Forum Dragon Ball Nao
» Szukaj » Znaleziono 477 wyników

Dragon Ball Super (manga)

Kenji Harima

Odp.: 874
Wyś.: 271.750
Kenji Harima napisał(a):
Tu akurat łatwo, bo mogli go spotkać jako Saiyaman X-1 i Saiyaman X-2 stąd jest opcja, że doktor Hedo inspirował się nimi do stworzenia kolejno Gammy 1 i Gammy 2. Chłopcy pokonali modele alfa, więc czeka nas gdzieś po drodze beta.
Kenji Harima napisał(a):
prawdopodobnie będzie jakaś akcja podczas której Trunks wykaże się heroizmem np. obroni Mai przed modelem Beta i w taki sposób zmiękczy jej serce
Jakie to przewidywalne wszystko Nie myślałem jednak, że akcja pójdzie aż tak szybko. Przy takim tempie to jeszcze dwa rozdziały i zacznie się historia z filmu.

vegeta391 napisał(a):
Jest jeszcze Bra, a póki co, Brief ma się dobrze, więc Bra se dorośnie
Dorosła szybciej niż się można było spodziewać także wyczułeś intencje Toyotaro Czyli Trunks na tę chwilę lebiega, choć za kilka lat może coś się "przełamać" jak to nieraz bywa z wejściem w dorosłość. Z drugiej strony odpowiednik z przyszłości też nie nie wykazywał umiejętności technologicznego geeka.

vegeta391 napisał(a):
Dizzy nie jest futrzakiem? Ma ogon, ma skrzydła, chyba się kwalifikuje. W końcu Ky ją zaciążył, i do tego jak miała ile 4-5 lat, nasz Król pasuje do Generała Blue xD
Żeby domknąć offa. Jej to do espera bliżej. Chyba w GGXX wyjaśnili, że ma "przyśpieszony" cykl dorastania zarówno fizycznego i psychicznego także jej obecna faza to chyba wiek średni. Jej potomek cierpi na to samo, więc jeszcze dziadek Frederick przeżyje i córkę i wnuka.

[Anime] Momenty czystego zła w Dragon Ballu

Kenji Harima

Odp.: 3
Wyś.: 216
vegeta391 napisał(a):
Śmierć Chichi i Gotena z rąk Blacka.
Prawda. Ta scena zapada w pamięć, a że sprawa dzieje się poza kadrem to jeszcze bardziej wzmaga niepokój. No i ten gorzki krzyk.

vegeta391 napisał(a):
Generał Blue i jego kwestia, że „Oboćciaman (オボッチャマン) jest w jego typie”, brrrrr.
Tu akurat warto pamiętać, że ten "cudowny" pomysł wyszedł z ręki Toei, bo ta scena to filler.

Dragon Ball Super (manga)

Kenji Harima

Odp.: 874
Wyś.: 271.750
vegeta391 napisał(a):
Ciekawe, jak w tym wszystkim będzie się odnajdywać teraźniejsza Mài, bo w przyszłości uczucie samo się zrodziło, walczyli u swego boku ramię w ramię i zaiskrzyło
Póki co zdaje się mieć na niego kompletnie "wywalone", ale prawdopodobnie będzie jakaś akcja podczas której Trunks wykaże się heroizmem np. obroni Mai przed modelem Beta i w taki sposób zmiękczy jej serce. Osobiście wolałbym jakiś zwrot akcji, który spowoduje, że jednak te postacie nie będą razem (jak było w przypadku Bulmy i Yamchy). Zupełnie inaczej niż w alternatywnej przyszłości, ale to marzenie ściętej głowy.

Mnie i tak najbardziej cieszy rozwój Gotena w tym rozdziale. Z mojej strony czołobicie dla Toyotaro, że porzucił rolę "pomagiera" dla pomysłów Trunska i mini-Goku, a uczynił go równorzędnym, a nawet dojrzalszym partnerem w tym duecie. Przynajmniej na ten moment.

Hidden napisał(a):
Nie wiem czy stroisz sobie żarty, ponieważ żaden z tych przykładów nic mi nie mówi i nie są to dla mnie żadne standardy. Ale może za mało (na szczęście!) czytałem mang.
Niektóre serie z takim "otwartym" kazirodztwem zyskały bardzo dużą popularność np. "Koi Kaze", czy "Oreimo". Bardzo często takie motywy są też przemycone na "miękko" tj. użycie genów zaginionej siostry, wspomniane klonowanie, jakieś reinkarnacje po setkach lat, przeistoczenie w bóstwo, podział duszy, androidy i tak dalej i tak dalej. Tak jakby czytelnik/widz miał odczuwać mniejszy dyskomfort przy "zakazanej" i "tragicznej" miłości.

Kombinacje z futrzakami dominują w grach, ale coraz częściej przewijają się też w nowszych produkcjach czyt. 2010+. Jak kojarzę ogrywałeś tytuły ze stajni ArcSys -> o ile w Guilty Gear nie było takich sensacji to już w drugiej najbardziej znanej grze z tego studia BlazBlue miały one miejsce. Tutaj akurat podbijały "stawkę" dramatu, więc było to smaczne.

Nieścisłości medytacyjne

Kenji Harima

Odp.: 2
Wyś.: 191
Indiger napisał(a):
Przypominam że Pan jako niemowlak wyleciała w kosmos, a w filmie dopiero uczy się latać.
Tylko, że ta badziewna scena z treningu to nie to samo co Pan latająca w kosmosie, czy Trunks i Goten walczący z przepotężnym wężem. W tym konkretnym dialogu jakiś debil bez znajomości źródła (albo je znający tylko po prostu cyniczny) najwidoczniej doszedł do wniosku, że to świetny pomysł żeby wykonać ukłon w stronę Vegety.

Rozumiem, że Goku jest poniekąd "kompletny" i ciężko z niego coś wykrzesać, ale nie można też cofać się wstecz poprzez robienie z niego takiego bałwana i ignoranta (zwłaszcza jeśli mowa o walce) żeby postać X lub Y mogła się na jego tle wykazać. Kogoś kto właśnie wyszedł ze szkoły "medytacji" i Ki, bo całą tę metafizykę poznał podczas treningu u Kamiego i Kaio, a Vegeta był tym, który uczył się tego wszystkiego od swojej przygody na Ziemi, a dopiero w Superce nabrał na tyle pokory żeby iść do kogoś po naukę.

Cechy Vegety to tytaniczna praca, potencjał na budowę "surowego" Ki (osiągnął kolejno SSJ, SSJ2, SSG, SSB i ESSB bez emocjonalnego bodźca, czy innych rytuałów), bardzo wysoka tolerancja na ból fizyczny, a ostatnio doszła też wyrozumiałość.

W netfliksowej korpomowie jest to totalnie "out of character". To tak jakby Gohan nagle wypierdział, że kocha się bić, a Chi-Chi, że wspiera męża w jego pasji. W mandze podczas ToP gdy Kamesennin walczył z Jirenem to Toyotaro zastosował autoironię gdy dawny mistrz zripostował Goku, że zapomniał podstaw, bo nie zawsze wygrywa ten, który "ma więcej mocy". I było to fajne, gdyż nie wywalało tożsamości Saiyanina poza okno, dawało bazę pod UI, a Toyo obśmiał motyw toczący się od Android Sagi gdzie silniejszym był ten co głośniej ryja nadarł i większy atak energetyczny wypluł z siebie.

Goku zaczyna robić za maskotkę jak Piccolo co jest frustrujące, dlatego liczę, że pojawienie się Uuba pozwoli mu się rozwinąć jako mentor, bo że trenerem jest dobrym to wiemy z epizodu, który spędził z Gohanem. Jakkolwiek mentor ≠ trener. Liczyłem, że będzie to Pan, ale przerzucili temat na Piccolo.

Podsumowując... to nie jest taka "pierdoła" jak się pozornie wydaje i cieszę się, że mnóstwo ludzi ma o to spinę.

Dragon Ball Super (manga)

Kenji Harima

Odp.: 874
Wyś.: 271.750
Hidden napisał(a):
Czy też pamięta wszystko co robiła za młodości Goku
Pamiętać pamięta o czym świadczy czwarty odcinek Superki, a w samym filmie kinowym cały gang pomylili Gotena z Goku.

Ogólnie ciekawe, że tak niektórych zaskakuje ten motyw tj. chłoptaś lecący na przekwitającą kobietę w ciele nastolatki. To taki typowy japoński fabularny standard będący w tym samym szeregu co pary typu istota ludzka i humanoidalny zwierzak, czy inny popularny przykład:

Klon tragicznie zmarłej siostry głównego bohatera zakochuje się w tymże bohaterze, a ten po wielu perypetiach i wątpliwościach koniec końców ulega gorejącemu uczuciu miłości, bo to jednak nie jego rodzeństwo tylko niezależny byt posiadający własne "tamashī"

[Anime] Momenty czystego zła w Dragon Ballu

Kenji Harima

Odp.: 3
Wyś.: 216
Alkis napisał(a):
Jakie są wasze ulubione momenty czystego zła w Dragon Ballu?
Dla mnie ulubione to te, które były mocno zaskakujące i dawały niepewność co dalej:

-Piccolo Daimao zabijający Shenrona
-Śmierć Kuririna z rąk Freezera i dalsze konsekwencje tego czynu tj. Przemiana w SSJ i wątpliwość, czy Goku jest nadal ten "dobry"
-Przybycie Bebiego na Ziemię
-Black zabijający Bulmę

Najbardziej mroczne:

-Rzeź Nameczan zrealizowana przez Dodorię. Dragon Ball zawsze miało brutalne momenty, ale tutaj było przejście z brutalności w zwykły sadyzm i okrucieństwo
-Bestialskie pobicie Videl. W mandze nie aż tak traumatyczne, bo jednak mniej szczegółów, ale w anime uch. Ogólnie ta postać zebrała najbardziej "obrazowy" łomot w całej historii DB.

Dragon Ball Super (manga)

Kenji Harima

Odp.: 874
Wyś.: 271.750
Jeszcze w kwestii serii gdzie źli mają się dobrze to zapomniałem o One Piece. Przecież połowa piratów, czy "wolnych ludzi" to zwyczajni kryminaliści, a łomot od "Słomianych Kapeluszy" nie nawraca ich na żadną "właściwą" drogę tylko odcina od wpływów: osobistych, politycznych etc. To, że nie pokazują nam ich dalszych wybryków, które prawdopodobnie dzieją się offscreenowo nie oznacza, że taki Kuro, czy Don Krieg nie robią syfu. Nie wspomnę o Crocodileu. Jeśli kogoś nie zawinęła Marynarka to ciężki los szaraczków tego uniwersum.

Shounen napisał(a):
Śliski temat z tym zostawaniem Bogiem Zniszczenia i przewidywalny, bo chyba każdy się tego spodziewa. Pewnie w grę wchodzi tylko siódmy wszechświat, skoro z niego pochodzi, więc Beerus musiałby wrócić do cywila - to akurat mogłoby być w tym najciekawsze, bo on obecnie nic nie robi poza jedzeniem puddingu.
Według Toyotaro Beerus od czasu walki z Goku w SSG oprócz spania jeszcze "trenuje" dlatego jest cały czas takim kozakiem. Gdzie i kiedy nie wiadomo, bo Saiyanie siedzą mu na planecie prawdopodobnie 24/7, ale "trenuje".

Sądzę, że kandydat na boga zniszczenia niekoniecznie musi obalać hakaishina z rodzimego i zajmować jego miejsce tylko śmiertelnik ma swobodny wybór "ofiary", choć słowa kota do Vegety przeczą tej teorii plus przygotowania Toppo. Możliwe, że przeszedłby kolejny etap treningu/rytuału gdzieś poza U7. Myślę, że da się rozbudować ten cały wątek Hakaishinów i nie trzeba IMO tego robić na koniec DB. To po prostu zamknięcie historii postaci, a częstotliwość występowania Tyrana byłaby taka jak np. Buu, czy Mister Satana.

Shounen napisał(a):
Choć mnie osobiście się wydaje, że twórcy bardzo chcieliby zrobić z DB coś w stylu marvelowego uniwersum, gdzie jest kupa niezależnych postaci, filmów itd., a co dla producentów najważniejsze - dużo pieniążków. Ja jednak bym nie chciał.
To już wybrzmiewa jakoś od roku z Twoich postów Ja osobiście nie mam nic przeciwko i nawet widziałbym żeby te osobne produkcje tworzyło inne studio, bo "skala" jest zwyczajnie za duża żeby kisić bohaterów tylko w ich własnym Wszechświecie tworząc absurdalne powerupy dla przeciwników pisanych "na kolanie" plus jest niemało wątków, które można rozwinąć tylko poza U7 np:

-Ukazanie reszty z piątki "najpotężniejszych wojowników" z całego multiwersum. Do tej pory poznaliśmy tylko Grand Priesta.
-wycieczka do U6 na planetę Sadala, bo Vegeta chce poznać swojego odpowiednika
-Tajemniczy "złoczyńca" (w mandze demon) z U11
-Możliwa trzecia "siła" bogów balansująca Kaioshinów i Hakaishinów do której należy m.in Zalama i możliwe kilka/kilkanaście innych postaci

Gdzieś między tym wszystkim kolejne edycje ToP, bo Zenusie lubią "oglądać walki". I mógłbym tak wymieniać i wymieniać i wymieniać.

Moim zdaniem już po podaniu informacji, że uniwersum posiada tyle Wszechświatów to Dragon Ball weszło na tę samą drogę co amerykańskie komiksy. To się może nie podobać purystom, którzy z nieznanych mi przyczyn twardo chcą się trzymać tych mistycznych "japońskich standardów" i kameralnych historii, co jest dziwne, bo Toriyama zawsze czerpał (i czerpie) garściami z amerykańskiej popkultury oraz z zunifikowanego wschodu i zachodu w postaci Hong Kongu, a samej Japonii było tam mało.

Może nie tyle co kot napłakał, ale niewiele więcej. Nie licząc humoru, czy elementów shinto to DB zawsze był bardzo uniwersalną produkcją stąd tyle fanów na całym świecie.

Kameralne historie jak najbardziej, ale jako rozwój/temat dla mniej potężnych osobników tj. Piccolo, Gohan, Goten, Kuririn, Trunksy, Pan, Uuby itd. Niby to o czym piszę ma miejsce, ale tempo jest ekhem... delikatnie mówią ślimacze.

vegeta391 napisał(a):
Marvela nie lubię, a kinowy to nuży mnie i momentami wręcz brzydzi (patrz Guardians of the Galaxy, Deadpool), więc niech nie idą drogą disnejowską.
Patrząc na strukturę wieloświata DB, "Suppamana" od Aralki, wybryki Zamasu, Pride Troopersów z U11 (ichna Liga Sprawiedliwości), Jiren = Batman z siłą Supermana to Toriyama zdecydowanie woli "stajnię" DC, więc Marvela próżno tutaj szukać.

Dragon Ball Super (manga)

Kenji Harima

Odp.: 874
Wyś.: 271.750
Shounen napisał(a):
Akurat w anime/mangach niekoniecznie cokolwiek takiego kojarzę (w szczególności zwyrodnialców, a nie komediowych przeciwników). Anime z rodzaju "fabularnych", jak bardzo długie by nie były, zwykle dążą jednak do zakończenia, więc ktoś taki albo w końcu jest pokonywany, albo się nawraca, czyli jak to było zawsze w DB
Dlatego napiszę to po raz enty na forum, że żeby wszyscy byli zadowoleni, a czytelnik nie miał dysonansu poznawczego to Freezer zostaje bogiem zniszczenia. To jedyna słuszna droga dla niego, a twórcy sami dali temu furtkę, gdyż śmiertelnik może ubiegać się o zostanie Hakaishinem. Jest "nawrócenie", ale akurat takie zgodne z naturą Tyrana.

Z serii takich bardziej popularnych i balansujących na granicy shonena to Grappler Baki, a głównie chodzi o jego ojca Yujiro. Słyszeć na pewno słyszałeś. Z amerykańskich komiksów to np. Lobo.

[Anime] Dragon Ball Super - nowa seria

Kenji Harima

Odp.: 1.182
Wyś.: 471.915
vegeta391 napisał(a):
Wy też usychacie już z tęsknoty po tych ~5 latach?
Napisałem tutaj co o tym myślę, a sama tęsknota minęła równy rok temu. Będzie anime fajnie, a jak nie będzie to cóż... żyje się dalej.

To już nie to Toei, które miało jaja robić własne sagi, czy speciale. Być może jest tak, że Dragon Ball nie robi takiej roboty w samej Japonii jak poza nią, chociaż gdyby komuś zależało to można by się ukierunkować na zachodniego klienta. Jak brak wiedzy to na korepetycje do Capcomu.
Chociaż wiedzą chociażby przez doświadczenia z Super Sentai nie mówiąc już o współtworzeniu wielu hamburgerkich produkcji, ale to trzeba chcieć, a nie iść w zaparte, że "DB tylko dla japońskich dwunastolatków!!!", a IMO paradoksalnie ta grupa docelowa ma "wywalone" na DB, gdyż posiada inne serie.

Generalnie jednak jakby coś ruszyło to marzy mi się żeby część franczyzy np. ta związana ze spin-offami i prequelami przeszła do innego studia. Toei robi główną linie fabularną, a reszta wszystko inne. Mógłby gdzieś po drodze jakiś ciekawy seinen z tego wyjść. Być może marzenie ściętej głowy, ale tylko taką przyszłość widzę dla Dragon Balla. Jako widz mam gdzieś, że okazałoby się jeszcze, że konkurencja potrafi zrobić DB po prostu lepiej i to bez znanych nam postaci.

Dragon Ball Super (manga)

Kenji Harima

Odp.: 874
Wyś.: 271.750
Alkis napisał(a):
bo coś się boje że gdyby scenariusz Frizera final bossa poszedł w odstawkę, to Toriyama chętnie z niego zrobi drugiego nawróconego Vegete/Piccolo.
To się nie stanie, bo inaczej już dawno zostałoby coś zrobione w tym kierunku. Tym bardziej, że w jego przypadku jest o tyle łatwiej, że całą winę na powstanie "zła" w tej postaci można by wygodnie zrzucić na Cold Daio i voila. Temat zamknięty.

Druga sprawa, która jest istotniejsza, że istnieje niemało uniwersów, czy to w japońskiej, czy amerykańskiej popkulturze w których mordercy, tyrani, czy różnego rodzaju zwyrodnialcy mają się bardzo dobrze, a ich bytowanie uzasadnia "ranga" jaką posiadają w wykreowanym świecie. Zdarzy się, że nawet jeśli od czasu do czasu coś zniszczą, czy kogoś zabiją jest to traktowane w formie "wybryku" i generalnie rozchodzi się po kościach. Ba! Nie przeszkadza to by sporadycznie łączyli siły i pomagali sobie wzajemnie.

Antagoniści są bezkarni tak długo dopóki nie robią dymu na większą skalę, czy stają się niebezpieczni dla interesu protagonistów. Oczywiście nawet jeśli narażają się bohaterom nie oznacza to zgonu tylko "powstrzymanie", gdyż jak mówiłem ranga sprawia, że pozostają.

Nie widzę żadnego powodu dlaczego Frizer nie miałby być tego typu postacią.

Trzecia zabijanie go po raz enty to fabularny strzał w stopę. Nieważne, czy zrobiłby to Vegeta, Goku, czy ktoś zupełnie inny. Jest moment gdy nie można bardziej wycisnąć soku z cytryny.

Oczywiście istnieje ryzyko, że dziadek znowu posłucha jakiegoś fabularnego hamulca z dbroomu, bo z wiekiem stał się jeszcze bardziej "otwarty" na zdanie innych (widać ewolucja nastąpiła w sympatycznego staruszka, a nie zgryźliwego), ale do tej pory "nie niszczył" tożsamości swoich postaci poza ostatnim fikołkiem w Super Hero związanym z "medytacją" i reakcją Goku na to. No, ale tutaj winnego szukam w Toei.

Jeszce co do samego Tyrana i jego potencjalnych motywacji. Po walce z Cabbą na ToP mówił, że chce zebrać "Super Smocze Kule" i kontrolować bogów. Skoro tak się zboostował i wykorzystał Saiyaninów jako sparringpartnerów to możliwe, że zacznie podróżować od wszechświata do wszechświata kosząc bogów zniszczenia. Chociaż kosząc to za dużo powiedziane, ale zwyczajnie się sprawdzić, bo w naturze Freezera jest dominacja.

Ewentualnie samego Beerusa co by było spoko, bo męczy mnie już to ciągłe przeszacowywanie kota i robienie z niego uber kozaka tłumacząc to wszystko wygodnie "treningiem". Zgrzyt jest tylko jeden -> "góra" miała totalnie wywalone gdy Zamasu robił swoją czystkę, więc teraz mieliby się przejąć powtórką ze strony śmiertelnika? Nie klika mi się to.

Dragon Ball Super: Super Hero (2022)

Kenji Harima

Odp.: 281
Wyś.: 79.753
Alkis napisał(a):
Jak myślicie jak bardzo ta saga namiesza w wydarzeniach w filmie
Carmine znajdzie Raditza w ukrytym laboratorium Aczkolwiek tak na poważnie to nie wiadomo co stało się z tym pierwszym, choć film lekko zasugerował, że mógł zginąć krótko po "przebudzeniu" Cella Maxa.

Toyotaro czasami dość mocno zmienia poszczególne transformacje (np. mangowy Toppo nie posiadał mocy "boga zniszczenia" ani tym bardziej god ki, a Future Trunks pseudo SSB), więc okoliczności "powstania" i możliwości Orange Piccolo, czy Gohana Beasta mogą być zupełnie inne. To samo z Komórczakiem.

Alkis napisał(a):
Będzie dziwnie jak Goten i Trunks spotkają Hedo w tej sadze, a w filmie totalnie na siebie na wzajem nie zareagowali

Tu akurat łatwo, bo mogli go spotkać jako Saiyaman X-1 i Saiyaman X-2 stąd jest opcja, że doktor Hedo inspirował się nimi do stworzenia kolejno Gammy 1 i Gammy 2. Chłopcy pokonali modele alfa, więc czeka nas gdzieś po drodze beta. Brak reakcji "antagonisty" jest zrozumiały, a oni sami mogli palić głupa.

Bardziej mnie interesuje co się stanie z tym dyskiem Żirasa.

Dragon Ball Super (manga)

Kenji Harima

Odp.: 874
Wyś.: 271.750
bardyt napisał(a):
A jak myślicie, jakie są szanse, że odgrzewany Freezer w formie Black, będzie z pomocą TIME SKIP, sparował się również z Uubem?
Tylko po co tak kombinować z tym Freezerem? Uub dostaje przeciwnika na kolejnym ToP lub innym turnieju stanowiąc takiego czarnego konia przechylającego szalę zwycięstwa jak Siedemnasty.

Zabijanie po raz trzeci Tyrana niezależnie kto to zrobi (a nawet czwarty licząc Namek) to fabularny strzał w stopę.
Po co, na co i dlaczego po raz enty kręcić sagę wokół niego??? Naprawdę tak ciężko o przeciwnika z pozostałych Wszechświatów?

Jeszcze na upartego kupiłbym plot twista, że kolejną batalię z Freezerem przerwałby ktoś totalnie trzeci i budować na tym postać. Oczywiście potencjalny przeciwnik, ale to trzeba chcieć. Z C(w)ellem w czasie całej afery z Doktor Gero się udało.

vegeta391 napisał(a):
Jest jeszcze Bra, a póki co, Brief ma się dobrze, więc Bra se dorośnie
Szczerze mówiąc to totalnie o niej zapomniałem

Dragon Ball Super (manga)

Kenji Harima

Odp.: 874
Wyś.: 271.750
Uch niezły rozdział. Jakkolwiek po kolei...

Po pierwsze niech spie*dalają z tym Black Frizerem. Przepraszam, że klnę, ale jestem już trochę zmęczony Tyranem i jego nadmiernym udziałem w poszczególnych sagach. Naprawdę nie mam nic przeciwko żeby od czasu do czasu skrzyżowali z gościem pięści albo czymś się wykazał, ale co pięć sag, a nie dwie. Rozumiem, że arcywróg, że "klasyka", że Nakao, że musieli go wspomnieć ze wzgląd na ostatnie wydarzenia, bla bla bla, ale ile można?

Oczywiście powtórzę się po raz enty, ale zostawić go w spokoju i niech robi "swoje", a nasi bohaterowie "swoje".

To by było na tyle z krytyki.

Druga sprawa to rozdział bardzo mi się podobał. Przez moment zapomniałem, że czytam Dragon Balla tylko jakiś szkolny shounen z romansem w tle.

Zacznijmy od Gotena. W końcu nie jest "pomagierem" Trunksa, czy innym sidekickiem tylko dostał swoją osobowość. Trochę kombinacja cech Gohana i Goku, bo z jednej strony pokora, ale nie tak drastyczna jak u starszego brata, ale jednocześnie nie jest skrajnie "wyluzowany" jak ojciec. Chłopak po prostu "żyje" i docenia swoje spokojne, sielskie życie w porównaniu z Trunksem, który czegoś poszukuje, ale jeszcze nie wie czego.

Nie wspomnę, że w tym duecie wydaje się być bardziej rozgarnięty i odpowiedzialny. Trunks może został mniej pokazany, ale jestem ciekawy w jakim kierunku pójdzie jego przyszłość i czy cytat odnośnie "nieogarniania komputerów", a w dalszym rozumieniu elektroniki jest jakiś wiążący, czy tylko akurat z tym potomek Księcia ma problem.

Żeby nie okazało się na końcu, że jest totalną lebiegą jeśli mowa o technologii, a za Capsule Corporation będzie odpowiadać drużyna Pilafa i Goten.

Ogólnie finał tej historii znamy, ale ciekawi mnie, czy to boostowanie poszczególnych wojaków ma ukryte znaczenie i pójdzie to dalej. Siedemnastego i Osiemnastkę może ulepszyć Hedo, Goten i Trunks być może przejdą trening tylko pytanie co z Ziemianami tj. Kuririn, Tien i Kamesennin. Chyba, że ich zastąpią wcześniej wymienieni plus Broly, ale szkoda by było. Chyba, że "nowy" Saiyanin za Frizera. Wierzę, że będzie kolejny turniej, ale czy to ToP, czy inny to czas pokaże.

Dragon Ball Super: Super Hero (2022)

Kenji Harima

Odp.: 281
Wyś.: 79.753
Shounen napisał(a):
Pytanie, komu to potrzebne. Ale przede wszystkim nie widzę możliwości sensownego wyeliminowania z fabuły Goku (jednocześnie Vegety i innych mocnych), żeby taka historia nadal trzymała się jakiejkolwiek kupy i człowiek nie łapał się ciągle za głowę. Oczywiście o ile mowa o kontynuacji i typowej dla DBZ fabule pełnej dramaturgii i zagrożenia, a nie jakichś luźnych przygód. W Super Hero to przeszło, ale tam była szybka akcja, dobre na raz.
Potrzebą jest gdybanie! Jak już pisałem Goku zostaje demiurgiem (choćby i nawet Dragonballowym, ale już takim oficjalnym Sun Wukongiem żeby iść na łatwiznę plus zatoczyć koło), bo jest to po prostu prawdopodobne, a co do reszty już wyjaśniłeś -> bohaterowie prowadzą udane życie pozagrobowe Mocarze cóż... Vegeta jest dużo bardziej przywiązany do bliskich niż Goku, więc sądzę, że wykorzystałby cały dany przez życie czas, a potem sayonara. Raczej nie próbowałby "oszukać systemu" by istnieć wśród żywych. Sonowi wystarczy tylko wiedza, że jego rodzinie i przyjaciołom nie grozi nic złego. Oczywiście śmierci postaci nie trzeba pokazywać: wystarczy kadr z "dymkami" krótkich dialogów żebyśmy mieli świadomość, że gdzieś tam są.

Freezerek zdycha z powodu upływającego czasu lub zostaje bogiem zniszczenia. Broly również przemija, a Granulat jeśli do tej pory nic się nie zmieni to za trzy lata kopnie w kalendarz. Więcej mocarzy w U7 nie ma, a pozostałe Wszechświaty to zupełnie inna rozmowa. Zostaje nam tylko Piccolo, bo koniec końców wywodzi się z długowiecznej rasy.

Super Hero to przede wszystkim relacje, relacje i jeszcze raz relacje czyli to na co stawia współczesne kino. Akcja tam to równie wartościowy, ale jednak tylko dodatek, bo inaczej ludzie nie wynosiliby pod niebiosa Piccolo.

Jeszcze wracając ewentualnie do jakichś potencjalnych pomysłów Toei etc. IMO to oni mają "wywalone", bo gdyby było inaczej zrobiliby jakiś prequel, a przynajmniej walczyli o możliwość jego zrobienia, choćby i o tym Yamoshim, bo tu jest potencjał na duży i co najważniejsze bardzo łatwy do stworzenia od podstaw materiał. Saiyanie w Dragon Ball to samograj. Szybka seria maks 40 odcinków.

To już nie jest to studio co dawnej, które miało "jaja" tworzyć udane bardziej, czy mniej fillery (częściej na plus w przypadku Dragon Balla), a nawet własne sagi. Wydaje mi się, że czekają na odpowiednią ilość materiału źródłowego, a ludzie "techniczni" odpowiedzialni za Superkę trenują sobie od czterech lat przy Dragon Ball Heroes. Niestety.

Alkis napisał(a):
Już raz wybiegli 100 lat do przodu, i skończyło się na Goku krze i Vegecie Jrze, niby to inne postacie ale nadal to samo.
To o czym piszesz to właśnie przykład liźnięcia tematu. Jakkolwiek bardziej w tym wszystkim chodziło o samo zakończenie, bo dowiadujemy się dwóch spraw:

1) Potomkowie Goku i Bulmy mają się dobrze. Tak, właśnie Bulmy, ponieważ to od niej i Sona zaczyna się Dragon Ball.
2) Son również ma się dobrze, a czy został Shenronem 2.0, opiekunem Ziemi, lata ze Smokami w jakimś tam ich wymiarze, został Alfą i Omegą itd., itd. to już każdy może zinterpretować jak chce.

Moim zdaniem GT lepiej zamknęło DB od Toriyamy.

Poza tym przez te utwory Zarda, Wandsa i Deena oraz ich wariacje seria jest utrzymana w tak nostalgicznym klimacie, że po prostu nam wbija do głowy, że to już koniec. Mimo wszystko zabawne jest, że special o Goku Juniorze został wyemitowany krótko po sadze z Bebim.

Dragon Ball Super: Super Hero (2022)

Kenji Harima

Odp.: 281
Wyś.: 79.753
Shounen napisał(a):
Można się nawet cofnąć do początku DBZ i powiedzieć, że Gohan miał zostać głównym bohaterem. To się w DB nigdy nie sprawdzało i Toriyamy o takie pomysły nie posądzam, ale Toei czy Toyotaro już niestety tak.
Alkis napisał(a):
Next generation próbowali w Buu sadze gdzie Goku mieli zastąpić Gohan, Goten i Trunks a skończyło się na Goku rzucającym Genki dame xD. Toriyama nigdy nie miał szczęścia na przerzucenie łatki głównego bohatera na inne postacie, bo w połowie się rozmyślał i zrozumiał że to nie podziała tak dobrze jak z Goku.
Jak dla mnie to po prostu nikt nigdy nie podjął autentycznej próby żeby faktycznie domknąć wszystkie wątki i wywalić Goku, a jeśli nie wywalić to na początek przenieść go na wyższy poziom egzystencji gdzie jego rola ograniczyłaby się tylko do bycia mentorem albo minimalnej interakcji raz na 20 rozdziałów. Taki Whis 2.0, ale jeszcze bardziej okrojony. To i tak byłby duży krok do przodu.

Wracając do myśli pierwotnej... zawsze zostawało "otwarte zakończenie" i furtka żeby Son w jakiś sposób wrócił: a to ulepszone Smocze Kule, a to jednak przeżył, a to "magia". Było blisko przy Freezerze i w sumie to był ten jeden moment, że można było spokojnie wprowadzić zupełnie nową postać, a z Piccolo, Kuririna, czy Gohana zrobić bohaterów pobocznych. Vegety nie liczę, bo ten miał "swoje sprawy".

To trudne zadanie, ale realne. Problemem jest to, że kto by się nie zabrał za DB istnieje duża szansa, że nowa postać będzie w jakiś sposób jeśli niepowiązana z Goku to w jakiś sposób go przypominająca. Kopiuj/wklej tylko z innym imieniem. Nawet jakby to był konkretny time-skip typu 2000 lat później to i tak protoplaści Goku i innych Vegetów mogą się pojawić ze względu na to, że saiyański gen jest w obiegu, a nawet przechodził na coraz większą liczbę mieszkańców Ziemi.

I jeszcze co do spraw bieżących... Na spokojnie mogę czytać cały kolejny rok sagę o Gohanie, Piccolo, Gotenie, Trunksie, Pan, Bulli, Tienie, Kuririnie i Osiemnastce itd., etc. podczas gdy wiadomy duet będzie robił swoje z bogami.

Obecnie i tak się kręcimy wokół starych sag (Broly = Dorastanie Goku + Saiyan saga, Granulat = Saiyan + Freezer, Moro = miks wszystkiego z naciskiem na Buu, Super Hero = Androidy), więc więcej przyjdzie z tego pożytku, bo można rozwinąć historie postaci, które wymieniłem, a potem mieć spokój na 10 lat.

[Anime] Super Dragon Ball Heroes - nowa seria

Kenji Harima

Odp.: 303
Wyś.: 101.991
vegeta391 napisał(a):
Dziwne (niesmaczne?) natomiast wydają mi się biusty Chronoy i Ágios, jakoś tak to Nagayama rysuje, jakby to była „eromanga” albo inne bezeceństwo. Luźne fatałaszki, olbżymi dekolt i kolorystyka sprawiają, że ma się wrażenie, iż znikają im tam koszulki, i zostaje sama szata wierzchnia na nagich piersiach. Miseczkę Chronoy to już przemilczę.
Trochę jakby cofnąć czas do lat 2006-2012 gdzie brak proporcji to była zmora, a może i celowe działanie żeby napędzić sprzedaż wiadomych dōjinów. Potem twórcy zaczęli się ogarniać.

Jakkolwiek Dragon Ball do pewnego momentu miał sporo elementów ecchi. Jak chodzi o same "cycki" no to "pafu pafu" Oolonga (i w wiosce i jako Bulma), do tego gazetki plus liczne fantazje, czy interakcje Kamesennina aż w końcu "Bulma po tuningu" aka Maron.

Widać chłop lubi fanserwis i tęskni za starymi czasami.

Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej - Katar 2022

Kenji Harima

Odp.: 9
Wyś.: 865
Mateusz napisał(a):
to powinien być ktoś kto potrafi ominąć jednego dwóch obrońców pytanie, czy kogoś takiego posiadamy w reprezentacji.
Nie ma i ogólnie piłka na światowym poziomie (niezależnie, czy to rozgrywki pomiędzy reprezentacjami, czy klubowe) ma taki poziom, że zapomnij o czarodziejach, którzy swoim "tańcem" z futbolówka sprawiają, że przeciwnicy potykają się o własne nogi. To już nie te czasy jak jeszcze chociażby 10 lat temu. Większość bazuje na szybkości czyt. minie jednego i tylko jednego obrońcę, a resztę załatwi sprintem albo "zakręca" obrońców czyli przyciąga ich jak najwięcej do siebie nie dając sobie odebrać piłki. Wtedy można zrobić miejsce kolegom i ogólnie więcej przestrzeni na polu karnym, a jeśli formacja się rozchodzi to oddać strzał. Najlepiej to widać na przykładzie Messi i Mbappe z czego ten pierwszy potrafi i "tańczyć" i biegać, a drugi bazuje głównie na szybkości.

Jeśli jednak chodzi o piłkarza, który potrafi w ogóle dryblować to owszem jest -> Zieliński i może jeszcze Zalewski. Zresztą w całej historii polskiej piłki nożnej jedyną osobą, która "tańczyła" z piłką na większym poziomie rozgrywek niż trampkarze był Kazimierz Deyna. To już o czymś świadczy, ale to wina szkolenia tępiącego indywidualną grę. PZPN ma ograniczoną władzę by dyktować klubom jak mają trenować piłkarzy i tyle dobrego, że Boniek wymusił, że towarzystwo ekstraklapy ma pochylić się nad młodzieżą.

Lewy głównie zajmuje obrońców i defensywnych graczy ze środka pola dlatego tak ważne jest żeby było zawsze dwóch napastników. Można grać antyfutbol, ale wypadałoby trzymać dłużej piłkę przy nodze i nie bać się gry na jeden kontakt.

Katz napisał(a):
Historii Michniewicza Bareja by lepiej nie napisał. Koleś zamieszany w sprzedawanie meczy, nie usłyszał zarzutów, dostał reprezentecje w trakcie baraży, w których było z górki bo odpadł jeden mecz i teraz wyszedł z grupy grając najwiekszą mizerie na mundialu. Całe życie na farcie xD
Fart jak fart, ale dochodzi jeszcze protektorat w postaci obecnych władz PZPN i jednego z narodowych trybunów ludowych tj. Stanowskiego, który dla jego dobra jest w stanie kłaść się Rejtanem;)

Sam meczyk z Argentyną niestety zjadł psychicznie naszą reprezentację. O ile I połowa w miarę znośnie to II kompletna padaka. Typowa strata bramki na rozkojarzeniu, co jest typowe dla kadrowiczów, a momentami Senegal 2.0 gdy Kiwior wykonał to fatalne podanie do Szczęsnego.

Ogólnie nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Messi z kolegami nam odpuścili i pośrednio dali awans. Na plus, że w meczu z Francją w teorii nie będzie ciśnienia, a jego brak równa się dużo lepsza gra.

Dragon Ball Super (manga)

Kenji Harima

Odp.: 874
Wyś.: 271.750
Shounen napisał(a):
to po co była ta wielomiesięczna przerwa w publikowaniu.
Chciałbym wierzyć, a raczej łudzę się, że miała miejsce "burza mózgów" oraz konsultacje w jakim kierunku ma iść historia.Oczywiście efektem tego jest bardzo długi scenariusz. Raz żeby Toyotaro miał na najbliższe miesiące/lata co rysować, a Toei klepać odcinki. Tym bardziej, że mamy sporo podmiotów mających "coś do gadania" oprócz duetu Toyo i Tori tj. Toei, Shueisha, Bandai i Dragon Ball Room, które w teorii ma stanowić mediatora pomiędzy wszystkimi.

Więcej podmiotów = więcej decyzyjnych osób = dużo większe obsuwy w podejmowaniu decyzji.

Tak wiem, że Toriyama nie jest z tych pracujących "z wyprzedzeniem", ale możemy to włożyć między bajki, gdyż kilka lat temu przy powrocie DB musiał przygotować szerszy materiał żeby każda z instytucji zarabiających na marce miała z czego tworzyć historie. Poza tym nie oszukujmy się, ten człowiek jest w wieku senioralnym, więc przyjdzie moment, że nie będzie mógł dalej wspierać prac, więc wypadałoby trochę się pośpieszyć, bo potem będzie kupa na miękko co robić dalej.

Na ten moment Toei w teorii ma materiał na cztery sagi: Broly, Moro, Granulat i Super Heros. Zakładając, że na każdą poświęci +/- 20 odcinków to wyjdzie 80. Do tego z 10 odcinków-fillerów, czy rozwijających inne wątki da nam okrągłą stówkę.

Odcinki wychodzą co tydzień, więc jeden miesiąc = 4 odcinki, a to materiał na prawie dwa lata emisji. Jeśli jednak oleją filmy kinowe no to wyjdzie seansu na cały rok.

Szczere powiedziawszy ja już na ten moment mam wywalone, czy będzie anime, czy też nie, bo sensownego prequela/spin-offu, który by zamknął niektóre wątki raczej nie doczekam plus ta przerwa jest zdecydowanie za długa, choć mam na uwadze Covid. Nie miałbym nic przeciwko cyklicznym filmom pojawiającym się co pół roku i mandze.

Dragon Ball Super: Super Hero (2022)

Kenji Harima

Odp.: 281
Wyś.: 79.753
Alkis napisał(a):
Akira Toriyama potwierdził że film dzieje się tuż przed ostatnim rozdziałem mangi, nie określił czy chodzi o dnie, tygodnie czy miesiące, ale na tej podstawie są już wyciągane wnioski że następne historie przekroczą wydarzenia z ostatniego rozdziału oryginalnej mangi.
Chyba w snach ludzi komentujących tego newsa, bo jeśli filmowa "superowa" Pan ma trzy lata, a ta z końca Zet cztery to przez minimum "rok" Dragonballowego uniwersum mogą wpakować jeszcze z kilka bezpłciowych (odpukać) sag. Wypadałoby wyjaśnić co działo się "międzyczasie" przeskoku czasowego, bo rozjeżdżają się informacje z "Super" z tymi z 28 Tenkaichi Budokai. Chociażby między dłuższymi dialogami pomiędzy bohaterami. Wiemy, że historia nie będzie się pokrywać 1:1 i w sumie nie musi, ale kilka rzeczy wypadałoby wyjaśnić chociażby takie drobnostki kiedy Goku nawiązał relację z wnuczką.

Potem dawać Uuba, dawać mi to:

Obraz

wypad z U7 i będzie gitara.

Pokemon

Kenji Harima

Odp.: 62
Wyś.: 32.242
Ostatnio wydarzył się cud...

Ash aka Satoshi został Mistrzem Pokemon!!! I to takim faktycznie Mistrzem nad Mistrzami, a nie jakimś pionkiem z regionu.
Rozwalił wszystkich, którzy przewinęli się w grach, a potem "anime": Irisy, Lance, Steveny i inne Cynthie.

Czyli kozak skład jaki dostał tj. Dragonite, Gengar, Lucario nie był na wyrost. Szkoda, że bez Charizarda, ale nie mógł go mieć, gdyż ilość tego stworka byłaby nadprogramowa na tym turnieju.

Jest to ciekawostka warta uwagi, bo ta seria w moim odczuciu nigdy nie była pełnoprawnym anime tylko produktem marketingowym pompującym sprzedaż gier. Tylko i wyłącznie. Myślałem, że aż do mojej śmierci Ash będzie dziesięciolatkiem przemierzającym drogę do "Miszcza", a jego doświadczony Pikachu co drugą serię zbierał łomot od jakiejś świeżynki.

Średnio raz na dwa lata sprawdzałem "co tam się dzieje" gdy nachodziła ochota na którąś grę z serii (co by nie mówić jest to bardzo wciągający RPG, a mimo powtarzalności gameplayowo bardzo się sprawdza). Jednorazowo zaliczyłem "romans" z XY, więc jakby ktoś chciał przypomnieć sobie Poki w wersji animowanej to XY i tylko XY. Po prostu wyłamuje się spośród pozostałych, więc warto to obejrzeć.

Ciekawe co dalej, zmiana bohatera i kontynuacja, czy może walka z "legendarnymi" trenerami, ale z gier tj. Red, Blue, Brandon etc, czy może skończyły się pomysły.
Strony: 1, 2, 3 ... 22, 23, 24  
Przejdź do:  
DB NaoForum DB NaoAninoteAnimePhrasesDr. Slump
Powered by phpBB
Copyright © 2001-2023 DB Nao
Facebook