Forum Dragon Ball Nao
» Szukaj » Znaleziono 496 wyników

Pokemon

Kenji Harima

Odp.: 67
Wyś.: 41.790
vegeta391 napisał(a):
Gdzieś w połowie Sinnoh czar prysł i przez ostatnią prawię dekadę mało co oglądałem
Odpuść sobie Sinnoh, bo ta seria głównie rozbija się o relację Paula i Asha. Poza tym nic więcej tam nie uświadczysz. Kolejno Best Wishes aka Unova Saga moim zdaniem również nie warto, gdyż tam twórcy mega niesprawiedliwie potraktowali głównego bohatera i naprawdę ordynarnie cofnęli go mentalnie w sumie do... pierwszej sagi. W tym produkcie zawsze był reset, ale tutaj twórcy totalnie odpłynęli. Z czasem zrozumieli swój błąd i żeby to "naprawić" winę zrzucili na legendarnego pokemona tego regionu: Zekroma.

Polecam od razu zasiąść do opus magnum pokemonowego uniwersum... Pokemon XY i XYZ. Tam masz wszystko: wartką akcje, konkretne walki, bogactwo wątków, niezłą muzykę (jak na pokemonowe standardy), cudowną animację, a nawet coś na kształt wątku miłosnego.
Nie będziesz żałował, ale koniecznie w japońskiej wersji, gdyż amerykańska odbiera co najmniej połowę rozrywki. Tak jak zawsze jestem sceptyczny do ekstazy na punkcie seiyuu tak tutaj są naprawdę istotni. Taki tam przedsmak:



Dodam tylko, że animacja wygląda tak jak w openingu, a może i nawet lepiej. Nie jest to powszechna w anime tego typu "relacja" 1:1, a czasami op wygląda lepiej niż dana seria razem wzięta.

Co do samego Pokemona to zobaczyć warto chociaż kilka sag w ramach eksperymentu tj. że jak $ zgadza się to nawet zwykły produkt marketingowy (konsekwentnie będę powtarzał, że to nie jest, nie była i nie będzie pełnoprawna seria) może trzymać jakość. Nie jest to odkrycie Ameryki, ale tutaj najbardziej to widać.

Akio Iyoku prawdopodobnie odchodzi z Shueishy

Kenji Harima

Odp.: 7
Wyś.: 5.070
Celowo milczałem, ponieważ sądziłem, że coś więcej pojawi się na temat tej sprawy.

Ten człowiek jak na stanowisko, które piastował (redaktor naczelny i to jeszcze tylko jednego departamentu) miał podejrzanie duże możliwości, kompetencje i uprawnienia. Jest też inicjatorem Dragon Ball Room. Do tego widać wyraźnie, że bardzo chciał aby jego postać była kojarzona z Dragon Ballem: nie bez powodu paradowanie w gi Goku na "ściankach", wydarzeniach związanych z DB, Comic Conach, czy YouTubie. Promocja to jedno, ale chęć pokazania drugie. Gościa naprawdę było dużo.

Nie wspomnę, że posiada "plecy" w postaci Hayashidy o którym wiadomo jeszcze mniej, a który to finansuje bądź dofinansowuje projekty w których zaangażowany jest Iyoku. Finansuje jako producent. Nie mylić tego terminu z producentem wykonawczym.

Taka trochę szara eminencja.

Z pozoru dla fandomu zawsze to dobrze kiedy jest "trzecia siła" której autentycznie zależy na rozwoju marki. Problem w tym, że z czasem okazało się, że właśnie ten gość jest w duże mierzej odpowiedzialny za recykling starych pomysłów. Właśnie to jest ten słynny "doradca", "redaktor", "współpracownik" na którego powoływał się Toriyama i który to zaproponował Freezera, Broliego, Androidy, Cella i kilka innych hamulców. Do tego obaj znają się przeszło kilkadziesiąt lat co też jest dość istotną kwestią.

Z takich też powodów nazwałem gościa szkodnikiem, bo naprawdę niepotrzebny jest wpływowy osobnik, który będzie przepychał swoje dziwne wizje opierające się na tym co "było". Nie wiem, czy to nostalgia za Zetką, czy cyniczne postawienie na "stare sprawdzone sposoby", ale takimi metodami DB zostanie sprowadzone do produktu marketingowego (czyli Pokemona), a nie będzie już pełnoprawną serią.

Shounen napisał(a):
Shueisha zawsze miała prawa do marki DB, a nie sam Toriyama/Bird Studio, już nie mówiąc o Iyoku.
Prawa własności ≠ prawa autorskie. Oczywiście nie wiemy jak reguluje to japońskie prawodawstwo, ale jeśli ma choć trochę zachodniego szlifu (a ma na pewno, gdyż niektóre normy są uniwersalne na całym świecie) można śmiało założyć, że temat "Dragon Ball Super" nie jest jednowymiarowy i twórca ma jeszcze coś do powiedzenia.

W tym konkretnym przypadku podejrzewam, że "Dragon Ball Super" i "Dragon Ball" funkcjonują jako osobne byty prawne. Oczywiście można gdybać, czy sam Toriyama wzbogacił się przez lata o wiedzę i w przy tym konkretnym produkcie (Dragon Ball Super) zmienił zasady współpracy, czy też uległ sugestii Iyoku (co tez by mnie nie zdziwiło), ale prawdopodobnie w przypadku Superki została napisana zupełnie nowa umowa mająca "płynną" licencję. W innym przypadku ów redaktor nie wyszedłby tak mocno przed szereg i rzucał się na konfrontację z wydawniczym molochem.

W takim przypadku Shueisha może co najwyżej piszczeć o wykorzystywanie poszczególnych postaci i na tej podstawie szukać roszczeń, ale rzucenie jakiegoś świstka sprzed prawie pół wieku krzyczącego "wszystko co związane z DB jest nasze, więc bez zgody nic nie wolno" nie zadziała. To skazywanie się na długoletni proces, a akurat w tym przypadku czas gra na korzyść Toriyamy z racji chociażby jego wieku.

[Anime] Dragon Ball Daima

Kenji Harima

Odp.: 30
Wyś.: 8.759
Jeśli nie będzie to kolidowało z kontynuacją fabuły przedstawionej w Superce to niech się dziadek aktywizuje gdziekolwiek chce.

Jakkolwiek skoro Toei zdecydowało się na realizację tej serii to muszą dostrzegać potencjał w tym projekcie nawet jeśli docelowo skierowany jest dla młodszego widza. Animacja wydaje się zacna, bardziej w kierunku RoF/Broly niż Super Hero.

Niemniej przebitki dały sporo treści na których można coś pospekulować:

- Zmniejszenie bohaterów śmierdzi ich nerfem na kilometr i pewnie stąd nyoi-bo w wyposażeniu Goku, a pewnie dojdzie kinto. Tutaj na dzień dobry strzał w stopę, bo były ultra potężne dzieciaki latające z SSJ w postaci Gohana, Trunska i Gotena. W zwiastunie Ci dwaj ostatni są bobasami.
Kiepski sposób na powercreep, chyba że życzenie, które cofnęło ich do lat dzieciństwa ma dużo szerszą treść. Ciekawe, czy wrócą ogony.
- Dwie "tajemnicze" postacie przeglądające historię bohaterów = skakanie po wymiarach/światach/czasie.
- Ciągle Babidi i Buu, Buu i Babidi. Skoro Babidi to śmierdzi chęcią powrotu po raz kolejny do tematu Kaioshinów, a stąd już niedaleko ruszenia tematu makaioshinów. Było do przewidzenia, że prędzej, czy później "Xenoverse" pojawi się w głównej fabule.
- Skoro Makaioshin, a tytuł "Daima" to bliziutko do "DaimaO", a że w trailerze jest zielony pan to może jednak Piccolo Daimao, choć ten obecny niby odmłodniał.
- Aneks do powyższego -> W jednej scenie Słońce "przechodzi" w Smoczą Kulę, więc jeśli nie DaimaO to może jednak Zalama.

Sam trailer ma taki mocno klimat j-rpg, bo tu jakieś statki, tam przedmioty, trochę flashbacków. Z jednej strony ciekawe, a z drugiej poczucie, że jednak gdzieś to było i to we właściwej serii

Akio Iyoku prawdopodobnie odchodzi z Shueishy

Kenji Harima

Odp.: 7
Wyś.: 5.070
Bardzo dobrze. Jednego szkodnika mniej.

Dragon Ball Super (manga)

Kenji Harima

Odp.: 943
Wyś.: 333.689
Shounen napisał(a):
Jeśli chodzi o ustalenia co do sag, to na pewno jest dłuższy, ale takie szczegóły jak ten dialog o medytacji raczej nikogo oprócz Toyotaro (i ewentualnie Toriyamy) nie obchodzi i pewnie mógłby zrobić z nim cokolwiek, i by przeszło.
No i koniec końców zrobił, ale tylko częściowo, gdyż kontekst jest taki sam jak filmowy tzn. Goku został całkowicie zezłomowany, a jego postać konsekwentnie budowana przez 42 tomy plus inne media związane z Dragon Ballem wyleciała przez okno. Rykoszetem oberwał Whis stąd też sądzę, że saga sagą, ale w kierunku "budowania postaci" też od siebie poszczególne sprawcze osoby dorzucą.

Inaczej nie byłoby to tak bezpiecznie prowadzone, a niektóre postacie (np. Gohan) przechodziły w kółko tę samą drogę.

Alkis napisał(a):
Toyotaro wcale nie jest taki zależny jak może się wydawać, to on jest odpowiedzialny za Vegito Blue w DBS, tak samo jak za Ultra Ego, za udział Bardocka, Sage skupioną na teraźniejszym Trunksie czy projekt Black Friezy. To wszystko i nie tylko to pomysły które wymyślił i przepchnął Toyotaro więc nie jest on wyłącznie pachołkiem do rysowania.
Pisząc o "pełnej niezależności" mam na myśli, że nawet jeśli Toyotaro coś wymyśli (zresztą w którymś z wywiadów w legendarnym 2016 roku Toriyama podkreślił, że motywuje swojego "spadkobiercę" do nieco większej samodzielności) to krąg osób z którymi musi przedyskutować swoje pomysły jest znacznie większy niż w czasach samego Toriyamy gdzie był tylko np. on i Torishima.

Poza tym pomysły, które wymieniłeś są bardzo bezpieczne i nie były jakieś szalone:

1) Można było przewidzieć, że wyskoczy Vegito Blue, gdyż Black i Zamasu latali z tymi kolczykami Potara, więc można było założyć, że prędzej, czy później przez kogoś zostaną użyte. Jeśli nie przez antagonistów to protagonistów, a ostatecznie i jedni i drudzy skorzystali. Nawet jeśli Toyo wymyślił ten koncept jeszcze na etapie starcia szóstego i siódmego wszechświata albo RoF niczego to nie mienia.

2) Można było przewidzieć, że Vegeta dostanie transformację związaną z mocą destrukcji żeby go trochę oddzielić od Goku plus żeby ten koncept zwyczajnie nie marnował się. Nawet jakby, zamiast "Ego" dostał "Instynkt" to tez nie byłbym zaskoczony, bo od czasu RoFa wiadomo, że jak chodzi o ich power level to Goku = Vegeta, a dawne dysproporcje między nimi przeminęły bezpowrotnie. Chociaż patrząc od ToP to nawet bym się skłaniał ku Vegeta > Goku, bo tak to jest prowadzone.

3) Można było przewidzieć udział Bardocka, bo raz, że Dragon Ball Minus, dwa film z Brolim, a trzy jest to bardzo popularna postać, a jeszcze Toei, Shuiesha, Bandai i Roomsy bardzo je lubią, więc jeśli jest opcja wstawić Future Trunska, Bardocka, Broliego, Freezera oraz Androidy i Cyborgi to nikt nie będzie tutaj mówił stop. Niestety. Powiem więcej: założyłbym się, że kiedyś dojdzie do symbolicznego spotkania Goku z Bardockiem.

4) Jak chodzi o Trunska i Gotena to akurat bardzo dobrze mu to wyszło i sama kinowa historia według mnie bardzo dużo na tym zyskała. Niemniej zapomniałeś o sadze z Zamasu, bo to jego zmodernizowany AF. Xicor = Black, Zachodni Kaioshin = Zamasu itd. Mnóstwo cech wspólnych. Każdy kto czytał dostrzeże podobieństwa.

Rozumiesz co mam na myśli? To wszystko jest bardzo bezpieczne, a jak bezpieczne to w założeniu "ma być dla każdego" i w kółko te same schematy. To tak jak z nowymi filmowymi Star Warsami, które ostatecznie nie były dla nikogo.

Gdyby Toyo ogłosił, że chce zrobić sagę bez Goku i Vegety albo prequel o jakiejś postaci, który ciągnąłby się rok, czy dwa to wtedy byśmy mogli zobaczyli na co i ile może sobie pozwolić.

Dragon Ball Super (manga)

Kenji Harima

Odp.: 943
Wyś.: 333.689
vegeta391 napisał(a):
nie wiemy, jak długa jest smycz Toyotarō. Ponadto może to nie Toei wymyśliła te bzdety z medytacją, tylko Toriyama?
Alkis napisał(a):
Przy promocji filmu wprost Toriyama mówił że pisał scenariusz i dialogi do filmu, więc tak to Toriyama pisał dialog o medytacji.
Jak Alkis wspominał całość za historię przedstawioną w filmie bierze na siebie Toriyama, ALE(!) mimo wszystko nie obarczałbym tylko jego odpowiedzialnością za to, ponieważ biorę pod uwagę fakt, że jest sporo osób decyzyjnych jeśli mowa o DB. Jak powszechnie wiadomo im ich więcej tym gorzej, bo coś od siebie dorzuci Toei, troszeczkę podsypie Shueisha, przyprawi Bandai, a po tym wszystkim pierwotny twórca DB pierdnie i robi się bałagan. Jednocześnie przy tym bezrefleksyjnym rzucaniu pomysłami (pierwotnie rola Gohana miała być dużo mniejsza w "kinówko-sadze") nikt nie punktuje jakichś gaf jakby nigdy nie oglądali wcześniejszych serii nie mówiąc o czytaniu mangi.

Podsumowując sądzę, że smycz Toyo nie jest za długa. Z pewnością jest głównym rysownikiem, ale jak chodzi o sam scenariusz to wątpię w jego pełną niezależność. W życiu nie uwierzę, że komiks to tylko działka na linii Toyotaro -> Toriyama -> redaktor z departamentu V Jumpa-> Shueisha. Ten "łańcuszek" musi być dłuższy.

Czy Dragon Ball był tworzony na poczekaniu?

Kenji Harima

Odp.: 4
Wyś.: 4.629
Jak już Sun Wukong został poruszony to od siebie polecę jeszcze to:



Film, a formalnie serial to typowe kino klasy B i to jeszcze telewizyjne, więc niektóre ujęcia mrożą plus mocno ukróca buddyzm, którego nie brakuje w materiale źródłowym. Jednocześnie nie jest żmudny, miejscami bardzo bawi plus całkiem niezłe efekty specjalne jeśli weźmie się pod uwagę fakt gdzie to miało docelowo trafić. Bardzo lekkie wprowadzenie do "Wędrówki na Zachód".

Dragon Ball Super (manga)

Kenji Harima

Odp.: 943
Wyś.: 333.689
Szkolne przygody Gotena i Trunksa na plus, rysunki Toyo na plus, bo warsztat rośnie z rozdziału na rozdział, choreografia walk na plus, pewne drobne zmiany na plus, ale ta najważniejsza niestety nie:

Alkis napisał(a):
Rozmowa Goku i Vegety o medytacji jest taka że w Super Hero Goku nawet nie pomyślał, że medytacja może być treningiem, podczas gdy w mandze jest głównie zaskoczony, że Vegeta medytuje bo nie jest to coś czego by się po nim spodziewał.
Shounen napisał(a):
Niemniej w mandze Goku nadal wychodzi na takiego, który myślałby tylko o treningu mięśni, a sam medytacją by się nie parał.
To jest jakiś koszmar. Początkowo wydawałoby się, że Toyo "naprawił" błąd filmu, ale nic z tego, bo dalej został ten wykład Whisa, który totalnie złomuje Goku i to chyba bardziej niż w filmie. Robi to ten sam Whis, który kilkadziesiąt rozdziałów wstecz chwali Sona, że ten nie jest typowym "mięśniakiem" i daje mu bazę pod UI, bo wie, że Saiyanin posiada potencjał do opanowania tej techniki. Ten sam Whis, który był świadkiem np. tego:

Obraz

Rozdział 17 jakby kogoś interesował kontekst. Typowe zaprzeczenie postaci.

Nie wiem czemu Toyotaro tego nie zmienił tj. czy zabrakło pomysłu jak z tego sensownie wybrnąć, czy jemu również pasuje by kolejny raz ktoś "odbił się" korzystnie na tle Goku (mimo że ten bohater jest ostatnim, który powinien usłyszeć tego typu "rewelacje"), czy zwyczajnie jak typowy dalekowschodni ping pong zachował szacunek wobec materiału źródłowego.

Te Vegańskie przemyślenia przemilczę, gdyż o ile nie mam nic przeciwko temu żeby Vegeta też "czegoś" nauczył Sona i to nawet w kwestii walki tak tę kwestię w jaki sposób mogą się jeszcze bardziej rozwinąć powinni dojść razem. Ewentualnie w całej tej scenie w miejsce Songo wstawić Broliego i temat byłby zamknięty.

Jak kiedyś pisałem tu nie chodzi o "głupią medytację", którą robią "niemal wszyscy" tylko, że cały "geniusz Goku" dotyczący walki i rozwoju siebie żeby być w niej jeszcze lepszym (zawsze wyciągał wnioski z poprzednich starć i modernizował swój trening by robić coś "mądrzej", a niekoniecznie "ciężej") poszedł do piachu.

Lada moment to już nie będzie postać tylko symbol, a jakbym chciał serię w której główny bohater jest symbolem to bym sięgnął po Saint Seiya albo Pokemona, chociaż w przypadku tej drugiej to obraza dla Satoshiego, ponieważ ten miał ostatnio dużo więcej rezonu niż obecny Goku o którym nie da się NIC powiedzieć. Z tego wszystkiego został jeszcze ten "magiczny" urok, charyzma, która oddziałuje na wszystkich z którymi ma styczność zarówno korzystnie jak i niekorzystnie dla niego samego i jego otoczenia: złych, neutralnych, szarych i dobrych, ale to wiemy od pierwszego rozdziału mangi i to DB nie DBS.

Jeśli jedynym pomysłem na jaki wpadli żeby "odbetonować" Goku jest jakiś "powrót do korzeni" (śmierdzi tym na kilometr) to skończy się totalną negacją tego bohatera.

vegeta391 napisał(a):
Nudy na pudy.
Nudy to będą jeśli kolejna saga oprze się po raz kolejny na obiciu mordy jakiemuś typowi sprzed 386249 lat, który terroryzował U7/Ziemię i "zupełnym przypadkiem" jest powiązany z jakimś dawnym wrogiem naszych bohaterów i/lub nimi samymi.
Obecna też trochę tego schematu dotyczy, ale chociaż wypadł wiadomy duet wspierany mniejszym duetem plus mamy Piccolo oraz "okruchy życia", które są znacznie ciekawsze.

Na kolejną edycję ToP jest zdecydowanie za szybko, więc chciałbym jakiejś przygody. Dużej przygody. Jakąś "boską misję" dla Beerusa w której by asystowali nasi bohaterowie i żeby to trwało, trwało i trwało. Walki zaś o wiele krótsze, ale dużo bardziej intensywne.

Potencjalny remake pierwszego Dragon Balla

Kenji Harima

Odp.: 8
Wyś.: 1.542
Shounen napisał(a):
Kto by się bawił w branie starego dźwięku i jego poprawianie w przypadku rysowania nowej serii.
Jest to łatwiejsze i ostatecznie mniej czasochłonne niż angażowanie aktorów głosowych w studio i nagrywanie dialogów synchronicznie z animacją.
Koniec końców ostateczny montaż i tak jest w postprodukcji. Tutaj naprawdę nie ma jakichś wielkich cudów i losowy technik dźwiękowiec, czy inny technik akustyk jest w stanie to zrobić. No chyba, że uprą się na tygodniówkę i tylko tygodniówkę, więc tutaj można polemizować.

Czemu zrobili to w Kai??? Nie mam pojęcia. Może seiyū mają sprytnie rozpisane umowy i Toei zapewnia angaż w każdym projekcie związanym z DB, bo anime jak anime, ale dochodzą też gry lub autentyczna chęć odrestaurowania Zetki. Na pewno kwestią nie były finanse.

"Druga strona" dla mnie ok jeśli byłaby koncentracja na akcji tj. więcej walki, więcej choreografii, bo tutaj Toei też często wydłużało.

Możliwe zmiany w mangowej adaptacji DBS: Super Hero

Kenji Harima

Odp.: 11
Wyś.: 1.225
Shounen napisał(a):
Ale w tym dialogu Broli został wymieniony zaraz po Jirenie.
To chyba nawet Goku mówił. Coś kojarzę, bo potem dodał, że jest jeszcze wielu innych przeciwników. Kompletnie wyleciało mi to z głowy

Możliwe zmiany w mangowej adaptacji DBS: Super Hero

Kenji Harima

Odp.: 11
Wyś.: 1.225
Shounen napisał(a):
A jaki problem z Jirenem? Co w jego kwestii zmieniła saga z Moro albo Granollą? W obu tych sagach oszukiwali i korzystali z cudzych mocy, z czego większość bohaterów zwyczajnie zginęła, więc Jiren nadal pozostaje na topie.
Granulat ze swojej własnej mocy tylko po prostu doszedł bonus w postaci "kodów" (czyt. Smocze Kule), a Moro posiadał takie, a nie inne umiejętności. Dochodzi też Freezer plus nadal nie do końca wiadomo jak silny jest Broly. Ogólnie dla mnie żaden, bo mógł sobie potrenować pomiędzy sagami, ale mając na uwadze, że pojawili się "więksi kozacy", a nie wiemy kompletnie, czy historia jest tworzona z wyprzedzeniem i DB Room kooperuje, czy klasycznie "na bieżąco" (łudzę się, że pierwszy wariant z wymianą informacji) to nie dziwi mnie, że ludzie rozważają tę kwestię. Wszak bohaterowie dostali bardzo dużego boosta.

Najlepsza saga Dragon Balla GT

Kenji Harima

Odp.: 3
Wyś.: 1.002
Baby saga. Tylko i wyłącznie. Ma swoje wady typu kopiuj/wklej doktora Żirasa tyle, że w kosmosie plus "sfera" pomiędzy życiem, a śmiercią, ale poza tym należy do mojego TOP 3 jeśli chodzi o całe uniwersum DB. Planeta M-2 z jej duszną atmosferą, narodziny Babyego i sama jego postać, motywacja i działanie złoczyńcy, SSJ4, "złamanie" Goku. Dużo tego jest, więc wyszedłby mi esej.

Super 17 szkoda komentować, mimo że walki z nim były najstaranniej zrobione, a Smoki Cienia wiadomo -> kapitalna idea, wykonanie fatalne.

Niemniej wydaje mi się, że ten pomysł z konsekwencją nadużywania Smoczych Kul, czy "głupich życzeń" może wrócić do łask (wszak fanboje Siedemnastego z Toei przepchnęli go w Superce) tylko pytanie w jaki sposób to przeprowadzić skoro natura tego artefaktu została trochę zabetonowana jako siła neutralna. No niby żeby użyć tych "najwyższych w hierarchii" trzeba znać język bogów, ale to za mało żeby coś spekulować.

Chyba, że Zalama się wkurzy, załączy mu się tryb Zamasu i będzie chciał pozbyć się "podróbek", więc przyjdzie walczyć z nimi tj. Shenlongiem, Porungą, Toronbo etc. w jakimś smoczym wymiarze.

Nawiązania do DB w innych produkcjach

Kenji Harima

Odp.: 109
Wyś.: 50.273
Najnowszy Trigunek w nawiązaniu do jedynego słusznego sentai

Obraz

Możliwe zmiany w mangowej adaptacji DBS: Super Hero

Kenji Harima

Odp.: 11
Wyś.: 1.225
Alkis napisał(a):
Goku nie palnie tego głupiego zdania że medytacja to nie trening, ponieważ Toyotaro chyba zdaje sobie sprawę że Goku medytował sagę wcześniej gdy ten zaadaptował omen pod swoją saiyańską naturę.
O ile Toyo do pewnego momentu sprawiał wrażenie, że "ogarnia" materiał źródłowy i starał się to w miarę sensownie balansować, czy to zachowanie bohaterów, czy poziom mocy tak mając na uwadze, że zostawił "żart z pocałunkiem" plus kilka rzeczy z ostatnich dwóch sag to nie jestem pewien, czy pała sympatią do Goku. Bardzo ciężko stwierdzić co zrobi, ale obawiam się, że zostanie ten niefortunny dialog.

Wydaje mi się, że filmowy Gohan też był w stanie wejść w Ulitmate tylko bawił się(?) z Gammami. Ot taki zabieg żeby zwiększyć dramaturgię (coś jak w filmie z Coolerem gdzie Goku zbierał się i zbierał do SSJ albo Bojackiem). Do tego sądzę, że Gohan Beast jak i Orange Piccolo nie będą tacy OP, czy równi Goku i Vegecie.

Alkis napisał(a):
W historii mangowej również Vegeta nie powinien odnosić się do Jirena
A to jest ciekawe, bo dialog ten mogli zmienić w dowolnym momencie i to jeszcze przed premierą, ale jednak został. Cicha zapowiedź przyszłego turnieju? Ciężko stwierdzić. Mam świadomość, że film powstawał od 2018 roku, ale edycja tego to dwie minuty w Sony Vegasie (obecnie Vegas PRO). Amator by to zrobił.

Potencjalny remake pierwszego Dragon Balla

Kenji Harima

Odp.: 8
Wyś.: 1.542
vegeta391 napisał(a):
Zdecydowanie jestem na „nie”. Wystarczy, że Hollywood żyje remake'ami, Dragon Ball ma w sobie naprawdę tyle potencjału, że szkoda by było, gdyby marnowali środki na odgrzewanie kotleta i to w dużo gorszej wersji.
Hmm??? Przecież z wejściem w XXI wiek, a tak na dobre już po 2010 roku rynek anime jest zalewany remakeami, czy rebootami.
Argumentem powrotu zazwyczaj jest, a to większa zgodność z mangą, a to seria jest on-going/skończyła się, więc warto ją przypomnieć, a to studio X, czy Y spieprzyło sprawę z jakimś samograjem (np. Berserk).

Tak na szybko... Furuba aka Fruits Basket, Full Metal Alchemist, Hellsing, Shaman King, Hunter x Hunter, trzy podejścia do Saint Seiya, Sailor Moon Cristal, Trigun, Houshin Engi, Card Captor Sakura, Grappler Baki, czy w końcu Jojo's Bizzare Adventure. To nawet nie jest połowa listy.

Nie mówię o rewitalizacji klasycznych klasyków typu Devilman z wariacjami (Devilman Lady, Violence Jack), Cutie Honey, czy Dororo, bo to by było nieuczciwe, ale powiedzmy ostatnie trzydzieści lat.

Zapewne niejedno mecha typu Macrossy, czy inne Eureki też by doznały zmartwychwstania, ale tutaj bana daje Kawamori, który z zasady nie chce zajmować się seriami nad którymi kiedyś pracował nawet jeśli wchodzą w skład tego samego uniwersum.

Zresztą całkiem niedawno (2018) było drugie, a właściwie trzecie podejście do Tsubasy (licząc z J). O ile animacja jest doskonała to seria leży pod każdym innym względem, a największą bolączką jest to, że bohaterowie nie grają w piłkę tylko WALCZĄ za pomocą piłki, więc wszystkie mocne sportowe elementy tej serii poszły w las.

"Trendy" jest takie, że Japończycy równie dobrze jak Amerykanie wiedzą, że excel musi się zgadzać, a jak seria jest uniwersalna to wzbogaci fandom o kolejne pokolenie, więc "powrotów" będzie więcej, więcej i więcej.

vegeta391 napisał(a):
połowa aktorów głosowych już kopnęła w kalendarz, bez takich gwiazd jak Hirotaka Suzuoki, Takeshi Aono, Junpei Takiguchi, Ichirō Nagai, Chikao Ōtsuka, Jōji Yanami, Daisuke Gōri, Kenji Utsumi czy Kōhei Miyauchi nie wyobrażam sobie pierwszej serii. Owszem parę osób można zastąpić, ale nie całą ekipę.
Myślę, że Toei nie będzie się bawić w ogarnianie seiyū, bo szkoda na to czasu tylko przefiltruje i stuninguje stare nagrania wyciągnięte bezpośrednio z pierwotnej serii, czy z "tajemnych taśm".

Jest to do zrobienia plus jaki jest sens tworzyć nowe dialogi??? Te bardziej "kontrowersyjne" lub inne pafu pafu zawsze można wyautować, ale obstawiałbym, że zostaną, bo i Superka, choć okryta listkiem figowym pozwalała sobie (rzadko, bo rzadko) na typowo japoński "sprośny" humor.

Co do muzyki moim zdaniem mogłaby zostać, bo nigdy nie trafiał do mnie argument, że "nuty" stworzone w filharmonii ma zastąpić bezpłciowa łupanka na syntezatorze na zasadzie "takie mamy czasy", ale jeśli już to tylko "stare w nowe", więc zostaje aranżacja lub jak to napisałeś "gwałt". Ja bardzo lubię tego typu projekty i np. Shiro Sagisu pokazuje, że da się i to z bardzo dobrym skutkiem.

Co do samego tematu...

IMO umrze to w powijakach, ale kompletnie nie jestem zdziwiony tego typu "sprawdzaniem", gdyż był spory ruch w sieci na temat tego intro. Osobiście jestem na nie, ponieważ boje się, że jeśli zostanie to wykonane na "odwal" rozgorzeje ta sama dyskusja, która toczyła się do pewnego momentu przy Superce Po jednej barykadzie będą ludzie, którzy zaczną wylewać pomyje jakie to g*wno jest nie szukając niczego pozytywnego plus nie będą w stanie obiektywnie wyrazić krytyki, a po drugiej "racjonalne umysły", które z kolei mają misję tłumaczyć "motłochowi" dlaczego nowy Dragon Ball g*wnem nie jest plus kłaść się Rejtanem przed Toei i Fuji TV.

Druga sprawa to akurat Dragon Ball jak na lata, które powstawał trzyma się naprawdę dobrze, a kolory, tła i szeroko rozumiana sceneria jest dużo staranniej wykonana niż w Zetce. W sumie nie znam drugiego takiego "tasiemca" jeśli mowa o latach 80, który tak ładnie wygląda jeśli nie jest filmem kinowym, czy krótkim OAV, które z założenia ma przede wszystkim bawić animacją. Wracam do DB średnio co dwa lata i niby powinienem się cieszyć, bo może seria zostanie należycie doceniona, ale jak tak robię sobie bilans zysków i strat to myślę meh.

Śmierć Gasa, czyli konsekwencje bezwarunkowej lojalności

Kenji Harima

Odp.: 4
Wyś.: 884
Gas to najbardziej bezpłciowa postać w całej historii DB. Zarbon na sterydach, który dostał tyle kadrów, a kompletnie nie wzbudza sympatii ani antypatii. Po prostu męczy. Zjada go dosłownie każdy, nawet pomniejsze miniony typu Yakon, czy inny Buyon.

Shounen napisał(a):
W tej serii więzy wśród antagonistów nigdy nie miały żadnej wartości,
Hmmm? Tak na szybko:

Piccolo Daimao wyraźnie rozpaczał po stracie Cymbala, a przy Tamburynie miał dość duży emocjonalny zjazd.
Dalej Tsurusennin i Tao Pai Pai. Ten pierwszy był tak wpatrzony w młodszego brata, że był w stanie poświęcić dosłownie wszystko dla zemsty: uczniów, imię swojej szkoły aż w końcu samego siebie. Jak się okazało, że "Kryminator" zmartwychwstał jako cyborg to dalej z nim szukał sprawiedliwości. Obaj źli, ale jednocześnie bardzo związani ze sobą i jeden z tej dwójki na pewno za drugim wskoczłby w ogień. To zupełnie inny typ relacji niż Tyran i jego ojciec.

W końcu zostaje nam doktor Żiras. Ów naukowiec przy tworzeniu zewnętrznej powłoki Androida 16 wzorował się na swoim synu. Ewentualnie opakował androida w to co zostało z jego potomka. Niemniej tutaj rewelacje wychodziły na bieżąco przez lata by ostatecznie dostać potwierdzenie w Super Hero także możemy to podzielić przez dwa. Jakkolwiek można sobie już coś więcej gdybać dlaczego Szesnastka był taki, a nie inny tj. świadomie zaprogramowany żeby był nieszkodliwy dla wszystkiego innego, co nie jest Goku.

Na jakie pytania odpowiedziało Super?

Kenji Harima

Odp.: 18
Wyś.: 2.540
Hidden napisał(a):
Powiedzmy, że całość jest dość uznaniowa.
Superka trochę wyjaśnia jak chodzi o niektóre przeszłe "decyzje" poszczególnych bohaterów. Dlaczego ktoś kiedyś w tym uniwersum zrobił X albo nie zrobił Y. Jeśli nie wprost to chociaż na tyle by resztę można było sobie dopowiedzieć.

W przypadku Goku i Chi-Chi po prostu chciałem zaznaczyć, że nie był to taki totalny przypadek. Dobór oczywiście umowny, ale gdyby nie jej determinacja i siła (także ta fizyczna) to możliwe, że po jakimś czasie Son wywinąłby się z tego w jakiś sposób.
W tym dialogu akurat Songo jak i Vegeta wymienili za co cenią swoje żony, a ten drugi przy okazji wyjaśnił z czego to wynika.
Czyli koniec końców jeden jak i drugi dobrali swoje partnerki "intuicyjnie", a nie losowo.

Wiadomo, że w tym momencie pojawia się gdybanina, czy jeśli podobne zaangażowanie wykazałaby Bulma, czy Lunch możliwym jest, że ziemski Saiyanin "sparowałby się" z kimś innym, ale koniec końców padło na "krzykaczkę".

Hidden napisał(a):
Superka znów dla mnie to psuje, bo Goku nawet nie wie w niej czym jest czułość i bliskość z żoną. Już i tak nie lubiłem ich relacji w zwykłej Zetce, gdzie Goku wracając do Zaświatów żegna się z Chichi w Sadze Buu poprzez podanie graby (wtf). A tu, w Superce, wyszło, że jest już całkowitym emocjonalnym troglodytą.
Superka coraz bardziej robi z niego głupkowatą maskotkę, więc to jest temat na totalnie osobny wątek. Jeśli chodzi o bliskość z żoną to cóż... durnowata scena w której Goku nie ogarnia czegoś takiego jak pocałunek.

Nie wiem do jakiej grupy docelowej miał trafić ten żart oraz kto jest za niego odpowiedzialny, ale najgorsze jest to, że pojawił się także w mandze, więc Toyotaro niewiele lepszy jak chodzi o rozwój tej konkretnej postaci. Obrońcy oczywiście twierdzą, że Son nie zrozumiał kontekstu słów Vegety i chodziło mu o "stykanie ust" z Mai, co jest tak samo głupkowatym argumentem jak ten, że "On (w sensie Goku) zawsze taki był tylko wcześniej nie miał okazji tego pokazywać, bo ciągle coś się działo na Ziemi" albo że, nastąpiła zmiana pokoleniowa, więc legendarny "japoński dwunastolatek" (który na DB prawdopodobnie ma kompletnie wywalone) musi się mieć z kim identyfikować Można to sobie zracjonalizować na tysiące sposobów, ale IMO jest to głupie, bo nie zmienia to faktu, że Goku jako postać jest świadomie uwsteczniany, a japoński dwunastolatek z pewnością wie czym jest pocałunek.

Jakoś każdy zapomniał, że ten sam niekumający czułych gestów Goku proponuje by Dai Kaioshin zajął się w ten sposób Videl, czy "zaoferowanie" przy innej okazji Bulmy. W mandze, więc nie ma mowy o fillerze. Czyli Goku dostrzega cechy fizyczne, "coś tam kuma" i choć on sam takiego pociągu nie ma (saiyańska natura te sprawy) to wie, że pozostali mają zupełnie inną percepcję.

Ogólnie prawdą jest, że Akira nie bawi się w romantyczne relacje (oprócz Gohana i Videl, bo to mu nawet nieźle wyszło plus pojedyncze komentarze poszczególnych bohaterów na temat atrakcyjności drugiej), więc zajęło się tym Toei. Oczywiście była momentami kaszana jak w scenie o której wspominasz, ale mamy np. odcinek 146 i 147 gdzie są najbardziej intymne chwile pomiędzy Goku i Chi-Chi np. noszenie na rękach, pocałunek "poza kadrem" podczas gdy Żółwi Pustelnik "bawi się" klamką. Jakkolwiek to samo Toei ostatecznie po 25 latach dochodzi do wniosku, że Goku jest nadal upośledzony społecznie i wrzuca ten wspomniany "kiss joke"

Dragon Ball Super (manga)

Kenji Harima

Odp.: 943
Wyś.: 333.689
vegeta391 napisał(a):
Grałeś w Strive'a/znasz fabułę? Nie chce ci spoilerować, z tym jego życiem może być różnie.
Nie grałem, ale "coś tam" liznąłem fabuły

Shounen napisał(a):
W GT Trunks został prezesem CC i wykazywał umiejętności, więc u Toriyamy będzie odwrotnie
Ma predyspozycje do walki jeśli się weźmie pod lupę odpowiednik z przyszłości. Postać koniec końców ta sama tylko motywacje inne, więc skoro Trunks ma takie zapędy do działania, a jednocześnie strasznie dusi się na Ziemi to nic tylko wstąpić w szeregi Galaktycznego Patrolu. Jaco czeka

Dragon Ball Z: Super Saiya Densetsu / Legend of Super Saiyan

Kenji Harima

Odp.: 41
Wyś.: 50.318
Hidden napisał(a):
jak ludzie radzili sobie na SNESie.
Grind. Jakkolwiek jeśli komuś nie chciało się zbytnio męczyć z grindem no to jedynie przed walką z Kuim trzeba swoje przecierpieć i wytrenować postacie do 25 poziomu (Gohanek ma wtedy 15k BP, a reszta lekko ponad 10). Dalej jest już łatwo, a po dołączeniu Vegety wręcz sielanka, ponieważ ma najmniejsze wymagania jak chodzi o exp. Dodatkowo Goku, Gohan i Vegeta mają w pakiecie Zenkai, ale to już trzeba znać mechanikę gry.

Niemniej jeśli ktoś lubi tłuc mobki (wszak to RPG) to taka rada, że warto pomęczyć się i dopakować postacie do 45 poziomu przed wizytą u Guru Nameczan.

Głównie z tego powodu, że ten daje bonus w postaci trzech poziomów do góry, więc ziemscy bohaterowie dobijają do maksa tj. od Gohana do Chaozu (48 to ich maksymalny level). To jest jeden z tych tytułów, gdzie znajomość gry przekłada się na dużo większą korzyść jeśli zrobi się coś o wiele szybciej. Pakowanie z najsilniejszymi przeciwnikami gdzieś przed finałową walką zajmie zdecydowanie więcej czasu, bo ilość expa jest wręcz horrendalna.

Problem tak naprawdę jest tylko przy Vegecie i Nappie, bo rozwój jest ograniczony jakby twórcy wręcz siłowo chcieli wymusić naukę rozgrywki, a gracze nie mieli zbyt łatwo. Bez karty dziadka Gohana i Piccolo ani rusz przy walce z Nappą. Kaio tez nie zaszkodzi.

Co do samej gry...

Tytuł doskonały. Gra to oczywiście duchowy spadkobierca Dragon Ball Z II: Gekishin Freeza wydanej na NES, bo i też ją tworzyło TOSE, ale cała rozgrywka wykonana jest o wiele, wiele lepiej, a przede wszystkim przejrzyściej.

Co wpływa na tą doskonałość? Przede wszystkim nieszablonowość jak chodzi o skład, trochę możliwości gdy mowa o wyborach gracza np. jak nie uratujemy od razu Dendiego tylko pójdziemy po jedną ze Smoczych Kul możemy zabić dwóch Nameczan, którzy jej pilnują, Piccolo może, ale nie musi dokonać asymilacji z Dendim. Jest trochę tego typu smaczków.

Dodatkowo historia nie jest totalnie jeden do jednego. Przypominam to gra z 1992 roku , a takich rozwiązań raczej oczekuje się od współczesnych tytułów. Tymczasem od trzech generacji konsol Bandai ma na to totalnie wywalone i nawet w bijatykach próżno obecnie szukać scenariuszy typu "what if...".

Przy "Dragon Ball: Kakarot" bardzo się zawiodłem pod tym względem. Już kiedyś o tym pisałem, ale liczyłem na różne fabularne furtki (np. że jednak Goku, czy Vegeta wykończą Cella jeśli gracz tego zechce przez co następne wydarzenia pójdą alternatywnym torem) i otwarty świat, a ostatecznie wyszło jak zawsze. Budokai tylko z liczbami plus sztywne ramy fabularne tzn. przerobienie po raz 193858 śmierci Kuririna z rąk Tyrana i sprowokowanie tym przemiany Goku w SSJ Innymi słowy... wiecznie to samo tylko w nieco lepszej oprawie graficznej.

Ile można... jeszcze w grze, która dała sobie RPG jako gatunek.

Tutaj tego nie ma -> chcemy to poświęcamy odpowiedniego członka drużyny i Goku dostaje SSJ. Nie chcemy to wystarczy Kaio-Ken i pomoc pozostałych członków drużyny by zrobić finał. Niektóre walki można olać totalnie np. z wymienionym na początku żołdakiem Freezera. Można też przy którejś fazie z Freezerem przemienić Gohana w Oozaru jeśli się wie jakie warunki trzeba spełnić żeby dostać odpowiednią kartę jako trzecie życzenie od Porungi.

Gra ma tylko trzy wady:

-Oklepana muzyka. Łącznie jest chyba... z sześć utworów???
-Jest zdecydowanie za krótka.
-Brak kontynuacji.

Jakkolwiek można to podzielić przez dwa, bo zawsze jest tak, że na początku producenci gier nie potrafią w pełni wykorzystać możliwości danej konsoli. No może z wyłączeniem dawnego Konami i Capcomu. Dopiero przy Chrono Triggerze i Tales of Phantasii widać w pełni możliwości SNESa.

Dragon Ball Super (manga)

Kenji Harima

Odp.: 943
Wyś.: 333.689
Kenji Harima napisał(a):
Tu akurat łatwo, bo mogli go spotkać jako Saiyaman X-1 i Saiyaman X-2 stąd jest opcja, że doktor Hedo inspirował się nimi do stworzenia kolejno Gammy 1 i Gammy 2. Chłopcy pokonali modele alfa, więc czeka nas gdzieś po drodze beta.
Kenji Harima napisał(a):
prawdopodobnie będzie jakaś akcja podczas której Trunks wykaże się heroizmem np. obroni Mai przed modelem Beta i w taki sposób zmiękczy jej serce
Jakie to przewidywalne wszystko Nie myślałem jednak, że akcja pójdzie aż tak szybko. Przy takim tempie to jeszcze dwa rozdziały i zacznie się historia z filmu.

vegeta391 napisał(a):
Jest jeszcze Bra, a póki co, Brief ma się dobrze, więc Bra se dorośnie
Dorosła szybciej niż się można było spodziewać także wyczułeś intencje Toyotaro Czyli Trunks na tę chwilę lebiega, choć za kilka lat może coś się "przełamać" jak to nieraz bywa z wejściem w dorosłość. Z drugiej strony odpowiednik z przyszłości też nie nie wykazywał umiejętności technologicznego geeka.

vegeta391 napisał(a):
Dizzy nie jest futrzakiem? Ma ogon, ma skrzydła, chyba się kwalifikuje. W końcu Ky ją zaciążył, i do tego jak miała ile 4-5 lat, nasz Król pasuje do Generała Blue xD
Żeby domknąć offa. Jej to do espera bliżej. Chyba w GGXX wyjaśnili, że ma "przyśpieszony" cykl dorastania zarówno fizycznego i psychicznego także jej obecna faza to chyba wiek średni. Jej potomek cierpi na to samo, więc jeszcze dziadek Frederick przeżyje i córkę i wnuka.
Strony: 1, 2, 3 ... 23, 24, 25  
Przejdź do:  
DB NaoForum DB NaoAninoteAnimePhrasesDr. Slump
Powered by phpBB
Copyright © 2001-2024 DB Nao
Facebook