Konkurs: Wygraj tomy Dragon Balla (11.11.2017 – 26.11.2017)
Klub fana

Dragon Ball

KLUB FANA
-
FANFICE -- DRAGON BALL AZ -- DARK KAIOSHIN SAGA -- CZĘŚĆ II -- ROZDZIAŁ XLIV
Dragon Ball AZ
Dark Kaioshin Saga
Część II: Wróg
Rozdział XLIV - Wielka porażka Son Gotena

       Goku i Goten dotarli do West Capital tylko po to, aby przekonać się, że miasto także jest zrujnowane. Saiyani wylądowali w miejscu, gdzie powinien znajdować się budynek Capsule Corp. Zastali tu tylko gruzy, najwyraźniej komuś bardzo zależało na tym, żeby akurat to miejsce zburzyć jak najdokładniej. Nie dało się nawet stwierdzić, że kiedykolwiek był tu jakiś wyróżniający się budynek.
       – Coraz mniej mi się to podoba... – stwierdził Goku, koncentrując się. – Wyczuwam bardzo niewiele Ki na planecie, czyżby większość ludzi zginęła?
       – Być może – powiedział Goten. – Hmm. Tato, zauważyłeś, że w naszym kierunku szybko porusza się ktoś całkiem silny?
       – Aha, ale jest jeszcze daleko. Skądś go chyba znam... – powiedział Goku.
       – Heeej!!! Jest tu kto!? – wołał Goten w kierunku ruin. – Wyjdźcie!! Wiem, że tam jesteście!! – Wyraźnie wyczuwał ludzkie Ki. – Nie mamy złych zamiarów!!
       Zza jakichś gruzów wyłoniły się trzy uzbrojone w strzelby postacie. Ostrożnie poruszały się w kierunku Saiyanów cały czas mierząc do nich. Wszyscy mężczyźni wyglądali jakby od dawna nie mieli jedzenia w ustach, ich ubrania były zniszczone i brudne.
       – Kim jesteście? – warknął jeden z nich.
       – Nie bójcie się, jesteśmy pokojowo nastawieni. Chcemy tylko wiedzieć co tu się dzieje...
       – Goten! – krzyknął nagle Goku. – Przygotuj się! Chyba wiem, kto tu leci i nie jest to przyjaciel!
       Trzej rozmówcy Gotena od razu rzucili się do ucieczki.
       – Nie! Nie bójcie się! Nic wam nie grozi! – krzyknął półsaiyan, na próżno jednak.
       Obca Ki zbliżyła się wyraźnie, chwilę później jej właściciel był już w zasięgu wzroku. Przed Goku i Gotenem wylądował potężnie zbudowany, łysy osobnik o bladopomarańczowej skórze i długich spiczastych uszach. Ubrany był w niebieski strój uzupełniony o białe rękawice, buty i pelerynę. Uśmiechnął się ukazując nieco przydługie kły. Na jego czole widniał znak Majin.
       – Dabura – powiedział Goku.
       – Widzę, że nie muszę się przedstawiać? – rzekł spokojnie demon. – Szkoda tylko, że ja nie znam ciebie tak dobrze jak ty mnie...
       – Pamiętam go! – powiedział zdziwiony Goten. – To ten sługus Babidiego! Czy on nie został zabity przez Buu?
       – Nie mam pojęcia. Myślałem, że pokonał go Son Gohan albo Vegeta.
       – Nie – zaprzeczył Goten. – Aha, prawda, wtedy byłeś nieprzytomny.
       – Opowiadacie bardzo interesujące rzeczy – powiedział Dabura. – Mówicie, że kto niby mnie zabił?
       – Mniejsza o to – rzucił Goku. – Mów co tu się dzieje. Jak się wydostałeś z piekła? Dlaczego Ziemia jest zdewastowana?
       – Trochę grzeczniej proszę! – warknął demon. – Nie jesteście w położeniu odpowiednim do zadawania pytań! Odpowiadać! Skąd się tu wzięliście?
       – My zapytaliśmy pierwsi – zauważył Goten.
       – Zaraz nauczę was szacunku!! – Dabura skoncentrował Ki, wyraźnie szykując się do ataku.
       Demon wystrzelił potężny Ki-blast w miejsce, w którym stali Saiyani. Goten odskoczył w ostatniej chwili, Goku jednak nie zdążył zareagować, oberwał mocno i poleciał bezwładnie do tyłu.
       – Tato! – krzyknął Goten, przyjmując postać SSJ. Goku nie poruszył się, najwyraźniej straciwszy przytomność. – Zapłacisz mi za to, diable! – krzyknął młodszy brat Gohana.
       – Jesteś Saiyanem? – zdziwił się Dabura. – To sporo wyjaśnia...
       – Zamknij się!!! – wrzasnął Goten wściekle uderzając demona w szczękę, Dabura poleciał do tyłu, ale opanował lot robiąc salto, wyhamował i rzucił się do przodu. Goten sparował jego prawy sierpowy przedramieniem i skontrował mocnym hakiem w podbródek co podbiło demona w górę. Saiyan wykorzystał okazję i wbił przeciwnikowi lewą pięść pod żebra. Dabura skulił się wykrztuszając trochę śliny. Goten dokończył kombo kopiąc z półobrotu i trafiając go stopą w szyję. Dabura poleciał kilka metrów do tyłu, sunąc po ziemi i tworząc w niej płytki rów.
       "Wygrywam!" – zdziwił się Goten. – "Rany, ale jestem dobry!".
       Dabura podskoczył nagle i już z powietrza wystrzelił w Saiyana kilka Ki-blastów. Goten zablokował je, tworząc tuż przed sobą niewielką tarczę z Ki, pociski rozbiły się o nią nie trafiając syna Goku, jednak niewielkie eksplozje przesłoniły mu widok.
       – KIENZAN!! – usłyszał nagle Goten. Znając tę technikę, odruchowo odskoczył do tyłu. Jak się okazało, słusznie, gdyż w miejscu w którym stał przeleciał stworzony z Ki dysk, który przeciąłby go wpół.
       Mimo wszystko jednak Saiyan nadal nie widział Dabury, zbyt późno zorientował się w sytuacji. Demon złapał syna Goku od tyłu unieruchamiając mu ręce.
       – Teraz zmiażdżę cię jak karalucha... – wyszeptał Gotenowi groźnie do ucha.
       – Przykro mi, ale się mylisz – odpowiedział mu Saiyan.
       Syn Goku skoncentrował Ki, aktywując swoją aurę. Moc odepchnęła Daburę bez wielkiej trudności. Goten skupił energię, aura zmalała przekształcając się tylko w złotawą otoczkę wokół ciała półsaiyana.
       – Nie masz szans – powiedział syn Goku. – Miałem przewagę już wcześniej, a co dopiero teraz.
       – Wręcz przeciwnie – odpowiedział demon. – Twoja moc znacznie zmalała. Czyżbyś już wyczerpał energię?
       – Popełniasz błąd, moja moc nie jest mniejsza tylko bardziej skoncentrowana... – wyjaśnił Goten. – Dam ci szansę, jeśli odpowiesz na parę pytań pozwolę ci odejść.
       – Myślisz, że nabiorę się na taki kiepski blef? – w dłoni Dabury zmaterializował się kryształowy miecz. – Zginiesz!!
       Dabura w locie zaatakował płynnym cięciem. Son Goten po prostu złapał ostrze broni lewą dłonią.
       – Nie zrozumieliśmy się – powiedział Saiyan. – Ja nie kłamię.
       Płynnym ruchem syn Goku zmiażdżył miecz demona. Kawałki kryształu posypały się na ziemię. Zdziwiony Dabura cofnął się krok i w panice wystrzelił Ki-blast, który trafił Gotena w twarz. Saiyan wyszedł z kłębu dymu nawet nie draśnięty.
       – To... To niemożliwe!! – krzyknął Dabura, rzucając się do ucieczki, daleko jednak nie dotarł, gdyż drogę zastąpił mu nikt inny jak Goku.
       – Tato! – Goten był zaskoczony. – Myślałem, że straciłeś przytomność!
       – Chciałem tylko sprawdzić czy sobie poradzisz – mrugnął do niego ojciec. – A co do ciebie... – zwrócił się do Dabury. – Pozwolimy ci odlecieć po kilku odpowiedziach.
       Demon uśmiechnął się wrednie i splunął Saiyanowi prosto w twarz.
       Goku zorientował się co się stało.
       – O nie! – krzyknął. – Goten!! Wykończ go!!
       – Co, ale dla... – zaczął zaskoczony półsaiyan.
       – Nie pytaj, tylko go wykończ! – powiedział Goku lądując, czuł się coraz cięższy. – Później ci wyjaśnię!
       Ciało Saiyana momentalnie zdrętwiało, w kilka chwil razem z ubraniem przemieniając się w czysty kamień.
       – Co się... – Goten w tym momencie zrozumiał sytuację, jednak Dabura już chwilę wcześniej rzucił się do ucieczki. Saiyan ruszył za nim z maksymalną prędkością. Był szybszy, jednak nie tak bardzo jak można by się spodziewać i demon miałby szansę uciec gdyby nie to, że zamiast podążać w jednym kierunku co rusz zmieniał tor lotu. Po kilku minutach zwodów Goten dogonił go jakiś kilometr od miasta. Dabura wyglądał jakby specjalnie bawił się z przeciwnikiem i dał doścignąć, choć był też nieco zmęczony.
       – Odwróć zaklęcie, to daruję ci życie! – syknął Goten. – Dobrze wiesz, że nie masz szans.
       – Masz dobre serce – powiedział pobłażliwie Demon. – Zbyt dobre... – w dłoni demona pojawił się Ki-blast.
       Goten był spokojny. Nie mógł przegrać.
       Dabura rzucił pociskiem po dużym łuku, kompletnie nie trafiając syna Goku, Goten zdziwiony spojrzał na tor lotu pocisku. Zmierzał on prosto w stronę miasta, w którym był skamieniały Goku. Statua nie mogła przetrwać eksplozji. Saiyan rzucił się w kierunku miasta, starając się dogonić i zablokować pocisk, był jednak zbyt daleko.
       Potężna eksplozja wstrząsnęła okolicą.
       – TAAAAAATOOOOOO!!!!!! – krzyknął Goten przez łzy, które od razu napłynęły mu do oczu. Momentalnie Saiyan stracił kontrolę nad swoją Ki, jego aura eksplodowała, włosy wydłużyły się, rosnąc o kilka centymetrów w górę, jego ciało pokryło się błyskawicami.
       Goten odwrócił się w kierunku Dabury, o dziwo przemiana nie wywarła na demonie większego wrażenia. Lekceważąco unosił się nad ziemią w tym samym miejscu.
       – Ty... Ty draniu!! Zabiję cię!!! – Goten skoncentrował w obu rękach potężny Ki-blast i posłał go w kierunku przeciwnika. Dabura bez trudu uniknął, dematerializujac się.
       – KIENZAN!! – usłyszał Goten od lewej. Saiyan rzucił się w tamtym kierunku o włos unikając energetycznego dysku i potężnie kopiąc zaskoczonego Daburę w lewy policzek. Demon zdecydował się walczyć, gdyż zauważył, że po przemianie Goten przestał panować nad swoją Ki. Nie spodziewał się jednak tego, iż przejście w SSJ2 da Saiyanowi taki przyrost szybkości. Był to błąd, który mógł go drogo kosztować.
       Syn Goku atakował bez litości, każdy kolejny cios był dla Dabury bolesny. Goten uderzał by zabić. Już po kilku ciosach demon był zbyt zmaltretowany by mieć jakiekolwiek dalsze szanse obrony. Po kolejnym uderzeniu Książę Piekieł bezwładnie rozbił się o ziemię. Jego peleryna była w strzępach, a na ciele miał liczne obrażenia, jeden z ciosów Gotena zmiażdżył mu też oko. Dabura z trudem łapał powietrze.
       – GIŃ!!!! – krzyknął półsaiyan, koncentrując Ki. – KA... ME... HA... ME...
       Trafiony nagle łokciem w lewe ucho syn Goku poleciał nieco w bok opanowując lot dopiero po chwili.
       – Nie tak ostro – Goten usłyszał bardzo znajomy głos. – Nie będziesz krzywdził moich przyjaciół, jeśli ja na to nie pozwolę.
       Goten wiedział z kim rozmawia jeszcze zanim spojrzał na twarz przybysza. Znał ten głos zbyt dobrze by móc go pomylić z jakimkolwiek innym.
       Trunks.
       Syn Vegety i Bulmy ubrany był w ściśle przylegający do jego ciała czarny strój. Był w formie SSJ. Jego włosy były znacznie krótsze niż Goten to pamiętał z walki z Edge'em.
       Była w nim jeszcze jedna niezwykła rzecz.
       Trunks miał na czole charakterystyczną czarno-czerwoną literę "M".

       Goten i Trunks w walce na śmierć i życie, niemożliwe?


Rozdział XLV

       Autor: Vodnique


<- POWRÓT DO DZIAŁU

ROZDZIAŁ XLIV -- CZĘŚĆ II -- DARK KAIOSHIN SAGA -- DRAGON BALL AZ -- FANFICE
-
KLUB FANA
Klub fana ►
Księżycowe blizny
STRONA KORZYSTA Z PLIKÓW COOKIE: POLITYKA PRYWATNOŚCI
Konnichiwa Saiyans-Zone
Dragon Ball Z Games Gintama Anime Revolution Sprites Twierdza RPG Maker