Forum Dragon Ball Nao
» Szukaj » Znaleziono 507 wyników

Dragon Ball Genkidamatsuri zbawi Dragon Balla?

Kenji Harima

Odp.: 21
Wyś.: 5.228
vegeta391 napisał(a):
Ach, szkoda gadać, jeżeli to było w TV. Ale jak mają płacone 5 złotych od odcinka, to ja się nie dziwię. Tak czy siak, jak masz w mianowników liczby pojedyńczej Marsjanin (Saiyanin, Kryptonianin, Nameczanin), to dopełniacz liczby mnogiej brzmi Marsjan (Saiyan, Kryptonian, Nameczan), a nie Marsjaninów, do kroćset więcej!
Oczywiście masz rację i słusznie błąd wytknąłeś (zresztą drugi raz jak kojarzę, bo w tamtym poście dodatkowo tłumacząc znaczenie japońskiej końcówki "-jin"), ale żeby nie było, że zwalam winę na "A bo w telewizji tak powiedzieli!!!", bo to argument godny przedszkolaka (nawet jeśli z każdej strony bombardują nas bodźcami) to jednak czuje się zobowiązany przedstawić swój schemat myślowy jaki prawdopodobnie wystąpił w tamtym poście.

Zazwyczaj redaguję te swoje eseje i to po kilka razy, ponieważ gubię wyrazy, czasem całe zdania, ale bywają momenty, że jak załączy się osobisty "strumień świadomości" to nie ma zmiłuj i są takie kwiatki. Od jakiegoś czasu z nieznanych mi przyczyn używam wyjętego z JPF polskiego Saiyanina, zamiast bezpiecznego Saiyana. Prawdopodobnie wspomniany "strumień..." stworzył w mojej głowie potworka pod nazwą Saiayninowie, zamiast Sayianie stąd padło Saiyaninów, a nie np. Saiyanów.

Do tego to nazwa własna, więc pewnie wkręciła mi się deklinacja bez reguł i popłynąłem bardziej w kierunku Amerykanin -> Amerykanie -> Amerykanów robiąc to oczywiście źle.

vegeta391 napisał(a):
A już zupełnie z innej beczki, ale ciągle w sferze tłumaczeń, zacząłem czytać z synem giganty Egmontu i kupiliśmy styczniowe wydanie Gigant Poleca z tego roku i muszę przyznać, że tłumaczenie jest na naprawdę znakomitym poziomie. Introligatorsko też to wygląda lepiej niż za mojego dzieciństwa, ale nie o tym. Znaczna większość tekstu była po polsku, znalazłem jeden rażący mankament, a tak to się naprawdę zaskoczyłem. Może Disney jakoś na nich wymusza, by angażować tłumaczy z prawdziwego zdarzenia? A może szkopuł tkwi w tym, że język oryginału to przeważnie włoski, więc trudniej znaleźć biegłego italianistę nie znającego języka polskiego niż anglistę? Hmmmm…
A to Kaczora Donalda nadal bierzemy z Włoch od Cavazzano i Fecchiego jak w latach 90 i wczesnych 2000, a nie prosto z Disneya??? Ciekawe.

Dragon Ball Super: Beerus

Kenji Harima

Odp.: 9
Wyś.: 1.407
Hidden napisał(a):
Czy odświeżone anime jako serial, bo takie plotki były?
Odświeżone anime w formie prawdopodobnie sześciu odcinków na sagę (jeśli pierwsze tłumaczenia nie są mylące) czyli epizod z Beerusem rozłożony na sześć odcinków, potem RoF, Szósty Wszechświat itd.

Hidden napisał(a):
W ogóle przeczytałem, że to 4. podejście do tej samej walki. Ale kiedy były 3 poprzednie?
Zgaduję, że chodzi o mangę.

Dragon Ball Super: Beerus

Kenji Harima

Odp.: 9
Wyś.: 1.407
Wojceich napisał(a):
O czym ty człowieku gadasz? Jaka marvelizacja? Co ma wspólnego remake Super z Marvelem? Były jakieś remake'i filmów lub seriali w Marvelu? I niby co z tych obrazków się spełniło, bo według mnie nic.
Epizodyczność => oto odpowiedź. Owszem, były, chyba że dla Ciebie Marvel zaczyna się od 2008

Co się spełniło? "The Demon Realm" (Daima), "Gohan Unleashed" (Super Hero), "Frieza Revenge" (galopujący arc z Black Frieza)... Jeśli nie dostrzegasz konotacji to już nie mój problem.

Dragon Ball: Age 1000

Kenji Harima

Odp.: 3
Wyś.: 549
Bardzo intrygujący projekt: widać chęć odbicia od głównych bohaterów i gra jako medium jest bardzo dobrym testem. Jeśli prace nad nią trwają faktycznie "sześć lat", choć wiadomo, że tempo nie musiało być zabójcze to moim zdaniem wyklucza to grę na urządzenia mobilne. Całe szczęście.

Niemniej połowa fandomu ma nieźle nawalone pod kopułą: jak nie biadolenie Xenoverse 3, a gdzie Xenoverse 3 to znowu DBO 2... Naprawdę? Ludzie chcą w kółko tego samego? Dajcie spokój, Dragon Ball zasługuje na dużo szersze uniwersum i porządnego j-rpga w tym świecie, a nie w kółko jakieś Goku, Vegety.

Dragon Ball Super: Beerus

Kenji Harima

Odp.: 9
Wyś.: 1.407
Trailer



Czyli jednak prawda zgodnie z tym co zawarłem w tym poście

Tak na chłodno jak przemyślałem ten temat to może i répéter, ALE(!) pokazuje ta wieść, że Toei chyba zaczęło sobie zdawać z ciężaru tej serii. Nie oszukujmy się, Super było z początku robione na odpie*dol, a te banialuki, że Bandai mało kasy dało, że fachowcy od animacji "uczą się", że za dużo odcinków, a przecież nowe anime tak nie mają, a w ogóle to nie jesteś Japończykiem i nie płacisz abonamentu z Fuji TV, więc spieprzaj dziadu można wsadzić sobie... Jakoś od sagi szóstego wszechświata animacja potrafiła wskoczyć na totalnie inny poziom i choć do końca serii była sinusoida to bez porównania z tym co było na początku.

Z drugiej strony Marvelizacja na pełnej i te memy

Obraz

Obraz

powoli stają się faktem, ale czy to źle? Trzeba przyznać, że kilka pozycji zostało przewidzianych z tych dwóch list.

Strona jaką obrali jest bardzo ciekawa

[Pytanie] Dragon Ball kontynuowany czy zakończony?

Kenji Harima

Odp.: 5
Wyś.: 2.587
vegeta391 napisał(a):
To-to! Kto mówi, że monopol na kreatywność mają Wąchacze Używanych Majtek, Hamburgery przez dekady pokazały, że stać ich naprawdę na wiele.
Nieliczni sceptycy czasami coś popierdzą, że była próba w postaci Dragon Ball Evolution, ale umówmy się... To nie mogło się udać.

Nie z tym budżetem i nie w czasie gdy tzw. kino superbohaterskie dopiero nabierało rozpędu, a to w głównej mierze dzięki Batmanom Nolana, który pokazał, że da się z ludzi w trykotach i to z solidnym mordobiciem zrobić ambitne kino. Najpierw Nolan, a potem kolejno Iron Man i już dalej Disney.

W tamtym czasie jeno Matrix wyglądał najbardziej Dragonballowo i w sumie do tej pory nie trąci myszką plus trochę Spider-Man Raimiego. No, ale jakie one miały budżety i zasoby, a jakie Evolution?

Jeszcze tak przy okazji wrzucę pewnego klasyka z lat 80 =>

Dzisiaj byle matoł takie efekty, a nawet lepsze może na luzie zrobić w chałupniczym green screnie i obrobić nawet nie Sony Vegasem, a pospolitym Windows Movie Maker bez praktycznie żadnego wkładu (poza kostiumami), ale wtedy? Efekty praktyczne i taśma. Niemniej pieniądze włożone na SII ogromne, nawet z dzisiejszej perspektywy.

Pytanie komu zaufać?

Disney odpada, bo przemielą DB tak, że będzie odruch wymiotny. Nie zrobią tego tak niechlujnie jak Japończycy, ale jednak.
W Warnerze rządzi Zaslav, który nie włoży pieniędzy w niepewny projekt.

Zostaje Netflix i to w sumie najlepszy wybór, gdyż mają doświadczenie z japońską twórczością (Castlevania, Devilman etc.), a One Piece (serial) zbiera fanfary zarówno od krytyków, fanów serii i zwykłych widzów.

vegeta391 napisał(a):
A wiesz, że to w sumie jest już duży plus, bo przynajmniej coś ustalali. Jak już jest rdzeń pod tytułem „nowe uczesanie”, to to są poważne podwaliny pod całkiem, całkiem szaniec, wystarczy tylko tego nie spier…, nie spartolić i można nawet okopać się na tak długo, że wyjdzie z tego porządny tasiemiec, nawet taki w Genki Damę uzbrojony.
Problem w tym, że te transformacje są trochę robione po linii najmniejszego oporu. Nowe "uczesanie" by było nawet satysfakcjonujące, ale tutaj to głównie kolory ulegają zmianie. Do tego te transformacje nie... oddają tj. nie są przełomowe. Protagonista X przechodzi ja tylko po to żeby zebrać łomot od antagonisty. Do dzisiaj saga z Gasem odbija mi się czkawką, ale to problem całego DB, że jest przedramatyzowane. Raz, czy dwa ok, ale od pewnego czasu dzieje się to co sagę.

Dragon Ball Genkidamatsuri zbawi Dragon Balla?

Kenji Harima

Odp.: 21
Wyś.: 5.228
Wielkie Wydarzenie tuż tuż, a ptaszki ćwierkają z różnych źródeł, że ogłoszony zostanie... REMAKE Dragon Ball Super Jeśli to o poranku okaże się prawdą to będzie chyba nowy rekord tzn. żeby po 10 latach coś odświeżać. Oczywiście pojawiają się liczne głosy, że "remake" oznacza skrócenie serii np. do 70 odcinków plus o wiele lepsza animacja plus kontynuacja wątków z mangi, ale serio? Osobiście nie chciałoby mi się oglądać BoG i RoF po raz trzeci...

Shounen napisał(a):
W sumie ciągle można się zastanawiać, czemu po GT nic tak długo nie powstawało. Uznali wtedy, że nie warto i nic się nie opłaca? Toriyama nie dawał zgody? Szczegóły nieznane.
Lubię spekulować, więc podam trzy powody:

- Zmęczenie materiału: po 11 latach mogło zwyczajnie nie chcieć się Toei brnąć w ten projekt. Dragon Ball nadal tkwił w pamięci (pomijając tytuł legendarnego shonena) głównie za sprawą Bandai, które zajęło lukę i robiło gierki. Każda kolejna generacja licząc od PS2 to praktycznie Budokai jeno pod inną nazwą i na sterydach.
- Lata 90 to jednak jeszcze ten okres, że była chęć zakończenia czegoś. Epicki finał i pożegnanie. Teraz mamy czas tysiąca remaków, rebootów i wyciskania danego uniwersum już nie jak cytrynę, ale do porzygu.
- GT było od początku bardzo, bardzo nostalgiczne. Melancholia w piosenkach ZARD, Hitori Ja nai itd. Tu po prostu wszystko mówiło widzowi, że "To już koniec". Do tego walka z Syn Shenronem w czasie której Goku... właściwie ginie by za moment przeistoczyć się w wyższy byt/półboga (interpretacja otwarta). Nie dało się tego odkręcić.

vegeta391 napisał(a):
Nie wiem, czy serio, czy specjalnie żartobliwie, ale jeśli to pierwsze, to, do kroćset, Saiyan!
Też wolę Saiyan, ale pamiętam, że sam Shounen rugał za to określenie, bo to amerykańskie Wydaje mi się, że taka odmiana poleciała też na Nowa TV, która katuje DB Kai i DB Super od dłuższego czasu. Kai oczywiście w tej słusznej wersji Blu-Ray z muzyką Kikuchiego, krwią i poprawioną animacją.

PS. Dzieje się. Zobaczymy co z mangą!

[Pytanie] Dragon Ball kontynuowany czy zakończony?

Kenji Harima

Odp.: 5
Wyś.: 2.587
vegeta391 napisał(a):
No, ja bym był zdania, że iść z lorem w kierunku DC Comics czy dawnych Star Warsów; nająć twórców i niech tworzą przeróżne historie, choćby i takie jak reinkarnacja w ciele „postrachu Uprawniaków”. Potem co lepsze można by animować, jak Episode of Bardock ołowka Naho Ōishi.
Głos rozsądku. Cieszę się, że Ty i Shounen (czytałem wpisy o Daima) trochę zdjęliście różowe okulary, bo do czasu zakończenia Broliego mieliście hurraoptymizm.

Ogólnie pomysł bardzo dobry, lecz ja bym poszedł krok dalej => dał nawet robić outscoring Amerykanom, czy ogólnie zachodnim twórcom, ALE(!!!) z pewnymi uwarunkowaniami tj. brak przekleństw i nadmiernej brutalności w stylu gore. Amerykanie potrafią pracować z japońskim źródłem (patrz Castlevania) i czas przestać sądzić, że jak "japońskie to tylko Japończycy mogą robić, bo inaczej szmelc!!!".

Z kolei uwarunkowania takie, a nie inne, gdyż nie chce mi się oglądać jak np. Kuririn w swoich "Police's Tales" rzuca fuckami na lewo i prawo, a flaki latają jak u Ennisa czyli obecnie... 90% animacji? Nie wiem kiedy powstała ta moda na ennisowską krwistość, ale to już jest męczące oglądać po raz enty wybuchające od ciosów głowy i wywijanie jelitami przeciwnika. Jak będę chciał masakrę to sobie horror włączę. Ma być walka, a nie naturalistyczne i turpistyczne widowisko na zasadzie "co by było gdyby silny obiekt X uderzył słaby obiekt Y".

Niemniej też od dawna o tym piszę, bo raz, że inni mogli by zająć się np. przeszłością poszczególnych ras, dwa można męczyć inne Wszechświaty, a trzy rozbudowywać. Wyrobnicy są vide Dragon Garow Lee, który według mnie jest lepszy od Toyotaro, ale jeszcze trzeba chcieć.

Bardzo dobrze, że wymieniłeś Star Wars, ponieważ Dragon Ball cierpi dokładnie na to samo: SUPER OGROMNY ŚWIAT, multum ras, historii, ogólnie przytłaczające wręcz uniwersum a co jest w praktyce? Kręcenie się wokół tych samych ras, tych samych postaci, tych samych historii. Bo lęki, bo brak pomysłu, bo kasa.

Jeszcze o tyle plus z Amerykanami, że Ci jak wyciskają cytrynę to chociaż z jakością: pierwsze cztery lata konkret, potem syf do zamęczenia widza/czytelnika z kolei naród przez nich okupywany tj. Japończycy mają ewidentnie z tym problem: jakość szarpana, a wyciskając cytrynę tak niezdarnie, że szkoda czasu i zaangażowania na produkt.

Kiedyś plotka głosiła, że pierwsze co ustalało DB Room to kto i jaką będzie miał transformację, potem robiło się historię. Jeśli taka była baza pod nowe serie to może faktycznie niech to ma pauzę kolejne X lat.

PS. Alkis uprzedziłeś mnie Sam chciałem założyć temat typu "Przyszłość Dragon Balla", gdyż pewne wnioski kłębiły mi się w głowie od kilku tygodni, ale byłeś pierwszy.

Dragon Ball Genkidamatsuri zbawi Dragon Balla?

Kenji Harima

Odp.: 21
Wyś.: 5.228
Alkis napisał(a):
Ma być panel w którym gościem będą Akio Iyoku
Czyli jeśli by coś zostało ogłoszone to kolejny odgrzewany kotlet, gdyż spod ręki tego pana niczego innego bym nie oczekiwał. W ogóle nie spodziewam się cudów, bo nie wiadomo jak wygląda sprawa z Toriyama estate czyli spadkobiercami tj. żona i dwójka dzieci. Autor opuścił ten padół łez i rozpaczy ledwie 1,5 roku to naprawdę nie ma co liczyć na zbyt wiele, bo nawet zakładając, że rodzina ma DB w tyłku i interesują ich wyłącznie tantiemy to cała biurokracja, otoczka trochę się ciągnie. Aż dziwne, że nikt z Was o tym nie pomyślał.

Nawet niech mi nikt nie wyskakuje z argumentacją typu: "A Shueisha to ma tyle i tyle procent, Fuji TV swoje, Toei, Bandai" itd., bo jak praktyka prowadzenia tej serii pokazała pierwotny twórca ma wciąż bardzo dużo do powiedzenia i musi to być bardziej płynne w japońskim prawodawstwie niż w europejskim, czy amerykańskim. Zresztą prawa autorskie to se można mieć, ale wydawanie licencji to inna rozmowa czyt. bez podpisu autora nie zrobimy nic. Jak tutaj twórca ma wyższe kompetencje niż właściciel to Shueisha itd., może co najwyżej tyłek sobie podetrzeć swoimi prawami. Zresztą kiedyś napisałem, że Dragon Ball ≠ Dragon Ball Super, bo widać ewidentnie, że oba DB są traktowane jak osobne produkty tylko pod wspólną banderą zamieniając się raz po raz bohaterami.

Dopóki sprawa nie zostanie uporządkowana to przez najbliższy czas oprócz gierek i jakiegoś kompromisowego g*wno filmu (bo jak wiadomo DB room już nie ma) o Black Frizerze, który wiadomo jak się potoczy i skończy nie oczekiwałbym niczego więcej tj. Tyran lata od Wszechświata do Wszechświata, bije bogów, chce rządzić Multiwersum, bije naszych bohaterów, po wielkich zmaganiach i szarpankach ginie po raz czwarty z ręki Goku/Vegety albo kombinacji sił Goku, Vegety, Gohana, Piccolo, Broliego i the end.

Reboot na 40 odcinków też możliwy, gdyż pamiętam jaki fandom miał orgazm po wstępie do Super Hero. Pamiętajcie to Akio, więc i reboot Z możliwy.

vegeta391 napisał(a):
oby nie skończyło się jak ostatnio przy czymś podobnym (Jump Festa???), gdzie w sumie niczego nowego nie zapowiedzieli.
Nie zapowiedzieli, ale powiedzieli dwie bardzo ważne sprawy:

1) Torishima i Toyotaro zgodnie powiedzieli, że NIE MA KANONU
2) Toyotaro chce odbić od Dragon Balla i zająć się autorską mangą. Słusznie zresztą, bo kijowa ta robota: kasa elastyczna, a nie wiadomo jak rozliczana jak miesiąc rysujesz rozdział, psycha trochę za słaba na wprowadzanie własnych pomysłów plus i tak nie widzą w Tobie "następcy Toriyamy" co jest tak idiotycznie patetycznym tytułem, że aż żal pisać tylko co najwyżej najlepszego rysownika. Szkoda zaangażowania i chłop zdecydowanie za długo tkwił w tym układzie.

vegeta391 napisał(a):
Ja bym się na Daimę nie obraził, ale to była raczej jednorazówka; zakładam, że daliby radę jeszcze coś wymyślić, ale czy miałoby to ręce i nogi, inna kwestia.
A paradoksalnie jest to do zrobienia i to już tłumaczę dlaczego. To Akio i w sumie zrealizował całą Zetkę jakby ktoś nie dostrzegł:

1) Saiyan saga -> film o Brolim.
2) Frieza saga -> też film o Brolim, ale powtarzały się schematy i w Superce, więc też zrealizowana.
3) Android/Cell saga -> film Super Hero.
4) Majin Buu saga -> Dragon Ball Daima i... tutaj dwie pieczenie na jednym ogniu, bo doszło Xenoverse.

No i co nam zostaje? Proste: wprowadzić własną wariację Dragon Ball Heroes. Akio bardzo lubi takie rzeczy. A jak??? Banalne:

Mamy multiwersum złożone z 12 wszechświatów (pewnie jest ich więcej, ale od czasu turnieju nikt tego nie sprecyzował, więc pewnie ping pongi zdążyły do tego czasu zapomnieć), ALE(!) to multiwersum może należeć do większego omniwersum.

Czyli Omniwersum złożone z 12 Multiwersów, które to każde posiada 12 Wszechświatów. W każdym z tych 12 Multiwersów mamy Goku i Vegetę, a jednocześnie każdy świat może być złożony na innych zasadach plus rozgrywać się zupełnie w innym czasie (nie ma konfliktu, że Daimowcy są przed Beerusem, a "nasi" już dawno po) tzn:

Multiwersum Daimy => Demony.
Multiwersum "Głównej serii" => Bogowie.

Oczywiście mogą to wymieszać tworząc misz masz, ale powyższe rozwiązanie tworzy w pakiecie możliwość wprowadzenia Pierwotnych(?) Smoczych Kul.

Akio może odpalać fajerwerki, bo będzie miał Saiyaninów, Frizerów, Androidów, Trunksów, Demonów i transformacji aż do woli.
Tutaj macie swoją kontynuację Daimy w płaszczyku farbowanych Dragon Ball Heroes. Nie muszę dodawać, że oczywiście kręcimy się wokół trzech planet na krzyż tj. Ziemia, Namek, plus ta jaka w danej chwili potrzebna, tych samych ras i tych samych postaci.

Zresztą inaczej nie wprowadzą SSJ4 Ogólnie to Daima była fajna tylko na cholerę był ten SSJ4 i to jeszcze tak niezgrabnie tłumaczony? W rankingu mi spadło z 7/10 na 6/10.

Pomyśleć, że kiedyś w skrajnych fantazjach sądziłem, że jak za te dwa lata zakończy się shounenowe opus magum czyli One Piece to Toei/Shueisha ruszy z Dragon Ballem na pełnej, bo będzie luka na rynku. Nie jakies Demon Slejery i inny Jujutsu Kajzeny tylko DB. Piękne bujanie w obłokach.

Tymczasem fakty są takie: gdyby miało coś powstać dawno byśmy to otrzymali, a tutaj ewidentnie brak pomysłu na produkt, choć co drugi fan by to lepiej rozpisał. W efekcie mamy trzymanie się starych "sprawdzonych" pomysłów i obchodzenie gorzej jak z jajkiem żeby kasa się zgadzała albo wyjść na zero.

Przyszłość Dragon Ball Super

Kenji Harima

Odp.: 5
Wyś.: 3.356
Trochę za szybko na tego typu dyskusję, bo człowiek jeszcze nie ostygł, ale że reddity, kanzenshuu i generalnie fandom grzeje temat w taki sposób, że nawet potrafią się pokłócić ( ) to też wtrącę swoje trzy grosze.

Ogólnie temat powinien brzmieć "przyszłość Dragon Balla" jako takiego, bo seria wróciła, więc szkoda jeśli znowu miałaby zakończyć się w momencie Zetki.

Shounen napisał(a):
tylko kompleksowego, który odpowiadałby też za całą główną fabułę ("kanon") przedstawianą ostatecznie w anime, czyli to, czym zajmował się Toriyama i co fani chcieli oglądać.
No to dużej "konkurencji", czy wyboru na ten moment nie ma, bo drugą osobą, która miała BARDZO DUŻO do gadania był i jest Iyoku. To ja już zdecydowanie wolę Toyotaro, bo on chociaż COŚ próbuje. Niewiele, bo niewiele, ale wciąż lepiej niż Akio, który robi recykling starych postaci i kopiuje motywy 1:1.

Do tego Toyo zawdzięczamy sagę z Zamasu. Fakt, też jest w niej trochę niskiego sortu fabularnych chwytów (sięgniecie po Future Trunska) co przełożyło się na przekombinowany finał, ale to wciąż lepiej niż mielenie tysięcznych inkarnacji Freezera, Jinzo Ningenów, a w dalszej perspektywie Coolery, Janemby, czarownicy i męczenie U7, bo niczego innego po Iyoku oczekiwać nie można.

Toyo ma zupełnie inny problem i nie jest to do końca brak kreatywności, ale o tym w dalszej części postu.

Alkis napisał(a):
Nie chcę by ten post miał wydźwięk dzielenia skóry na niedźwiedziu, po prostu zastanawia mnie co teraz z mangą Super ponieważ ten biedak naprawdę podziwiał Toriyame. Do tej pory Toriyama zatwierdzał szkice i kontrolował tą mangę tak długo i często jak mógł, przez co zastanawia mnie kto teraz będzie nad tym sprawował kontrolę. Toyotaro dostanie większą swobodę przy tworzeniu mangi, czy może Uchida będzie sprawdzał scenorysy w miejsce Akiry, a co według mnie najważniejsze czy Toyotaro psychicznie pociągnie tą gigantyczną odpowiedzialność, ponieważ jeszcze do tej pory różne rzeczy można było przypisać konkretnym osobom, teraz Toyotaro zostanie sam bez pomocy swojego mistrza a co gorsza w jakim stanie psychicznym jest sam Toyo który znał Akire osobiście pracując z nim blisko 9 lat i czy będzie wstanie po takiej stracie pracować nad tym dalej.
1) Toyotaro poprzez wywiady i wpisy sprawia wrażenie przesadnie pokornego i skromnego chłopa. Kogoś kto ma jakąś romantyczną wizję, że "sensei" w magicznym rytuale przekaże mu pieczę nad kontynuacją dzieła życia. Problem w tym, że poniekąd on sam na tę schedę po Akirze się PCHAŁ: brał udział w konkursach organizowanych przez wydawcę, promowanie rysunków itd. To był jego wybór, więc teraz jakieś dziwne ucieczki od odpowiedzialności byłyby trochę nie na miejscu. Pokleić co się da i działać dalej.

2) Kwestia ile materiału źródłowego i KOMU(!!!) zostawił po sobie Akira. Nie chcę nawet czytać bzdur typu "Toriyama pracował na bieżąco", "Toriyama robi na świeżo", bo po dwóch ostatnich filmach kinowych i DAIMA widać wyraźnie, że prace nad fabułą była wykonywane wcześniej. Plus/minus dwa lata przed premierą przy każdym z tych projektów. Fandom MUSI w końcu zrozumieć, że nie był to ten sam człowiek z końcówki lat 80 i początków 90. Charakter pracy ewidentnie się zmienił. Był podatny na sugestie (taki charakter), ale koncepty powstawały wcześniej.

3) Mamy szczęście, że naszemu chciejstwu sprzyja excel. Legendarna seria, legendarną serią, ale wyniki sprzedażowe muszą się zgadzać i tutaj jest lepiej niż dobrze, więc Shueisha nie odpuści takiego łakomego kąska. Zważając na fakt, że DB zawsze anime stało i prawdą jest też to, że gry trzymały żywotność tego tytułu to jednak udany powrót (JAKO MANGA) po tylu latach nie jest taką oczywistą sprawą. Jeden z nielicznych przypadków czegoś takiego kojarzę z JoJo's Bizzare Adventure co jest dla mnie do dzisiaj fenomenem.
Ten rok trochę słabszy, bo "Super Hero" i kolejna saga wlekła się rok, ale wciąż finansowo wypada nieźle.

Jeśli Toyo odpadnie to jest ktoś inny kto również "kuma" Dragon Balla i w mojej ocenie fabularnie by to dźwignął, ale w pakiecie rysuje jeszcze lepiej i walki dużo bardziej dynamiczne niż Toyo i Toriyama w najlepszych czasach. Tą osobą jest Dragon Garow Lee.
Kto czytał Dragon Ball Sai i Super Vegeta Den wie o co chodzi, a kto nie czytał niech koniecznie nadrabia to zrozumie. Jego seria o Yamchy też jest świetna, ale tamte biją ją na głowę.

Moim zdaniem Shueisha już dawno tego faceta powinna zaangażować pełnoetatowo, bo się marnuje potencjał i ja to widzę tak:
-Toyo dalej tworzy Super.
-Dragon Garow Lee robi w ramach treningu realizuje projekt związany z DB: prequel lub historię, która w pewnym momencie zepnie się z Super (coś w deseń jak robią panie z CLAMPa).
-Dalsza faza to nowa seria tworzona przez ten duet.

Ogólnie fajnie jakby DB został trochę "zamerykanizowany" albo chociaż "zCLAMPanizowany" czyt. bardzo wąskie grono osób tworzy obok dwie równoległe serie, które w pewnym momencie się spinają. Na ten moment DB trochę cierpi na syndrom Gwiezdnych Wojen: przeogromny świat, który został ledwo liźnięty, bo w kółko kręcimy się wokół tych samych postaci. Ile można???

Toriyama Akira, 5 kwietnia 1955 – 1 marca 2024

Kenji Harima

Odp.: 27
Wyś.: 25.522
Krakałem, psioczyłem, marudziłem nie raz i nie dwa na forum, że ludzie związani z Akirą Toriyamą powinni mieć to na uwadze, ale w życiu bym nie pomyślał, że może nastąpić to tak szybko. Media donoszą, że przyczyną był krwiak. Niedawno Miura, a teraz kolejny wielki mangaka

Obraz

Pokemon

Kenji Harima

Odp.: 67
Wyś.: 62.856
vegeta391 napisał(a):
Gdzieś w połowie Sinnoh czar prysł i przez ostatnią prawię dekadę mało co oglądałem
Odpuść sobie Sinnoh, bo ta seria głównie rozbija się o relację Paula i Asha. Poza tym nic więcej tam nie uświadczysz. Kolejno Best Wishes aka Unova Saga moim zdaniem również nie warto, gdyż tam twórcy mega niesprawiedliwie potraktowali głównego bohatera i naprawdę ordynarnie cofnęli go mentalnie w sumie do... pierwszej sagi. W tym produkcie zawsze był reset, ale tutaj twórcy totalnie odpłynęli. Z czasem zrozumieli swój błąd i żeby to "naprawić" winę zrzucili na legendarnego pokemona tego regionu: Zekroma.

Polecam od razu zasiąść do opus magnum pokemonowego uniwersum... Pokemon XY i XYZ. Tam masz wszystko: wartką akcje, konkretne walki, bogactwo wątków, niezłą muzykę (jak na pokemonowe standardy), cudowną animację, a nawet coś na kształt wątku miłosnego.
Nie będziesz żałował, ale koniecznie w japońskiej wersji, gdyż amerykańska odbiera co najmniej połowę rozrywki. Tak jak zawsze jestem sceptyczny do ekstazy na punkcie seiyuu tak tutaj są naprawdę istotni. Taki tam przedsmak:



Dodam tylko, że animacja wygląda tak jak w openingu, a może i nawet lepiej. Nie jest to powszechna w anime tego typu "relacja" 1:1, a czasami op wygląda lepiej niż dana seria razem wzięta.

Co do samego Pokemona to zobaczyć warto chociaż kilka sag w ramach eksperymentu tj. że jak $ zgadza się to nawet zwykły produkt marketingowy (konsekwentnie będę powtarzał, że to nie jest, nie była i nie będzie pełnoprawna seria) może trzymać jakość. Nie jest to odkrycie Ameryki, ale tutaj najbardziej to widać.

Akio Iyoku prawdopodobnie odchodzi z Shueishy

Kenji Harima

Odp.: 8
Wyś.: 9.731
Celowo milczałem, ponieważ sądziłem, że coś więcej pojawi się na temat tej sprawy.

Ten człowiek jak na stanowisko, które piastował (redaktor naczelny i to jeszcze tylko jednego departamentu) miał podejrzanie duże możliwości, kompetencje i uprawnienia. Jest też inicjatorem Dragon Ball Room. Do tego widać wyraźnie, że bardzo chciał aby jego postać była kojarzona z Dragon Ballem: nie bez powodu paradowanie w gi Goku na "ściankach", wydarzeniach związanych z DB, Comic Conach, czy YouTubie. Promocja to jedno, ale chęć pokazania drugie. Gościa naprawdę było dużo.

Nie wspomnę, że posiada "plecy" w postaci Hayashidy o którym wiadomo jeszcze mniej, a który to finansuje bądź dofinansowuje projekty w których zaangażowany jest Iyoku. Finansuje jako producent. Nie mylić tego terminu z producentem wykonawczym.

Taka trochę szara eminencja.

Z pozoru dla fandomu zawsze to dobrze kiedy jest "trzecia siła" której autentycznie zależy na rozwoju marki. Problem w tym, że z czasem okazało się, że właśnie ten gość jest w duże mierzej odpowiedzialny za recykling starych pomysłów. Właśnie to jest ten słynny "doradca", "redaktor", "współpracownik" na którego powoływał się Toriyama i który to zaproponował Freezera, Broliego, Androidy, Cella i kilka innych hamulców. Do tego obaj znają się przeszło kilkadziesiąt lat co też jest dość istotną kwestią.

Z takich też powodów nazwałem gościa szkodnikiem, bo naprawdę niepotrzebny jest wpływowy osobnik, który będzie przepychał swoje dziwne wizje opierające się na tym co "było". Nie wiem, czy to nostalgia za Zetką, czy cyniczne postawienie na "stare sprawdzone sposoby", ale takimi metodami DB zostanie sprowadzone do produktu marketingowego (czyli Pokemona), a nie będzie już pełnoprawną serią.

Shounen napisał(a):
Shueisha zawsze miała prawa do marki DB, a nie sam Toriyama/Bird Studio, już nie mówiąc o Iyoku.
Prawa własności ≠ prawa autorskie. Oczywiście nie wiemy jak reguluje to japońskie prawodawstwo, ale jeśli ma choć trochę zachodniego szlifu (a ma na pewno, gdyż niektóre normy są uniwersalne na całym świecie) można śmiało założyć, że temat "Dragon Ball Super" nie jest jednowymiarowy i twórca ma jeszcze coś do powiedzenia.

W tym konkretnym przypadku podejrzewam, że "Dragon Ball Super" i "Dragon Ball" funkcjonują jako osobne byty prawne. Oczywiście można gdybać, czy sam Toriyama wzbogacił się przez lata o wiedzę i w przy tym konkretnym produkcie (Dragon Ball Super) zmienił zasady współpracy, czy też uległ sugestii Iyoku (co tez by mnie nie zdziwiło), ale prawdopodobnie w przypadku Superki została napisana zupełnie nowa umowa mająca "płynną" licencję. W innym przypadku ów redaktor nie wyszedłby tak mocno przed szereg i rzucał się na konfrontację z wydawniczym molochem.

W takim przypadku Shueisha może co najwyżej piszczeć o wykorzystywanie poszczególnych postaci i na tej podstawie szukać roszczeń, ale rzucenie jakiegoś świstka sprzed prawie pół wieku krzyczącego "wszystko co związane z DB jest nasze, więc bez zgody nic nie wolno" nie zadziała. To skazywanie się na długoletni proces, a akurat w tym przypadku czas gra na korzyść Toriyamy z racji chociażby jego wieku.

[Anime] Dragon Ball Daima

Kenji Harima

Odp.: 85
Wyś.: 42.882
Jeśli nie będzie to kolidowało z kontynuacją fabuły przedstawionej w Superce to niech się dziadek aktywizuje gdziekolwiek chce.

Jakkolwiek skoro Toei zdecydowało się na realizację tej serii to muszą dostrzegać potencjał w tym projekcie nawet jeśli docelowo skierowany jest dla młodszego widza. Animacja wydaje się zacna, bardziej w kierunku RoF/Broly niż Super Hero.

Niemniej przebitki dały sporo treści na których można coś pospekulować:

- Zmniejszenie bohaterów śmierdzi ich nerfem na kilometr i pewnie stąd nyoi-bo w wyposażeniu Goku, a pewnie dojdzie kinto. Tutaj na dzień dobry strzał w stopę, bo były ultra potężne dzieciaki latające z SSJ w postaci Gohana, Trunska i Gotena. W zwiastunie Ci dwaj ostatni są bobasami.
Kiepski sposób na powercreep, chyba że życzenie, które cofnęło ich do lat dzieciństwa ma dużo szerszą treść. Ciekawe, czy wrócą ogony.
- Dwie "tajemnicze" postacie przeglądające historię bohaterów = skakanie po wymiarach/światach/czasie.
- Ciągle Babidi i Buu, Buu i Babidi. Skoro Babidi to śmierdzi chęcią powrotu po raz kolejny do tematu Kaioshinów, a stąd już niedaleko ruszenia tematu makaioshinów. Było do przewidzenia, że prędzej, czy później "Xenoverse" pojawi się w głównej fabule.
- Skoro Makaioshin, a tytuł "Daima" to bliziutko do "DaimaO", a że w trailerze jest zielony pan to może jednak Piccolo Daimao, choć ten obecny niby odmłodniał.
- Aneks do powyższego -> W jednej scenie Słońce "przechodzi" w Smoczą Kulę, więc jeśli nie DaimaO to może jednak Zalama.

Sam trailer ma taki mocno klimat j-rpg, bo tu jakieś statki, tam przedmioty, trochę flashbacków. Z jednej strony ciekawe, a z drugiej poczucie, że jednak gdzieś to było i to we właściwej serii

Akio Iyoku prawdopodobnie odchodzi z Shueishy

Kenji Harima

Odp.: 8
Wyś.: 9.731
Bardzo dobrze. Jednego szkodnika mniej.

Dragon Ball Super (manga)

Kenji Harima

Odp.: 1.002
Wyś.: 588.778
Shounen napisał(a):
Jeśli chodzi o ustalenia co do sag, to na pewno jest dłuższy, ale takie szczegóły jak ten dialog o medytacji raczej nikogo oprócz Toyotaro (i ewentualnie Toriyamy) nie obchodzi i pewnie mógłby zrobić z nim cokolwiek, i by przeszło.
No i koniec końców zrobił, ale tylko częściowo, gdyż kontekst jest taki sam jak filmowy tzn. Goku został całkowicie zezłomowany, a jego postać konsekwentnie budowana przez 42 tomy plus inne media związane z Dragon Ballem wyleciała przez okno. Rykoszetem oberwał Whis stąd też sądzę, że saga sagą, ale w kierunku "budowania postaci" też od siebie poszczególne sprawcze osoby dorzucą.

Inaczej nie byłoby to tak bezpiecznie prowadzone, a niektóre postacie (np. Gohan) przechodziły w kółko tę samą drogę.

Alkis napisał(a):
Toyotaro wcale nie jest taki zależny jak może się wydawać, to on jest odpowiedzialny za Vegito Blue w DBS, tak samo jak za Ultra Ego, za udział Bardocka, Sage skupioną na teraźniejszym Trunksie czy projekt Black Friezy. To wszystko i nie tylko to pomysły które wymyślił i przepchnął Toyotaro więc nie jest on wyłącznie pachołkiem do rysowania.
Pisząc o "pełnej niezależności" mam na myśli, że nawet jeśli Toyotaro coś wymyśli (zresztą w którymś z wywiadów w legendarnym 2016 roku Toriyama podkreślił, że motywuje swojego "spadkobiercę" do nieco większej samodzielności) to krąg osób z którymi musi przedyskutować swoje pomysły jest znacznie większy niż w czasach samego Toriyamy gdzie był tylko np. on i Torishima.

Poza tym pomysły, które wymieniłeś są bardzo bezpieczne i nie były jakieś szalone:

1) Można było przewidzieć, że wyskoczy Vegito Blue, gdyż Black i Zamasu latali z tymi kolczykami Potara, więc można było założyć, że prędzej, czy później przez kogoś zostaną użyte. Jeśli nie przez antagonistów to protagonistów, a ostatecznie i jedni i drudzy skorzystali. Nawet jeśli Toyo wymyślił ten koncept jeszcze na etapie starcia szóstego i siódmego wszechświata albo RoF niczego to nie mienia.

2) Można było przewidzieć, że Vegeta dostanie transformację związaną z mocą destrukcji żeby go trochę oddzielić od Goku plus żeby ten koncept zwyczajnie nie marnował się. Nawet jakby, zamiast "Ego" dostał "Instynkt" to tez nie byłbym zaskoczony, bo od czasu RoFa wiadomo, że jak chodzi o ich power level to Goku = Vegeta, a dawne dysproporcje między nimi przeminęły bezpowrotnie. Chociaż patrząc od ToP to nawet bym się skłaniał ku Vegeta > Goku, bo tak to jest prowadzone.

3) Można było przewidzieć udział Bardocka, bo raz, że Dragon Ball Minus, dwa film z Brolim, a trzy jest to bardzo popularna postać, a jeszcze Toei, Shuiesha, Bandai i Roomsy bardzo je lubią, więc jeśli jest opcja wstawić Future Trunska, Bardocka, Broliego, Freezera oraz Androidy i Cyborgi to nikt nie będzie tutaj mówił stop. Niestety. Powiem więcej: założyłbym się, że kiedyś dojdzie do symbolicznego spotkania Goku z Bardockiem.

4) Jak chodzi o Trunska i Gotena to akurat bardzo dobrze mu to wyszło i sama kinowa historia według mnie bardzo dużo na tym zyskała. Niemniej zapomniałeś o sadze z Zamasu, bo to jego zmodernizowany AF. Xicor = Black, Zachodni Kaioshin = Zamasu itd. Mnóstwo cech wspólnych. Każdy kto czytał dostrzeże podobieństwa.

Rozumiesz co mam na myśli? To wszystko jest bardzo bezpieczne, a jak bezpieczne to w założeniu "ma być dla każdego" i w kółko te same schematy. To tak jak z nowymi filmowymi Star Warsami, które ostatecznie nie były dla nikogo.

Gdyby Toyo ogłosił, że chce zrobić sagę bez Goku i Vegety albo prequel o jakiejś postaci, który ciągnąłby się rok, czy dwa to wtedy byśmy mogli zobaczyli na co i ile może sobie pozwolić.

Dragon Ball Super (manga)

Kenji Harima

Odp.: 1.002
Wyś.: 588.778
vegeta391 napisał(a):
nie wiemy, jak długa jest smycz Toyotarō. Ponadto może to nie Toei wymyśliła te bzdety z medytacją, tylko Toriyama?
Alkis napisał(a):
Przy promocji filmu wprost Toriyama mówił że pisał scenariusz i dialogi do filmu, więc tak to Toriyama pisał dialog o medytacji.
Jak Alkis wspominał całość za historię przedstawioną w filmie bierze na siebie Toriyama, ALE(!) mimo wszystko nie obarczałbym tylko jego odpowiedzialnością za to, ponieważ biorę pod uwagę fakt, że jest sporo osób decyzyjnych jeśli mowa o DB. Jak powszechnie wiadomo im ich więcej tym gorzej, bo coś od siebie dorzuci Toei, troszeczkę podsypie Shueisha, przyprawi Bandai, a po tym wszystkim pierwotny twórca DB pierdnie i robi się bałagan. Jednocześnie przy tym bezrefleksyjnym rzucaniu pomysłami (pierwotnie rola Gohana miała być dużo mniejsza w "kinówko-sadze") nikt nie punktuje jakichś gaf jakby nigdy nie oglądali wcześniejszych serii nie mówiąc o czytaniu mangi.

Podsumowując sądzę, że smycz Toyo nie jest za długa. Z pewnością jest głównym rysownikiem, ale jak chodzi o sam scenariusz to wątpię w jego pełną niezależność. W życiu nie uwierzę, że komiks to tylko działka na linii Toyotaro -> Toriyama -> redaktor z departamentu V Jumpa-> Shueisha. Ten "łańcuszek" musi być dłuższy.

Czy Dragon Ball był tworzony na poczekaniu?

Kenji Harima

Odp.: 5
Wyś.: 6.707
Jak już Sun Wukong został poruszony to od siebie polecę jeszcze to:



Film, a formalnie serial to typowe kino klasy B i to jeszcze telewizyjne, więc niektóre ujęcia mrożą plus mocno ukróca buddyzm, którego nie brakuje w materiale źródłowym. Jednocześnie nie jest żmudny, miejscami bardzo bawi plus całkiem niezłe efekty specjalne jeśli weźmie się pod uwagę fakt gdzie to miało docelowo trafić. Bardzo lekkie wprowadzenie do "Wędrówki na Zachód".

Dragon Ball Super (manga)

Kenji Harima

Odp.: 1.002
Wyś.: 588.778
Szkolne przygody Gotena i Trunksa na plus, rysunki Toyo na plus, bo warsztat rośnie z rozdziału na rozdział, choreografia walk na plus, pewne drobne zmiany na plus, ale ta najważniejsza niestety nie:

Alkis napisał(a):
Rozmowa Goku i Vegety o medytacji jest taka że w Super Hero Goku nawet nie pomyślał, że medytacja może być treningiem, podczas gdy w mandze jest głównie zaskoczony, że Vegeta medytuje bo nie jest to coś czego by się po nim spodziewał.
Shounen napisał(a):
Niemniej w mandze Goku nadal wychodzi na takiego, który myślałby tylko o treningu mięśni, a sam medytacją by się nie parał.
To jest jakiś koszmar. Początkowo wydawałoby się, że Toyo "naprawił" błąd filmu, ale nic z tego, bo dalej został ten wykład Whisa, który totalnie złomuje Goku i to chyba bardziej niż w filmie. Robi to ten sam Whis, który kilkadziesiąt rozdziałów wstecz chwali Sona, że ten nie jest typowym "mięśniakiem" i daje mu bazę pod UI, bo wie, że Saiyanin posiada potencjał do opanowania tej techniki. Ten sam Whis, który był świadkiem np. tego:

Obraz

Rozdział 17 jakby kogoś interesował kontekst. Typowe zaprzeczenie postaci.

Nie wiem czemu Toyotaro tego nie zmienił tj. czy zabrakło pomysłu jak z tego sensownie wybrnąć, czy jemu również pasuje by kolejny raz ktoś "odbił się" korzystnie na tle Goku (mimo że ten bohater jest ostatnim, który powinien usłyszeć tego typu "rewelacje"), czy zwyczajnie jak typowy dalekowschodni ping pong zachował szacunek wobec materiału źródłowego.

Te Vegańskie przemyślenia przemilczę, gdyż o ile nie mam nic przeciwko temu żeby Vegeta też "czegoś" nauczył Sona i to nawet w kwestii walki tak tę kwestię w jaki sposób mogą się jeszcze bardziej rozwinąć powinni dojść razem. Ewentualnie w całej tej scenie w miejsce Songo wstawić Broliego i temat byłby zamknięty.

Jak kiedyś pisałem tu nie chodzi o "głupią medytację", którą robią "niemal wszyscy" tylko, że cały "geniusz Goku" dotyczący walki i rozwoju siebie żeby być w niej jeszcze lepszym (zawsze wyciągał wnioski z poprzednich starć i modernizował swój trening by robić coś "mądrzej", a niekoniecznie "ciężej") poszedł do piachu.

Lada moment to już nie będzie postać tylko symbol, a jakbym chciał serię w której główny bohater jest symbolem to bym sięgnął po Saint Seiya albo Pokemona, chociaż w przypadku tej drugiej to obraza dla Satoshiego, ponieważ ten miał ostatnio dużo więcej rezonu niż obecny Goku o którym nie da się NIC powiedzieć. Z tego wszystkiego został jeszcze ten "magiczny" urok, charyzma, która oddziałuje na wszystkich z którymi ma styczność zarówno korzystnie jak i niekorzystnie dla niego samego i jego otoczenia: złych, neutralnych, szarych i dobrych, ale to wiemy od pierwszego rozdziału mangi i to DB nie DBS.

Jeśli jedynym pomysłem na jaki wpadli żeby "odbetonować" Goku jest jakiś "powrót do korzeni" (śmierdzi tym na kilometr) to skończy się totalną negacją tego bohatera.

vegeta391 napisał(a):
Nudy na pudy.
Nudy to będą jeśli kolejna saga oprze się po raz kolejny na obiciu mordy jakiemuś typowi sprzed 386249 lat, który terroryzował U7/Ziemię i "zupełnym przypadkiem" jest powiązany z jakimś dawnym wrogiem naszych bohaterów i/lub nimi samymi.
Obecna też trochę tego schematu dotyczy, ale chociaż wypadł wiadomy duet wspierany mniejszym duetem plus mamy Piccolo oraz "okruchy życia", które są znacznie ciekawsze.

Na kolejną edycję ToP jest zdecydowanie za szybko, więc chciałbym jakiejś przygody. Dużej przygody. Jakąś "boską misję" dla Beerusa w której by asystowali nasi bohaterowie i żeby to trwało, trwało i trwało. Walki zaś o wiele krótsze, ale dużo bardziej intensywne.

Potencjalny remake pierwszego Dragon Balla

Kenji Harima

Odp.: 8
Wyś.: 4.895
Shounen napisał(a):
Kto by się bawił w branie starego dźwięku i jego poprawianie w przypadku rysowania nowej serii.
Jest to łatwiejsze i ostatecznie mniej czasochłonne niż angażowanie aktorów głosowych w studio i nagrywanie dialogów synchronicznie z animacją.
Koniec końców ostateczny montaż i tak jest w postprodukcji. Tutaj naprawdę nie ma jakichś wielkich cudów i losowy technik dźwiękowiec, czy inny technik akustyk jest w stanie to zrobić. No chyba, że uprą się na tygodniówkę i tylko tygodniówkę, więc tutaj można polemizować.

Czemu zrobili to w Kai??? Nie mam pojęcia. Może seiyū mają sprytnie rozpisane umowy i Toei zapewnia angaż w każdym projekcie związanym z DB, bo anime jak anime, ale dochodzą też gry lub autentyczna chęć odrestaurowania Zetki. Na pewno kwestią nie były finanse.

"Druga strona" dla mnie ok jeśli byłaby koncentracja na akcji tj. więcej walki, więcej choreografii, bo tutaj Toei też często wydłużało.
Strony: 1, 2, 3 ... 24, 25, 26  
Przejdź do:  
DB NaoForum DB NaoAninoteAnimePhrasesDr. Slump
Powered by phpBB
Copyright © 2001-2026 DB Nao
Facebook