Oryginalny Deadpool, tzn film, to był ogień. Humor, montaż, świetne efekty specjalne (to tam uznano po raz pierwszy, że maska może mieć mimikę, coś co potem zaadaptowano do hollandowego Spider-mana) mimo skromnego budżetu.
Dwójka niezbyt mi się nie podobała - było to faktycznie, jak Deadpool zapowiadał na początku, kino familijne. Wszystko powinno grać, doczekaliśmy się Cable'a, były przecież świetny motyw z X-Force, ale po seansie miałem wrażenie, że film był ugrzeczniony (hence kino familijne).
Trójeczka to za to miodzik i powrót do formy - fabuła nie ma sensu, pomysł Canon Postaci, Które Utrzymują Rzeczywistość idiotyczny, ALE, jeżeli to wszystko wyrzucić do kosza, to człowiek bawi się fantastycznie. Ten film to tak naprawdę pomnik postawiony Hugh Jackmanowi. A Deadpool odzyskuje tu fantastyczną formę z Jedynki.
Ważną częścią Deadpooli jest też muzyka - i tak jak podobała mi się jedynka i trójka, tak muzyka tam i również - DMX i BackstreetBoys, a Celine Dion w dwójkę to kompletnie przestrzelony pomysł.
Zresztą doceńmy w ogóle fakt, że >>ktoś<< wypuścił do Internetu nieautoryzowanie koncept CGI sceny pościgu z Jedynki, która przypadkiem rozkochała w sobie publiczność i ostatecznie dała zielone światło praktycznie już odrzuconemu przez włodarzy Foxa projektowi.
Akira Toriyama 1955 - 2024
