg, wiedząc że to w wielkim stopniu jego zasługa. Przez chwilę Degen uważnie przypatrywał się speszonemu Kuririnowi, po czym poważnym głosem rzekł:
       – Chciałbym się z tobą zmierzyć. – powiedział z uśmiechem.
       – C..Co? – zapytał niepewnie. Teraz wszystkie pary oczu, naszych wojowników jaki i całej reszty powędrowały w kierunku blondyna.
       – Wyzywam cię na pojedynek. – Ziemianin przez chwilę patrzył na blondyna z przerażeniem, potem to uczucie zmieniło się, wydawało mu się że patrzy na debila. W końcu spojrzał na niego z powagą i uścisnął jego wyciągniętą dłoń. Odwzajemnił uśmiech.

       Czas treningów, czyli jak się przygotowywać.


Część III

       Autor: Szpaner


<- POWRÓT DO DZIAŁU

CZĘŚĆ II -- DRAGON BALL AL -- FANFICE
-
KLUB FANA
Klub fana ►
Księżycowe blizny
STRONA KORZYSTA Z PLIKÓW COOKIE: POLITYKA PRYWATNOŚCI
Konnichiwa Saiyans-Zone
Dragon Ball Z Games Gintama Anime Revolution Sprites Twierdza RPG Maker