Forum Dragon Ball Nao

» Survivor 2 - Users Revolutions.

Strony:   1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 11, 12, 13  
Rivion Mężczyzna
Full Power SSJ
Full Power SSJ
Rivion
Wiek: 30
Dni na forum: 4.948
Posty: 685
Skąd: Skaryszew/Radom
Kontynuacja postu Dantego.

Dusza Kamyla uniosla sie ponad pole zakonczonej bitwy.Zostala wezwana przed oblicze samego Innosa.Po drodze napotkala na dusze juz od pewnego czasu znajdujace sie w zaswiatach.Byla tam miedzy innymi dusza Hiroshiego, Ukrytego i Yogi'ego.Hiroshi nie zywil najmniejszej urazy do Kamyla-wiedzial bowiem,ze to co zrobil nie bylo celowe.

-Zaraz staniesz przed samym Innosem-powiedzial z tajemniczym usmiechem.-Badz dobrej mysli...-po tych slowach jego dusza nagle sie rozmyla.

W tej chwili fragment nieba wokol Kamyla zajasnial olbrzymim blaskiem.Na ziemi zerwal sie straszliwy wiatr,nikt nie wiedzial,co sie dzieje.

Kamyl mimowolnie padl na kolana.Byl sparalizowany.Nie mogl wykonac najmniejszego ruchu,kazda proba przysparzala wielkiego bolu.Nagle uslyszal powazny i ponury glos Innosa.W tej chwili na ziemi rozlegly sie przerazajace grzmoty.

-KAMYLU, ZASLUZYLES SIE W TEJ BITWIE.LECZ TWOJE PRZEZNACZENIE NIE WYPELNILO SIE.TO,CO POWIEDZIAL SHIRO JEST PRAWDA.NIE MASZ PRAWA LEKCEWAZYC LEGEND PRZODKOW.-W tej chwili duchowe cialo Kamyla przeszyl jeszcze wiekszy bol.Zrozumial,ze zle postapil,szydzac z Shiro.-W TEJ WOJNIE MASZ DO WYPELNIENIA BARDZO WAZNA MISJE.TWOJ CZAS JESZCZE NIE NADSZEDL.WEZ TO-TEN MAGICZNY MIECZ POMOZE CI W TWOIM ZADANIU.-Kamyl chcial zadac wiele pytan Innosowi,lecz nie mogl wydusic z siebie nawet malego jeku.Na ziemi burza ucichla.

Przed jego dusza pojawilo sie lsniace pieknym blaskiem ostrze.Unosilo sie w powietrzu,a na jego rekojesci widnial napis "URIZIEL".Kamyl odzyskal czucie,mogl sie ruszyc i nie czul juz zadnego bolu.Kiedy chwycil miecz,poczul niewyobrazalna energie emanujaca z tego ostrza.Poczul sie bardzo spiacy.Nie wiedzial,czy to miecz tak na niego dziala.Zamknal oczy.W tym blogim "snie" ponownie uslyszal Innosa.

-WROCISZ NA ZIEMIE.W ZAMIAN ZA TO,MUSZE POSWIECIC ZYCIE INNEGO WOJOWNIKA DBNAO.

Byla noc.Nagle Kamyl obudzil sie w miejscu,w ktorym Shiro porzucil jego cialo.Bylo to niedaleko obozu.Obok niego lezal URIZIEL.Wzial go i ruszyl w kierunku obozowiska.Gdy doszedl dostatecznie blisko ujrzal zdziwionych kompanow pochylonych nad cialem eMate'a.To eMate byl tym,o ktorym mowil Innos.

-Shiro,mowiles prawde.Wybacz,ze Ci nie uwierzylem-powiedzial Kamyl do poldemona.Wszyscy stali jak wryci,nikt nie wiedzial,o co chodzi.Kamyl oddalil sie w samotnosci i reszte nocy spedzil rozmyslajac na wzgorzu.

If you want to kill me,hate me...detest me...
-----------------------------------------------------
"Wielu żywych zasługuje na śmierć. I wielu ginących zasługuje na dalsze życie. Czy potrafisz im je wrócić? Więc nie szafuj tak wyrokami śmierci, albowiem nawet najmędrsi nie potrafią dojrzeć wszystkich konsekwencji."
Dai Kaiosama Mężczyzna
"Rōnin
Rōnin
[ Klan Takeda ]
Dai Kaiosama
Wiek: 34
Dni na forum: 5.080
Plusy: 2
Posty: 1.401
przyjaciele zebrali się nad martwym ciałem kolejnego towarzysza broni...
Dziś odszdł eMate...
Czy ktoś uroni choćby łżę...?

Ale bitwa wciąz trwa i wciąż końca nie widać...

Wśród wrogich zastępów pozostali niezłomni wojownicy...


    Lilu
    Kakarotto
    Onikage Minyamo (Szary)
    Franek
    Shiro
    Navaro
    TERMINATED eMate
    Legolas
    Fable

    TERMINATED Hidden
    bad girl
    kamyl

    TERMINATED Yogi
    virtualboy

    TERMINATED Hiroshi
    edhel
    Xan

Runda piąta rozpoczęta...

pozdrawiam

Takeda Shingen
Szybki jak wiatr, spokojniejszy niż las, gwałtowny jak ogień, niewzruszony niczym skała.
Shiro Mężczyzna
^The Human Typhoon
The Human Typhoon
[ Klan Asakura ]
Shiro
Wiek: 30
Dni na forum: 5.489
Plusy: 4
Posty: 2.215
Skąd: Białystok
Kamyl.

Sometimes baby
We make mistakes
Dark and hazy
Prices we pay
bad orydżinal nick
Orydżinal person
Orydżinal person

Wiek: 28
Dni na forum: 5.007
Posty: 344
Skąd: się biorą dzieci?
kamyl- bo go nie znam

miłość to uczucie głupie, zaczyna się na ustach, a kończy na dupie...
Old Shatterhand Mężczyzna
Super Saiyanin 4
Super Saiyanin 4
Old Shatterhand
Wiek: 69
Dni na forum: 4.842
Plusy: 1
Ostrzeżenia: 2
Posty: 1.749
Kamyl, bo nie chce mi się wymyślać...
.Black Mężczyzna
Super Saiyanin 2
Super Saiyanin 2
.Black
Wiek: 30
Dni na forum: 5.188
Ostrzeżenia: 3
Posty: 930
Gdzieś na dalekiej, niedostępnej piechurom północy . . . Wielka lodowa sala . . . z dala dochodzą dźwięki stawianych ciężką stopą kroków. Echo głucho odbija sie o ściany . . .

-Witaj bracie - rzekł zziębłym głosem Dante podchodząc do wielkiego lodowego tronu wzniesonego ponad poziom sali

Na tronie siedział człowiek, który na pierwszy rzut oka zdawał się przypominać Dante'go. Podobnież jak brat miał białą czuprynę, jednakże była ona nerówno zachnięta do tyłu, odsłaniając oblicze tajemniczej postaci.

-Dante, mogłem się domyśleć - rzekła lodowatym głosem postać zasiadająca na tronie - Skąd wiedziałeś że nadal żyję? - spytał człek w niebieskim skórzanym płaszczu z wieloma złotymi wstawkami

-Miałem takie przeczucie - stwierdził Dante

-Mogłem sie tego domyślić - powiedział nieznajomy wstają z lodowej posady

Był równie dobrze zbudowany jak Dante, i można wnioskować że przeszedł równie wiele.

-Vergil'u, jesteśmy przeciwieństwami - rzekł Dante - A przeciwieństwa sie przyciągają - dokończył, zaś Vergil pociagnął tylko nosem i strzelił palcami

W kryształowej sali zrobiło sie niezwykle jasno. Dopiero teraz Vergil dostrzegł zmiany, jakie zaszły u Dante'go, podobnież Dante zauważył iż Vergil zmienił się nie do poznania po ich ostatnim spotkaniu na szczycie wieży . . .

-Mów więc bracie, czego ode mnie oczekujesz? - zaproponował Vergil odchodząc od postumentu i chodząc po sali w kółko

-Zmieniłeś się - teraz to widzę, jeszcze rok temu, podczas walki na wieży, nie urzyłbyś takich słów

-Czasy się zmieniają Dante - oznajmił

Nastała chwila ciszy, Dante toczył wewnętrzna walkę z nowymi poglądami na swego brata.

-Jak wiesz, oddziały SSJCENTER szykuja się do oblężenia ostatniego ludzkiego bastionu

-Tirith Minas, czyż nie? - przerwał mu Vergil

-Dokładnie. Widzę iż zostałeś dobrze poinformowany - stwierdził z przekoaniem Dante

-Nie mylisz się. Od jakiegoś miesiąca informacje docierają do mnie coraz częściej, mógłbym nawet rzec, nachalnie? - powiedział pokrzywiając nieco minę w geście wyszukania odpowiedniego słowa

-Więc i tutaj dotarli - domyślił się Dante

-Tak, jesteś bardzo spostrzegawczy - Utarli już szlak, będzie ich tu przybywać coraz więcej, Admin III Mocny chce przejąc twą twierdzę i uczynić niedostępne dla reszty świata miejsce, w którym będzie mógł bez przeszkód szykować kolejny plany podbojów - przerwał mu Dante, lecz Vergil tylko przytaknął

-Zapewne przybyłeś tu z zamiarami o jakich rozmyślałem przez ostatnie kilka dni, czy sie mylę? - spytał Vergil

-Nie mylisz się bracie - Dante odwrócił się twarzą w twarz do Vergil'a, po czym chwycił za rękojeść Incruxa wystającego zgrabnie mu zza pleców, uśmiechnął sie delikatnie

-Sprawdźmy więc . . . - dokończył Vergil, podobniez jak Dante chwytając za swój trójząb uwieszony na plecach, podobnież jak Dante uśmiechnął się

Nastała cisza,stali tak przez chwilę wpatrując się w siebie. Po chwili lodowa posadzka podobnież jak ściany zaczęły sie trząść, emanowała z nich niesamowita energia . . .

-------------------------------------------------

Obóz wypadowy DBNAO . . . wszyscy szykują się do eskapady na Tirith Minas . . .

-Zgasić paleniska! - rozkazał Onikage, samemu łapczywie wrzucając piasek w drewniane wiadro i gasząc ognisko

-Ile zajmie Nam droga do Tirith Minas? - spytał Hidden - Jakieś trzy dni - stwierdził Xan, wertując podręczną mapę Międzyziemia

Popłoch w obozie trwał, podczas gdy Franek odpalił ostatniego "Meksykańskiego" od dogasającego paleniska tuż na skraju pola bitwy.

-Virtualboy! Zgaś to cholerne ognisko! - wrzasnął Kakarotto

-Ale czym?! - spytał zdesperowany

-Nie wiem, piaskiem, wodą, czymkolwiek, byle szybko, bo czas ucieka! - oznajmił Kakarotto gestykulując coś, co można by [ ort! ] zinterpretować jako : "co za baran"

Lilu oraz edhel przyszykowały konie do podróży, gdy nagle usłyszały wybuch tuż za plecami. To Virtualboy ogarnięty ogniem wił się na wszystkie strony. Po chwili Fable i Onikage zaczęli go gasić pytając czym polał ogień, ten ospowiedział bolesnym tonem : "wodą z namiotu obok"!

Spojrzenia Onikage i Fable były jednoznaczne.

-Cholera, PAJACU! W tym namiocie jest tylko zapas łatwopalnej cieczy na groty strzał! - oznajmił Fable

-Za póxno, Fable, to już do niego nie dotarło - stwierdził Onikage pozostawiając martwe już ciało Virtuala



PS : Zastrzegam sobie prawo do wyłączności ciągnięcia wątku Dante i Vergil'a
Hidden Mężczyzna
"Rōnin
Rōnin
Hidden
Wiek: 28
Dni na forum: 5.280
Posty: 1.100
Skąd: Kraków
- Hej, Hidden, co tam robisz? - zagaił przyjacielsko Kakarotto.
Brak reakcji.
- Hej, Ukryty.
Brak Reakcji.
- Do cholery, Hidden! - ryknął mu Kakarotto prosto do ucha po czym został spopielony przez alchemie.
- Kurna, nie widzisz, że wale kloca!? - warknął i chwycił liść służący mu za sraj-taśmie.

Obraz
Szarak Mężczyzna
^Nadworny Irytujący Słownik Ortograficzny
Nadworny Irytujący Słownik Ortograficzny
[ Klan Takeda ]
Szarak
Dni na forum: 5.096
Posty: 1.214
Skąd: 4chan.org, Ostrzeżeń: Więcej niż Ty, kochany użytkowniku.
Kamyl popatrzył na zwłoki Kakarotto.
- Onikage, a ty? - Spytał. Za chwilę Go nie było.
- Do kur*y nędzy, mógł się domyślić że to samo... -


PS. Hiddenku, świetny pomysł

Cthulhu fhtagn!
la mayyitan ma qadirun yatabaqa sarmadi
That is not dead which can eternal lie.
Nie jest umarłym ten który spoczywa wiekami,
fa itha yaji ash-shuthath al-mautu gad yantahi
And with strange aeons even death may die
nawet śmierć może umrzeć wraz z dziwnymi eonami.

I kto powiedział, że jesteśmy poważni?
Dai Kaiosama Mężczyzna
"Rōnin
Rōnin
[ Klan Takeda ]
Dai Kaiosama
Wiek: 34
Dni na forum: 5.080
Plusy: 2
Posty: 1.401
Liczba zapisanych na liscie graczy- 17.
Liczba strazłów w rundzie- 6...

Dziś nie będzie podsumowania. Tura trwa do jutrzejszego wieczora.

pozdrawiam

Takeda Shingen
Szybki jak wiatr, spokojniejszy niż las, gwałtowny jak ogień, niewzruszony niczym skała.
Avensus Mężczyzna
"Indestructible
Indestructible
[ Klan Asakura ]
Avensus
Wiek: 28
Dni na forum: 5.066
Plusy: 9
Posty: 1.687
Skąd: Gdańsk
Kamyl. Bo brzydko mi się to kojarzy...

When music is the weapon, the sickness is the cure
'Love' is making a shot to the knees of a target 120 kilometers away using an Aratech sniper rifle with a tri-light scope
[i43.tinypic.com/33ojrxj.gif]
Legolas Mężczyzna
Super Saiyanin
Super Saiyanin
[ Klan Takeda ]

Wiek: 27
Dni na forum: 5.008
Ostrzeżenia: 1
Posty: 432
Obóz zaczął pustoszeć.. Wszyscy byli już na koniach. W tej samej chwili Shiro zagrzmiał, że czas wyruszać..

-Do Tirith Minas jest trzy dni drogi, nie zapomnijcie również , że wróg czai się wszędzie i może nas zaatakować w każdej chwili… Będziemy się poruszać dniem, nocą natomiast będziemy stawać na spoczynek..

-Ja tam mogę jechać bez przerwy przez 3 dni- Odrzekł Franek, gasząc swojego szluga

-Nie, na takie ryzyko się nie posunę, zważ, że może nasi żołnierze są silni i wytrzymają, jednakże nie mogę tego samego powiedzieć o koniach.. Więc decyzja zapadła, jedziemy w dzień stajemy po zachodzie słońca

Wojska ruszyły, z obozu zostały już tylko kłębki dymu unoszące się nad zgaszonymi ogniskami.. Minął cały dzień w spokoju.. Zbliżał się zachód słońca.. Wojska miały udać się na najbliższą polanę na spoczynek.. Jednakże w tej samej chwili Legolas podjechał pod konia Shiro. Był bardzo nie spokojny, jakby przeczuwał, że czai się tu coś złego... Cała kampania znajdowała się w miejscu które nazywano pospolicie Doliną Śmierci, lub jak kto woli Miejscem Zatracenia. To tutaj rozegrała się kiedyś wielka bitwa, Db Victory z wojskami SsjCenter, niestety przegrana ze strony Victory.. Legolas jadący teraz bardzo wolno koło Shiro żekł:

-Nie możemy tutaj zostać, to miejsce jest zaplamione krwią, niewinną krwią naszych przyjaciół, ruszajmy dalej, proszę .. mam złe przeczucia

-Drogi Legolasie tylko te trupy Cię tak martwią? Inni jakoś się tym nie przejmują , już spali wiele razy z zabitymi..

-Nie martwią mnie trupy, martwi mnie to co czai się w pobliskich lasach.. może to być wielkie niebezpieczeństwo dla naszych kompanów.. Jesteś gotów wziąć [ ort! ] na siebie kolejną śmierć?

-Jak dla mnie przesadzasz, zobacz nasze konie są wyczerpane, nie dadzą rady przejechać nawet mili.. Jednakże szanuje Twoje przeczucia, ustawimy nocną wartę.. Chętni staną i będą pilnować innych..

Legolas już się nie odezwał, pojechał sam przed siebie ogarnięty jak było to widać ponurymi myślami.. Tymczasem Kamyl jadący na końcu Falangi nagle krzyknął.. Shiro, Onikage i Xan natychmiast zsiedli z konia i do niego podbiegli.. Niestety to już nic nie dało. Kamyl leżał nieżywy.. Legolas, badał okolicę;} Zauważył koło zabitego kompana ślady, były ogromne na pewno nie należące do ludzkiej stopy.. Legolas popatrzył na Shiro i krzykną:

-Gremliny atakują!

Gremliny była to rasa wyhodowana przez wielkiego czarownika wojsk SsjCenteroskich. Została jednak wyklęta i wygnana z armii wroga.. Teraz jej zastępy kryją się po lasach w Dolinie Śmierci.. Jest to dla niech najodpowiedniejsze miejsce..

P.S. Użyłem nazwe gremliny, ponieważ nic nie przyszło mi na myśl
P.S.2 Czekam na kontynuajcę
franqey Mężczyzna
Super Saiyanin 4
Super Saiyanin 4
[ Klan Asakura ]
franqey
Wiek: 33
Dni na forum: 5.150
Plusy: 3
Ostrzeżenia: 3
Posty: 2.643
Skąd: Danzig
kamyl - żeby się nie doczekał swojej " warznej roli"

"I wówczas, jakby dla ostatecznego i nieodwołalnego pchnięcia mnie do upadku, zjawił się duch Przekory. Filozofia nie zdaje sobie żadnej z tego ducha sprawy. A jednak wieżę w to święcie, jak w istnienie własnej duszy, że przekora jest jednym z pierwotnych popędów ludzkiego serca - jedną z niepodzielnych, pierwiastkowych władz lub uczuć, które nadają kierunek charakterowi danego człowieka. Któż, popełniając czyn niedorzeczny lub nikczemny, nie dziwił się po stokroć tej prostej oczywistości, iż wiedział, że winien go był nie popełniać? Czyż pomimo doskonałości naszego rozsądku nie mamy nieustannych zakusów do naruszania tego, co jest Prawem, dla tej po prostu przyczyny, iż wiemy właśnie,że jest to - Prawo?"
Edgar Allan Poe "Czarny Kot"
Rivion Mężczyzna
Full Power SSJ
Full Power SSJ
Rivion
Wiek: 30
Dni na forum: 4.948
Posty: 685
Skąd: Skaryszew/Radom
Kakarotto,bo nie wiem,jak KAMYL moze sie brzydko kojarzyc...

If you want to kill me,hate me...detest me...
-----------------------------------------------------
"Wielu żywych zasługuje na śmierć. I wielu ginących zasługuje na dalsze życie. Czy potrafisz im je wrócić? Więc nie szafuj tak wyrokami śmierci, albowiem nawet najmędrsi nie potrafią dojrzeć wszystkich konsekwencji."
Dai Kaiosama Mężczyzna
"Rōnin
Rōnin
[ Klan Takeda ]
Dai Kaiosama
Wiek: 34
Dni na forum: 5.080
Plusy: 2
Posty: 1.401
Żegnaj Kamyl...

Wśród martwych cial towarzyszy broni pozostali:



    Lilu
    Kakarotto
    Onikage Minyamo (Szary)
    Franek
    Shiro
    Navaro
    TERMINATED eMate
    Legolas
    Fable

    TERMINATED Hidden
    bad girl

    TERMINATED kamyl
    TERMINATED Yogi
    virtualboy

    TERMINATED Hiroshi
    edhel
    Xan

Runda szósta rozpoczęta...

pozdrawiam

Takeda Shingen
Szybki jak wiatr, spokojniejszy niż las, gwałtowny jak ogień, niewzruszony niczym skała.
Old Shatterhand Mężczyzna
Super Saiyanin 4
Super Saiyanin 4
Old Shatterhand
Wiek: 69
Dni na forum: 4.842
Plusy: 1
Ostrzeżenia: 2
Posty: 1.749
edhel, bo nie kojarzę kto to ...
franqey Mężczyzna
Super Saiyanin 4
Super Saiyanin 4
[ Klan Asakura ]
franqey
Wiek: 33
Dni na forum: 5.150
Plusy: 3
Ostrzeżenia: 3
Posty: 2.643
Skąd: Danzig
Siedzieli przed Komputerem Centralnym , i poznawali tajniki księgi Yoshi , aby następnie wziąć [ ort! ] udział w teście sprawdzającym znajomość wielkiej księgi. Okazało się że w momencie [ ort! ] gdy skończyli odpowiadać na pytania , Komputer zdecydował że skoro dwie osoby popełniły równie wiele błędów to właśnie między nimi roztrzygnie się kto odpatnie. Następnie poprosił aby przed jego oblicze stawili się visualboy oraz eMate. Zaczęli oni odpowiadać na kolejną serię pytań , a dla reszty został ogłoszony czas wolny. Gdy Franqey obalał właśnie kolejną butelkę "Spermy szatana"został ogłoszony alarm. Podobno ktoś włamał się do komputera centralnego , i sprawił że ten wyciął zabił eMate przed zakończeniem dogrywki. Informacja podawała również że nie ma powodów do paniki , gdyż Komputer w porę naprawił wszystkie błędy , i że członkowie Rady mają się stawić w sali konferencyjnej.Gdy Franek przyszedł na miejsce byli tam wszyscy poza kamylem . Komputer ogłosił że to właśnie kamyl włamał się do systemu , i że Franqey ma zejść na niższy dzwiękoszczelny i pozbawiony podsłuchów poziom gdzie ten jest przetrzymywany , i uśmiercić go w sposób jaki tylko będzie mu odpowiadał . Po zejściu na dół franqey zobaczył kamyla przykutego do krzesła , i wrzeszczącego w jego kierunku o litość. Krzyczał że komputer popełnił błąd , i musiał na kogoś zwalić winę , i że on się nadał , bo widział na własne oczy jak zwariował. Franqey poprosił żeby dokładnie opisał mu sytuacje , na co kamyl się zgodził pod warunkiem że ten daruje mu życie. Powiedział że szedł właśnie się odlać , gdy usłyszał straszny wrzask , a później rymowankę: "śmierć dziś spotka małego rapera , bo za długie spodniu ubiera , nie wypełnia ich w całości , więc zostaną po nim kości , dziś żegnamy się z eMatem , ja zaś bendę jego katem , w jego główce zrobię wała , by już rapu nie słuchała , naleję mu kwas siarkowy wprost do jego durnej głowy." Następnie ponownie usłyszałem okropny krzyk , a gdy zajrzałem zobaczyłem że głowa eMate się rozpływa. Visualboy zaś znów wyszedł bez szwanku. Franqey wysłuchał tej opowieści , po czym polał kamyla benzyną . Co robisz , przecież obiecałeś mie nie zabijać krzyknął tamten. - Jeszcze się nie nauczyłeś że w Mieście nikomu nie powinno się ufać? Poza tym mogę ci w końcu pokazać na czym polegają bengale powiedział franek , po czym przystawił sobie zapalniczkę do dupy , która była skierowana w stronę więźnia , i się sperdział. Po wyjściu z dolnego poziomu sali konferencyjnej Franqey dowiedział się że została ogłoszona przerwa. Cały czas myśląc o tym co przed chwilą usłyszał udał się w kierunku pokoju visualboya w ręku trzymając korkociąg.

"I wówczas, jakby dla ostatecznego i nieodwołalnego pchnięcia mnie do upadku, zjawił się duch Przekory. Filozofia nie zdaje sobie żadnej z tego ducha sprawy. A jednak wieżę w to święcie, jak w istnienie własnej duszy, że przekora jest jednym z pierwotnych popędów ludzkiego serca - jedną z niepodzielnych, pierwiastkowych władz lub uczuć, które nadają kierunek charakterowi danego człowieka. Któż, popełniając czyn niedorzeczny lub nikczemny, nie dziwił się po stokroć tej prostej oczywistości, iż wiedział, że winien go był nie popełniać? Czyż pomimo doskonałości naszego rozsądku nie mamy nieustannych zakusów do naruszania tego, co jest Prawem, dla tej po prostu przyczyny, iż wiemy właśnie,że jest to - Prawo?"
Edgar Allan Poe "Czarny Kot"
bad orydżinal nick
Orydżinal person
Orydżinal person

Wiek: 28
Dni na forum: 5.007
Posty: 344
Skąd: się biorą dzieci?
virtualboy- bo jest następny na mojej liście do zmasakrowania ;P

miłość to uczucie głupie, zaczyna się na ustach, a kończy na dupie...
Avensus Mężczyzna
"Indestructible
Indestructible
[ Klan Asakura ]
Avensus
Wiek: 28
Dni na forum: 5.066
Plusy: 9
Posty: 1.687
Skąd: Gdańsk
Virtualboy, podążam za głosem ludu

When music is the weapon, the sickness is the cure
'Love' is making a shot to the knees of a target 120 kilometers away using an Aratech sniper rifle with a tri-light scope
[i43.tinypic.com/33ojrxj.gif]
Rivion Mężczyzna
Full Power SSJ
Full Power SSJ
Rivion
Wiek: 30
Dni na forum: 4.948
Posty: 685
Skąd: Skaryszew/Radom
Dusza Kamyla na stale powedrowala do niebios.Nie wiadomo jednak,czy zazna tam spokoju,gdyz mimo pomocy bogow nie wypelnil swojego zadania.Nie zdolal nawet wyprobowac swojej nowej,poteznej broni.Sily Zla w tej bitwie okazaly sie silniejsze.To tylko rozgniewalo wielu bogow.Innos,pod ktorego opieka byl Kamyl,zaczal rozpaczac.Nie widzial wiekszej nadziei na ocalenie Tirith Minas.W czasie ataku zlosci na Ziemi rozpetala sie ogromna burza.Pioruny palily wszystkie drzewa.Dolina Smierci stala sie jednym wielkim ogniskiem.

-Wszyscy na kon!Do wyjscia z Doliny zostalo ok.2 km!-krzyczal Legolas,ktory byl dobrze zorientowany w terenie.

Wszyscy ruszyli.Konie ostatnimi silami biegly przed siebie.Nagle galaz z jednego z zapalonych drzew ulamala sie i zaczela spadac w dol.Gdy spostrzegla ja jadaca wlasnie tedy edhel bylo juz za pozno.Zapalona galaz uderzyla ja prosto w glowe.Spadla na ziemie,przygniotl ja kon.edhel wolala o pomoc,lecz nikt tego nie slyszal.edhel i jej wycienczony kon nie mieli sily sie podniesc.Sploneli w koncu zywcem.

If you want to kill me,hate me...detest me...
-----------------------------------------------------
"Wielu żywych zasługuje na śmierć. I wielu ginących zasługuje na dalsze życie. Czy potrafisz im je wrócić? Więc nie szafuj tak wyrokami śmierci, albowiem nawet najmędrsi nie potrafią dojrzeć wszystkich konsekwencji."
Legolas Mężczyzna
Super Saiyanin
Super Saiyanin
[ Klan Takeda ]

Wiek: 27
Dni na forum: 5.008
Ostrzeżenia: 1
Posty: 432
VirtualBoy poniewż, muszę ratować Edhel

P.S nie mam czasu na opowiadanie.. zamieszcze jutro
Wyświetl posty z ostatnich:
Strony:   1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 11, 12, 13  

Forum DB Nao » » » Survivor 2 - Users Revolutions.
Przejdź do:  
DB NaoForum DB NaoAninoteAnime PhrasesDr. Slump
Powered by phpBB
Copyright © 2001-2020 DB Nao
Facebook