Forum Dragon Ball Nao
» Szukaj » Znaleziono 452 wyników

Dragon Ball Super: Super Hero - wersja polska w polskich kinach

Kenji Harima

Odp.: 32
Wyś.: 1.932
Hidden napisał(a):
Ale licząc ile film zarobił nie można po prostu mnożyć ceny biletów, bo pozostaje kwestia marży kina, prawda? Dalej jest jeszcze kwestia marży dystrybutora na Polskę. Ile z początkowej ceny biletu idzie więc do oryginalnego producenta (realny przychód filmu)?
W dużym skrócie:

Przychód = zysk brutto.
Dochód = zysk netto

Jak pisałem w innym temacie to marża kina często wynosi +/- 60% ceny biletu.

Licząc box-office nigdy nie podaje się dochodu, bo to są zazwyczaj dane zamknięte. Taka wiedza to zostaje dla właściwych ludzi od excela i potencjalnych inwestorów. Niemniej przyjmuje się, że jeśli globalny box-office jest trzykrotnie większy od budżetu filmu można otrąbić zysk. Tym bardziej, że film potem zarabia dalej na streamingu, VOD, wydania DVD, blu-ray itd., itd.

Dragon Ball Super: Super Hero (2022)

Kenji Harima

Odp.: 257
Wyś.: 71.653
Shounen napisał(a):
W Japonii słabo sobie poradził, a globalnie też raczej Broly'ego nie dogoni, bo te dodatkowe kilka milionów w USA to jest nic.
Tylko po co ma dogonić Brolyego? Starczy, że będzie lepszy od BoG i RoF plus żeby wyciągnął globalnie te 80+ milionów dolarów. Prawdą jest, że w Japonii film wypadł póki co najsłabiej z wszystkich wcześniej wymienionych, ale Toei to nie takie totalne Konami żeby wszystkie wysiłki kierować na rynek krajowy, a świat to tylko dodatek. Dla wyników na rynku japońskim mają One Piece.

To nigdy nie działa w taki sposób, że każdy jeden film będzie lepszy od poprzedniego plus robił większy wynik finansowy. Żadna wytwórnia na świecie tak nie potrafi, a to jest jeszcze film animowany. Szefie trochę przedstawiasz te liczby jakby ta produkcja była totalną klapą finansową. Ten film i tak ładnie się broni zważając na praktycznie zero materiałów promocyjnych.

Dragon Ball Super: Super Hero (2022)

Kenji Harima

Odp.: 257
Wyś.: 71.653
vegeta391 napisał(a):
A Cella Maxa nie było ci szkoda? Imho najbardziej tragiczna postać filmu.
Czy to ironia? Chociaż patrząc na inny temat to chyba nie. Jakkolwiek oczywiście, że mi go nie szkoda, bo brak "tamashii" mu tylko pomógł.
To i tak nie byłby ten Komórczak, którego znamy, gdyż bazowałby na innym sofcie dającym mu koniec końców świadomość. Swoją drogą doktor Hedo i jego chciał urobić na superbohatera, ale przeciwny był temu Magenta. Gdyby to był jeszcze film o Son Gohanie to można by to rozważyć, ale na szczęście nie był, ponieważ byłoby 100% jechania na nostalgii, a tak jest tylko na 60%.

Poza tym nie lubię C(w)ella (jedyne co interesowało mnie w tej postaci to co by zrobił po zabiciu Goku & Co., bo to nie jest takie jednoznaczne) i naprawdę wolałbym już tego Raditza. Jakby nie patrzeć on też jest powiązany zarówno z Piccolo jak i Gohanem

Niestety, ale wrogowie to najsłabszy punkt tego filmu, ponieważ to użycie po raz trzeci(!!!) Armii Czerwonej Wstęgi. Żeby jeszcze sam motyw się zmienił, ale nie.

Najmocniejszy to oczywiście dynamika relacji, bo pod tym względem przebija i Historię Trunska i Biografię Goku Juniora. No, ale w tym Superka jest naprawdę dojrzała (jak na DB) i równa poziom do tego co się działo aż do sagi z Saiyaninami. Za samo to dałbym mocne 8/10.

Teraz pozostaje pytanie... Skoro film wykręca tak dobre liczby, mimo jak na standardy Toei ryzyka w postaci:

1) Eksperymentalnej animacji.
2) Symbolnczy brak Goku i Vegety

to czy jest szansa na prequel??? Niech by już i był o Yamoshim i nawet bym zdzierżył protoplastów Goku i Vegety (chociaż nie zdziwiłbym się jakby sam "legendarny..." to był taki Vegeta tyle, że "pierwotny") byle tylko prequel i z totalnie innymi postaciami i totalnie innym wątkiem.

[Europa] Wojna na Ukrainie

Kenji Harima

Odp.: 6
Wyś.: 866
Al Ed Upek napisał(a):
Ukraina się obroni.
Zapewne tak, bo nie zanosi się na Syrię 2.0 tylko pytanie co dalej???

Przecież jak ta wojna się skończy i być może nastąpi pozorna wymiana władz w Rosji to znowu zaczną się żałosne pląsy i podskoki ze strony Europy Zachodniej. Potem kilkanaście/kilkadziesiąt lat typowego "duraczenia" Zachodu i kolejny konflikt zbrojny.

Nasze cudowne elity (w sensie europejskie), a także niemała część społeczeństwa postrzega ten kraj przez pryzmat Tołstoja, Dostojewskiego, Bułhakowa, Puszkina, czy w końcu Pasternaka (to jest ta reprezentacja tych mitycznych "dobrych" Rosjan ) lub/i Borodina, Czajkowskiego, Rimskiego-Korsakowa (to jest z kolei reprezentacja tych niby wrażliwych) na balecie rosyjskim kończąc.

Ewentualnie patrząc przez pryzmat tego, że dzięki ich wysiłkom obalony został "okupant wolnych narodów", "tyran Europy" tj. Napoleon i jego poplecznicy, a dalej, że wszechmocna Armia Czerwona "wyzwoliła" Europę spod straszliwego jarzma faszystowskiego

W końcu przez pryzmat wymian studenckich gdzie podczas integracji oczywiście każdy rosyjski żak nie cierpi Putina, jest dobrym towarzystwem nie tylko do kielicha, a do Polaków zwraca się per "bracie". To już bardziej nasze otoczenie.

Niemcy są w tych podrygach chyba najgorsi, gdyż im dalej się wydaje, że to czasy Ladacznicy II gdy mogą robić u kacapa wszystko, a przy okazji nieść błądzącym kaganek oświaty niczym Habsburgowie Hiszpanom. Zresztą Tołstoj wspomniał o tym zjawisku, choć bardzo delikatnie.

Ja rozumiem, że leninowski "komunizm wojenny", a potem stalinizm przetrzepał właściwą tkankę i to nie jest coś, co można odbudować przez 100 lat, więc trzeba uzbroić się w cierpliwość, ale w kółko usprawiedliwianie Rosjan, że straszliwa władza ich ciemięży albo traktowanie jak skrajnie upośledzonego brata, którym trzeba się opiekować, bo sam sobie nie poradzi albo za przeproszeniem s*anie w gacie przed nimi (ojojoj, bo odpalą głowice i wszyscy zginiemy) sprawia, że politycy mają podejście poddańczo-współczujące.

A co z takim podejściem robi Rosja??? To co zwykle: najgorszego sortu makiawelistyczna polityka, a potem burdel na świecie.
I Wojna Światowa wykastrowała przywódców europejskich (tak. Pierwsza właśnie, bo kolejna to było dobicie trupa) i jak wobec własnych obywateli potrafią stosować ucisk fiskalny i przemoc zgrabnie przy tym manipulując społeczeństwem tłumacząc, że to wszystko dla naszego dobra i w imieniu tworzenia cudownej Federacji Europejskiej wg myśli Brianda tak gdy pojawi się wróg z zewnątrz to woda w usta. Jakie mieć podejście pokazał Patton, ale to marzenie ściętej głowy.

Podsumowując... Ukraina wygra militarnie, ale będzie to pyrrusowe zwycięstwo, bo marne szanse, że Europa Zachodnia zmieni swoją retorykę w sprawie Rosji niezależnie od tego, czy ich opinia publiczna przyciśnie jak w pierwszych tygodniach wojny.

Jeśli będzie tak jak mówię to czas spieniężyć majątek i opuścić ten krąg cywilizacyjny, bo pozorny dobrobyt nie jest warty takiego wstydu. Właściwie będzie gorzej, bo za każdą obiektywną, czy nieobiektywną krytykę UE będziesz równany do onucy albo przedstawiciela Kominternu.

Dragon Ball Super: Super Hero - wersja polska w polskich kinach

Kenji Harima

Odp.: 32
Wyś.: 1.932
Shounen napisał(a):
Te dane są zdecydowanie niepełne, bo nie obejmują Niemiec i paru innych, mniejszych krajów, a z UK jedynie pierwszy weekend, a zgaduję, że grali trochę dłużej. Polski wynik Super Hero też tam się pewnie w ogóle nie pojawi
Wiem o tym, ale jestem za bardzo leniwy żeby latać po europejskich tematycznych platformach i zbierać dane. To samo zresztą jest z Jujutsu Kaisen i innymi filmami. Szczerze mówiąc sam nie wiem do końca z czego to wynika, a jak próbowałem zapytać u źródła to się nie dowiedziałem. Myślałem, że może kwestia częstotliwości seansów, czy udostępniania wyników, ale chyba nie to.

Dragon Ball Super: Super Hero (2022)

Kenji Harima

Odp.: 257
Wyś.: 71.653
Jeszcze z takich drobnych rzeczy, bo zapomniałem o tym w poprzednim poście. Bardzo mi się spodobało z jak wielkim szacunkiem Shenlong zwraca się do Piccolo. Z kolei co mi się nie spodobało, że Gohan i Videl trochę eksploatują go za bardzo jak takiego dziadka, który może i chętnie pomoże, ale kończy się olaniem jego potrzeb i zamiast zajmować się wnukiem tylko przez weekend to opieka przedłuża się o tydzień, bo rodzice wielce zajęci. Aż mi się szkoda Pan zrobiło w czasie sceny pod przedszkolem

Yasiek napisał(a):
Otóż to mi się najbardziej rzuciło w oczy przy ostatnim seansie. To już w pierwszej sadze Mr Popo o tym uczył i Goku się tego nauczył, co było widać na turnieju.
Dokładnie i trochę mnie dziwi, że niewiele ludzi to zauważyło. Ogólnie trening u Kami bardzo "ucywilizował" Goku, ale to temat na inną rozmowę. Bardziej ludzie przeżywają to, że Vegeta wygrał sparing co jak dla mnie nie jest jakąś wielką sensacją

Na jakie pytania odpowiedziało Super?

Kenji Harima

Odp.: 4
Wyś.: 270
Alkis Twoja konsekwencja w tworzeniu nowych tematów jest godna podziwu. Sam myślałem zrobić podobny, ale materiału jest tyle, że nie mogłem się nigdy zebrać. Niemniej na szybko:

1) Geneza i potwierdzenie istnienia Legendarnego Super Saiyanina, a właściwie osoby, która zdobyła zupełnie inną od Ozaru formę. Poznaliśmy imię (Yamoshi), znamy część historii (wojna domowa pomiędzy dwoma frakcjami), ale też dowiedzieliśmy się, że ta osoba opanowała dwa poziomy tj. SSJ i SSG. Z kolei, czy jest to sam w sobie poziom, który reprezentuje Broly i Kale, czy są oni "tylko" Saiyaninami typu B to już Superka musi rozwiązać.

2) Potwierdzenie dlaczego Goku i Vegeta dobrali sobie takie, a nie inne kobiety na małżonki. "Ochłapy" poznaliśmy częściowo w Zetce, ale więcej argumentów pojawiło się w "Super". Wojownik tej rasy musi mieć przy sobie silną partnerkę: nie tylko fizycznie, choć to też, ale przede wszystkim mentalnie. Iście spartańskie podejście.

3) Czy da się wzmocnić poprzez Smocze Kule? Był to temat poruszany w tylu fanfikach, czy innego rodzaju twórczości, że nawet nie zliczę. Od historii w których Tenshinhan prosi o przemianę w saiyanina żeby mógł się dalej rozwijać, a po krótkim treningu w Komnacie Ducha i Czasu lata z SSJ2 aż po różnego rodzaju power upy. Saga i film kinowy pokazały, że można tylko najważniejsza jest treść życzenia.

4) Czy istota z założenia "dobra" może przejść na złą stronę? Jak widać tak, co pokazała saga z Zamasu. Nie ma w Dragon Ballu uniwersalnego dobra i nawet "święty" może upaść.

5) Czy jeśli Freezer lub inny wróg przeszedłby odpowiedni trening to, czy mógłby się wzmocnić? Tutaj też pozytywna odpowiedź, a latało to także po twórczości fanowskiej (np. Multiverse), a nawet grach.

Dragon Ball Super: Super Hero - wersja polska w polskich kinach

Kenji Harima

Odp.: 32
Wyś.: 1.932
vegeta391 napisał(a):
Hm, jeśli to miarkuje dobry wynik (nie znam się), to ja jestem zaskoczony. Oby tak dalej! Pewnie Harimy nabijają staty chodząc po 5 razy do kina
Najlepiej korzystać z liczb podanych przez boxofficemojo, bo jest wspierane przez IMDb, a to jest najbardziej wiarygodne źródło informacji.
Aspekt waluty jest o tyle ważny, że płacilibyśmy za bilety więcej, więc w statystykach wyprzedzilibyśmy taką Holandię, a może i dobili do poziomu UK, bo na wyniki trzeba będzie długo czekać. Jak potencjalny przychód z Polski przyrówna się do Broliego to wygląda to jeszcze lepiej niż by można było oczekiwać.

Dlatego z uporem maniaka będę powtarzał, że patrząc na sprzedaż biletów to Europę należy traktować jak region, a nie jarać się liczbami z USA, Japonii, czy Ameryki Łacińskiej. Tutaj pieczę nad kinem trzyma raptem kilka spółek z czego VUE to jedna z największych, więc zarobić mają przede wszystkim spółki, a nie wytwórnia (w tym przypadku Toei). Sam Broly w Europie zarobił ledwie jedenaście milionów dolarów, a więc nieznacznie przekroczył budżet filmu. Niemniej skoro te przedsiębiorstwa nadal emitują anime to widać tabelka w excelu się zgadza czyli to dobry interes, a nie działalność misyjna żeby motłoch zapoznał się z japońską animacją.

Jakkolwiek z filmami jest generalnie tak, że samo kino to tylko pierwszy, choć ważny krok, bo dzieło ma znacznie dłuższy, a wręcz wieczny żywot: wydania DVD, wydania Blu-Ray, wydania online, wydania w innej formie tj. książka, komiks, powieść obrazkowa, tantiemy z emisji w TV, tantiemy z zabawek, gadżetów, przedmiotów i tak dalej i tak dalej.

Harimy to tylko skromni entuzjaści serii, gdyż do fanów im daleko, więc wątpię Przy drugim podejściu miałem styczność z jakimś nordyckim nerdem, który pochwalił mi się, że to jego trzeci seans. Miał nawet tematyczną koszulkę z Croppa

Dragon Ball Super: Super Hero (2022)

Kenji Harima

Odp.: 257
Wyś.: 71.653
Shounen napisał(a):
No nie budżetu filmu, tylko kosztów wprowadzenia na dany rynek.
Popełniłem błąd w poprzednim poście, bo chodziło mi o wytwórnię, a nie dystrybutora. Toei nie podnosi żadnego ryzyka wydając licencję na projekcję i wysyłając taśmy. Wątpię żeby cena była wyższa niż 20$ za sztukę.

Największy koszt ponoszą kina, gdyż energia, kadra pracownicza, konserwacja urządzeń, bieżąca obsługa klienta, gastronoma itd., itd. mają swoją cenę. Dlatego na dzień dobry w multipleksach masz trzydzieści minut reklam plus trailery przed seansem właściwym.

Przychód z samych biletów trafia w 60% do kieszeni kin (rzadko kiedy jest to mniej), a pozostała część w ramach prowizji leci do wytwórni.
W teorii dla takiej korporacji kinowej jakim jest VUE nie ma problemu wtopić z kilkoma filmami pod rząd, gdyż wybronią się reklamami i innymi projekcjami, ale dla wytwórni trzy, cztery nieudane seanse i może mieć miejsce katastrofa. Stąd też uważam, że ludzie odpowiedzialni za to, że "Super Hero" dostało zielone światło w Polsce nie podjęli jakiejś straszliwie ryzykownej, czy odważnej decyzji. Oczywiście należy to docenić, ale bez przesady, bo Excel będzie się zgadzał. Myślę, że DB zostanie tutaj na stałe.

Dlatego gdy projekcja jest udana to obie grupy są WIN-WIN. Kina i wytwórnia. W dalszej kolejności laury zbiera producent, reżyser itd., etc.

Dragon Ball Super: Super Hero - wersja polska w polskich kinach

Kenji Harima

Odp.: 32
Wyś.: 1.932
Alkis napisał(a):
Według nie oficjalnych danych Super Hero w Polsce zarobiło mniej więcej 30 tysięcy
Nie, że zarobiło 30 tysięcy tylko podana jest ilość widzów, a właściwie biletów. Według szacunków wynika, że około 32 000. Jak chodzi o zarobek możemy to na szybko przeliczyć.

Średnia cena biletu normalnego to +/- 19 zł. Zaokrąglijmy to do 20 zł.

32 000 x 20 = 640 000 zł.

Jako że złotówki świat ma w tyłku i liczą się tylko dolary, no to 640 000/4,75 ≈ 126 315$

Ja obstawiałem 250k$. Być może film wykręci coś koło 200, co moim zdaniem będzie bardzo dobrym wynikiem. Możemy po UK, Francji, Włoszech i Hiszpanii najwyższy wynik w Europie. Zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę walutę, bo w krajach Zachodnich przeciętny bilet lata w widełkach 9-11€

Dragon Ball Super: Super Hero (2022)

Kenji Harima

Odp.: 257
Wyś.: 71.653
vegeta391 napisał(a):
„Dwie jaskółki” wiosny nie czynią, poczekajmy na oficjalne dane, ja bym się rewelacji nie spodziewał.
Wiem, że dowód anegdotyczny, ale na ostatnim Matrixie było echo na sali i to dzień po premierze także Jestem bardzo entuzjastycznie nastawiony. Swoją drogą kusi się przejść na ten dubbing. Nie oglądałem serii w czasie emisji na Polsacie, ale brzmi to całkiem nieźle.

vegeta391 napisał(a):
Tak jednoznacznie bym go nie szufladkował. Tutaj Vegeta po prostu pierwszy spostrzegł coś, nad czym Gokū albo się nie zastanawiał, albo po prostu nie puszczał na ten temat pary z gęby i sam obczaja po cichu. Cała ta końcówka wydaje się naciągana, mam wrażenie, że Gokū mógł specjalnie dać za wygraną, nie wyglądało to na pojedynek Jackie Chun vs. Gokū, tak szczerze. Inna sprawa, że jest tendencja zbawiania Vegety, SSJB shinka, supiritto no kyōsei bunri, wagamama no gokui itp. Zobaczymy, co się z tego wykluje. Gokū to Gokū, jeśli nawet obecnie dołuje – w co wątpię – nie pozostanie w tyle, nie ma szans.
Ogólnie nie doczepiłbym się do tej sceny gdyby nie to, że w tę narrację wpisał się Whis. To on zaważył na mojej tak emocjonalnej opinii. Nie mam też nic przeciwko rozwojowi Vegety plus z uporem maniaka powtarzam, że jak chodzi o budowę surowego Ki to Książę zawsze miał i ma lepsze predyspozycje, ale nie cierpię tego typu rewolucji. To praktycznie wywala wszystko na czym bazowała dana postać.

Trochę mnie pocieszył Twój post, gdyż niejednokrotne miałem poczucie, że fandom jest wręcz ślepy na to jak Vegeta jest pięknie prowadzony w Superce tylko dalej żyje Zetką tj. gdy zawsze ta postać zbierała łomot na korzyść kogoś innego. Tymczasem to od dłuższego czasu Goku traktowany jest jakby na dostawkę. Jakby nie było pomysłu co tu z niego jeszcze można wykrzesać. Bardziej symbol niż charakter. Ostatnia saga co nieco pomogła przez historię z Bardockiem, ale jakie to przyniesie długofalowe efekty to się dopiero okaże.

Dragon Ball Super: Super Hero (2022)

Kenji Harima

Odp.: 257
Wyś.: 71.653
Shounen napisał(a):
Ale na te pojedyncze kraje trzeba wybulić pieniądze, które powinny się zwrócić, bo inaczej jaki w tym sens. Film na pewno nie zarobi u nas dużo (do tego wszędzie poza USA ma wyniki gorsze niż Broly), ale strat raczej też nie przyniesie - chyba że na dubbing nikt nie pójdzie.
E tam. W ten sposób dystrybutor musiałby kierować się myśleniem, że emisja w danym kraju = pokrycie co najmniej budżetu filmu, a to na tym konkretnym kontynencie jest niemożliwe. Niezależnie, czy to blockbuster, czy nie. Prawdopodobnie największy wynik zrobi jak zwykle Słoneczna Italia wraz z Hiszpanią. Niemniej myślę, że i tutaj Toei wyskrobie te 250k$. Do tego pamiętaj, że mówimy o multipleksie, który obejmuje osiem krajów europejskich. Oni nie będą stratni nawet jakby wtopili z dziesięcioma filmami.

Shounen napisał(a):
Co w tym nieobiektywnego? Nie samą fabułą stoją filmy i tyle.
Ponieważ nie chcę żeby historia w Dragon Ballu kręciła się w kółko jeśli jest tak ogromny potencjał do wykorzystania.. Sama otoczka to za mało żebym każdą produkcję sygnowaną nazwiskiem Toriyamy wyniósł pod niebiosa. Są oczywiście ludzie, którym to w zupełności wystarczy. Można to niby potraktować jak taki "przystanek" dla postaci przed czymś większym, ale meh, ile można.

Dragon Ball Super: Super Hero (2022)

Kenji Harima

Odp.: 257
Wyś.: 71.653
Czas na krótki esej. Ostrzegam, że będą SPOILERY.

Cóż... Intrygujący film. Widowisko o wiele lepsze niż myślałem i szczerze mówiąc głównie co tutaj leży i kwiczy to historia. Oczywiście robotę robi (co zresztą pisałem po pierwszym trailerze) oprawa audiowizualna i sposób prowadzenia postaci tj. Piccolo, Hedo, Gamma 1 i 2, czy Pan. Oni najbardziej zapadają w pamięć i w sumie głównie wokół nich wszystko się kręci.

Byłem na dwóch seansach z tego względu, że po pierwszym nie byłbym w stanie obiektywnie ocenić tego filmu. Za dużo emocji, za dużo wrażeń. Sala kinowa była pełna (Stary Browar w Poznaniu. Polecam), najstarsi wiekowo widzowie jakich mi dane było zobaczyć to jakaś parka na oko 45 lat. Co do wrażeń... przy scenach komicznych gromki rechot pospólstwa, a w czasie akcji krzyki i wiwaty. Z kina wyszedłem tak nakręcony, że po powrocie do domu trzasnąłem półmaraton, bo inaczej kręciłbym się w nocy z boku na bok i myślał o Dragon Ballu. Bardzo dobra decyzja ze strony VUE, że postawili na anime w Polsce. Nie wierzę, że odpowiada za to jakiś krnąbrny marketingowiec, bo w tej konkretnej branży jest raczej obawa o wynik finansowy, a jeszcze bardziej o stołek. Przykaz przyszedł jak nic z samego UK. Dwa seanse, a pełno ludzi. Tymczasem pamiętam ten przerażający sceptycyzm cztery lata temu chociażby tutaj "bla bla bla kino studyjne", "ble ble ble, nikt nie przyjdzie". Niby część ludzi chciało DB, ale z drugiej opór wewnętrzny jakby sami zarządzali takim multiplexem Należy pamiętać, że na Europę patrzymy jako region, a nie box office pojedynczych krajów.

Jakkolwiek wracając do "Super Hero" to drugi seans wyperswadował mi ten nadmiernie pozytywny ton i mogłem na spokojnie wszystko obejrzeć. Może w ten sposób to rozpiszę.

Plusy:

+++Piccolo. Po prostu szef. Pierwotnie Toriyama chciał żeby ogólnie ten film kręcił się wokół postaci Nameczanina, ale Toei ograniczyło mu te plany. Szatana Serduszko było naprawdę bardzo dużo i aż ciekawe co Akira szykował dla niego. Podejrzewam, że ostatecznie to on miał skasować C(w)ella Maxa itd.

+Animacja. Nie zgodzę się z tym, ze wygląda to jak gra komputerowa. Gdyby zrobiono z tego koszmarek w postaci 60FPS to być może, ale klatek było może maksymalnie może z 40. Bardzo płynna, a do tego pomysłowe walki. Zapasy Gohana? W to mi graj. Trailery naprawdę nie oddają tej kreski. Tutaj Toei bardzo mnie zaskoczyło. Wiadomo, że ideałem byłoby to, co widzieliśmy w prologu, czy Brolim do pewnego momentu, ale cenię w tej kinówce, że jest stabilna. Poprzedni film taki nie był: "Broly" trzymał mocny poziom aż do walki pomiędzy tytułowym bohaterem, a Goku. Potem poziom zacząć pikować w dół.

+Montaż. Film nie nudzi i ciągle coś się w nim dzieje, ale w taki pozytywny sposób. Nie ma kręcenia kółeczek kamerą jak w Brolim i jakichś innych durnowatych reżyserskich chwytów. Wszystko jest przejrzyste i widać co postacie wyczyniają na ekranie. Świetna choreografia.

+Wejście C(w)ella niczym Evy 01. Zapachniało Evangelionem i to akurat cecha na korzyść.

+Ogólnie film wydaje się taki hmm "duży". Widać ten rozmach.

+Time-skip.

Bohaterów już wymieniłem, więc nie będę się powtarzał.

Minusy:

-Wtórność. Nie oszukujmy się. Odrestaurowana saga z Jinzoningenami. Problem w tym, że nie tylko główny wątek jest wtórny, ale też i kilka postaci dostało po łapach.

-Przytłaczający fanserwis Bulmy. Nie no serio? Ja rozumiem, że to mamuśka po tuningu, ale jak muszą się tak bawić to mogą wprowadzić nowe charaktery do tego. Przy scenie ze Smokiem brakowało mi tylko legendarnego "pafu pafu" z Piccolo żeby sprawdzić, czy ów kosmita lubi dziewczyny

-Dalsze kastrowanie Goku, które z mangi i anime przerzuciło się na filmy kinowe. Czyli jest nie tylko nieogarem jak chodzi o życie codzienne, postępującą wręcz wydmuszką, ale też walkę w której podobno jest geniuszem. Co mam na myśli? Trening, trening i jeszcze raz trening. Gość, który zawsze miał na uwadze swój organizm, posiadał nauczycieli, eksperymentował plus czerpał naukę od każdego, który coś kumał w szeroko rozumianym mordobiciu niezależnie od posiadanej siły nagle jest pustostanem.

Goku to był ten typ sportowca, który pracuje ciężko, ale też ciągle SZUKA SPOSOBÓW by się udoskonalić plus ma pokorę nie tylko wobec innych, ale też swojego ciała. Tymczasem to Vegeta był tym typem, który "tylko" ciężko pracuje, a wręcz się katuje, co też daje rezultaty, ale tylko do pewnego poziomu. Trwało to radośnie aż do Superki.

Co mamy w Super Hero??? Wielki Vagina rozgryza wydarzenia z ToP i Jirena, a Son jest wielce zaskoczony tym odkryciem tj. w dużym skrócie chodzi o to, że Jiren nie wykonuje niepotrzebnych ruchów. Niedługo się dowiemy, że cały progres Sona jest efektem fuksu. Generalnie pionek, ale ma szczęście Syf, kiła i mogiła. Ja nie mam nic przeciwko żeby Vegeta, czy ktokolwiek inny mógł się wykazać na tle Goku, ale nie akurat w takim aspekcie gdzie inni mogą od niego się uczyć.

Neutralne punkty:

+/- Naprawdę nie wiem kiedy Goku i Pan zbudują więź, bo dziewczynka zdawała się być bardzo przywiązana do swojego dziadka plus można było wnioskować, że on jest jej mistrzem, a nie Piccolo.

+/- Muzyka. Niby jej mało, ale motyw przewodni, który kręci się przez całe widowisko, a w pełni leci w napisach jest naprawdę dobry.

Więcej grzechów nie pamiętam.

Mimo wszystko nadal nie jestem wstanie obiektywnie tego ocenić. Fabularnie kicha, ale film naprawdę ma swój urok. Warto iść do kina.

Drastyczna zmiana Piccolo

Kenji Harima

Odp.: 2
Wyś.: 193
Problem w tym, że "Piccolo" (jak zresztą pewnie większość Nameczanów) prawdopodobnie z założenia był troskliwy i opiekuńczy plus generalnie "do rany przyłóż" w momencie przybycia na Ziemię. Oczywiście mniej słodkopierdzący w porównaniu z pobratymcami, ale jednak. Właściwie to dopiero teraz może dochodzić do głosu jego pierwotna osobowość.

"Piccolo" po prostu nasiąknął całym złem spotkanym na Ziemi. Stąd destrukcja planety i kierunkowe czystki m.in dzięki niemu "zawdzięczamy" to, że większość wojaków kojarzących Ki leży w trumnie, a potencjał ziemski został mocno ograniczony, co pozwoliło wejść takim Mister Satanom na salony.

Czyli przeszedł odwrotną przemianę w porównaniu z Goku, który to z założenia był zły i miał niszczyć, plądrować oraz mordować (chociaż przez pryzmat ostatnich dwóch lat tego co się działo w serii nie zdziwię się jak ta koncepcja ulegnie zmianie) tak w wyniku uderzenia w głowę i dzięki dobroci Gohana seniora przeszedł metamorfozę.

Moim zdaniem ziemski Nameczanin jest dużo lepiej prowadzony niż np. Goku i jeśli już mnie coś uwiera w tej postaci to głównie to, że często służy jako podkładka dla Gohana, Saiyaninów, czy innych obszczymurów, co jest irytujące.

PS. Celowo cudzysłów, bo jak widać liczę czas gdy ta postać jeszcze się nie rozdzieliła, a jej pierwotnego imienia zwyczajnie nie znamy.

Dragon Ball Super: Super Hero (2022)

Kenji Harima

Odp.: 257
Wyś.: 71.653
Od jutra w kinach sieci VUE (Multikino, Cinema3D) startuje kolejny seans z... DUBBINGIEM! Osobiście uważam, że trochę za późno, bo więcej dzieciarni z rodzicami by przyszło na początku.

No to teraz dylemat, czy iść na trzeci seans z czystej ciekawości Jak tam u Was z frekwencją??? Wiadomo, że box office prawdę pokaże tj. realne zainteresowanie, ale u mnie na premierze sala pełna, a na drugiej wizytacji 1/3 zajętych miejsc, co na godzinę, którą byłem w kinie to i tak sporo.

PS. Swoje odczucia co do filmu napiszę dopiero na dniach.

Dragon Ball Super (manga)

Kenji Harima

Odp.: 827
Wyś.: 257.477
Shounen napisał(a):
Tak sobie myślę, że wprowadzają te nowe postacie (Broli) lub power-upują stare, bo może mają jakiś plan, żeby później użyć ich wszystkich w jednej historii
Prawdopodobnie kolejny ToP i związane z tym przetasowanie zawodników. Raczej nie jakieś zbiorcze zagrożenie czyhające na istnienie U7. Tak główkuję od roku odkąd pojawił się Granulat.

vegeta391 napisał(a):
toaletowo-rozporkowego humoru
Widzę, że niektóre moje określenia stają się zaraźliwe

Alkis napisał(a):
Najlepiej to by do Shounen Jumpa wrócili, to ludzie przestaliby narzekać na tempo wydawania akcji i wydawania rozdziałów.
Tylko ignoranci albo innego rodzaju odklejeńcy, czy też ludzie, którzy mangi nie czytają w ogóle (więc nie znają realiów pracy przeciętnego mangaki) mogą na to narzekać. Wiadomo, że Toyotaro ma zapewne kilku asystentów plus Toriyame w pakiecie, ale dochodzą jeszcze złowieszcze macki dbroomu, ale jak ta współpraca wygląda możemy tylko gdybać.

Za to wiemy jak wyglądała praca Toriyamy -> on sam zaznaczał, że jest "leniwy". Problem w tym, że "lenistwo" w wydaniu japońskim to prawdopodobnie i tak tyrka 12h dziennie przez pięć dni w tygodniu plus jeszcze "konsultacje" przez weekend z odpowiedzialnym za Ciebie redaktorem (a w rzeczywistości orka z góry na dół, bo tak trochę to wyglądało jeśli spojrzeć na współpracę Toriyama-Torishima). Wątpię żeby przez lata to uległo zmianie, choć mangaka to nie jest już tak pogardzana profesja jak jeszcze w XX wieku. Daje nam to średnio 240h miesięcznie przez 12 miesięcy. Dodam, że to nienormowany czas pracy, więc w praktyce może być więcej, gdyż czasami trzeba nanieść sporo poprawek, przeróbek itd..

Konsensusem byłyby dwa tygodnie jeśli chodzi o wydawanie rozdziałów, ale ten miesiąc też nie jest jakimś strasznym problemem. Z kolei problemem jest, że im dłuższy czas oczekiwania tym jakość powinna być trochę wyższa, a poza rysunkami to cóż...

Berserk

Kenji Harima

Odp.: 46
Wyś.: 23.197
Mój ostatni post brzmi trochę tak jakbym uważał, że śmierć twórcy nie jest wystarczającym powodem do zawieszenia serii. Wstyd mi trochę jak na to teraz patrzę, ale może teraz lepiej uda mi się ubrać moje myśli w słowa.

Generalnie czułem straszny żal i bunt przed tym żeby ta historia zakończyła się w tamtym momencie takim cliffhangerem. Szkoda bohaterów, całego ich wysiłku.. Szkoda Guttsa, Casci, czy Skullknighta, szkoda żeby Midland, a może i już cały świat znalazł się pod rządami God Hand.

Na szczęście seria została wznowiona. Schedę po Miurze przejął jego przyjaciel Kouji Mori. Jak się zapozna z historią obu Panów to mamy klasyczny bromance, który wręcz wyciska łzy. Z tego co przewinęło się w wywiadach to Mori zna zakończenie Berserka plus to w jaki sposób zostaną domknięte poszczególne wątki i historie postaci. Jego zadaniem jest "tylko" przygotowanie fabuły kierującej do tych wydarzeń. Rysunkami oczywiście będą zajmować się asystenci, którzy przez ostatni rok jeszcze szlifowali warsztat, a wcześniej jeszcze za życia Miury w ramach treningu w całości rysowali "Duranki". Rozdziały też będą pojawiać się o wiele szybciej.

Jestem bardzo ukontentowany takim obrotem spraw, gdyż ekipa wydaje się dobrana doskonale. Nawet jakby wyciągnięto z "krypty" i zaangażowano Go Nagaia, czy innego "mrocznego" mangakę z którego Miura czerpał inspirację to byłbym zadowolony.

Dragon Ball Super: Super Hero (2022)

Kenji Harima

Odp.: 257
Wyś.: 71.653
To już dziś... Za 40 minut wychodzę z domu na film. Idę z dość "mocnym składem", ale same wrażenia opiszę w tygodniu po drugim seansie. Dzisiaj byłoby to nieobiektywne ze względu na emocje i potencjalny motłoch (wszystkie miejsca zarezerwowane).

Dragon Ball Super (manga)

Kenji Harima

Odp.: 827
Wyś.: 257.477
Alkis napisał(a):
Poza tym to pytanie odpowiada na pytanie CO JEŚLI Frizer trenował by w komnacie ducha i czasu.
Nawet nie tyle, że trenowałby w jakichś specjalnych warunkach, ale co by się stało gdyby w ogóle kontynuował trening. To męczyło wiele osób od czasu wypuszczenia kinówki. Oczywiście Tyran wtedy tam padł, ale spekulacje były.

Dragon Ball Super (manga)

Kenji Harima

Odp.: 827
Wyś.: 257.477
Naprawdę dobry rozdział bo zrobiło się tak całkiem "mroczno" i to nie tylko przez Zombie Gasa. Sama saga lipna, ciągnęła się jak flaki z olejem przez prawie 1,5 roku, ale miała bardzo dobre rysunki plus plot twist w postaci Furizy, więc ostatecznie 5/10.

bardyt napisał(a):
A to komnaty nie jest wstanie stworzyć tylko Nameczanin?
Skąd taki wniosek? Sam pałac w którym rezydował Kami, a potem Dende istnieje znacznie dłużej, więc te raczej nie mogą mieć pochodzenia nameczańskiego

bardyt napisał(a):
Połączenie UI+EGO wcześniej czy później i tak musi nastąpić jako scalenie w Vegito / Gogete.
Scalenie zdecydowanie nie, bo nie licząc filmów kinowych DB nie dawał postaciom fuzyjnym aż takiej rangi tzn. by rozwiązywały problemy na koniec. Połączenie na pewno będzie, bo jak pisałem kilka stron temu tu się aż prosi o filozofię "yin i yang", ale czy pierwszy będzie Goku, czy Vegeta i czy dopakują to SSJ to inna rozmowa.

privateer napisał(a):
Super to nieśmieszny żart. Czekamy teraz na Goku i Vegetę, by po raz setny odblokowali swój potencjał i weszli na kolejny poziom i złoili dupsko Freezerowi, który został po raz setny wyciągnięty ze śmietnika, bo twórcy nie mają już żadnego pomysłu na serię.
Mi Tyran nie przeszkadza jeśli nie będzie robił za antagonistę "kieszonkowego" jak w amerykańskich komiksach. Byłoby to sprzeczne z konwencją fabularną jaką podąża DB. Zabić go nie mogą, bo to byłoby jeszcze gorsze. Po prostu niech robi swoje, a nasi bohaterowie swoje. Od czasu do czasu mogą skrzyżować rękawice, ale nic ponad to.

Jakkolwiek jest pewne rozwiązanie, które z uporem maniaka powtarzam od 6 lat na forum. Najlepszy rozwiązaniem dla Freezy jest uczynić go bogiem zniszczenia. W ten sposób jego wątek jest zamknięty, a postać realizuje swoje trzy największe ambicje:

1) Zyskuje życie wieczne (nie mylić z nieśmiertelnością, bo bogów zniszczenia da się zabić).
2) Zyskuje niemal nieograniczoną władzę.
3) Zyskuje te 5cm wzrostu, czy ile tam chce, bo ta forma nieco powiększa.

vegeta391 napisał(a):
Myślałem, że drzesz łacha. Gorzko się rozczarowałem. Blue, Rosé, Orange, Beast, Golden, Black. Hahahaha.
A kiedyś już wspominałem, że "golden" jest lipny i droga Coolerowa byłaby dużo lepsza jeśli mowa o transformacjach (czyli widoczne fizyczne zmiany). No to ze złotego cielca zrobił się amalgamatowy golem.
Strony: 1, 2, 3 ... 21, 22, 23  
Przejdź do:  
DB NaoForum DB NaoAninoteAnimePhrasesDr. Slump
Powered by phpBB
Copyright © 2001-2022 DB Nao
Facebook