Konkurs: Wygraj tomy Dragon Balla (11.11.2017 – 26.11.2017)
Klub fana

Dragon Ball

KLUB FANA
-
FANFICE -- DRAGON BALL: NEW GENERATION -- ROZDZIAŁ IV
Dragon Ball: New Generation
Rodział IV - Nieoczekiwany gość

       Po walce z Arctosem Tofu i Yapex doszli do wniosku, że muszą jeszcze dużo trenować. Trenowali więc w HTC (Hyperbolic Time Chamber), nad jeziorem i przed swoimi domami. Tak właśnie spędzali większą część dnia. Tego dnia postanowili po raz kolejny wejść do HTC. Po trzymiesięcznym pobycie osiągnęli poziom USSJ. Przestali go jednak używać, ponieważ ogromny przyrost masy mięśniowej powodował kolosalny spadek prędkości. Ale podczas treningów czasami transformowali się w niego, żeby sprawdzić, czy ich prędkość uległa zmianie. Podczas jednego z ich treningów usłyszeli skrzypnięcie drzwi wejściowych. Poszli tam i zobaczyli... Trzeciego Saiyanina!!! Miał tak samo czarne włosy układające się w sposób, który przypominał Son Gohana, kiedy ten wyszedł z Niebiańskiej Sali Treningowej. Ubrany był jak Piccolo, tylko, że nie miał czapki. Najdziwniejsze było to, że zachował ogon.
       – Za mną. – powiedział nieznajomy i wyszedł w przestrzeń treningową. – Coś wam pokażę. – to mówiąc przemienił się w SSJ. Oni zrobili to samo. Po krótkiej walce ponownie nawiązali rozmowę.
       – To już umiemy. – powiedział wyniośle Tofu. – Musisz się bardziej postarać. – Przybysz transformował się w USSJ. Znów rzucił się na nich, ale oni pozostali w poziomie SSJ i byli dużo szybsi od niego. Walka znów ustała.
       – To też umiemy. I wcale tego nie lubię. Zbyt wolne do moich teleportacji. – powiedział Yapex.
       – Poczekajcie... – rzekł przybysz. – Także jestem Saiyaninem, co widać. Na imię mam Magnus. Teraz kumulował energię. Uniósł zaciśnięte w pięści dłonie do góry i opuszczając je transformował się po raz kolejny. Jego włosy uniosły się jeszcze bardziej i urosły trochę. Aura powiększyła się, przechodziły po niej wyładowania elektryczne. Był to poziom SSJ2.
       – No, to już coś. – powiedział Yapex. Magnus po raz kolejny rzucił się na nich. Z trudem, ale odparli jego ataki. Na twarzy Magnusa powoli malował się uśmieszek.
       – To jeszcze nie koniec. – powiedział całkiem już uśmiechnięty. Pochylił się lekko i dalej kumulował energię, krzycząc. Po kilku minutach, kiedy Tofu i Yapex już zaczęli się lekko nudzić, włosy powoli, powoli urosły mu do pasa, a gdy się wyprostował błysnęło światło. Na jego twarzy brakowało brwi. Aurę miał bardziej zaokrągloną, a sam emanował niewyobrażalną mocą.
       – Fajne nie? – spytał na widok ich zdziwionych min. – Może powalczmy? – zaproponował rzucając się do ataku. Tego właśnie bali się Yapex i Tofu. Stanęli w postawach, gotowi do walki, ale i to było zbyteczne. Magnus uderzył tylko dwa razy i dwaj Saiyanie padli na posadzkę, tracąc przytomność.
       – Jeszcze nie czas. – powiedział Magnus. – Jeszcze nie... – Wyszedł z sali. Bohaterowie leżeli i leżeli, aż w końcu Tofu przebudził się i wstał. Dotknął miejsca, w które otrzymał uderzenie od Magnusa. Zabolało. "A więc to nie sen..." pomyślał. Podszedł do Yapexa i go obudził, Ten wstał i również sprawdził realność Magnusa. Ból był bardzo rzeczywisty. Kiedy już się pozbierali, wykąpali się i poszli spać. Obudzili się prawie równocześnie. Ubrali się, wrócili do swojego wymiaru i skierowali się nad jezioro, by tam trenować. Transformowali się w SSJ i walczyli. Na początku była to tylko wymiana ciosów, lecz później co chwila ktoś z hukiem lądował na ziemi.
       – Masz już dość? – spytał Tofu lądując przy tumanie kurzu wzbitym przez uderzającego Yapexa.
       – Nigdy! – usłyszał za sobą głos Yapexa. Odwrócił się, a Yapex wykopał go w powietrze i przybił z powrotem do ziemi.
       – Nie, no. Jednak mam dosyć, po tym Magnusie. Idę do domu! – powiedział. Wzleciał w powietrze i skierował się w stronę swojego domu. Tofu poleciał za nim. Kiedy doleciał na miejsce Yapexa nie było. Podszedł do drzwi i zapukał. Nikt nie odpowiedział. Zapukał jeszcze raz. Znowu nic. Poleciał więc do siebie, a gdy tylko zniknął za horyzontem, przyleciał Yapex, bardzo rozwścieczony. Następnego dnia wyszedł przed dom i trenował. Nie wytrzymał jednak długo, bo był strasznie wściekły. Wszedł do domu i nie wychodził z niego przez długi czas. Próbował opanować złość, która nim owładnęła. Ale to już niedługo miało się zmienić...


Rodział V

       Autor: Yapex


<- POWRÓT DO DZIAŁU

ROZDZIAŁ IV -- DRAGON BALL: NEW GENERATION -- FANFICE
-
KLUB FANA
Klub fana ►
Księżycowe blizny
STRONA KORZYSTA Z PLIKÓW COOKIE: POLITYKA PRYWATNOŚCI
Konnichiwa Saiyans-Zone
Dragon Ball Z Games Gintama Anime Revolution Sprites Twierdza RPG Maker