Konkurs: Wygraj tomy Dragon Balla (11.11.2017 – 26.11.2017)
Klub fana

Dragon Ball

KLUB FANA
-
FANFICE -- DRAGON BALL AZ -- DARK KAIOSHIN SAGA -- CZĘŚĆ I -- ROZDZIAŁ XIII
Dragon Ball AZ
Dark Kaioshin Saga
Część I: Umierające Gwiazdy
Rozdział XIII - Brolly

       Gohan ostrożnie wkroczył na teren piekła. Starając się pozostać niezauważonym skoncentrował się i sprawdził czy w okolicy nie wyczuje Ki Paikuhana. Nigdzie jej nie było, ale Gohan wyczuł skupisko dużych Ki i podążył w jego kierunku.
       Widok jaki ukazał się jego oczom nie należał do codziennych. Gohan ujrzał drużynę Bojacka (wszyscy z aureolkami), która zabawiała się w coś w rodzaju siatkówki. Z tymi małymi jednak różnicami, że siatki nie było, grajacy używali swobodnie zarówno rąk jak i nóg, a za piłkę służył... King Cold (także z aureolką), ojciec Freezera. Sam Bojack nie brał udziału w zabawie, stojąc obok i obserwując sytuację z uśmieszkiem.
       – Odbij to! – krzyknął Bujin, mały niebieski stworek w turbanie, ścinając King Coldem w kierunku Zangyi.
       – Prościzna! – Zangya z półobrotu odkopnęła niedawnego władcę galaktyki, który poleciał w stronę Bido.
       – AAAA!!! Na pomoc! – krzyknął King Cold.
       Bido uderzył od góry i King Cold wbił się w podłoże wzbijając chmurę pyłu. Gohan nagle poczuł jeszcze dwie Ki zbliżające się bardzo szybko. Na wszelki wypadek postanowił pozostać niezauważonym.
       Moment później na miejscu zjawili się Freezer i Cooler, synowie King Colda, także z obowiązkowymi aureolkami.
       – Ty, patrz, znowu biją ojca! – rzucił Freezer.
       – Widzę – chłodno odpowiedział Cooler.
       – Hej! Patałachy! – krzyknął Freezer do niebieskich kosmitów-piratów. – Natychmiast przestańcie i wynoście się.
       "Co oni wyprawiają?" – pomyślał Gohan. – "Przecież nie mają szans z Bojackiem."
       Drużyna Bojacka nie zareagowała na nawoływania.
       – Dość tego! – powiedział wściekle Freezer. – Braciszku, gotów?
       – Gotów!
       Dwaj zmiennokształtni stanęli na podłożu w odległości kilku kroków od siebie.
       – FU-SION-HA!! – powiedzieli jednocześnie, wykonując znane już Gohanowi kroki i gesty.
       Kiedy palce Freezy i Cooli złączyły się nastąpiła eksplozja światła. Tym razem drużyna Bojacka nie pozostała już obojętna, wszyscy jednocześnie odwrócili się w stronę braci. Było to pechowe dla King Colda, który uderzony przez Gokuę przeleciał tuż nad Zangyą i znów uderzył w podłoże.
       – O, nie... – Bujin uderzył się w czoło.
       – Tylko nie to... – stwierdził Gokua.
       – To znowu on – powiedziała Zangya.
       – Tak, to on, to Frost – dokończył Bido, kiedy światło zniknęło i na miejscu Freezera i Coolera pojawiła się nowa postać. Był to zmiennokształtny o srebrnej skórze i tego samego koloru oczach, na ustach miał wyjątkowo paskudny uśmiech.

       Gotenks nie wiadomo skąd wyciągnął lusterko i przejrzał się w nim.
       – Hmm.... Czy ja jestem w SSJ3? – powiedział do siebie. – Niemożliwe. Mam przecież brwi.
       – Gotenks! – krzyknął Piccolo. – Liczymy na ciebie!
       Gotenks powrócił do rzeczywistości i rozejrzał się zawiedzionym wzrokiem.
       – Kurde, żadnej publiki? Absolutnie nikt nie zobaczy jak się rozprawiam z tym cieniasem?
       – Co za różnica? Walcz!
       – Spadaj! Bez publiki nie walczę!
       – Co?
       – Słyszałeś! Chcę, żeby mój kunszt i umiejętności zostały odpowiednio docenione!
       Stojący obok Edge wyglądał jakby zaczynał powoli tracić cierpliwość.
       – Ja i Uubu będziemy widzieć jak walczysz! – powiedział Piccolo.
       – Też mi coś...
       – Są jeszcze ci dwaj białowłosi! – krzyknął Uubu wskazując na Cinna i Blanka, którzy od dłuższej chwili z zaciekawieniem przypatrywali się całej scenie.
       – Nadal za mało!
       Niestety dla Gotenksa jego potencjalny przeciwnik nie okazał odpowiedniej tolerancji na jego niechęć do walki i z przytłumionym warknięciem trafił go Ki-blastem w twarz. Półsaiyan uderzył w jakąś skałę z impetem. Wstał po chwili, trzymając się centralnie za nos.
       – Uszkodziłeś moją cenną twarz! – wrzasnął Gotenks, unosząc się ponownie w powietrze. – Zapłacisz mi za to! – Skoncentrował Ki w obu dłoniach. – SHINE SHINE MISSILE!!!
       Półsaiyan zaczął wystrzeliwać z rąk dziesiątki i setki małych pocisków Ki, które z mniejszą lub większą celnością poleciały w stronę Edge'a wywołując sporą eksplozję w miejscu, w którym tamten unosił się w powietrzu. Po chwili z chmury dymu wyleciał zupełnie nieuszkodzony Edge i z główki staranował Gotenksa, ponownie trafiając go w nos. Długowłosy Saiyan ponownie zarył w tę samą skałę, jednak już po momencie wyleciał z niej wściekle wymachując rękami i nogami, miał lekki krwotok z nosa.
       – AŁA!!! – wrzasnął wściekle. – Teraz naprawdę mnie wkurzyłeś!!! Zaraz zrozumiesz, co to znaczy wkurzyć Gotenksa!!! Pożałujesz, że się urodziłeś!!! UUUUUUAAAAAAAA!!!!!! – Gotenks skoncentrował energię, uderzyła od niego fala Ki, tak silna, że w ziemi pod nim zrobił się lej. Całe ciało półsaiyana pokryło się wyładowaniami elektrycznymi, a jego brwi zniknęły. Największa jednak zmiana dotyczyła fryzury. Gotenks nie miał już po prostu długich włosów, na jego głowie i plecach była cała burza złotych i spiczastych włosów tak obfita, że dla widzącego go od frontu Edge'a Gotenks wyglądał jakby wisiał w powietrzu na tle złotego dywanu.
       – WOW! Ale jazda!! – podniecił się Gotenks. – Teraz to masz brachu przesrane! Uubu!
       – Tak?
       – Co ty na to, żeby pokazać mu prawdziwą potęgę młodych?
       Uubu uśmiechnął się, gotów do walki.
       – Jestem za.

       Goku zmierzył Vegetę zimnym wzrokiem, wzrokiem, który zwykle mroził krew w żyłach przeciwnikom mającym nieszczęście mierzyć się z Super-Saiyanem trzeciego stopnia. Vegeta jednak nie tylko nie okazał strachu, ale nadal wpatrywał się w przeciwnika z bezczelnym uśmieszkiem na ustach. Po chwili zaatakował, podlatując i uderzając prawym sierpowym, Goku zablokował przedramieniem i uderzył prawym prostym przed którym Vegeta uchylił się kopiąc jednocześnie kolanem. Goku uniknął robiąc salto w powietrzu i kopnął z półobrotu, co z kolei spotkało się z blokiem Vegety. Goku strzelił z lewej pociskiem Ki, trafiając Vegetę w głowę. Książę Saiyanów stracił równowagę i zaczął spadać. Trwało to jednak tylko moment, po którym Vegeta wyhamował i strzelił większym Ki-blastem z obu rąk. Goku, odrzucony na kilka metrów stracił na moment orientację i to wystarczyło by Vegeta zyskał przewagę. Podleciał do swego największego rywala uderzając go prawym hakiem w podbródek, poprawiając z lewej w brzuch i kończąc kopniakiem z półobrotu. Goku poleciał po paraboli i uderzył o podłoże, podnosząc się po chwili.
       – No co? – zapytał Vegeta z uśmieszkiem. – Nie zaatakujesz Kamehamehą? Znowu obchodzisz się ze mną jak z jajkiem, zupełnie jak wtedy, gdy byłem Majin Vegetą dwanaście lat temu. – Vegeta przestał się uśmiechać. – Nie tym razem!! BIG BANG ATTACK!!!
       Pocisk Ki poleciał w kierunku Goku trafiając go i wywołując sporą eksplozję, kiedy kurz opadł i Goku znów był widoczny, na jego ciele widać było już wiele małych ran, oparzelin i zadrapań. Sytuacja nie wyglądała dobrze.

       – Masz, zjedz to – powiedział król Vegeta, wkładając Saladinowi do ust małe ziarenko fasoli. – Przywróci ci siły.
       Saladin przełknął Senzu i błyskawicznie wstał. Był absolutnie zdrowy.
       – Niesamowite! – powiedział. – Czuję się jak nowo narodzony! Co mi dałeś?
       – To Senzu, magiczna fasolka z Ziemi. Dał mi ją Son Goku.
       Saladin spojrzał w kierunku Vegety i Goku.
       – Ci Saiyani są dużo silniejsi niż się tego spodziewałem... To niesamowite! – krzyknął nagle. – Son Goku też jest legendarnym Super-Saiyanem!!
       – Mają ich więcej. To długa historia, opowiem ci później. Mamy misję do spełnienia, niestety mojego drugiego syna coś opętało i dopóki go nie powstrzymamy nie ruszymy dalej.
       – Ja go załatwię – powiedział Saladin. – Zapłaci mi za to, co mi zrobił. – Zanim jednak wystartował powstrzymał go głos króla:
       – Stój! My jesteśmy za słabi! Musimy to zostawić Son Goku.
       – Z tego co widzę nie idzie mu najlepiej.

       Frost wkroczył do akcji, wpadając w oddział Bojacka jak nóż w masło. Bujin i Gokua nie byli w stanie nawet zareagować na ciosy zmiennokształtnego. Zangya oberwała raz i poleciała gdzieś niekontrolowanym lotem. Najsilniejszy z drużyny, Bido, zdołał zablokować zaledwie jeden cios niezwykle silnego Changelinga zanim także padł. W tym momencie do akcji wkroczył Bojack.
       Gohan już na pierwszy rzut oka zorientował się, że tym razem Frost nie będzie miał lekkiej przeprawy. No i rzeczywiście, Bojack odparował pierwszy cios i skontrował, posyłając Frosta w kierunku podłoża i strzelając na dokładkę Ki-blastem. Frost na pełnej prędkosci wyleciał z wywołanej nim eksplozji i uderzył Bojacka pięścią prosto w podbródek, co wybiło niebieskoskóremu kosmicie kilka zębów. Frost uniósł się w górę unosząc rękę z wyciągniętym w górę palcem wskazującym.
       – DEATH BALL!!
       Na końcu palca Changelinga pojawiła się mała kulka Ki, która błyskawicznie powiększyła się do rozmiarów bloku mieszkalnego, Frost rzucił pociskiem w Bojacka. Death Ball eksplodował rozwalając znaczny fragment okolicy. Kiedy pył, kurz i dym opadł poraniony Bojack wygrzebał się z krateru wściekłym wzrokiem spoglądając na Frosta.
       – Tym razem przegiąłeś Frost! Taka eksplozja sprowadzi Sam-Wiesz-Kogo!
       Frost zrobił takie oczy jakby zobaczył co najmniej SSJ Goku we własnej osobie.
       – Nie! Tylko nie on!!
       Gohan nie bardzo rozumiał o kim mówią Frost i Bojack, kiedy nagle poczuł ogromną Ki zbliżającą się w jego stronę. Gohan znał tę Ki, czuł ją już kiedyś i wiedział do kogo należy.
       Brolly.
       Legendarny Super-Saiyan, już w formie SSJ pojawił się nagle tuż przy Froscie, chwytając zmiennokształtnego za szyję i jednym Ki-blastem pozbawiajac go przytomności i dalszej chęci do walki. Bezwładne, poparzone ciało opadło na podłoże. Bojack i jego grupa, niewiele myśląc, pouciekali w różne strony piekła.
       Gohan przełknął ślinę. Zauważył coś, co bardzo, ale to bardzo mu się nie spodobało.
       Brolly nie miał aureolki, był żywy.

       Czego właściwie chcą ci białowłosi?


Rozdział XIV

       Autor: Vodnique


<- POWRÓT DO DZIAŁU

ROZDZIAŁ XIII -- CZĘŚĆ I -- DARK KAIOSHIN SAGA -- DRAGON BALL AZ -- FANFICE
-
KLUB FANA
Klub fana ►
Księżycowe blizny
STRONA KORZYSTA Z PLIKÓW COOKIE: POLITYKA PRYWATNOŚCI
Konnichiwa Saiyans-Zone
Dragon Ball Z Games Gintama Anime Revolution Sprites Twierdza RPG Maker