Konkurs: Wygraj tomy Dragon Balla (11.11.2017 – 26.11.2017)
Klub fana

Dragon Ball

Klub Fana » FanFicki » Dragon Ball AZ » Dark Kaioshin Saga » Część III » Rozdział LXIV
Dragon Ball AZ
Dark Kaioshin Saga
Część III: Nowe oblicza bohaterów
Rozdział LXIV - Nieuczciwa walka
 

Uubu czuł, że jego przeciwnik nie jest typem faceta, z którym można by pogadać przed walką. Czarnoskóry wojownik ugiął lekko nogi, przygotowując się do walki.

Caulif zaatakował szybko, trafiony stopą w szczękę Uubu poleciał do tyłu, uderzył w ścianę i odbił się od niej jak piłka. Zanim jeszcze padł na podłogę przeciwnik dopadł do niego i wbijając mu kolano w żebra posłał Ziemianina w górę. Uczeń Goku nie zamierzał więcej obrywać, przejął kontrolę nad lotem i ruszył po łuku wzdłuż otaczającej arenę energetycznej osłony. Caulif jednak nagle znalazł się tuż przed nim i trafił w szczękę, a przynajmniej tak się wydawało gdyż w rzeczywistości jego cios przeszył widmo. Uubu zaatakował od tyłu trafiając przeciwnika potężnym hakiem w plecy. Caulif nawet się nie zachwiał.

Zaskoczony Ziemianin poleciał kilka metrów do tyłu.

– Silny jesteś – powiedział, kiedy jasnowłosy odwracał się w jego stronę – Ale ja także nie pokazałem jeszcze wszystkich swoich możliwości!

Uczeń Goku skoncentrował Ki, aktywując swą białą aurę. Jego przeciwnik patrzył na ten pokaz bez mrugnięcia okiem. Uubu uśmiechnął się i zniknął.

Caulif zgiął się lekko, trafiony dużą stopą Uubu w żołądek. Jasnowłosy spróbował kontry prawym sierpowym, ale Ziemianin zdematerializował się i pojawił metr wyżej kopiąc go w twarz z półobrotu. Caulif wypluł nieco śliny i poleciał po skosie w dół, Uubu dogonił go i uderzył złączonymi pięściami, posyłając przeciwnika prosto w kierunku podłoża.

Jasnowłosy odbił się trzy razy i dopiero wtedy zatrzymał. Wstał powoli i drżącą dłonią otarł krew z kącika skaleczonych przez Uubu ust.

– Krew... – powiedział powoli niskim, czystym głosem – Śmiałeś mnie skaleczyć, śmieciu!! – krzyknął do Uubu – Zapłacisz mi za to!!!

Ziemianin poczuł jak jego przeciwnik traci kontrolę na swoją Ki, nie tłumił jej już i Uubu wyraźnie czuł jego siłę. Uczeń Goku uśmiechnął się, Caulif był silny, ale do takiego choćby Edge'a dużo mu brakowało.

Jasnowłosy dopadł do Uubu, złapał go za barki i potężnie uderzył czołem w twarz Ziemianina łamiąc mu z głośnym chrzęstem nos. Następnie puścił lewy bark przeciwnika i wbił mu pięść w brzuch. Uubu niekontrolowanie wykrztusił nieco śliny i krwi, ale otrząsnął się i kopnął Caulifa w podbródek swą sporą stopą. Głowa jasnowłosego poleciała kilka centymetrów do tyłu, ale nic poza tym. Caulif zacieśnił chwyt na lewym ramieniu Ziemianina i dosłownie rzucił nim w kierunku podłoża.

Uubu wyhamował z ogromnym trudem nie mogąc uwierzyć jak silny jest jego przeciwnik. Najwyraźniej moc skupiała się u niego w czystej sile, co dla Uubu oznaczało, że być może będzie miał nad wysokim wojownikiem przewagę szybkości.

Uubu zniknął, za pomocą kilku krótkich skoków z miejsca na miejsce znalazł się tuż przy przeciwniku i zamachnął się na niego prawym sierpowym. Caulif złapał jego pięść, okręcił się dwukrotnie wokół własnej osi i rzucił Ziemianinem w stronę energetycznej kopuły chroniącej publiczność. Uubu nie zdołał wyhamować i odbił się od niej niekontrolowanie lekko sobie przy tym parząc plecy. Uczeń Goku ruszył ponownie, znikając tuż przed przeciwnikiem i sprawiając tym, że Caulif trafił w widmo. Uubu zmaterializował się nad nim i strzelił sporym Ki-blastem z obu rąk.

Jasnowłosy w porę zorientował się co się dzieje, przyjął atak na skrzyżowane przedramiona i odepchnął go w kierunku podłoża, gdzie pocisk eksplodował potężnie. Uubu tymczasem nadal atakował tym razem kopiąc z półobrotu w kark. Jego cios przeleciał przez widmo, a zaraz potem Ziemianin oberwał łokciem w plecy rozbijając się o podłoże.

Wstał dopiero po chwili, na jego twarzy widoczny był charakterystyczny uśmiech, który można było ujrzeć tylko u niego i u Goku, kiedy któryś z nich spotykał poważnego rywala.

– Jesteś naprawdę dobry – powiedział Uubu – Pierwszy raz w tym turnieju jestem zmuszony użyć mojej najsilniejszej techniki.

Solve popatrzył na Tengela, który skinął głową. Doktor wydał komputerowi polecenie i zatwierdził je.

– Oby nikt się nie zorientował...

– Nie sądzę, by ktoś dał radę. Mimo wszystko niemal nikt go tu nie zna.

Dwaj oszuści nie spodziewali się jakie następstwa będzie miało ich postępowanie, nie przewidzieli tego, że jeden niedoceniany Nameczanin może aż tak wpłynąć na całą sytuację.

– MEGA KAIOKEN!! – krzyknął Uubu, koncentrując Ki, wokół niego zapłonęła intensywna czerwona aura, po chwili jednak rozproszyła się – Co jest? – zapytał sam siebie – MEGA KAIOKEN!!! – aura aktywowała się tylko na ułamek sekundy – Czyżbym wyszedł z wprawy? – powiedział uczeń Goku z niedowierzaniem w głosie.

W ostatniej chwili Uubu uniknął czerwonego Ki-blasta, który eksplodował w miejscu, gdzie Ziemianin stał przed chwilą.

– Hej! – krzyknął do Caulifa – Mógłbyś mi dać chwilę!

Jasnowłosy w odpowiedzi posłał w niego kilka kolejnych pocisków. Uubu uniknął dwóch, a uciekając przed trzecim uniósł się w powietrze.

To był błąd.

Caulif wbił Ziemianinowi pięść w brzuch, a z drugiej dłoni posłał mu w twarz strumień Ki. Uubu poleciał w dół robiąc niekontrolowane salta i wylądował z trudem, starając się złapać oddech.

– MEGA... – uczeń Goku nie zdołał dokończyć, jego przeciwnik znalazł się za plecami czarnoskórego wojownika i uderzył go krótkim hakiem w plecy. Uubu przewrócił się na brzuch, ale odbił rękami, zrobił salto z jednoczesnym obrotem i wylądował twarzą do przeciwnika.

– Skoro tak... – wydyszał – pokonam cię bez Kaioken.

"Co się dzieje z Uubu? – myślał Piccolo – "Dlaczego nie używa techniki Kaio?" – w tym momencie Piccolo przypomniał sobie rozmowę doktora i kapitana kiedy on się regenerował – "Najwyraźniej kontrolują jego Ki... To oznacza, że nie dadzą mu wygrać. Turniej jest ustawiony. Muszę go jakoś ostrzec."

Całkiem niedaleko miejsca Piccolo było stoisko komentatora, gdyby tak udało się do niego dostać...

Nameczanin wstał, ale zaraz potem usiadł, przyciśnięty dłonią jednego z żołnierzy ubranych w szaroniebieskie mundury.

– Proszę nie utrudniać innym oglądania i siedzieć spokojnie do końca walk – powiedział tamten.

Piccolo zacisnął zęby z bezsilności, gdyby dysponował choć tysięczną częścią swojej Ki mógłby się tam przebić siłą, ale w tej sytuacji był całkowicie bezradny.

W tym momencie Piccolo podjął decyzję. Gdyby później go o to zapytać nie potrafiłby chyba stwierdzić, że przełom nastąpił właśnie teraz, jednak tak właśnie się stało.

Nameczanin powoli obrócił się w kierunku pilnującego go żołdaka.

– Chcę wrócić do swojej sali treningowej.

– Słucham?

– Słyszałeś mnie, nie będę się powtarzał.

– Teraz? – zapytał tamten z niedowierzaniem.

– Tak.

– A walka? – umundurowany osobnik wyraźnie chciał obejrzeć pojedynek do końca.

– Znam już rezultat.

– Aha... ale jako eks-zawodnik masz miejsce w naszym hotelu, z wygodami i...

– Chcę wrócić do swojej sali. Teraz.

– Dobrze... – powiedział zawiedziony żołnierz – Chodźmy.

Przewaga Caulifa była coraz bardziej zauważalna, Uubu szybko tracił siły starając się dorównać przeciwnikowi. Za każdym razem, kiedy uczeń Goku padał i wstawał, publiczność dzieliła się na dwa obozy. Jedni skandowali "poddaj się", zaś drudzy dodawali mu otuchy. Obie części widowni były jednak wyraźnie po jego stronie co dodatkowo rozwścieczało Caulifa. Ziemianin nie zamierzał się poddać. Miał w sobie ogromne zapasy energii i zapału, które długo czekały na uwolnienie i nareszcie znalazły ku temu okazję.

Uubu kopnął z lewej, Caulif zablokował przedramieniem. Uczeń Goku zanurkował pod jego kontrą i uderzył w korpus, jasnowłosy jednak odsunął się w porę i strzelił Ki-blastem, nad którym Uubu przeskoczył trafiając Caulifa stopą w twarz. Wysoki wojownik zachwiał się minimalnie i kopnął z przewrotki sprawiając, że Ziemianin poleciał w górę.

– KA... ME.... HA... ME... HAAAA!!! – Uubu posłał w przeciwnika strumień Ki, Caulif uniknął o włos. Kamehameha eksplodowała po zderzeniu z podłożem, wyrywając w nim sporą dziurę.

– Dość tego! – krzyknął jasnowłosy, patrząc na swoje, muśnięte atakiem Uubu, lekko poparzone ramię – Kończmy tę walkę! – skoncentrował w dłoniach Ki i wystrzelił w Uubu dość szybką falę, której jednak Ziemianin zdołał uniknąć. Caulif przewidział to i zaatakował uciekającego przeciwnika Ki-blastem, który przeleciał przez widmo. Uubu zaatakował od tyłu, złączonymi pięściami, trafił w kark.

Jednak i ten cios trafił w niematerialną sylwetkę przeciwnika.

Druga fala Ki wystrzelona przez Caulifa dosięgła już celu. Trafiony czerwonym strumieniem energii Uubu poleciał razem z nim w kierunku podłoża, gdzie nastąpiła potężna eksplozja.

Kiedy rozwiał się dym, pokazał się wybity w gruncie krater o średnicy około dziesięciu metrów. Uubu w nim nie było.

Ziemianin znienacka pojawił się za Caulifem. Z półobrotu trafił go stopą w tył głowy i poprawił uderzając złączonymi pięściami w plecy. Jasnowłosy poleciał w kierunku świeżo wybitej w podłodze dziury, ale jeszcze zanim uderzył o grunt w ślad za nim podążyły pierwsze wystrzelone przez Uubu Ki-blasty. Uderzenie Caulifa w podłogę nastąpiło jednocześnie z pierwszym z serii wybuchów wywołanych Renzoku Energy Dan Uubu. Uczeń Goku wściekle miotał jeden pocisk za drugim nie dając przeciwnikowi ani chwili wytchnienia. Na zakończenie posłał w chmurę dymu i pyłu potężną Kamehamehę. Eksplozja była tak silna, że aż trudno było sobie wyobrazić że coś jest w stanie ją przetrwać.

Caulif jednak przetrwał. Nie minęły dwie sekundy od ostatniego wybuchu kiedy wyleciał na pełnej prędkości rzucając się na Uubu z prawym sierpowym. Ziemianin odbił w bok, unikając ciosu. Jasnowłosy ruszył za nim, doścignął i strzelił Ki-blastem, który przeleciał przez widmo wywołane Zanzoken. Uczeń Goku pojawił się kilka metrów dalej i uniósł dłonie do twarzy.

– TAIYOKEN!! – krzyknął, zaciskając powieki.

Błysk światła oślepił nie tylko Caulifa, ale także większość publiczności. Większość, gdyż wszyscy żołnierze w szaroniebieskich mundurach nosili hełmy z chroniącymi przed oślepieniem osłonami na oczy. Dotyczyło to także kapitana Solvego.

Uubu, czując że teraz ma szansę, skoncentrował Ki. Jego przeciwnik był już mocno poobijany, kolejna Kamehameha powinna załatwić go na dobre. Uczeń Goku wyrzucił dłonie przed siebie.

– HA!!! – krzyknął, biało-niebieska Ki uwolniła się z jego rąk i... zniknęła.

– Co się... – zdążył zapytać Uubu zanim oberwał ciosem od Caulifa. Jasnowłosy całkiem nieźle wyczuwał Ki i miał dobry słuch. Cios ten okazał się dla Ziemianina tak silny, że momentalnie stracił od niego przytomność. Nie czuł już nawet uderzenia o podłoże, a tym bardziej interwencji sanitariuszy.

– Myślisz, że ktoś się zorientował? – zapytał doktor Tengel, trąc oczy.

– Nikt nic nie widział. Kamery też szlag trafił od tego błysku.

– Dobrze, że wziąłeś ten hełm. Kto by pomyślał, że będzie tak groźny nawet, kiedy zneutralizujemy jego najsilniejszą technikę.

– Cóż, kiedy ograniczyłem mu Ki do 1% nie miał już szans.

– I dobrze. Jeszcze jedna walka i będziemy milionerami.

Co takiego wydarzy się podczas finału?

 
autor: Vodnique

<- Rozdział LXIII

<- powrót
Klub fana ►
Księżycowe blizny
STRONA KORZYSTA Z PLIKÓW COOKIE: POLITYKA PRYWATNOŚCI
Konnichiwa Saiyans-Zone
Dragon Ball Z Games Gintama Anime Revolution Sprites Twierdza RPG Maker