Konkurs: Wygraj tomy Dragon Balla (11.11.2017 – 26.11.2017)
Klub fana

Dragon Ball

KLUB FANA
-
FANFICE -- DRAGON BALL AZ -- DARK KAIOSHIN SAGA -- CZĘŚĆ I -- ROZDZIAŁ VI
Dragon Ball AZ
Dark Kaioshin Saga
Część I: Umierające Gwiazdy
Rozdział VI - Kto szuka Smoczych Kul?

       Tenshinhan trenował, jak zwykle, na pustkowiu. Trzymał się z dala od cywilizacji od kiedy ta psychopatka, Lunch, zaczęła wszędzie za nim łazić. Później, kiedy o Lunch słuch zaginął Shinhan był już tak przyzwyczajony do otwartych przestrzeni, że nawet nie myślał o zamieszkaniu w jakimś mieście. Kiedyś był pretendentem do tego, żeby być najsilniejszym na planecie, ale te czasy minęły bezpowrotnie. Można powiedzieć, że jego życie było jedną wielką porażką, dlatego nawet nie rozważał udziału w Tenkaichi Budokai, pomijając to, że o nim nie wiedział.
       - Coś nie tak, Shinhan? - zapytał Chaozu.
       - Nie, wszystko w porządku - Tenshinhan otrząsnął się z zamyślenia.
       Uwagę Tenshinhana i Chaozu przykuł jakiś huk, a także nagły impuls energii. Shinhan zorientował się, że całkiem niedaleko od nich ktoś ostrzeliwał podłoże pociskami ki.
       - Zostań tu Chaozu, muszę to sprawdzić.

       - Jak mogłeś tak się dać pokonać? - zapytał Uubu Gotena.
       - Sam nie wiem. Jakoś tak wyszło... Mówi się trudno, to nie koniec świata. Bardziej dziwi mnie to, że on wiedział o Super-Saiyanach.
       - Co? Jesteś pewien? - zapytał Vegeta.
       - Tak. Nazwał mnie "złotowłosym" Saiyanem.
       - Dziwne.
       Tymczasem na matę wstąpili Buu i drugi z fioletowych stworków - MDGSKR.
       - Paaanieeee i paaaaanoooowieeee! Zapraszam na kolejną walkę, w której walczyć będzie doskonale znany wam Mr Buu, najlepszy uczeń Mr Satana!!
       Rozległy się owacje i wiwaty, kilka transparentów "WE LOVE BUU" zaczęło powiewać w powietrzu.
       - Jego przeciwnikiem będzie zawodnik o imieniu MDGSKR. - Mr Hahnowi prawie udało się wymówić to płynnie.
       MDGSKR dostał niewielkie oklaski, ale raczej się tym nie przejął, wciąż uśmiechając się drapieżnie, podobnie jak KSTRK przed walką z Piccolo.
       Rozległ się gong oznaczający początek walki.
       Zielony stworek doskoczył do Buu zaczynając go okładać pięściami i nogami. Wszystkie ciosy jednak wbijały się tylko lekko w miękkie ciało demona jak w gumę i nie wywierały żadnego poważniejszego efektu.
       Zdziwiony MDGSKR odskoczył o pół metra do tyłu. Buu wyciągnął rękę w jego stronę i wystrzelił różowego Ki-blasta, trafiając przeciwnika centralnie. Siła była idealnie wyliczona, MDGSKR doleciał prawie do samych trybun i upadł na ziemię.
       - Zawodnik MDGSKR wyleciał za matę!!! Zwycięża zawodnik Buu, czego wszyscy się spodziewaliśmy.
       Podniosła się ogromna wrzawa i Buu uśmiechnięty zszedł do poczekalni.
       - Brawo Buu! To było piękne! - krzyknął Mr Satan.
       - Buu mówił, że wygra.
       MDGSKR także powrócił do poczekalni najwyraźniej nie przejmując się porażką, gdyż nadal był tak samo uśmiechnięty jak przed walką.

       Tenshinhan doleciał do miejsca, gdzie wyczuł potężną Ki. Przezornie pozostał niewidoczny. Widok nieco go zaskoczył. Dwie białowłose osoby, mężczyzna i kobieta (naprawdę ładna, musiał przyznać), przeszukiwały okolicę jakby czegoś szukając. Czego szukały - nie ulegało wątpliwości, gdyż kobieta miała w ręce Smoczy Radar.
       - Gdzie ta przeklęta Smocza Kula? - potwierdził jeszcze domysły Ziemianina mężczyzna, z wściekłości strzelając pociskiem Ki w jakąś skałę, z której została chmura kurzu.
       - Uspokój się, Zidane. Musi gdzieś tu być. Ten radar jest dokładny.
       Tenshinhan zamarł. Smocza kula leżała tuż przed nim, tamci nie mogli jej widzieć, gdyż zasłaniała im ją skała za którą krył się trójoki wojownik. Tenshinhan nie wiedział kim są tamci, ale czuł, że nie byłby w stanie się z nimi mierzyć. Musiał jednak zaryzykować...

       Do wyjścia na matę szykowali się już drugi z białowłosych wojowników - ten wysoki i chudy o imieniu Blank, oraz oczywiście Trunks.
       - Trunks! Bądź ostrożny - poradził Goten, podchodząc do przyjaciela. - Najlepiej od razu przyjmij postać Super-Saiyana.
       - Dzięki za radę, ale poradzę sobie sam. - Trunks nadal nie był w dobrym humorze.
       - Dołóż mu, Trunks!!! - rzucił Uubu, kiedy półsaiyan wychodził z poczekalni.
       - Masz na imię Trunks, tak? - upewnił się Blank, który także właśnie szedł na matę. - Miło cię poznać.
       - Aha - odburknął Trunks.
       Zawodnicy weszli na matę, a Mr Hahn odpowiednio ich zapowiedział, wkrótce rozległ się gong.
       Półsaiyan zaatakował. Tym razem nie mógł przegrać, musiał udowodnić wszystkim, ojcu, Gotenowi, a przede wszystkim sobie, że potrafi walczyć. To prawda, że ostatnio niewiele trenował, ale miał dużo innych zajęć, w końcu jego zadaniem było przejąć wkrótce jedną z największych firm na świecie. Musiał udowodnić, że jest prawdziwym Saiyanem.
       O dziwo Blank bez trudu odparował jego atak, podobnie jak kilka następnych. Co więcej, białowłosy nawet nie ruszył się z miejsca po prostu przyjmując ciosy Trunksa na blok. Jego kontratak - prawy prosty w podbródek odepchnął syna Vegety o kilka kroków.
       - Chyba jesteś za słaby, żeby ze mną walczyć - powiedział Blank.
       - Jeszcze zobaczymy!! - rzucił Trunks, bez dalszej zwłoki przyjmując postać SSJ, jego bujna fryzura uniosła się w górę i zmieniła barwę, otoczyła go też charakterystyczna żółtopomarańczowa aura.
       Oczy Blanka rozszerzyły się znacznie bardziej niż można by sądzić, że były w stanie. Poza tym zdołaŁ jednak zachować pozory spokoju.
       - Jak to możliwe? Przecież... twoje włosy! Nie ma fioletowowłosych Saiyanów! - ostatnie zdanie wypowiedział takim tonem, jakby próbował przekonać samego siebie o jego prawdziwości.
       Trunks zaatakował, wyprowadzając kilka bardzo mocnych ciosów w korpus przeciwnika i poprawiając kopnięciem z półobrotu. Blank poleciał do tyłu, ale opanował sytuację unosząc się w górę.
       Trunks wykonał charakterystyczne ruchy rękoma.
       - BURNING ATTACK! - pomarańczowy pocisk Ki poleciał w stronę białowłosego, który uniknął go o włos, Trunks jednak wykorzystał ten atak tylko jako odwrócenie uwagi i znalazł się tuż za przeciwnikiem uderzając go w plecy.
       Trafił w widmo - Blank nie nabrał się na ten stary numer.
       Białowłosy pojawił się nad przeciwległym końcem maty, wykonując bardzo znajome gesty.
       - BURNING ATTACK!!!
       - Co!? - zdążył się zdziwić Trunks zanim nie trafił go pocisk Ki uformowany w znany mu doskonale atak, na szczęście nie dość silny, by zrobić mu poważną krzywdę. Po odzyskaniu kontroli nad lotem syn Vegety wylądował na macie, próbując otrząsnąć się z szoku. Blank także opadł na matę.
       Trunks chciał coś powiedzieć, ale nie mógł znaleźć słów. Zamiast tego zaatakował. Dematerializując się w połowie drogi do przeciwnika, pojawiając tuż przed Blankiem i zadając mu potężny cios w szczękę, następnie podciął i wyrzucił przeciwnika do góry kopnięciem. Po raz drugi Trunks użył swego markowego Burning Attack. Pocisk Ki trafił lecącego bezwładnie Blanka, który dopiero wtedy wyhamował w powietrzu. Trunks zjawił się tuż za nim i uderzył, trafiając oczywiście w widmo. Blank zaatakował z rozpędu próbując uderzyć przeciwnika łokciem w plecy jednak i jego cios przeleciał przez sylwetkę przeciwnika - to także był efekt użycia Zanzoken.
       - KAMEHAMEHA! - krzyknął Trunks, posyłając potężną falę Ki przeciwnikowi w plecy. Blank oberwał w powietrzu i pchnięty Kamehamehą rozbił się na macie, przy jednoczesnej eksplozji. Trunks wylądował na macie. Blank tymczasem nie podnosił się, leżąc wśród nieco zniszczonego pola walki.
       - Zawodnik Blank leży. Zaczynam liczenie. 1.. 2... 3... 4... 5... 6... 7... 8... 9...
       Blank drgnął, podnosząc się na chwilę na przedramionach, jednak po sekundzie czy dwóch znowu upadł.
       - I 10! Przez nokaut zwycięża zawodnik Trunks!!
       Trunks uśmiechnął się niepewnie. Nie słysząc nawet wrzawy i oklasków jakie podniosły się na widowni. Dotarł do niego tylko głos jego siostry krzyczącej:
       - Widzieliście? To mój brat!
       Trunks półprzytomny zszedł z maty. Udało mu się! Udowodnił, że jest prawdziwym Saiyanem!

       Tenshinhan złapał Smoczą Kulę i używając maksimum swej mocy zaczął uciekać, oczywiście wybierając inny kierunek niż ten, w którym zostawił Chaozu. Białowłosi błyskawicznie zorientowali się w sytuacji i zaczęli go gonić. Byli szybsi.
       Tenshinhan odwrócił się w ich stronę umieszczając wolną rękę w okolicy głowy.
       - TAIYOKEN! - Oślepiający błysk światła zalał okolicę pozbawiając Zidane'a i jego towarzyszkę wzroku.
       - A to da wam do myślenia! - powiedział Tenshinhan, chowając Smoczą Kulę za pasem. - KIKOHO!!!
       Potężna fala Ki objęła swoim zasięgiem oboje białowłosych, którzy padli na ziemię bez przytomności, Trójoki wojownik po raz kolejny udowodnił, że jego Kikoho zdecydowanie jest najpotężniejszym istniejącym atakiem Ki.
       Tenshinhan nie tracąc więcej czasu podążył w stronę pałacu Dende'go, gdzie prawdopodobnie był Piccolo. Tą Smoczą Kulą musiał zaopiekować się ktoś silniejszy.

       - Brawo Trunks! Dałeś mu popalić! - gorączkował się Goten. - Ale skąd on znał twoją technikę?
       - Pojęcia nie mam. - Trunks wzruszył ramionami. - Dużo mu ona jednak nie pomogła.
       - Strasznie długo się męczyłeś jak na walkę z takim cieniasem - zauważył złośliwie Vegeta.
       Trunks wyglądał jakby miał się zaraz na niego rzucić, ale między niego i Vegetę wszedł Uubu.
       - Spokojnie, czy musicie się teraz kłócić?
       Trunks warknął tylko, a Vegeta prychnął. Na tym rozmowa się zakończyła.
       - Zapraszam na matę panów Vegetę i Blade'a.
       Vegeta odszedł bez słowa, nie reagując na słowa Uubu, który życzył mu powodzenia.
       Saiyański książę wszedł na matę. Jego przeciwnik - wyjątkowo blady, ciemnowłosy zawodnik nie kazał na siebie długo czekać.
       - PANIE I PANOWIE!!! - wydarł się do mikrofonu Mr Hahn. - Mam zaszczyt zapowiedzieć kolejną walkę, która rozegra się pomiędzy zawodnikami Vegetą i Blade'em!
       Vegeta uśmiechnął się po swojemu, paskudnie. Blade nie pozostał mu dłużny, ci zawodnicy najwyraźniej do siebie pasowali.

       Dwóch na jednego, czyli kto został zdyskwalifikowany?


Rozdział VII

       Autor: Vodnique


<- POWRÓT DO DZIAŁU

ROZDZIAŁ VI -- CZĘŚĆ I -- DARK KAIOSHIN SAGA -- DRAGON BALL AZ -- FANFICE
-
KLUB FANA
Klub fana ►
Księżycowe blizny
STRONA KORZYSTA Z PLIKÓW COOKIE: POLITYKA PRYWATNOŚCI
Konnichiwa Saiyans-Zone
Dragon Ball Z Games Gintama Anime Revolution Sprites Twierdza RPG Maker